BLOG

O prawach ofiar...
- sobota, 15, luty 2014 23:40
- Andrzej Pilipiuk
Sebastian SZ. Komornik grasował na Pomorzu przez wiele lat. Znakiem firmowym jego działań było sprzedawanie zajętego mienia grubo poniżej wartości rynkowej. Wreszcie powinęła mu się noga. Zdesperowani „zlicytowani” których ciągnik wart ok 100 tyś zł komornik spylił znajomkowi za 12 tyś. po latach starań postawili go przed sądem i częściowo dopięli swego. Hienie na podstawie bilingów udowodniono zmowę z kupującym. Dostał też wyrok (oczywiście z zawieszeniu) nałożono na niego grzywnę w wysokości 30 tyś oraz ma wypłacić poszkodowanym 60 tyś zadośćuczynienia.
Zważywszy że przestał też być komornikiem – wyrok w zawieszeniu jest de facto uniewinnieniem. Nawiązka nie pokrywa strat. Sąd nie zmusił go też do pokrycia choć części krzywd innych ofiar. To ma być sprawiedliwość? Tak sądzą polskie sądy?
Marzę o powrocie do czasów Kaczyzmu, do wywlekania łapowników skutych kajdankami w blasku dziennikarskich fleszy… P.Ziobro robił ze swoich działań show – ale ten show był potrzebny jako straszak… Dziś żyjemy w kraju gdzie koperty nie są łapówkami, mordercom kupuje się mieszkania, lepiej traktowany jest bandzior niż uczciwy człowiek...
Ubeckim tropem?
- sobota, 15, luty 2014 23:25
- Andrzej Pilipiuk
"Fakt" podał informację że trynkiewicz został po cichu przetransportowany na Słowację lub do Czech gdzie zapewniono mu wynajęte mieszkanie, kieszonkowe oraz oczywiście nowe dokumenty. Czy to prawda? Hmmm… Dobre pytanie.
Podsumowując informacje w miarę sprawdzone i „fakty prasowe”. Czterokrotny zwyrodniały morderca pedofil, skazany na karę śmierci, potem amnestiowany, odsiadywał wyrok w warunkach nieomal luksusowych. Dwuosobowa cela, wybór współwięźnia, swobodny dostęp do pracowni malarskiej, przez cały okres odsiadki był separowany od współwięźniów mogących zrobić mu krzywdę. Po wyjściu nowa tożsamość, mieszkanie i specjalna renta.
Co nam to przypomina? Grzegorz piotrowski – zwyrodniały ubek, oprawca i morderca księdza J.Popiełuszki. Odsiadywał wyrok w luksusowych (jak na więzienie) warunkach. Wyrok skrócono mu dzięki amnestii. Po wyjściu na wolność otrzymał mieszkanie z puli lokali MSW. Osiadł w Łodzi – z dala od miejsc gdzie ktoś mógłby go rozpoznać. Zmienił nazwisko, przyznano mu wysoką milicyjną emeryturę (prawdopodobnie okres uwięzienia zaliczając do wysługi lat).
To podobieństwo życiorysów każe postawić konkretne pytania:
Dlaczego 25 lat po „obaleniu” komuny nadal funkcjonariusze organów ścigania cieszą się w naszym kraju tak niezwykłą opieką fundowaną z kieszeni podatników, nie rzadko ofiar ich działań…
Czy trynkiewicz przed aresztowaniem był etatowym funkcjonariuszem SB? Ewentualnie czy był szczególnie zasłużonym informatorem SB lub Milicji Obywatelskiej?
Dlaczego trynkiewicz wcześniej dwukrotnie skazany za molestowanie chłopców mógł pracować w szkole jako nauczyciel WF. Czy dyrekcja szkoły wiedziała o jego przeszłości?
Jeśli trynkiewicz był czynnym homoseksualistą czy został zwerbowany w ramach akcji hiacynt i czy zachowała się jego teczka? Jak właściwie został namierzony? (aresztowano go po kilku tygodniach od drugiego morderstwa)
Coś mi w tej sprawie strasznie cuchnie.
filmik
- sobota, 15, luty 2014 17:16
- Andrzej Pilipiuk
W związku ze skandalicznie niską oglądalnością fascynującego dokumentu (o mnie) wrzucam raz jeszcze linka
SOK w akcji
- sobota, 15, luty 2014 10:21
- Andrzej Pilipiuk
Ciekawostka kolejowa. Wracając wczoraj IC zauważyłem jakby podwyższony stan gotowości służb. W pociągu przechadzali się dwaj przypakowani panowie z SOK. Na pociąg w Krakowie czekała ekipa kilku podobnych. Następni przyglądali się ludziom w tunelu. Dostali cynk że Trynkiewicz planuje zwiedzać Kraków?
do znudzenia o szkole...
- sobota, 15, luty 2014 10:13
- Andrzej Pilipiuk
Poziom szkolnictwa leci na łeb i szyję. W szkołach zaczyna się to, co w latach 80-tych oglądać mogliśmy w serialu o Adrianie Molu – znaczna część uczniów to funkcjonalni analfabeci. Eksperyment gimnazjalny okazał się kompletnym nieporozumieniem – w znaczący sposób obniżył poziom nauczania, doprowadził do rozkwitu patologii. Szkolnictwo zawodowe mocno zdegenerowane pod koniec PRL-u obecnie padło niemal na mordę. Szkoły w obliczu niżu demograficznego polują na uczniów, tolerują łobuzów i początkujących bandziorów i nieustannie zaniżają poziom.
Co należy zrobić? Program minimum na początek.
-obowiązek nauczania ograniczyć do 12-tego roku życia. Powyżej obowiązek nauki lub pracy. Ktoś nie nadaje się do szkoły, nudzi mu się, fika belfrom, bandziorzy – kop w tyłek, przeszkolić do kopania rowów i niech OHP stanie się jego nowym domem. Ostro selekcjonujemy materiał uczniowski. Zero tolerancji dla łobuzerki i subkultur. Wykształcenie nie piwo – nie musi być pełne. Matura dla max 20% najbystrzejszych dzieciaków.
-Zachowanie 6 klasowej podstawówki, po niej 4 klasy szkoły zawodowej lub 4 lata technikum/liceum. Matura w wieku 17 lat. Autonomia uczelni – same decydują czy przyjmują na podstawie matur czy wprowadzają egzaminy dla chętnych.
-Zaliczenia w szkole co semestr w postaci totalnego egzaminu z całego materiału. Kto zawali jeden przedmiot ma pół roku na nadrobienie zaległości. Przylufienie z dwu lub więcej przedmiotów – pożegnanie ze szkołą.
-Minimalna praca dla początkującego belfra – 4 tyś zł na rękę. Ale jednocześnie zniesienie karty nauczyciela i ostra selekcja kandydatów do zawodu. Kto się nie nadaje – wypad na zieloną trawkę. Kto szczególnie przegiął – wypad bez prawa wykonywania zawodu. Bezlitosna eliminacja belfrów –alkoholików. Możliwość natychmiastowego zwolnienia dyscyplinarnego za działania szkodzące prestiżowi zawodu (np. przypadek bratkowskiej).
-Ponowna maskulinizacja zawodu – nie wiem jak tego dokonać – ale przydało by się w szkołach więcej mężczyzn.
-Jeden podręcznik do każdego przedmiotu, układany przez rządowe zespoły naukowców. Podręczniki drukować na papierze gazetowym. Aktualizacja co roku.
-Wszelkie zmiany wprowadzać na początek na rok terenie jednego powiatu. Jeśli efekty są pozytywne – rozszerzamy na teren województwa. W razie czego wycofanie się z błędnej uliczki będzie tańsze i łatwiejsze…
Węgier potrafi
- piątek, 14, luty 2014 18:17
- Andrzej Pilipiuk
Węgierski teatr cieni. Polecam.
Powrót na rampę w Auschwitz
- piątek, 14, luty 2014 11:51
- Andrzej Pilipiuk
Belgia przeforsowała ustawę o eutanazji dzieci. Gdy przed laty legalizowano eutanazję w Holandii czułem ze to dopiero początek. (Dziś wśród przeciwniczek dobijania chorych jest nawet ówczesna minister zdrowia…) Początkowo obowiązywały sztywne procedury. Dziś mówi się o 16 tysiącach przypadków dobicia chorych wbrew ich woli. Eutanazja podobnie jak aborcja stały się rutynowym zabiegiem jak wyrwanie zęba. Ostatnio media doniosły o aborcji dziecka u którego stwierdzono rozszczepienie wargi (wargi! Nie podniebienia!). Eutanazji poddają się ludzie cierpiący na depresję. Kazał się zabić człowiek który nie był zadowolony z efektów operacji zmiany płci. Cofamy się cywilizacyjnie i mentalnie do czasów III Rzeszy. To czasów nazistowskiej eugeniki i programu T4.
Prawdopodobnie nie zdołamy się obronić. Nacisk zewnętrzny w połączeniu ze zdegenerowaną klasą polityczną, niewydolnym systemem ubezpieczeń społecznych i zapaścią demograficzną sprawią że legalizacja eutanazji w Polsce jest kwestią czasu. Myślę ze trzeba skoncentrować się na jedynej możliwej linii obrony. Do celów eutanazji należy powołać całkowicie odrębny personel, odrębną strukturę organizacyjną i odrębne budynki. Tego nie może robić służba zdrowia. Tego nie można robić szpitalach. Lekarze muszą pozostać czyści. Musimy mieć luksus zaufania do lekarza.
A kto chce się zabić – niech idzie do ubojni.
Jako swoiste memento wrzucam wpis znaleziony na forum Onetu.
~w-wiak 5-pokolenie : Był sobie kiedyś taki kraj. Państwo wojowników. Podobno najlepszych w basenie Morza Śródziemnego. Wszystko w nim podporządkowane było jednemu celowi ...wojnie. Podobno mieli nawet dwóch królów. Jeden wojował drugi zostawał. Był też ich prawodawca... Likurg. To Sparta. Tam nawet dziewczęta na równi z chłopcami musiały chodzić do tzw. gimnazjonu. Coś jak nasz internat ze szkołą, lecz głównie uczono tam walki na różne sposoby. Byli legendą swoich czasów. Samo miasto nie miało nawet murów obronnych. Spartanie mówili... "Nasze tarcze są murami Sparty. Po co nam będzie miasto jeżeli nas już nie będzie"... Wymowne nie? Czczony przez nich, legendarny Likurg zadbał o to, żeby wśród Spartan nie było kalek. Każde urodzone dziecko było badane przez kapłanów i oceniane. Kalekie i słabe zrzucano ze skały. Czasami nawet gdy rodziło się za dużo dziewczynek to też część zabijano. Nawet zdrowe.
Jaki jest efekt po wiekach? Taki, że Sparta nie pozostawiła światu po sobie NIC. Kompletnie NIC. nie licząc legendy o niezwyciężonych wojownikach. Po Sparcie praktycznie nie pozostały nawet ruiny. Żadnych cudów architektury, żadnych traktatów filozoficznych które wpłynęłyby na późniejszą postać świata, żadnej nauki...kompletnie NIC. Sparta oprócz Likurga (legenda?) nie wydała ze swego łona żadnego wielkiego artysty, matematyka, filozofa...O Sparcie wiemy tylko dlatego, że inni o niej napisali. Czy warto więc było wychowywać samych trepów? Może tych największych, którzy mogliby rozsławić i zachować imię Sparty ...zrzucono właśnie ze skały?
P.S.
Jeden z największych rzeźbiarzy Grecji...Fidiasz, był karłowatym garbusem. Gdyby był Spartaninem...
Może warto się zastanowić nad zabiciem "kaleki". Może właśnie zabijacie geniusza?
Jeżeli nasza cywilizacja zmierza ku "spartanizacji " , to najwyższy czas by zginęła.
O zimie
- piątek, 14, luty 2014 00:00
- Andrzej Pilipiuk
Przyszła zima. Na pola wyległy hordy głodnych zajęcy. Kto się z kapustą na głowy zamienił czuje strach...
Drugie dno rzeczywistości więziennej
- środa, 12, luty 2014 09:11
- Andrzej Pilipiuk
Trynkiewicz wolny. Z jednej strony – takie jest prawo, a prawa powinniśmy przestrzegać. Odsiedział swoje i trzeba wypuścić. Z drugiej strony – takie są niedoskonałości naszego prawa – bowiem nie wykonano wyroku zasądzonego w 1988-mym. Z trzeciej strony – wypuszczono na wolność człowieka który ma raptem pięćdziesiąt kilka lat, jest w sile wieku, drzemią w nim straszliwe instynkty i niestety jest dość prawdopodobne że uderzy znowu. Z czwartej strony jeśli zabije ludzie którzy przed laty przegłosowali jego amnestię nie poniosą żadnej odpowiedzialności…
I jeszcze jedno – dziennikarze dotarli do dość szokujących informacji. Morderca odsiadywał bowiem wyrok w warunkach niemalże luksusowych. Dwuosobowa cela z możliwością wyboru „współlokatora”, swobodny nielimitowany dostęp do więziennej pracowni malarskiej. Coś w tej sprawie śmierdzi na kilometr – podobnie odsiadywali wyroki współpracownicy ubecji i milicjanci. (gdy nie było innego wyjścia i któregoś trzeba było zapuszkować…)
O przemyśle
- środa, 12, luty 2014 08:57
- Andrzej Pilipiuk
Poczytałem kawałek drugiej części „Przemysłu pogardy”. Sławomira Kmiecika. Ucieszyłem się że nie czytuję na bieżąco prasy ani nie mam w domu telewizji. Niewyobrażalne stężenie pospolitego chamstwa, małpiej złośliwości i głupoty jakie za prezentowali dziennikarze, zwłaszcza po tragedii smoleńskiej powinno doczekać się serii procesów karnych, przy czym dożywotni zakaz druku powinien być karą najniższą. Judzenie i szczucie jak za najgorszych lat stalinowskich… Uderza zwłaszcza skrajny prymitywizm zarzutów. Wolność słowa została drastycznie nadużyta.
Nie będę studiował tej pracy od deski do deski. Przeczytanie tych kilkuset stron stężonego jadu jest ponad siły normalnego wrażliwego człowieka. Dobrze że ta książka powstała – i zarazem źle. Za sto lat wezmą ją do ręki historycy i złapią się za głowę. Będą też mieli zrozumiałe pretensje do nas że nie potrafiliśmy tych pseudodziennikarzy wyłapać i zasiec nahajami. I nie dziwię się że środowisko to robi wszystko by PiS nigdy nie odzyskał władzy – jakbym tak komuś napluł w twarz też bałbym się odwetu…
Skąd bierze się ta tragiczna skaza w naszych duszach – bezsilność i bezwolna tolerancja dla zła? Dlaczego gdy chamy kogoś kopią tak wielu rodaków radośnie przyłącza się do nagonki?









