BLOG

Czarna Góra Andrzej Pilipiuk

niebezpieczny etap

Pomnik księdza Jankowskiego zostanie usunięty. Obiecał to ...prezydent Gdańska. 

http://www.fronda.pl/a/co-z-pomnikiem-ks-jankowskiego-jest-decyzja-adamowicza,119418.html

Jak to widzę?  

Po pierwsze: uważam że wszystkie te oskarżenia to pic na wodę - zmarły ksiądz pada ofiarą pomówień. W dodatku są to "newsy" skierowane do smarkaterii która nie ma zielonego pjęcia czym była komuna, nie wie jak działała ubecja...  

Po drugie: doceniając potrzebę walki z tzw. "nadużyciami seksualnymi" uważam że osiągneliśmy etap bardzo niebezpieczny - dziś odpowiednio nagłośnionymi oskarżeniami o pedofilię czy molestowanie seksualne można błyskawicznie zniszczyć absolutnie każdego. Bez dochodzenia, bez wroku sądowego...

Piękna rocznica,

Szkoda tylko że Bohatera który walczył o Polskę uhonorowano tablicą z napisem w politoprawnej nowomowie - ktoś się przestraszył legalnego polskiego słowa MURZYN. 

https://twitter.com/avanti_ultras89/status/1078038395505524736/photo/1?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E1078038395505524736&ref_url=http%3A%2F%2Fwww.fronda.pl%2Fa%2Fnoca-bagnetem-zakluwal-bolszewikow-kamerunczyk-ktory-bil-sie-o-wolna-polske-uhonorowany-w-poznaniu%2C120120.html

w dobrym towarzystwie

Zbigniew Nienacki osiągnął WSZYSTKO. Cykl o Panu Samochodziku stał się przeżyciem pokoleniowym (w zasadzie przeżyciem kilku pokoleń). Dla dorosłych napisał rozchwytywane powieści pornograficzne „Wielki las” i „Raz w roku w Skiroławkach”. Mniej znane są jego kryminały.

Autor miał wszystko co można było osiągnąć w PRL: Ćwierćmilionowe nakłady, ekranizacje, rzesze fanów, paszport, niewyobrażalne kwoty na koncie w banku, pozwolenie na broń, terenowe auto produkcji kapitalistycznej, żaglówkę, dom nad jeziorem. (oraz jak powiadają naoczni świadkowie harem bezpruderyjnych licealistek które dostarczały mistrzowi weny opalając się nago na pomoście).

W którymś momencie uznany pisarz doszedł do wniosku że mieć wszystko to jeszcze za mało. Że trzeba się zapisać jakoś mocniej niż autor pornosów i powieści dla dzieciaków. Siadł do pisania poważnej powieści historycznej „Ja Dago” vel „Dagome Iudex”.

Andrzej Sapkowski na niwie fantastyki osiągnął wszystko. Stutysięczne nakłady (do dziś prawie niemożliwe do osiągnięcia…). Na bazie jego dzieł wykonano adaptację komiksową, ekranizację, wreszcie grę komputerową. W latach 90-tych dla mnie początkującego autora pozycja Sapkowskiego była gigantyczną górą lodową rzucającą cień na całą resztę. Ale i on ma na koncie projekt którym chciał wskoczyć do innej ligi – trzytomową powieść o husytach. Nie można powiedzieć by przeszła bez echa – ale podobnie jak dekadę wcześniej Nienacki – mocno rozczarował się jej odbiorem…

Moim rozczarowaniem i porażką jest „Raport z północy”. Napisałem książkę w moim odczuciu ważną i ciekawą. Łączącą opis dwu ciekawych i różnorodnych geograficznie krajów, zbiór anegdot historycznych, obserwacje socjologiczne i rozważania polityczne. Wtopiłem wiele miesięcy pracy by prześledzić i przybliżyć pewne tropy kulturowe, by pokazać związki Polski i Skandynawii. By spróbować oddać jakoś uczucia którymi moje pokolenie darzyło niedosiężną Szwecję i jej kulturę.

Mało kto to przeczytał, nie wszystkim czytelnikom się spodobało. Każdy pisarz, niezależnie od gatunku który uprawia chciałby napisać coś ważnego. Coś czym w istotny sposób zapisze się w historii Na pocieszenie mogę sobie powiedzieć ze z moimi wypalonymi ambicjami jestem w dobrym towarzystwie…

Z kuźni

-Tyranozaur – przesylabizował Jakub. – Ech, nie. Mięso z drapieżników przeważnie jest cholernie niesmaczne…

-Tu masz roślinożernego – kozak wskazał gablotę. – Diplodok, może być? Tylko ustalmy czy wolimy żeberka czy może golonkę?

-Golonkę. Skoro jest smaczna ze świni to z dinozaura tym bardziej… Dobra, ja wyczaruję, ty odkroisz i schowasz do torby. I zmywamy się zanim ktoś przyuważy. Dinozaurów suche kości niechaj mięsko w was zagości – mruknął i machnął różdżką.

Nic się nie stało.

-Hmm… - mruknął Semen z pewnym powątpiewaniem w głosie. – To zaklęcie wydaje mi się jakieś dziwne.

-To wymyśl lepsze – obraził się jego przyjaciel.

-Chcesz powiedzieć że sam je ułożyłeś?

-A co? Nie wolno?

-Ja tam fachowcem od magii nie jestem, ale zaklęcia to raczej w innych językach się wypowiada. Po łacinie, albo po hebrajsku może. A jeśli to rowlingowska magia to po angielsku ewentualnie.

-Jak taki z ciebie polyglot to proszę sam spróbuj – Jakub wręczył mu różdżkę.

-Trzyma się za ten grubszy koniec no nie? Hmmm… Jak by tu… Avada Dinozaurum – wypowiedział uroczyście machając kijkiem.

czytając klasykę

Przeczytałem „Głód” Knuta Hamsuna – jedną z książek które utorowały mu drogę do wielkiej sławy i nagrody Nobla. Rzecz jest o tym jak w XIX wiecznym Oslo (wówczas miasto nosiło nazwę Chrsitania) przymiera głodem początkujący literat – felietonista. Od strony fabularnej książka jest o niczym. Bohatera niesie rzeka wydarzeń. Pisuje chaotycznie: to felietony, to rozprawy filozoficzne, to znów skrobie sztukę teatralną. Usiłuje sprzedawać swoje wytwory gazetom, przeważnie z dobrym efektem i to nawet za niezłe pieniądze - o ile rzecz udaje mu się dopisać do końca. Udaje mu się nieczęsto – bo odbija mu z głodu. Roboty nie potrafi znaleźć. Żebranie jest poniżej jego godności. Zastawia co może w lombardzie. Nie może też liczyć na kuchnie wydające darmowe posiłki dla ubogich – być może w Oslo takowych nie było? I tak się toczy to jego na wpół menelskie życie…

Zapewne w czasach gdy ta książka powstała stanowiła jakiś przełom, krok milowy literatury etc. Dziś męczy i nuży. Może być ciekawa jako źródło informacji o życiu w tej epoce. Nasza literatura jest już inna.

Mimowolnie zestawiam tę powieść z dziełem Jacka Londona „Martin Eden” i z „Powieścią Autobiograficzną” Aleksandra Grina. U Londona bohater miał jedno wytknięty cel – chciał się przebić do elity, jedyną dostępną mu drogą było pisanie do gazet. U Grina – jest podobnie jak u Hamsuna – bohater nie wiedział dokąd idzie.

Życzenia

Na nadchodzące święta życzę moim Czytelnikom spokoju, szczęścia, uśmiechu. By każdy znalazł na te dni swoją bezpieczną przystań, wśród rodziny lub przyjaciół. By ucichły konflikty i burze niszczące i pustoszące nasze życie.

Życzę by nadchodzący rok przyniósł nam spokój, wolność od szaleństw ludzi i świata – by każdy mógł szukać szczęścia po swojemu. By każdy z nas mógł budować to co chce zbudować, rozwijać to co chce rozwinąć. By nasz trud nie szedł na marne. By nikt nie niszczył i nie marnotrawił owoców naszej pracy. By nie lekceważono pracy, by nikogo lekkomyślnie nie wypchnięto za drzwi.

Władzy życzę by rządziła mądrze i odpowiedzialnie, doceniana za dobre posunięcia, karcona za złe, otoczona zrozumieniem, wolna od szczucia i pomówień, wolna od ludzkiej nienawiści i zawiści. Życzę też by rządziła świadoma odpowiedzialności. By jej decyzje łatwe i trudne niosły narodowi dobro i nie odbijały się negatywnie na życiu zwykłych obywateli.

Światu i zamieszkującym go narodom życzę pokoju i wolności. By każdy mógł urządzać swoją ojczyznę po swojemu – wedle dobrych tradycji i marzeń…

szczujnia

Idą święta. Gazeta Wyborcza „óczciła” to świąteczną okładką dodatku warszawskiego na której migdalą się dwaj homoseksualiści. Uważam się za człowieka ogromnie tolerancyjnego. Uważam że każdy powinien mieć prawo szukać sobie szczęścia po swojemu o ile nie krzywdzi innych. Nasza religia odrzuca i potępia homoseksualizm. Polska tradycja zawsze piętnowała takie zachowania. Ale nie widzę problemu że geje obchodzą sobie Wigilię. Skoro w swoim sumieniu rozważyli że mogą – to niech obchodzą. Nie widzę problemu że rodziny które tę orientację akceptują zaproszą homoseksualnych krewnych do wigilijnego stołu.

Natomiast ta okładka jest dla mnie skandaliczna i absolutnie niedopuszczalna – stanowi próbę zawłaszczenia cudzej przestrzeni kulturowej. To są nasze święta. Nasze przeżycie duchowe i religijne. Redaktorzy z czerskiej mający na codzień gęby pełne frazesów o tolerancji i szacunku - właśnie je depczą.

Ps. Od wyborczej oczekuję podobnej okładki o gejach świętujących ramadan i chanukę. Macie odwagę pluć w twarz katolikom tylko dla tego że niczym to nie grozi…

 

Panowie redaktorzy - odwagi - poprsimy teraz zdjęcie żydów-gejów zapalających chaukiję... 

Nie? dlaczego? 

Dopisuję:

A na Wigilię na okładkę dali ...czarnego kota. 

mechanizm...

https://euroislam.pl/szwedzi-nie-moga-sie-doliczyc-powracajacych-dzihadystow/

Wygląda to tak: przybywa do kraju UE "nieszczęsna ofiara wojny" np. z Somalii czy Afganistanu. Dostaje azyl i zasiłek. Pracy nie podejmuje bo albo nie ma kwalifikacji albo nie zna języka, albo praca jest niezgodna z jej religią. Ściąga rodzinę (liczną). Zasilek rośnie. Po paru latach dostają szwdzkie paszporty. Przychodzi lato i te "nieszczęsne ofiary wojny" wsiadają sobie w samolot i lecą do krajów w których "musieli" uciekać. 

Na wakacje... Albo np. obrzezać córkę. 

Często są to te same kraje które właśnie wypluwają kolejną falę "nieszczęsnych ofiar wojny".  

*

Jak to było że w latach 80-tych granica krajów EWG byla szczelna i starannie pilnowana, a policja krajów europy zachodniej potrafiła wyłapywać uciekinierów z Polski i ZSRR, potrafili ich też odsyłać do domu etc.?

z kuźni

Dochodziła dziesiąta. Okolica tchnęła spokojem. Jakub też tchnął spokojem a może to była woń nadtrawionego samogonu? 

https://atria.edu/rtp-live/ https://www.dilia.eu/rtp-slot-pragmatic/