o wychowaniu
- wtorek, 06, grudzień 2016 11:07
- Andrzej Pilipiuk
Problemy wychowawcze obecnych czasów wynikają z całego szeregu czynników. Widzę o tak:
Postępowe lewactwo na każdym kroku uświadamia dzieciaki o tym że mają różne miej i bardziej wydumane „prawa”. Niestety nie idzie za tym żadne uświadamianie dzieciarni że istnieją też jakieś obowiązki wobec rodziny czy wspólnoty…
Na każdym kroku kwestionowana jest władza rodzicielska, pozycja społeczna rodziny i autorytet rodziców. Widać to i w mediach i popkulturze – powszechny jest schemat „złamanie wyraźnego zakazu przynosi zwycięstwo/sukces/ratunek”.
Cała popkultura zasadza się na promocji bezmyślnego buntu i całkowitego zakwestionowania zasad współżycia społecznego. Pieszczoszkami mediów są narkomani, zboczeńcy, sataniści. Deklaracja że jest się pedofilem, czy publiczna pochwała gwałtu na kobiecie nie zagrażają karierze. Celebryci otwarcie przyznają się do problemów z używkami, nikogo nie dziwi ich rozwiązły tryb życia.
Totalnie brak przeżyć pokoleniowych o charakterze formacyjnym. Brak poczucia wspólnotowego wysiłku na rzecz osiągnięcia czegoś na skalę kraju. W zasadzie jedyną medialnie nagłaśnianą akcją jest WOŚP – z tym że niestety uczciwość Owsiaka jest coraz powszechniej kwestionowana…
Nie relacjonuje się wypraw naukowych, nie ma zwyczaju akredytowania dziennikarzy przy ekspedycjach badawczych, nawet bogate i wpływowe gazety nie wspierają naszych uczonych choćby dobrym słowem. (dla porównania proszę spojrzeć jak wygląda dziennikarstwo sportowe – choć sukcesy naszych „miszczów” są raczej skromniutkie – zwłaszcza biorąc pod uwagę gigantyczne nakłady)
Nastąpiła totalna feminizacja zawodu belfra dorasta pierwsze pokolenie wychowane praktycznie wyłącznie przez kobiety.
Nastąpiła pauperyzacja inteligencji i rażący spadek prestiżu bardzo wielu zawodów. Brak atrakcyjnych wzorców zawodowych. Już nie opłaca się kuc po nocach by zostać lekarzem. Zarazem państwo nie znajduje zastosowania dla tysięcy absolwentów. Efektem są magistrowie niegdyś prestiżowych kierunków pracujący fizycznie czy na podrzędnych stanowiskach biurowych. Jednocześnie powszechna jest pogarda dla „roboli” ale też rzemieślników czy pracowników szeroko pojmowanej obsługi technicznej.







