BLOG

zapraszam do galerii
- czwartek, 08, grudzień 2016 21:25
- Andrzej Pilipiuk
http://pilipiuk.com/index.php/galeria/skandynawskie-fascynacje?page=10#category
dorzuciłem 30 fotek z wycieczki szlakiem Astrid Lindgren.
Poruszałem się trochę szlakiem przetartym już przez naszą Rodaczkę
poopisywała te miejsca i fajnie i z dbałością o szczegóły - więc ciekawych odsyłam do Jej bloga
https://polkawszwecji.wordpress.com
o wychowaniu
- wtorek, 06, grudzień 2016 11:07
- Andrzej Pilipiuk
Problemy wychowawcze obecnych czasów wynikają z całego szeregu czynników. Widzę o tak:
Postępowe lewactwo na każdym kroku uświadamia dzieciaki o tym że mają różne miej i bardziej wydumane „prawa”. Niestety nie idzie za tym żadne uświadamianie dzieciarni że istnieją też jakieś obowiązki wobec rodziny czy wspólnoty…
Na każdym kroku kwestionowana jest władza rodzicielska, pozycja społeczna rodziny i autorytet rodziców. Widać to i w mediach i popkulturze – powszechny jest schemat „złamanie wyraźnego zakazu przynosi zwycięstwo/sukces/ratunek”.
Cała popkultura zasadza się na promocji bezmyślnego buntu i całkowitego zakwestionowania zasad współżycia społecznego. Pieszczoszkami mediów są narkomani, zboczeńcy, sataniści. Deklaracja że jest się pedofilem, czy publiczna pochwała gwałtu na kobiecie nie zagrażają karierze. Celebryci otwarcie przyznają się do problemów z używkami, nikogo nie dziwi ich rozwiązły tryb życia.
Totalnie brak przeżyć pokoleniowych o charakterze formacyjnym. Brak poczucia wspólnotowego wysiłku na rzecz osiągnięcia czegoś na skalę kraju. W zasadzie jedyną medialnie nagłaśnianą akcją jest WOŚP – z tym że niestety uczciwość Owsiaka jest coraz powszechniej kwestionowana…
Nie relacjonuje się wypraw naukowych, nie ma zwyczaju akredytowania dziennikarzy przy ekspedycjach badawczych, nawet bogate i wpływowe gazety nie wspierają naszych uczonych choćby dobrym słowem. (dla porównania proszę spojrzeć jak wygląda dziennikarstwo sportowe – choć sukcesy naszych „miszczów” są raczej skromniutkie – zwłaszcza biorąc pod uwagę gigantyczne nakłady)
Nastąpiła totalna feminizacja zawodu belfra dorasta pierwsze pokolenie wychowane praktycznie wyłącznie przez kobiety.
Nastąpiła pauperyzacja inteligencji i rażący spadek prestiżu bardzo wielu zawodów. Brak atrakcyjnych wzorców zawodowych. Już nie opłaca się kuc po nocach by zostać lekarzem. Zarazem państwo nie znajduje zastosowania dla tysięcy absolwentów. Efektem są magistrowie niegdyś prestiżowych kierunków pracujący fizycznie czy na podrzędnych stanowiskach biurowych. Jednocześnie powszechna jest pogarda dla „roboli” ale też rzemieślników czy pracowników szeroko pojmowanej obsługi technicznej.
Sekrety fachu
- piątek, 02, grudzień 2016 20:12
- Andrzej Pilipiuk
Ok. po napisaniu i wydaniu pół setki książek widzę to tak:
1) Siły na zamiary - geniuszem nie jestem, talent mam głównie do składania prostych zgrabnych opowieści. Nie obrażam się że jeszcze nie dali mi Nobla a Zajdla tylko raz. może nie wydam dzieła które rozejdzie się natychmiast w nakładzie 100 tyś egz. ale liczę że w półtora roku napiszę pięć książek a' 20 tyś a i z wznowień coś kapie.
2) wielkim znafffcą fantastyki nie jestem - w oczytaniu mam luki. Gdybym chciał pisać modne podgatunki siłą rzeczy musiałbym dobrze patrzeć konkurencji na ręce - więc wolę eksplorować bardziej niegościnne stoki wzgórz, gdzie plony może niższe ale nikt mi nie robi poważnej konkurencji. A jak ktoś zechce mnie naśladować to musi przeczytać i zrozumieć moje 30 książek.
3) wierze w specjalizację. mam kilka zagoników które uprawiam, nie rwę się do pisania spaceopery (bo musiałbym poryć trochę w fizyce i astronautyce) a że umysł mam humanistyczny to wolę ryć w historii.
4) perfekcjonistą nie jestem. Czasem podszlifuję opowiadanie dłużej, czasem krócej, przeważnie idę po najniższej linii oporu i szlifuję starannie sceny szczególnie ważne a te mniej ważne szlifuję grubszym papierem...
5) Czasem w moich tekstach robię bliki - puszczam oko do czytelników oczytanych, niekoniecznie oczytanych w mojej prozie ![]()
6) Wychodzę z założenia że ludzie nie są głupi, ale dorobek ludzkości jest takk obszerny i bogaty że nie sposób zdobyć choćby ogólną orientację w tym wszystkim - dlatego bez większego trudu można znaleźć wydarzenia historyczne czy legendy które mało kto zna - bo mało kto czytuje grubachne dzieła naukowe. Ergo: nietuzinkowe zainteresowania owocują nietuzinkowymi znaleziskami które możn otrzepać z kurzu wieków i pokazać czytelnikom.
7) dobrym przykładem są moje prelekcje na konwentach. Np opowiadałem swego czasu o zamachach na carów - temat szczególnie odkrywczy nie jest - trzeba poczytać 5-6-7 mądrych książek wyszukać najbardziej kuriozalne przypadki i złożyć z nich opowieść na jedną godzinkę.
8.) Nie posiadam szczególnie rozległej wiedzy - ale nauczyłem się czegoś czego nie potrafi 95% Polaków - jak się na czymś nie znam to staram się na te tematy nie wypowiadać. Umiem też przyznać się do niewiedzy i umiałem słuchać nawet jak "Przewodas" smęcił o metafizyce... Z drugiej strony mam jakieś tam zainteresowania więc coś tam wiem. Opowiadając skupiam się na świrach - są ciekawsi i fajnie można o nich poopowiadać... Zazwyczaj ciekawie gadam o rzeczach o których ludzie nie słyszeli, albo niewiele słyszeli. Tak niewielkim wysiłkiem uchodzę za erudytę ![]()
9) nie należy zastanawiać się czy pisać dużo ani jak często. NALEŻY PISAĆ SKUTECZNIE. Różne mamy cele. Jeden pisze powieść życia - chce zebrać wszystkie swoje przemyślenia, włożyć odkryte przez siebie prawdy w usta bohaterów i zawrzeć to w jednym tomie. Inny odkrył metafizyczny sekret wszechświata i tworzy dzieło przeznaczone dla jednego promila czytelników zdolnych pojąc doniosłość tego odkrycia. Kto inny "napiernicza książkami jak ninja gwiazdkami" i liczy ze zarobi na tym KASĘ. Jeden się spełni w jednej książce. Inny w ogóle nie myśli o liczbie - tylko puszcza jedną po drugiej...
Różni jesteśmy... różne postawy, różne cele, różne drogi do tych celów.
To wolny kraj.
jak kąsa tzw "postęp"
- środa, 30, listopad 2016 10:42
- Andrzej Pilipiuk
Drukarz kttóry odmówił wykonania roll-up dla organizacji LGBT ma kłopoty - tęczowi chcą się z nim procesować.
Dla mnie sprawa jest oczywista: Dostarczyciel dowolnego towaru lub usługi ma prawo odmowy.
Może uznać np. że wykonnie danego zlecenia godzi w prestiż jego firmy i odstraszy innych klientów.
Nie ma obowiązku zlecania druku konkretnej drukarni. Geje mogli iśc do konkurencji. Nikt też nie zabrania gejom posiadania drukarni własnych.
Co szczególnie kuriozalne jako przedstawiciel środowiska LGBT występuje transwestyta który swego czasu publicznie deklarował się jako ...pedofil.
Postęp po angielsku
- wtorek, 29, listopad 2016 15:23
- Andrzej Pilipiuk
Jaka może być reakcja na ujawnienie gigantycznej afery homo-pedofilskiej?
Zdaniem anglików adekwatną odpowiedzią jest większa ilość homopropagandy i potępienie homofobii...
http://www.fronda.pl/a/geje-gwalcili-w-premier-league,82701.html
Jak gwałcą muzułmanie...
- wtorek, 29, listopad 2016 14:10
- Andrzej Pilipiuk
W niemczech.
Dane budzą grozę. Jeszcze większą grozę budzi fakt że informacje śą bardzo dokładnie cenzurowanne...
https://co-creatingournewearth.blogspot.com/2016/09/germany-muslim-sexual-attacks-and.html?m=1
dedykuję niejakiej ewie kopacz która chciała ściągnąć po Polski 27-36 tyś takich "uchodźców".
ech...
- wtorek, 29, listopad 2016 14:07
- Andrzej Pilipiuk
Fronda się bulwersuje - Wojciech Cejrowski uświadama ludzi że J.Kaczyński nie jest prawicowcem
http://www.fronda.pl/a/dzikus-cejrowski-wysyla-zatrute-strzaly-na-pis,82761.html
też mi "odkrycie" - no pewnie że nie jest...
Tylko że ja bym raczej krytykę lewoskętu PiS zaczął od spraw gospodarki...
humoreska z 2010-tego roku
- niedziela, 27, listopad 2016 06:47
- Andrzej Pilipiuk
Rozważania nad ksenofobią.
Ludzie są z natury ksenofobami i przynajmniej na razie ciężka praca wszelakich mediów nie jest w stanie tego zmienić. Każdy przedstawiciel gatunku homo sapiens a posiadający instynkt samozachowawczy posiada rozwinięty system identyfikacji który pozwala od razu ocenić czy drugi osobnik to swój czy też obcy. Przeważnie system ten działa bezbłędnie. Szereg cech wyglądu i zachowania (tzw. „krzywdzące stereotypy i uogólnienia”) od razu zapala nam czerwone światełka w mózgu i popycha do aktów bezsensownej agresji. Jedna mniejszości akceptujemy inne tolerujemy, a niektórym czasem robimy kęsim lub przynajmniej marzymy o tym by im solidnie wklepać. Z niezrozumiałych przyczyn liczba takich jak my „rasistów” wzrasta wraz z odsetkiem mniejszości mieszkających w pobliżu.
Niestrudzeni tropiciele faszyzmu, rasizmu i ksenofobii to niestety ludzie potwornie zajęci. W codziennym trudzie zwalczają wyłącznie animozje i interakcje zachodzące pomiędzy różnymi rasami występującymi w ramach gatunku homo sapiens. My fantaści, jako predestynowani do zajmowania się problemami odległej przyszłości powinniśmy wesprzeć ich działania i zawczasu, jeszcze przed nawiązaniem KONTAKTU zastanowić się nad straszliwymi skutkami ziemskiej ksenofobii wobec tych naprawdę OBCYCH.
Przyjmijmy zatem że oczekiwany przez nas od lat kontakt stanie się faktem i na Ziemi powstanie kolonia alienów. Jak zachowają się wobec kosmicznych gości ludzie? Prawdopodobnie jak najgorzej! Dlaczego?
Zacznijmy od tego że ziemska kultura jest wobec ufoków nieziemsko wręcz niesprawiedliwa, podejrzliwa i rozpowszechnia wiele ohydnych pomówień wyssanych wprost z palca. Wydaje mi się także że wśród twórców filmowych i literatów bezpieczną przystań znalazło wielu osobników co najmniej podejrzanych! Jaki obraz ufoludków usiłują nam wmówić rasiści zakamuflowani jako fantaści? Ojojoj... Sięgnijmy do klasyki. Już w XIX wieku Gustaw Le Rouge w powieściach „Więzień na Marsie” i „Niewidzialni” opisał Marsjan jako krwiożercze wampiry, galaretowate głowy wypełnione przerośniętymi zbrodniczymi mózgami, zaopatrzone w macki a latające w powietrzu dzięki sile woli... H.G. Wels posunął się krok dalej – imputując im chęć podboju Ziemi. Uczynił to kompletnie bezpodstawnie, ba nie zadbał nawet o sprawdzenie czy domniemani agresorzy faktycznie istnieją!
Z żalem muszę stwierdzić że także nasi fantaści dali plamę. Leonard Życki opisał inwazję krwiożerczych księżycowych uriumenów, a Stanisław Lem w powieści „Astronauci” opisał niecne knowania Wenusjan. Jednak dopiero rozwój techniki filmowej pozwolił ziemskim ksenofobom naprawdę rozwinąć skrzydła. Predatorom przypisano typowo ludzką cechę – chęć gromadzenia trofeów myśliwskich. Alienów oskarżono o obyczaje podobne do ohydnych sposobów rozrodu osy sphex. Co więcej małe zielone ludziki w chorych rasistowskich wizjach rychło stały się ...szare. Ufoludek zapraszający człowieka na pokład latającego spodka nieodmiennie okazuje się międzygwiezdnym łowcą niewolników! Niewinne badania naukowe przedstawiono jako gwałty i zbrodnicze eksperymenty prowadzone na ludziach.
Ciemna karnacja, porwania dzieci. Czy czegoś to nam nie przypomina? Nie mogąc miotać podobnych oskarżeń pod adresem Cyganów, o pardon – Romów, nasi rasiści bezkarnie wyładowują frustrację na przybyszach z innych układów słonecznych!
Nieszczęsne ufoki próbując osiedlić się na ziemi będą musiały na dzień dobry zmierzyć się z całkowicie niezasłużoną fatalną opinią!
Nie wiemy jaki ustrój społeczno-polityczny panuje wśród ufoludków. Swego czasu w jednym z felietonów wysunąłem tezę iż są to komuniści. Wskazuje na to kilka elementów: Po pierwsze skrajna niefrasobliwość ekonomiczna z jaką użytkują swoje latadła – te długotrwałe paliwochłonne loty w gęstej ziemskiej atmosferze. Po drugie pogarda dla ekologii – ich pojazdy zawsze są iluminowane niczym choinki. Po trzecie ich złodziejski stosunek do własności prywatnej Ziemian. Niestety nawet sukcesy w budowie świetlanej przyszłości przemawiać będą na niekorzyść gości z kosmosu. Ziemianie wielokrotnie próbowali zbudować komunizm lub choćby socjalizm. Próby podejmowano dziesiątki razy. W różnych społeczeństwach, w różnych klimatach, wedle różnych pomysłów. Śmiałe eksperymenty społeczne zawsze kończyły się podobnie – totalną ruiną ekonomiczną, nędzą, głodem lub wręcz kanibalizmem, górami trupów, oraz ucieczką niedorżniętych niewolników. Kosmiczni komuniści będą musieli się zderzyć z wrogością zacofańców wierzących w kapitalizm, oraz co gorsza z szaloną zazdrością kolegów nieudaczników - ziemskich zwolenników ideologii lewicowych.
Ostatni problem, z którym przyszłoby nam się zmierzyć to problem odzieży a raczej jej braku. Ufoludki bowiem jak wynika z licznych obserwacji naocznych świadków najczęściej występują nago. Nagość zaś jest traktowana w naszej kulturze co najmniej podejrzliwie. O ile jeszcze w starożytności na goliznę patrzono przez palce, kolejne epoki nie były już tak wyrozumiałe. Ot choćby pierwszy z brzegu przykład: W XV wieku w Czechach pojawiła się niewielka liczebnie sekta pochodzenia husyckiego której członkowie przybrali imię Adamitów. Sekta ta posiadała interesującą doktrynę. Jej przedstawiciele chodzili bowiem nago i zwalczali własność prywatną. Trudne warunki termiczno – socjalne rekompensowali sobie przeżyciami religijnymi – tzn. uprawiając wolną miłość. Wysoce interesujący eksperyment społeczno-obyczajowy zakończył się jednak przedwcześnie – pra-naturyści zostali zmasakrowani przez swych pobratymców – husytów. Także w epokach nam bliższych zwolennicy świecenia gołym zadkiem mieli raczej pod górkę. Niemiecki Związek Naturystów został zdelegalizowany przez hitlerowców. W socjalistycznej Bułgarii dopuszczano istnienie plaż dla naturystów – ale wyłącznie ...rozdzielnopłciowych. Naturyści i naturystki musieli opalać się oddzielnie. W czasach obecnych widać regres radosnej nagości. Moda toples jakoś się w Europie nie przyjęła. Także stringi zamiast na plaży obejrzeć można najczęściej na fotkach z naszej-klasy. Nawet w postępowej Szwecji panowie kąpią się przeważnie w bokserkach.
Czy w zjednoczonej Europie znalazłoby się miejsce dla kosmicznych nudystów? W dobie powszechnego szykanowania nagości ufoki próbując osiedlić się na ziemi musiałby przywdziać kombinezony.
Podsumowując te przemyślenia należy przyjąć że społeczeństwo ziemskie do KONTAKTU po prostu nie dorosło. Spójrzmy prawdzie w oczy: Żaden ufoludek nie przyleci z własnej woli do takich jak my faszystowskich, rasistowskich, ksenofobicznych, purytańskich, moherowych zacofańców!
strach?
- niedziela, 27, listopad 2016 06:06
- Andrzej Pilipiuk
Wdowa po oficerze BOR poległym w Smoleńsku - Krystyna Łuczak-Surówka sprzeciwia się ekshumacji męża. Uważa że zamiana ciał była niemożliwa, a jakiekolwiek badania zbędne. Ostatnio wymieniła „grzeczności” z inną smoleńską wdowa M.Mertą – grożąc jej m.in. sądem. Kobieta nie chce też by nazwisko jej męża umieszczone było na pomnikach ofiar tragedii. Niedawno zabłysła – gdy m.stuhr pozwolił sobie na chamskie żarty z ofiar Smoleńska dziękowała mu za humor i broniła przed „prawicowym hejtem”.
Wedle informacji (może dezinformacji…) krążących w mediach bezpośrednio po upadku samolotu pchor. Jacek Surówka miał zdzwonić do żony. Podał informację że ma zmiażdżone nogi i „dzieją się straszne rzeczy”. Wdowa bardzo szybko zdementowała tę informację.
Ja mam teorię że to on mógł strzelać co nagrało się na filmie 1.24… Ekshumacja i obdukcja/sekcja akurat jego ciała mogą przynieść istotne informacje. Raczej nie znajdziemy na nim ran postrzałowych (o to zadbano by w Moskwie) – ale być może inne urazy które pozwolą ocenić co też tam się stało…
Pytanie co się z tą kobietą dzieje? Czy to gniew, frustracja, nienawiść… A może raczej strach? Jeśli faktycznie zadzwonił do niej ten telefon… Mogła dostać propozycję – robisz co każemy albo idziesz do piachu…
strach?
- niedziela, 27, listopad 2016 06:06
- Andrzej Pilipiuk
Wdowa po oficerze BOR poległym w Smoleńsku - Krystyna Łuczak-Surówka sprzeciwia się ekshumacji męża. Uważa że zamiana ciał była niemożliwa, a jakiekolwiek badania zbędne. Ostatnio wymieniła „grzeczności” z inną smoleńską wdowa M.Mertą – grożąc jej m.in. sądem. Kobieta nie chce też by nazwisko jej męża umieszczone było na pomnikach ofiar tragedii. Niedawno zabłysła – gdy m.stuhr pozwolił sobie na chamskie żarty z ofiar Smoleńska dziękowała mu za humor i broniła przed „prawicowym hejtem”.
Wedle informacji (może dezinformacji…) krążących w mediach bezpośrednio po upadku samolotu pchor. Jacek Surówka miał zdzwonić do żony. Podał informację że ma zmiażdżone nogi i „dzieją się straszne rzeczy”. Wdowa bardzo szybko zdementowała tę informację.
Ja mam teorię że to on mógł strzelać co nagrało się na filmie 1.24… Ekshumacja i obdukcja/sekcja akurat jego ciała mogą przynieść istotne informacje. Raczej nie znajdziemy na nim ran postrzałowych (o to zadbano by w Moskwie) – ale być może inne urazy które pozwolą ocenić co też tam się stało…
Pytanie co się z tą kobietą dzieje? Czy to gniew, frustracja, nienawiść… A może raczej strach? Jeśli faktycznie zadzwonił do niej ten telefon… Mogła dostać propozycję – robisz co każemy albo idziesz do piachu…








