BLOG

Czarna Góra Andrzej Pilipiuk

Odnośnie księgi gości:

Drodzy i zacni. ASC i MG

Po pierwsze: Nie rozumiem Waszych zarzutów.

Zapisałem to co widziałem - jak wspomniałem znałem za komuny 4 milicyjne rodzinki. Nie napisałem że opływali w luksusy - tylko obiektywnie schrakteryzowałem ich stan posiadania. 

Napisałem że mieli auta, telefony, video i mieszkania w blokach. Napisałem że nowy Wartburg czy manetowid były na naszym śmietniku cywilizacyjnym pewnym wyznacznikiem  wysokiego statusu materialnego mogącego wskazaywać na dochody ciut wyższe niż przeciętna lub oficjalne pobory. 

Napisałem prawdę - choć nie jest dla mnie szczególnie wygodna - bo wolałbym móc napisać że za komuny milicjanci pławili się w luskusach, ale po co mam kłamać?

*

Partyjniacy? przez koneksje rodzinne wiem jak mieszkał jeden z ministrów rządu jaruzela. 4 pokojowe mieszkanie - ładne ale bez szaleństw. Bez stałej gosposi - tylko dochodzaca kobieta do sprzątania i gotowania. Kolekcja solnych lamp i kryształowych wazonów (pewnie gdzie pojechał z "gospdarczą wizytą" to dostawał w prezecie). Antyków ani obrazów nie zapamiętałem.

Rodzinka mojego kumpla z postawówki - drobne partyjne pluskiweki z MSZ.  3 pokoje w bloku z lat 50-tych. umeblowanie IKEA (mammy rok 1986-ty - wtedy to było dość niezwykłe) i Swarzędz. Trochę zachodniego sprzetu AGD, telewizor "z pewexu" komputer do grania commodore 16,  samochód Lada - nówka sztuka. Dziś to niewiele wtedy - powiedzmy kilkunastoletnie zarobki mojego ojca. Ale przywieźli to wracając z placówki. mieszkając kilka lat na zachodzie zarabiali "po zachodniemu". 

Też nie pasuje do tezy o niezmierzonych bogactwach milicjantów & komuchów. 

Ale opisuję to co widziałem. 

*

Dziś to normalny poziom - ale wtedy patrzyłem z pozycji "dziada" który miał znacznie mniej i z wieloma rzeczmi w życiu znacznie bardziej pod górkę. 

*

Zakładam że okres transformacji dla części tych ludzi był czasem budowy prawdziwych fortun. A część się nie załapała albo była za głupia żeby być przydatna dla demiurgów nowej rzeczywistości. Może jakiś odsetek dorobił się uczciwie bo np. znał języki?

*

Po drugie: Uważam że dzieci i wnuki ponoszą pełną odpowiedzialność o ile kontynują ścieżkę rodziców i korzystają z ułatwień wynikających z koneksji. I uważam że sitwy należy ciąć i wypalać. Większość sitw w Polsce ma korzenie w okresie przed 1989-tym.  

Norwegia po wojnie zrobiła dokładnie w ten sposób - dała po )*( quislingowcom i ich rodzinom - m.in. blokując dzieciom i wnukom zdrajców dostęp do wielu zawodów. Zniszczono dzięki temu bazę społecznę i materialną która mogłaby umożliwić odrodzenie się nazimu. 

Nie wszystkim zdrajcom - ustalono liste ok 2 tyś najgorliwszych. 

Uważam że dokładnie w ten sposób należy zniszczyć bazę postkomuny. Przyznaję otwarcie bez ubierania w gładkie słówka: nienawidzę lewicy i życzę jej jak najgorzej. 

Po trzecie: zarzut że prowadzę bloga a nie piszę książek jest dęty. Wpisy są tu nieregularne i często zdawkowe. Nie mam czasu po prostu. W środę przekroczyłem 50% nowej książki. Kupa roboty jeszcze przedmną. 

O milicjantach

O majątkach byłych milicjantów i ubeków wiem niewiele – bowiem moja rodzina po prostu nie utrzymywała stosunków towarzyskich z ludźmi tego pokroju.

Nie wzywam do krwawej rozprawy z każdym byłym milicjantem – bo patrząc czysto pragmatycznie milicja była potrzebna nie tylko do pałowania demonstrantów ale też do łapania złodziei i bandytów, co uważam za działalność społecznie użyteczną. Natomiast w milicji były pewne piony nazwijmy to „szczególnego przeznaczenia” a w wielu przypadkach poszkodowani opozycjoniści zdołali ustalić kto konkretnie ich maltretował. Przypomnę że kumpel Przemyka zidentyfikował gliniarza który zakatował licealistę… Uważam też że zwykli gliniarze oddelegowani tymczasowo do pałowania i katowania powinni zostać przykładnie ukarani, w tym odebraniem emerytur – bo mogli odmówić wykonania przestępczego rozkazu, za co w tych czasach groziło im już co najwyżej wywalenie z roboty a pewnie i to nie.

Mimo pewnych tradycji rodzinnych po 1944-tym roku nikt z moich krewnych nie zapałał chęcią pracy w organach ścigania.

Z doświadczeń osobistych. W pierwszej podstawówce chodziłem do klasy z synem milicjanta. Mieli zagraniczne auto i trzypokojowe mieszkanie w bloku. (nie miał rodzeństwa). Nie wiem jak się potoczyły jego dalsze losy.

W drugiej podstawówce chodziłem znowu z synalkiem milicjanta – mieszkał tylko z ojcem w trzypokojowym mieszkaniu, mieli auto i video co w roku 1986-tym oznaczało wydatek 499 dolarów. (przy przeciętnej płacy ok 18-20$ miesięcznie)(wedle kursów czarnorynkowych oczywiście). Mieli wartburga nówkę-sztukę którym synek pysznił się do obrzydliwości. Nowy wartburg kosztował wtedy ok 7 milionów złotych (mały fiat 2,5 miliona) w czasach gdy mój Ojciec z dyżurami sobotnio niedzielnymi wyciągał może 25 tyś miesięcznie. Co konkretnie robił jego ojciec w milicji tego nie wiem – ale zasłynął kilkoma karczemnymi awanturami w szkole – co znacząco wpłynęło na średnią ocen potomka. Prymusa  niego wprawdzie nie zrobiono ale zdawał z klasy do klasy. Potomek ten obecnie jest ważnym kolesiem w zarządzie pewnej instytucji. Weźmy poprawkę że w chwili gdy komuna runęła miał 15 lat – więc raczej nie zdołano by go od razu ustawić na dobrej ścieżce kariery. Z drugiej strony na ile pamiętam jego walory intelektualne to raczej nie miał na tyle oleju w głowie by pracą i nauką zajść tak wysoko. Chyba że za nisko go oceniam i zmądrzał z wiekiem? O jego ojcu słyszałem że do policji nie został przyjęty i popadł w alkoholizm – ale nie wiem czy to prawda.

Trzeci milicjant mieszkał u mnie w bloku a jego syna znałem z podwórka. Facet był w wydziale zabójstw albo czymś podobnym – tzn. z tego co wiem zajmował się oględzinami miejsc morderstw i wypadków oraz obdukcją zwłok. Mieli 3 pokojowe mieszkanie, telefon (w bloku było 5-6 na 66 mieszkań)  i zachodnie auto. Odszedł z milicji jakoś pod koniec lat 80-tych zajmował się biznesem (hurtownia filmów video – coś w ten deseń) i bardzo szybko postawił sobie dom. Nie wiem czy miał coś na sumieniu ani czy MSW ułatwiło mu start w interesach.

Czwarty milicjant mieszkał opodal jednego z moich dziadków – kres jego karierze w służbach mundurowych położyła choroba alkoholowa. Facet był o tyle niebezpieczny że dla fantazji strzelał z tetetki i kbk-su do ptaszków na drzewach, kur, psów, kotów etc.  W latach 80-tych miał nowiutkiego poloneza. (Jego autem służbowym był w tym czasie duży fiat…) Nie wiem co się z nim stało.

Piątego milicjanta poznałem już jako emeryta grubo po 1989-tym. Jest działaczem społecznym i generalnie gada się z nim przyjemnie - ale ludzie wypomminają mu różne brzydkie zaszłości z czasów gdy był panem milicjantem w naszej gminie. Dane z kilku źrodej w paru przypadkach zdublowały się. 

Ubecką rodzinkę znałem jedną (wskazał mi ich jako ubeków znajomy opozycjonista który miał wątpliwą przyjemność być przez nestora rodu rozpracowywany…). Głowa rodzinki – facet z gębusią zawodowego boksera  oficjalnie był taksówkarzem choć za kierownicą taksówki nie widziałem go nigdy. Miał dwu synalków – agresywnych przygłupów i córkę która raz nasiała paniki ganiając na placu zabaw inne dzieci uzbrojona w nóż kuchenny. (miała tak z 7-8 lat). Do rodziny zaliczyć należy jeszcze babcię w MSZ, mamusię idiotkę i ostrego pieska którym raz zostałem poszczuty. Mieli video i telefon (jako jedyni w tym bloku). Starszy syn okazał się zbyt głupi na liceum. Przed 89-tym tatuś znikł na pół roku – podobno pracował w USA. Jakoś niebawem po przełomie kupili sobie wypasioną willę i znikli z osiedla.

Ergo: wszyscy znani mi kolesie z MSW mieli w latach 80-tych nadmetrażowe mieszkania, telefony (w tym w bloku który oficjalnie nie był okablowany ani podpięty do sieci!) oraz samochody które normalnego zjadacza chleba kosztowałyby tyle że nijak się to ma do oficjalnych milicyjnych poborów. Co najmniej dwu po roku 1989-tym w szybkim tempie zmieniło mieszkania w blokach na własne domy. Co najmniej 3 milicyjnych synów zapamiętałem jako prymitynych agresywnych przygłupów (a dwu jako spoko-kolesi). Syn co najmniej jednego z nich zrobił karierę (ale z braku konkretnych informacji nie mogę zakładać pomogły mu układy ojca).

O programie 500+

http://www.fronda.pl/a/polska-w-remoncie-500-plus-kres-ubostwa-wsrod-dzieci,83596.html

rocznicowo...

Gdzieś w Polsce żyje kilkanaście-kilkadziesiąt tysięcy byłych zomowców i esbeków. Tych którzy w stanie wojennym katowali zatrzymanych opozycjonistów, trzymali ich godzinami na mrozie, tłukli pałami szturmowymi podczas ścieżkach zdrowia, bili w więzieniach i aresztach. Gdzieś w Polsce żyją byli milicjanci którzy omawiali pogotowiu ratunkowemu i lekarzom wydawania przepustek umożliwiających dotarcie do chorych (a czasem i do miejsc pracy) po tzw. „godzinie milicyjnej”. Żyją wśród nas łajdacy którzy mają polską krew na rękach, albo którzy doprowadzili ludzi do kalectwa.

Rząd PiS chce zabrać im wysokie emerytury. Kpina…

Bo ja mając w Polsce choć odrobinę władzy kazałbym wszystkich zidentyfikowanych sprawców zawlec przed sąd. I wlepił każdemu dożywocie. No chyba że w śledztwie i podczas procesu wykazaliby skruchę i gorliwie sypali mundurowych kolegów.  Wtedy powiedzmy zasłużyliby na krótszy wyrok – na przykład 15 lat. A do tego konfiskata całego majątku i czerwonych oprawców i tego który przepisali na rodzinę. Na pokrycie rent i odszkodowań dla tych którzy po grudniowych nocach stanu wojennego nigdy już nie wrócili do zdrowia…

Procesy transmitować w tv. Pokazać spasione ryje biznesmenów którzy pierwszy milion dostali z MSW a „zapracowali” na niego z pałą w ręku.  Do tego spisy wszystkich umoczonych w system dostępne on-line. Plus pełna informacja o wszelkich resortowych dzieciach. Żeby służba w ubecji była znamieniem Kaina także dla kolejnych pokoleń. Żeby komuna nigdy już nie odrodziła się w naszym kraju.

do poczytania

 

Ważny list otwarty. 

http://niezalezna.pl/90526-w-jednym-szeregu-z-dziecmi-mordercow-mocne-slowa-w-liscie-otwartym

do poczytania

 

Ważny list otwarty. 

http://niezalezna.pl/90526-w-jednym-szeregu-z-dziecmi-mordercow-mocne-slowa-w-liscie-otwartym

Podsumowując:

1) Nie uważam się za zwolennika PiS - uważam się jednak za sojusznika PiS. 

2) Zamierzam być tym sojusznikiem do momentu gdy pojawi się sensowniejsza opcja polityczna, (sorry Kukiz, sorry Korwin - to raczej nie Wy), albo gdy PiS przegnie i utraci moje ograniczone zaufanie. 

3) Jako monarchista nie widzę problemu skupienia władzy w jednym ręku - fakt że J.Kaczyński prawdopodobnie wszystkim kręci nie przeraża mnie jakoś szczególnie.

4) Jakość władzy oceniam po tym czy moje książki się sprzedają. Jak się sprzedają to znaczy że ludzie mają pieniądze na ich zakup co onacza że władza rządzi dobrze. 

Odpowiadam "Stenowi" z księgi gości

Pis podaje rękę potrzebującym, a taka działalność nie jest tylko domeną lewicy. To raczej kwestia skali i formatu. Nie sposób porównywać tego z PRL-em. Reszta to spadek po poprzednim rządzie - istna stajnia Augiasza. By to uprzątnąć trzeba czasu i pracy.

Ok. Mam tylko wrażenie ze to sprzątanie odbywa się na ćwierć gwizdka a w wielu sprawach jeszcze się nie zaczęło.

Np. nie ma lustracji w systemie wymiaru sprawiedliwości i w mediach – a od tego chyba trzeba byłoby zacząć…

500+ promuje menelstwo - to jest po prostu obrażanie wielu Polaków.

Wszelkie rozdawnictwo jest demoralizujące. Widziałem to gdy kończyłem liceum – za rządów AWS – ministrem sprawa społecznych był wtedy Jacek Kuroń. I nagle okazało się że maturzyści i absolwenci zawodówek mogą się zarejestrować jako bezrobotni i dostawać zasiłki choć nigdy jeszcze nigdzie nie pracowali. Było to bodaj około 400-500 miesięcznie przez pół roku a oferty pracy były po 650-700 zł.

Napatrzyłem się też kto brał stypendia socjalne u mnie na archeologii. I jakie fury parkowały przed akademikami.

Uważam jednak 500+ za działanie doraźne mające poprawić bardzo złą sytuację i za tym powinny nadejść ulgi itp. Zarazem wątpię by same ulgi dużo zdziałały.

Ulgi niewiele dadzą w regionach o strukturalnym bezrobociu. Stąd mój pomysł: wybór 300 zł na rękę albo 800 w postaci ulg. W dłuższym przedziale czasu byłby moim zdaniem znacznie mocniejszy efekt.

Przede wszystkim proszę pamiętać o jednym: rząd ma bardzo niewiele „własnych” pieniędzy. Większość środków budżetowych zdziera z nas – pracujących. Trochę zarabia na tranzycie i sprzedaży surowców mineralnych – ale co najmniej 95% to podatki od dochodów osobistych i firm.

Nie da się dać ludziom 500+ „bezkosztowo” – trzeba te pieniądze w budżecie „poprzesuwać”. Zabrać trochę z tego co miało iść na budowę dróg, trochę z tego co miało iść na sport i kulturę etc. Można zabrać tłuste emeryturki ubekom – to popieram – ale to nie wystarczy. Podnoszenie podatków zdławi i tak marniuchną gospodarkę – nie tedy droga!

Optymalne rozwiązanie to uzyskanie dochodów ekstra i finansowanie programu z nich. Np. wpuszczamy koncerny naftowe – niech eksploatują gaz łupkowy – ale procent zysków odpalają nam i z tego jest kasa… Tylko nikt nie myśli w tych kategoriach.

Wyższe opodatkowanie zagranicznych firm niewiele da bo po prosty doliczą sobie wyższe podatki do cen usług i towarów. Jest to banda cwanych sk…synów. Wyjściem jest wyrzucanie z Polski koncernów których działania możemy przekazać podmiotom krajowym. Tylko to nie takie proste.

Jeśli chodzi o motywowanie postaw pro-life to rząd zaczął działać w tym kierunku lub zapowiedział podjęcie działań. Śledzę wydarzenia i o tym wiem. Jest to do sprawdzenia. Podobnie jest z obcym kapitałem czy podatkami. Nie da się tego zrobić o tak natychmiast.

Dlaczego nie natychmiast? Prezydent ma prawo inicjatywy ustawodawczej – siada pisze co chce i projekt w ciągu 3-4-5 dni trafia pod obrady sejmu.

Oczywiście zmiany będą widoczne w dłuższym odcinku czasu – w ciągu np. 10-ciu lat – ale trzeba zacząć.

Pis pomimo, że ma większość nie cieszy się masowym poparciem i napotyka opór ze strony różnych grup interesu reprezentowanymi przez opozycję, różne organizacje polityczne, ideologię lewicowego liberalizmu (lewactwo) i instytucje unijne. Te podmioty wciąż mają wpływ na Polskę.

Pis de facto ma realne poparcie rzędu 10-15%. Wygrywa dzięki trzem czynnikom:

Po pierwsze połowa uprawnionych w ogóle nie chodzi na wybory. Część nie ma na kogo głosować zdecydowana większość nie widzi w tym żadnego sensu.

Po drugie elektorat PiS jest znacznie bardziej zdyscyplinowany niż u konkurencji. Moherowe babcie jakoś się dowloką do urn podczas gdy lewicowe gówniarstwo nie będzie sobie skracało weekendowej imprezy.

Po trzecie dla ogromnej masy takich ludzi jak ja PiS mimo swoich wad jest sojusznikiem. Odsunięcie PO od władzy było dla mnie celem nadrzędnym – dlatego oddałem głos na prez. A.Dudę, dlatego od 2007-mego głosowałem na PiS i wielu ludzi do tego namawiałem (czasem skutecznie).

Wpływ podmiotów krajowych i zagranicznych można próbować neutralizować – w pierwszej kolejności należałoby likwidować fabryki trolli, a gimbazie która sobie tak dorabia fundować wychowawcze rozmowy w urzędzie skarbowym. Po drugie – mamy masę ustaw o mowie nienawiści – i są wystarczająco mocne by narobić poważnych kłopotów np. moderatorom wielu for internetowych. Jestem zasadniczo przeciwnikiem cenzury ale gdy widzę fale pospolitego chamstwa np. na Onecie to uważam że trzeba podnieść kulturę dyskusji – jak się nie da inaczej – sankcjami. Po trzecie można bić punktowo (byle legalnie) w liderów wroga – np. ścignąć wreszcie kijowskiego za zaległe alimenty. Bardzo wielu liderów opozycji jest głęboko umoczona w sprawy gospodarcze i afery. Wielu obciążają poważne grzechy z przeszłości (sprawa kredytów prezydent Łodzi).

Istnieją też sankcje za publiczne poświadczenie nieprawdy i może warto by to niektórym dziennikarzom przypomnieć. Bo sytuacja gdy powiela się kłamstwa z pełną świadomością że są to kłamstwa, dementuje się, przeprasza i powiela dalej jest po prostu chora.

I jeszcze jedno – wiemy że zwalnia się na dość szeroką skalę różnych urzędników wysokiego szczebla który objęli funkcje albo awansowali za czasów PO. Zazwyczaj ci lecą do mediów i publicznie roztrząsają swoje „męczeństwo”. Uważam że tu PiS robi głupotę – każdemu zwalnianemu za konkretne grzeszki należy zakładać sprawy sądowe. Po to by łapownicy, defraudanci etc. nie robili z siebie męczenników. A jak zrobią żeby potem TV musiała odszczekiwać…

Jeśli była niegospodarność to niech się luje zastanawiają skąd wezmą pieniądze na pokrycie wyrządzonych strat a nie nad tym jak swoją „krzywdę” wykorzystać w służbie partii.

Pis działa w ramach wyznaczonych przez prawa, przepisy, Konstytucję. Naprawiając Polskę musi się z nimi liczyć. Nie może być tak, że powiedzmy zacznie masowo wyrzucać biurokratów bez pośrednictwa reform.

A po co zaraz ustawy? Na początek wystarczy ograniczyć wydatki budżetowe na administrację np. o 20-30% – urzędnicy szybciutko sobie sami ustalą kto idzie na bruk a kto zostaje.

Ale docelowo – owszem – trzeba się przyjrzeć które procedury biurokratyczne są zbędne i likwidować je ustawowo a urzędników od ich obsługi – zwalniać w ramach redukcji etatów.

Docelowo powinno zostać 100-150 tyś urzędników. Gierek miał 100 tyś i nie mieli komputerów. Wystarczało jakoś.

Tego nie zrobi bo: raz - jest zbyt praworządny, dwa - nie może w obecnej sytuacji dawać prawdziwych powodów do ataków i trzy - nie miałby do tego poparcia społeczeństwa.

w obecnej sytuacji nie może” – no niby kiedy będzie mógł? Gdy straci większość w parlamencie? A może ją stracić… Także dla tego że wielu ludzi rozczaruje jego ugodowość…

Ataki i tak będą – do tego nie trzeba powodów. Wystarczy najbłahszy pretekst. Przeciwnicy tej władzy mają gigantyczne pieniądze a „swojaków” na „spontaniczne protesty” dowiozą wynajętymi autokarami, zapewnią żarełko i dadzą pod stołem kilka złotych.  

Nawet poprzedni rząd pomimo stałego ich naginania i łamania musiał trzymać się tych ram i dlatego można było mu powiedzieć do widzenia.

Gdyby nie taśmy od „Sowy” pełowcy pewnie zostaliby na trzecią kadencję. Ogromną część głosów PiS dostał bo ludzie liczyli na szybkie i surowe rozliczenie afer.

PiS niestety – cieszy się zwycięstwem i spoczął na laurach. Gdy jednak zacznie się kampania przed wyborami wielu zwolenników i sojuszników zacznie robić w myślach audyt. Sprawdzą realizację obietnic i to na ile władza ta spełniła ich różne oczekiwania.

Ja nie mam własnego widzimisię, które uznaję za jedyne słuszne.

Ja – przeciwnie - mam swoje widzimisię które uważam za słuszne ;) Bo jakbym je uważał za niesłuszne to bym się złapał za głowę i poszukał innego widzimisię. Może cudzego.

Jest wiele ścieżek do celu. Nie będę skreślał nikogo kto poszedł inną drogą, nawet Pana. Prosiłbym jednak o uszanowanie innych, bez patrzenia przez pryzmat swoich dogmatów.

Ścieżki do celu są różne bo i cele są różne. Różne są tez ludzkie oczekiwania i różne wizje. Wszystkich nie pogodzimy.

Są cele które uznamy za warte dotarcia i cele które nie do końca nam pasują ale są dla nas tolerowalne. Polska w wizji PiS nie jest tak do końca moją wymarzoną Polską – ale jeśli przyjdzie mi w niej żyć pomarudzę sobie pod nosem bo w większości aspektów będzie mi się podała a w nielicznych nie będzie mi się podobała.

Nasz cel wspólny? Fajna dostatnia Polska. Kraj w miarę bezpieczny wewnętrznie i zewnętrzne. Polska która nie będzie deptać swoich obywateli. Kraj w którym Polacy będą się czuli gospodarzami.

Polska michnika, Polska tuska & kopacz, lub Polska palikociarzy będą mi na tyle obce ze życie w nich będzie dla mnie udręką. Pamiętam dobrze czarna dziurę rządów SLD, bardzo mi się nie podobały rządy PO. Rządy PiS zarówno poprzednie jak i obecne to ulga.  

Choć jak pisałem wyżej chciałbym czegoś trochę innego.

Szanuję lub mam w poszanowaniu wszystkich uczciwych ludzi. Zasadniczo uważam że PiS to ludzie in masse uczciwi – w coś wierzą, to samo głoszą i to samo próbują realizować. Uczciwość nie oznacza nieomylności – popełniają błędy, ale z głupoty lub niewiedzy, a nie z cynicznego wyrachowania.

I za to trochę ich lubię. 

PiS czyli sieroty po marksie i leninie

Dlaczego PiS to lewica?

Przede wszystkim widać to w całej postmarksistowskiej filozofii działania: mamy bardzo wysokie opodatkowanie i poziom redystrybucji sięgający 50% PKB. Ergo: władza łupi jednych by dotować innych.

 

-PiS nie dąży do zniesienia zasiłków dla bezrobotnych – ergo: tolerowana jest postawa gdy ludzie pracujący utrzymują rzeszę niepracujących. Niepracujący otrzymują pieniądze ale nie są zobligowani do żadnych świadczeń na rzecz wspólnoty. Zakładając konieczność przejściowego wsparcia dla ludzi tracących pracę należałoby tworzyć raczej programy prac interwencyjnych. Fakt że w Polsce pracuje legalnie ok 500 tyś Ukraińców oznacza ze praca jest – tylko nasi bezrobotni nie są nią zainteresowani albo nie posiadają odpowiednich kwalifikacji do jej wykonywania.

 

-Program 500+ choć potrzebny to rozwiązanie stricte lewicowe – znów rozdaje się ludziom pieniądze za sam fakt ich istnienia nie oczekując w zamian żadnej pracy na rzecz wspólnoty. Rozwiązaniem znacznie lepszym byłyby ulgi podatkowe i ulgi składki ZUS na każde dziecko. Dzięki temu promowalibyśmy normalne rodziny a nie menelstwo. PiS nie zachowuje się w tej sprawie nawet jak partia konserwatywna – gdyż 500+ trafia do wszystkich dzieci. Inżynieria społeczna wymaga wspierania modelu zdrowego – należałoby ograniczyć to świadczenie wyłącznie do dzieci z normalnych związków i sierot z takich związków – a wykluczyć z programu dzieci tzw. samotnych matek i konkubinatów. 

 

-sprawa zakazu aborcji eugenicznej jest nie do ruszenia z uwagi na siłę lewackiej propagandy. (poziom sk**** naszych feminazistek pokazały „czarne protesty”). Nie widać jednak prac w kierunku pozytywnego motywowania postaw pro-life - ułatwiania życia rodzicom dzieci niepełnosprawnych, ulg podatkowych dla rodzin wychowujących takie dzieci, rent, wsparcia systemu hospicjów prenatalnych etc. Nadal nie da się w Polsce po prostu ubezpieczyć ciąży.

 

-PiS nie dąży do systemowego rozwiązania bankrutujących systemów emerytalnych – nie przeprowadza się reformy ZUS, nie ma nawet propozycji weryfikacji ok 2 milionów fałszywych rencistów (liczba szacowana na podstawie porównania danych demograficznych z innymi krajami regionu). Nie tnie się przywilejów emerytalnych. Nie porządkuje się już istniejących – mamy sytuację gdy magazynier z kopalni który nigdy nie był „na dole” otrzymuje emeryturę n takich samych zasadach jak górnik… Uważam też że PiS powinien dążyć do uregulowania warunków działania w Polsce II i III filaru OFE – np. firmy te powinny być ustawowo zobligowane do zapewnienia klientom zysków co najmniej równoważących inflację. A jak nie umieją - pół godziny na zniszczenie pieczątek i wypad z Polski. Bo jakoś we Francji czy RFN umieją…

 

-Rządom lewicy towarzyszy biurokracja. Utrzymuje się gigantyczną armię urzędników – około 800 tyś. Niestety główny efekt ich działalności to tony kompletnie zbędnych akt których nikt nie czyta i które po 3-5-8-12 latach idą po prostu na przemiał. Przypomnę że w okresie poprzednich rządów PiS (2005-2007) urzędników było 540 tyś czyli o 260 tyś(!!!) mniej niż obecnie. Poza wymianą niewielkiej części kadr nie widać żadnych prac w kierunku znaczącej redukcji tej armii pasożytów.

 

-PiS nie rozumie że wysokie opodatkowanie dławi gospodarkę. Nie ma cięć podatkowych. Nie ma znaczących ulg na dzieci. Nie ma ulg inwestycyjnych dzięki którym można byłoby by rozwijać polskie firmy. Nie ma nawet ulgi budowlanej dzięki której ludzie mogliby budować sobie domy lub kupować mieszkania. Jednocześnie liczne firmy zagraniczne zarabiają w Polsce krocie ale jednocześnie nie płacą w Polsce podatków. Tym samym następuje niezrozumiałe uprzywilejowanie obcych (np. sieci handlowych) kosztem Polaków. Zamiast zapewnić podobne (lub lepsze!) warunki działania polskim firmom władza myśli jak opodatkować i obcych i swojaków.

 

-W warunkach deficytu budżetowego i rosnącego kosztu obsługi długów wewnętrznych i zagranicznych władza nie dąży do redukcji zbędnych wydatków.

 

-władza mimo rosnących potrzeb finansowych państwa i powszechnej nędzy obywateli nie czyni żadnych kroków dla uzyskania należnych odszkodowań i reparacji wojennych od RFN i Federacji Rosyjskiej.

 

-władza poza zwiększaniem ucisku fiskalnego nie szuka też dodatkowych źródeł dochodów. Nie wyprzedaje się nieużytków pod cele osadnicze. Nie podjęto prac na rzecz eksploatacji gazu łupkowego. Nie podjęto prób eksploatacji bajecznie bogatych złóż metali w obrębie suwalskiej anomalii geomagnetycznej.

 

***

 

Rządy PiS uważam za etap przejściowy. Zwycięstwo tej formacji było niezbędnym warunkiem dla osunięcia od władzy kryminalistów z PO. Ale to zaledwie zatrzymanie się na krawędzi przepaści. Potrzebny nam inny rząd, inny model gospodarki, mądrzejsza inżynieria społeczna.

 

Problem w tym że nie ma w kraju formacji która dawałaby takie nadzieje…

."państwo zdało egzamin"

chyba na ocenę niedostateczną...

 

http://niezalezna.pl/90413-sa-wyniki-ekshumacji-w-grobie-piotra-nurowskiego-pochowano-inna-osobe

 

To już ósmy przypdek zamienionych zwłok!!!

 

a ja pytam - kiedy winni tych zaniedbań trafią wreszcie na zasłużony odpoczynek w pierdlu?

co szczególnie irytujące mimo tak ewidentnych dowodów nieudollności i bezwolności PO ma nadal około 15% poparcia. 

https://atria.edu/rtp-live/ https://www.dilia.eu/rtp-slot-pragmatic/