BLOG

Czarna Góra Andrzej Pilipiuk

Rosyjska propaganda...

Umieli to robić "za sowieta" umieją nadal...

https://www.youtube.com/watch?v=CwwyMqQwIMw

https://www.youtube.com/watch?v=_kvM-WCXxok 

I nakręcone ładnie i w ucho cholerstwo wpada... 

*

Tu macie z wikipeii co to za jedni

https://pl.wikipedia.org/wiki/Lube

 

*

A kiedy w Polsce powstaną takie teldyski?

Smutny czas...

PiS przesypia historyczną szansę zaprowadzenia w naszym kraju choć odrobiny porządku.

Rozliczenia i ukarania choć tych najgorszych łajdaków... A ci ndal działają bezczelnie i w poczuciu pełnej bezkarności...

http://www.pch24.pl/michnik-odjechal--porownal-prof--chodakiewicza-do-hitlera--intelektualisci-staja-w-obronie-naukowca,43565,i.html

Wojna o Pileckiego?

Wnuczka legendarnego Rotmistrza gani narodowców...

http://www.fakt.pl/wydarzenia/swiat/apel-wnuczki-rotmistrza-pileckiego-do-patriotow/80h5nrq

ONR przyjął jej słowa z wyraźnym żalem i co więcej ma sporo racji...

http://niezalezna.pl/81043-oswiadczenie-onr-w-sprawie-apelu-wnuczki-rotmistrza-witolda-pileckiego 

ech, nie lubię "łysych" a jakoś ostanio co i rusz muszę stawać po ich stronie...

 

 

pytanie z księgi gości

Ubekom daję czasem naziwska ludzi którzy mi podpadli ;)

*

Robert Storm zasadniczo robi to co i ja bym chętnie robił - niestety to tylko fikcja literacka 

*

Bedę na dniach Wędrowycza co najmniej od piątku - ale w niedzielę chyba będę musiał się urywac przed południem... Najleatwiej mnie zastać w sobotę. 

*

Dziękuję za dowcipy ;)

 *

Tak, w sezamie Czerwia pomyliłem kierenki z młynarkami . Szkolny błąd... Ale i ja i redaktor głębiej siedzimy w historii Rosji...

 

Chwila zadumy nad życiem...

W wieku lat 40-tu (z ogonkiem) posiadam wykształcenie, mieszkanie, założyłem rodzinę – mam żonę i dzieci. zdobyłem niezłą pracę. Zestaw ulubionych książek ustawiłem na regale. Standard. Bez fajerwerków. 

Wokoło widzę masę rówieśników oraz ludzi i starszych i młodszych których historie nie zakończyły się podobnym happy endem… Którym z różnych - przeważnie niezawinionych - przyczyn, nie udało się osiagnąć nawet tego.  

Jak Nienacki żył w "biedzie"

Pilaster pisze że Zbigniew Nienacki w PRL żył w biedzie. Khm… To chyba nie zupełnie prawda. A raczej zwykłe łgarstwo. Wprawdzie nie mam w ręce oświadczeń majątkowych wielkiego poprzednika ale z tego co wiem posiadał:

Mieszkanie w centrum Łodzi (mógł dostać przydziałowe). Bulił alimenty na syna. Kupił dom w Jerzwałdzie gdzie mieszkał z niepracującą khm… „nową towarzyszką życia”, regularnie biesiadował z przyjaciółmi i licealistkami. (i nie tylko biesiadował - jak to delikatnie określił T.Gierymski odbywały się - bachanalia). Miał żaglówkę i terenową Toyotę co w Polsce lat 80-tych częste nie było. Jeździł też za granicę – ale tu nie mam konkretnych danych.

Żył spokojnie z tantiem i odsetek. (tzw. biała seria pana Samochodzika z rysunkami Kobylińskiego przyniosła mu 2-3 miliony zł.)

W latach 80-tych pisał raczej nieczęsto – tom Pan Samochodzik i Złota Rękawica wydano w 1979 roku. Na kolejny tom czytelnicy musieli czekać do 1985. W 1983 wydał „skiroławki” a w 1987 wyszedł „wielki las”. 3 książki przez dekadę. Podobno w tym okresie o wiele za dużo pił.

Nienacki miał w latach 70-tych Omegę, na pocz lat 80-tych kupił ciut lepszego Oriona. Około roku 1985 żaglówka Omega kosztowała 750 tyś. Zł a mój Ojciec z dyżurami i nadgodzinami wyciągał jakieś 12-15 tyś. Nie mam pojęcia ile mogła kosztować Toyota zapewne kilka tyś dolarów  a dolar był po 500 zł. (niezłe zarobki to było ok 20-25 dolarów USA).

Tak czy inaczej Nienacki obracał kwotami które dla zwykłego zjadacza chleba były czystą abstrakcją. Co najbardziej smutne – całą tę gigantyczną kasę trzymał w PKO i pod koniec lat 90-tych zżarła mu ją inflacja. Gdy umarł w 1994-tym był mooocno spłukany. Kobieta mieszkająca z nim przez 27 lat wróciła do rodziny, dom przejęła wdowa – kochance ani domniemanemu haremowi licealistek nie zapisał nic. 

 

Ps. Oczywiście jeśli porównamy to z poziomem życia "topowych" pisarzy zachodnich to kuso...

Ale jak na warunki syfiastego PRL - król życia...

Z targów książki

Dobiegły końca kolejne targi książki – wielkie święto czytelników, pisarzy i wydawców. Gościem specjalnym były Węgry i Katalonia – ale w przestrzeni targów nijak nie było to widoczne. Kolejka do mnie – 2 godziny podpisywania. Rafał Kosik miał lepszą tzn. dłuuuższą kolejkę. Na pocz. XXI wieku pisałem memoriał że trzeba wykorzystać falę entuzjazmu do harrego pottera i pisać fantastykę dla dzieciaków – zostałem wtedy bezlitośnie wykpiony. A On trzaska książkę za książką. Spotkałem trochę znajomych.

Pogadałem z  ukraińskimi komiksiarzami i kupiłem dwa komiksy. Ciężko mi dobierać ukraińskie słowa.

*

Nie obyło się bez zgrzytów – pod stadionem łaziły feministki zbierając podpisy pod jakimś wnioskiem o refundowanie in vitro. Zjawiskowo brzydkie, nieprzeciętnie głupie, agresywne i do tego namolne. Na targach były stoiska „Krytyki politycznej” i „Agory”. Wydaje mi się ze mignął i Edgar Keret ten nowy „polski” pisarz.

*

Łukasz Orbitowskki dostał nominację do Nike. Kolejny po Jakubie Ćwieku smutny przypadek człowieka który mógł być normalnym pisarzem od fantastyki ale wolał zostać michnikoidem. Cóz to wolny kraj i każdemu wlno - poostaje kwestia smaku...

Zaduma nad arcydziełami literatury

Doczytałem do końca „Na zarośniętych ścieżkach” K.Hamsuna. W tej książce nie ma nic. Garść kompletnie bezwartościowych zapisków. Pisarz generalnie ma w d… fakt że podobał mu się nazizm. Pisarz wszystko ma w d… Martwi się że traci wzrok. Irytuje go trochę że stracił słuch.

Mógł napisać jak zafascynował się nazizmem. Co mu się podobało w tej wizji rzeczywistości. Mógł opisać swoje spotkanie z hitlerem. Mógł opisać co mu zarzucano i dać temu odpór. Mógł zrelacjonować przebieg procesu ze swojego punktu widzenia.

Może jestem na jego książki za głupi? 

Liczyłem na testament duchowo ideologiczny. Albo na list pożegnalny człowieka ktory zbłądził ale z podniesionym czołem wyznaje swą wiarę w manowce mysli ludzkiej...  Mógł się kajać. Mógł się wybielać. Mógł nadal walczyć pórem o to w co uwierzył. A tu nic. trociny...

Jezuici z Hiroszimy

Wybuch bomby atomowej w Hiroszimie przetrwało 8 niemieckich misjonarzy.

Znajdowali się niecały kilometr od epicetrum wybuchu.

Ciśnienie wyniosło kilkaset atmosfer. Temperatura szacowana jest na 3 tyś stopni Celsjusza. 

Po wybuchu rozpętała się burza ogniowa ktora wypaliła tlen z powietrza.

Nie zginęli. Nie doznali poparzeń. 

Żaden z ocalałych zakonników nie zapadł na chorobę popromienną ani białaczkę.

 

http://www.piotrskarga.pl/ps,2121,16,3062,1,PM,przymierze.html?nrs=1

 

NIE MA DOWODÓW SĄ ZNAKI.

do znudzenia odpowiadając Pilastrowi...

>Do tego należy jeszcze dodać totalną nienawiść i pogardę jaką żywi PIS i jego fani wobec swoich przeciwników.

Wydaje mi się że po tej drugiej stornie jest jakby więcej tej nienawiści. Prowokatorzy z czasu zadym o krzyż -  „Andrzejek” i „Joanna Schizofreniczka” to też ludzie powiązani z PO. Co tam jeszcze mieliśmy? Bluzgi palikota i niesiołowskiego. Sikanie na znicze i inne takie. Wreszcie bestialskie morderstwo w biurze poselskim. I jeszcze Jan Klusik – został pod krzyżem kopnięty w pierś przez jakiegoś dresa. Przez kolejne dni uskarżał się na bóle wreszcie zmarł - oficjalnie na zawał. Sprawca kopnięcia nieustalony…

Marsze niepodległości były rozbijane od środka przez prowokatorów (kilku zidentyfikowano na zdjęciach jak przyjacielsko gawędzą z policją). Uczestnicy byli szykanowani (zatrzymania autokarów), bici..

A pamiętasz sprawę gliniarza który kopał uczestnika w twarz? Gdyby nie film to skopany poszedłby siedzieć – był oskarżony o napaść na funkcjonariusza, a usłużny sąd wyrok od ręki klepnął.

Nienawiść, pogarda i przemoc. Pogarda lejąca z TV. Przemoc w wykonaniu bezkarnych bojówkarzy i funkcjonariuszy państwa. To nie pisowskie bojówki polowały na pełowców tylko jakby na odwrót.  

Zapomniałeś?

Jescze jedno: porównaj wpisy na onecie i na gazeta.pl z wpisami z forum niezlezna.pl

Język, sposób formuowania zdań... 

Jesienią powiały w polityce nowe wiatry – i kolejny marsz niepodległości jakoś obył się bez zadym, demolki, podpaleń… Uczestnicy nagle się ucywilizowali?

 

 

>Nazywanie ich "synkami milicjantów i ubeków" to najłagodniejsza jeszcze forma (charakterystyczne że jesteśmy >"ubekami", ale nigdy "partyjniakami", czy "nomenklaturą", choć PRL-em rządziła właśnie, a przynajmniej po 1956 >roku PZPR, a nie SB),

DO PZPR w rekordowych latach należało 1’700’000 ludzi (spory odsetek tylko na papierze).

UB a potem SB utrzymywało aparat około 40-60 tyś funkcjonariuszy etatowych którzy posiadali agenturę około 250 tyś. kapusi.

Biorąc pod uwagę następstwo pokoleń i długość służby w obecnej Polsce nadal żyje około 100 tyś byłych funkcjonariuszy UB i SB. Biorąc pod uwagę wskaźniki dzietności w PRL i fakt że mieli oni znacznie lepsze warunki rozrodu – (mieszkania, pensje, spec zaopatrzenie, gdy było źle - nawet lepsze kartki na mięso).  Podejrzewam ze wśród nas żyje nie mniej niż 200 tyś ubeckich dzieci.

Tak zakładam – znałem w życiu jedną ubecką rodzinkę – mieli troje. Milicjantów znałem trzech. Dwaj mieli po dwoje, a jeden tylko syna. Standard. Choć z drugiej strony wszyscy jeździli autami na które nijak nie byliby w stanie uskładać z normalnych poborów… Po 1989-tym bardzo szybko i ubecy się wyprowadzili i milicjant kupił sobie dom.

Zakładam że duże pieniądze mieli już przed 1989-tym. Na pewno u progu przemian dysponowali gotówką którą mogli zainwestować, mieli dostęp do kredytów, a prowadząc np. hurtownię nie musieli się obawiać że ktoś ich przekręci. Część interesów robili między sobą a ludzie z zewnątrz gdyby coś kombinowali szybko zostaliby nauczeni rozumu.

Czy z ubeckiego pochodzenia się „wyrasta”?  Ubeckie dzieci i wnuki w socjalizm nie wierzą – to oczywiste. Dziedziczą jednak pewien sznyt ubeckich domów. Niechęć do określonych grup społecznych, cynizm, libertynizm i przekonanie o wyższości swojej grupy. Oraz ateizm - mniej lub bardziej agresywny.

Ci ludzie rzecz jasna nadal chcą wpływać na rzeczywistość. Byłoby wręcz dziwne gdyby nie próbowali. Dlatego korumpują kolejne rządy by pod ich parasolem robić wielkie interesy, małe interesiki i ordynarne przewały w rodzaju Amber-Gold. Mają długie ręce ale przede wszystkim ich bronią jest pieniądz.

W latach 1982-91 szwadrony śmierci SB zamordowały ok 200 ludzi (tzw. „lista Rokity”) Oficjalna lista ofiar stanu wojennego to bodaj 92 osoby.  Żaden z 38 żyjących jeszcze generałów SB nie poniósł adekwatnej kary. Synowie i wnuki działają.

Swoją drogą niedawno znalazłem jednego znajomego milicyjnego synka na liście członków zarządu pewnej spółdzielni. 

 

 

>bo przecież spotykane są i "larwy", esbeckie mordy", osławiony już "gorszy sort", >"targowica", a już na pewno

Oraz: PO-myje, lemingi, michnikoidy (nie chwaląc się osobiście to słowo wymyśliłem!) etc. Wydaje mi się że określenie ubecka morda jest jednak delikatniejsze niż nazywanie przeciwnika „pisuarem”.

> "masa polskojęzyczna", "osoby wykorzenione z poczucia polskości" etc

Część tych ludzi faktycznie posiada niepolskie pochodzenie. Część to potomkowie polskich żydów-komunistów. Nie jest ich wielu ale są widoczni. Bardzo wielu pozmieniało nazwiska (np. Goldberg-Różański czy Unterwieser - Orliński), a nie którzy nie. (choć generalnie „listy żydów” powielane w necie to bzdura). Jakiś odsetek (nikły) – to potomkowie Polaków – obywateli ZSRR których przywieziono tu po 1944 roku. Ale są też  nich potomkowie normalnych Polaków którzy dziś uważają się za „Europejczyków”… Są dyplomaci  i europosłowie którzy działają na rzecz UE czy RFN ignorując interesy Polski.

Śmiało można powiedzieć o nich że są wykorzenieni. Takie po prostu są twarde fakty.

>No i oczywiście, kazdy kto do czegoś doszedł i czegoś się dorobił, to "bogaty złodziej" 

Moim zdaniem nie każdy – ale przypuszczam że może to być połowa lub więcej.

W naszym kraju pierońsko trudno dorobić się ciężką uczciwą pracą. Mojemu Dziadkowi się nie udało. Nigdy nie zdołał odzyskać tego co miał przed wojna. Ojcu też się nie udało. Dwukrotnie podle Go oszukano – robił przedpłaty na małego fiata i wpłacał na książeczkę mieszkaniową dla mnie. Obie inwestycje pochłonęły niemały pieniądz i g.. z tego wyszło.

Ja próbuję już dwudziesty rok. Mam 3 pokojowe mieszkanie, 10-letnie auto. Latem pojadę na tydzień przepłynąć się jachtem. (nie, własnego nie mam)(planowałem nabyć dmuchany kajak ale w końcu jakoś nie kupiłem). Ergo: z własnego doświadczenia  widzę że ciężka harówa daje jakieś tam efekty.

Ale obok nas żyją ludzie którzy nie plamią się robotą – a jednak kasę mają…

>"niepolak"

Jak zdefiniujemy „polskość”? Czy wystarczy Dziadek w maciejówce na głowie opowiadający o wojennych przygodach? Albo czy taki dziadek to gwarancja Polskości? 

Oczywiście: Definiują nas pamiątki. Zdjęcia przodków w mundurach cyknięte pospiesznie w sierpniu 1939. Stare medale w walizce na pawlaczu. Dokument o zwolnieniu dziadka z obozu jenieckiego z powodu gruźlicy… Naszywka z numerem odpruta z obozowego pasiaka cioci. Nóż do listów wykuty z odłamka niemieckiego pocisku  wyciągniętego z własnych jelit. Kula która zabiła przyjaciela.

Polskość to pamięć o tym kim się jest, skąd się pochodzi i kim byli nasi przodkowie. To nasza wieś,  nasza gmina, nasza kamienica. Opowieści: to jest jar w którym pradziadka opadły wilki. Tu zakopany jest szkop którego zadźgał widłami dziadek. Do tej szkoły chodził mój Ojciec a dziś ja.

*

Zdawkowa rozmowa.

-Ukończyłem chełmską szkołę techniczną.

-Mój dziadek też tam chodził, przed wojną jeszcze.

I błysk zrozumienia. Nić porozumienia. Nie jestem jeszcze „swój” ale już nie „obcy”.

*

Polskość to też świadomość: nasi antenaci byli po tej a tej stronie. Robili to i to. Strzelali do tych i owych za to i za to…  I do nich strzelano… Może się trafić człowiek będący z pocohdzenia Żydem, Tatarem, Ormianinem, Ruskim - ale jego dziadek poszedł kiedyś z naszymi walczyc przeciw wspólnym wrogom. I on dziś staje z nami ramię w ramię. Jest swój.  

I właśnie to wszystko zebrane razem do kupy daje nam niezbywalne prawo do zapytania każdego podejrzanego luja:

Kim jesteś?

Skąd przyszedłeś?

Co robili twoi przodkowie?

Co twój dziadek robił podczas wojny?

Dlaczego nie nosisz nazwiska swojego ojca? 

Czego szukasz na ziemi której MY jesteśmy GOSPODARZAMI?

*

Myślisz że to bez znaczenia? Rządził już nami wnuk hitlerowca.  Prezydent Warszawy jakoś dziwnie migała się od pytań o pożydowską kamienicę którą w czasie wojny „kupił” jej teść. Pouczał nas z łamów swojej gazety syn człowieka przed wojną skazanego za pracę agenturalną dla Stalina…

Wszystko się wiąże. Wszystko ma znaczenie. 

https://atria.edu/rtp-live/ https://www.dilia.eu/rtp-slot-pragmatic/