BLOG

hieny nadal bezkarne...
- czwartek, 31, marzec 2016 10:46
- Andrzej Pilipiuk
Dwaj młodzi Anglicy złapani na „wykopaliskach” w Auschwwitz prawdopodobnie wykpią się sianem. Po aresztowaniu przyznali się do winy i zgodzili poddać karze po czym zostali wypuszczeni do domu. Będąc bezpieczni w Anglii odwołali wszystko. Polski sąd usłużnie uznał że skradzione przez nich przedmioty nie były dobrem kultury o szczególnym znaczeniu – zatem działanie hien kwalifikuje się jako wykroczenie. Muzeum przyobozowe zaskarżyło decyzję sądu…
Nawet jeśli zapadnie wyrok skazujący mogą sobie na niego bimbać – Anglia nie ma w zwyczaju poddawać swoich obywateli ekstradycji – nawet jeśli okażą się krwawymi zbrodniarzami. Wyegzekwowanie grzywny także jest niewykonalne…
Błędem było ich wypuszczenie – powinni siedzieć w polskim areszcie do momentu zapadnięcia wyroku.
blog
- środa, 30, marzec 2016 22:53
- Andrzej Pilipiuk
niebawem wrócę do radosnego wylewania kubłów jadu i pomyj - tylko muszę się oggarnąć
- robota nakryła z głową i depresja dusi...
Czego uczy nas historia Rosji
- środa, 23, marzec 2016 01:38
- Andrzej Pilipiuk
Nazywał się Aleksander Fiodorowicz Kiereński, był adwokatem. Bronił rewolucjonistów przed carskimi sądami. Wygłaszał mowy które akcentowały to co dziś nazywamy prawami człowieka. Po wybuchu rewolucji lutowej wszedł w skład rządu i po jakimś czasie został premierem. Współdecydował o internowaniu i zmuszeniu do abdykacji cara.
Objąwszy władzę pogrążył Rosję w chaosie. Powypuszczano z więzień „ofiary caratu” – terrorystów - eserów i bandytów – bolszewików (m.in. F.Dzierżyńskiego). Zwolniono recydywistów z katorgi Pozwolono leninowi jawnie budować drugi ośrodek władzy. Carskie listy gończe za rewolucjonistami – także tymi podejrzewanymi o mordy i rozboje – anulowano. Latem 1917 Kiereński jako wódz naczelny armii przygotował ofensywę. Miała powtórzyć zmarnowany sukces wcześniejszego o rok tzw. „Przełomu Brusiłowa” zakończyła się totalnym pogromem – wojska pruskie oskrzydliły i rozbiły armie rosyjskie biorąc 400 tyś jeńców.
Kiereński to typowa do bólu ofiara zaślepienia własną ideologią. Wierzył że carat jest zły a socjalizm dobry. Wierzył że bandyci od lenina są jego braćmi klasowymi. Wierzył w demokrację – rząd tymczasowy – naprawdę był uważany przez niego za ciało tymczasowe – rządzące do czasu wyborów. Po wyborach nowy gabinet wyłonić miała wedle jego wizji koalicja sił postępowych – w której pierwsze skrzypce graliby socjaldemokraci i komuniści… Wierzył też niestety w swój geniusz strategiczny.
Armia poniosła druzgoczącą klęskę. W kraju szalała inflacja. Nikt nie był w stanie zapanować nad szalejącym bandytyzmem. Na całym terytorium powstały mniejsze i większe organizacje komunistyczne. Gromadziły broń. Deklarowały że poderżną wszystkim gardła, niektóre dokonywały gwałtów i rozbojów oraz samosądów na carskich urzędnikach – ale zwlekano z decyzją by się z nimi rozprawić. Dezercja przybrała rozmiary epidemii.
Kiereński przeliczył się totalnie. Zamiast demokratycznych wyborów nastąpił bolszewicki pucz. Zapewne dało by się go stłumić ale pan adwokat kolejny raz nie zdecydował się na ostre działania. Nie umiał zadbać o własne bezpieczeństwo. W mieście gdzie przebywała spora liczba urlopowanych z frontu żołnierzy i gdzie znajdowały się znaczne siły żandarmerii oraz kadra szkoleniowa jednostek wojskowych (łącznie ok 40 tyś wojskowych) gdy przyszło co do czego Pałacu Zimowego bronić próbowały kobiety z batalionu sanitarnego oraz grupa nastoletnich kadetów – chłopców w wieku 12-16 lat.
Potem Kiereński już tylko uciekał. Na front pod opiekę armii, na Ukrainę, wreszcie w 1918-tym roku opuścił na zawsze terytorium imperium. Żył sobie spokojnie na emigracji, najpierw we Francji a potem gdy zagroził jej hitler drapnął do USA. Wydawał gazetę, spisał wspomnienia… Pod sam koniec życia wyraził wolę powrotu do ZSRR, ale nie dostał wizy… Zmarł w roku 1970-tym w bezpiecznym i dostatnim Nowym Jorku.
Gdy on brylował na paryskich salonach w Rosji pito nawarzone przez niego piwo… Admirał Kołczak usiłował obronić Syberię. Generał Wrangel walczył bohatersko o ocalenie południa Rosji. Baron Ungern bronił dalekiego wschodu. Liczyła się każda para rąk zdolnych utrzymać karabin. Walki trwały. W 1920-tym klęskę poniósł Kołczak. W 1921 roku pobito Wrangla i Ungerna. W 1947 roku rozbito oddziały partyzanckie hetmana Siemionowa. W 1956 w ręce bolszewików wpadł ostatni biały dowódca – generał Nazarow.
W Brukseli tylko jednego dnia w zamachach zginęło dwadzieścia pięć osób a przeszło setka została ranna. Reakcje ludzi i władz – do przewidzenia… Malowanie haseł na chodnikach, podświetlanie budynków słowa, słowa, słowa. Wśród nich słowa głupców i tchórzy, którzy wbrew faktom i wbrew logice „oświecają nas” że islam jest ok. , że uchodźcy są ok., że samobójcza polityka multikulti też jest ok. Oczywiście nikt nie mówi o tym by zacząć wyłapywać choćby tylko nielegalnych & niezarejestrowanych uchodźców. Nikt nie rzuca haseł przeprowadzenia w islamskich dzielnicach kontroli dom po domu, dla sprawdzenia kto tam mieszka (nie mówię o zaglądaniu pod łóżka czy nie leżą tam kałachy…).
Widzę te same błędy które popełnił rząd tymczasowy. Europejska lewica wierzy że muzułmanie to jej bracia klasowi. Wierzy w tymczasowość obecnego kształtu UE – ale już kalkuluje jak to będzie fajnie rządzić – za jakiś czas. Socjaldemokraci z islamistami… Śniadolicy cool-sojusznicy w walce ze starym porządkiem, z religią chrześcijańską, tradycją, poczuciem przynależności narodowej… Tymczasem sytuacja analogicznie wymyka się naszym Kiereńskim z rąk. Powstają już w Europie enklawy gdzie rządzi prawo szariatu i nikomu nie znani lokalni szejkowie. To jeszcze nie jest okres leninowskiej dwuwładzy – ale czynione są pod to podwaliny.
Nasi pijani władzą i ideologią przywódcy dalej wiodą nas prosto na szafot. I jestem dziwnie pewien że gdy zacznie się wojna domowa oni tu nie zostaną. Tacy jak Kiereński nigdy nie zostają… Będziemy pili nawarzone przez nich piwo…
Wróci stare...
- wtorek, 22, marzec 2016 09:24
- Andrzej Pilipiuk
Zamach na lotnisku w Belgii. Podłożono dwa ładunki wybuchowe - 11 zabitych 25 rannych. Europo obudź się… Jeszcze jest czas. Jeszcze możemy „gości” wyprosić. Jeszcze da się rozwiązać problem obcego podboju metodami pokojowymi - bez komór gazowych i krematoriów. Ale nasz czas już się kończy…
O 10-tej pojawiły sie informacje o eksplozjach na stacjach metra w Brukseli. Na razie nie ma danych o ofiarach.
*
dopisuję 23 rano: wczoraj zginęło 25 osób, około 100 zostało rannych
ataków dokonali dwaj terroryści - samobójcy (zginęli na miejscu)
oraz co najmniej jeden nie-samobójca który jest poszukiwany.
Cena złej władzy.
- poniedziałek, 21, marzec 2016 22:30
- Andrzej Pilipiuk
Przez 45 lat istnienia PRL-u doszło do dwu samospaleń. Ryszard Siwiec – podpalił się na trybunie Stadionu X-lecia protestując przeciw interwencji naszych wojsk w Czechosłowacji. (1968r.) Walenty Badylak spalił się na rynku w Krakowie domagając się prawdy o Katyniu. (1980r.) Od 1980-tego roku przez 28 lat nie doszło w Polsce do podobnych przypadków. (Prawdopodobie był jeszcze trzeci samobójca nazwiskiem Mazurek - ale nie znalazłem żadnych sensownych informacji).
Za rządów tuska doszło prawdopodobnie do sześciu samopodpaleń… Dwu dokonano przed kancelarią premiera. Jednego przed posterunkiem Policji...
aparat państwa zagrożony...?
- poniedziałek, 21, marzec 2016 21:52
- Andrzej Pilipiuk
Ruszył proces szefostwa Amber Gold. Sprawa już od dawna śmierdzi na kilometr. Dziś zajechało szambem ponownie…
$11 Najpierw sąd nadał wszystkim klientom status pokrzywdzonych. Co to oznacza? Ano to że ława oskarżonych będzie bardzo krótka. Ludzie tacy jak dajmy na to „Józef B.” czy „Kasia T.” (imiona rzecz jasna całkowicie przypadkowe) którzy w piramidę zainwestowali grube pieniądze by przed krachem wycofać udziały z horrendalnym zyskiem są w tej sprawie „ofiarami oszusta”.
Teraz sąd …utajnił zeznania głównego oskarżonego. Gdyż wedle słów adwokata „mogą naruszyć interes prywatny mojego klienta i zagrozić funkcjonowaniu aparatu państwa oraz organów ścigania”
Patologie okresu PO-muny nadal zatem będą zamiatane pod dywan…
smutek nad PIT-em.
- poniedziałek, 21, marzec 2016 09:40
- Andrzej Pilipiuk
Będąc na studiach stykałem się regularnie z przypadkami cwaniactwa... Cwaniactwa automatycznego i bezrefleksyjnego. Wcale nie mała grupa studentów i studentek brała stypendia socjalne. Opłacało się być biednym, lub dobrze biednego udawać. Opłacało się pochodzić z rozbitych rodzin. Opłacało się udawał fajtłapę – było z tego kilka stówek miesięcznie. Nie opłacało się szukać legalnej roboty. Władza uczyła kombinowania. Premiowała kombinatorów. Słyszało się i widziało niejedno.
Była też dla takich „poszkodowanych przez los” pula miejsc w akademikach. Pokątny handel miejscami był niestety normą – uczelnia zaś nie robiła absolutnie nic by z tym walczyć. Za mojej pamięci nie było nigdy weryfikacji czy osoby zamieszkujące pokoje aby na pewno są tymi za które się podają. Studenckie auta parkujące przed akademikami na Żwirki i Wigury dobitnie świadczyły o wysokim statusie materialnym mieszkańców.
Po kilku latach studiów byłem głęboko przekonany że należy zlikwidować wszelkie świadczenia socjalne dla studentów a za to podnieść stypendia naukowe. Skoro w kasie uczelni były pieniądze zamiast wspierać postawę cwaniacko-roszczeniową można było mocniej wspierać tych którzy mają trochę oleju w głowie. Jestem tu obiektywny – bo ja raczej nigdy nie miałem szans na naukowe. Ale szanowałem ludzi od siebie mądrzejszych
Minęło dwadzieścia lat. Gdy patrzę wokoło widzę że nie zmieniło się nic. Nasze państwo wydaje na pomoc społeczną szokującą kwotę 24 miliardów złotych rocznie. Oznacza to niestety że każdy pracujący Polak wywala na ten cel 2 tysiące złotych rocznie. Te pieniądze w jakimś tam procencie trafiają do ludzi którym autentycznie powinęła się noga. Część wspiera ludzi którzy znajdują się na granicy normy intelektualnej – jakoś tam funkcjonują samodzielnie ale są niezaradni życiowo, nie zdobyli dobrego zawodu, mają marną pracę a okresowo lub dłuższy czas nie mają jej wcale.
Większość zaś nadal trafia do ludzi którzy zamiast forsy do ręki powinni dostać kilka razów nahajką przez grzbiet i kopa w zad.
Myślę o tym patrząc w moje pity. Widzę ile podatków odprowadziłem w tym roku. Widzę ile zarobiłem ile wydałem i jestem w stanie oszacować ile zdarto ze mnie w postaci podatku vat i w nieuzasadnionej drożynie wielu towarów. Chciałbym żeby pieniądze te trafiły tam gdzie trzeba… I wiem że nie trafią…
Jak otruć prezydenta
- niedziela, 20, marzec 2016 22:09
- Andrzej Pilipiuk
BOR trzeba będzie rozgonić na cztery wiatry. Najpierw sprawa z oponą limuzyny (opona z odzysku, lekceważono sygnały czujnika ciśnienia), teraz sprawa kolejna – prezydent A.Duda odwiedził jedną z krakowskich restauracji. Nie spodobało się to aktywistce KOD która jest udziałowcem w mocno podejrzanej firmie do której należy kamienica (restauracja podnajmuje od nich lokal). Kobieta nabluzgała w necie…
http://niezalezna.pl/77923-nie-tylko-aktywistka-kod-kim-jest-kobieta-ktora-zaatakowala-andrzeja-dude
Patrząc obiektywnie: najważniejszy facet w naszym kraju, w towarzystwie bardzo ważnych gości wszedł do lokalu w mafijnej kamienicy. Mafia to jest mafia. Morduje. Kradnie. Robi przekręty finansowe. Porywa ludzi. Ma dostęp do broni i narkotyków. A przede wszystkim stara się zdobywać informacje. I dla siebie i na handel.
BOR nie raczył sprawdzić czy lokal nie jest na podsłuchu. BOR nie raczył sprawdzić kto jest właścicielem. Zapewne nie sprawdzono też potraw i napojów. Zawiodła cała ochrona kontrwywiadowcza głowy państwa.
z netu o reparacjach
- niedziela, 20, marzec 2016 13:45
- Andrzej Pilipiuk
Podczas II wojny światowej Niemcy zagrabiły Polsce prawie 139 ton złota. Zasadność tych roszczeń potwierdziła powołana 27 września 1946 roku przez rządy USA, Wielkiej Brytanii i Francji Komisja Trójstronna dla Restytucji Złota Monetarnego z siedzibą w Brukseli.
Grabież polskich dóbr kultury w czasie II wojny światowej – zorganizowany i uprzednio zaplanowany rabunek polskich dóbr kultury prowadzony w latach 1939–1945 naterytorium państwowym Rzeczypospolitej Polskiej. Grabież rozpoczęła się wkrótce poagresji niemiecko-sowieckiej na Polskę. Działalność rabunkowa była organizowana i przeprowadzana głównie przez III Rzeszę, jednak ZSRR zagrabił również znaczącą część dzieł kultury i sztuki państwa polskiego i jego obywateli.
W 1945 Rząd RP na uchodźstwie opublikował The Nazi Kultur in Poland, pierwszy raport dotyczący grabieży dóbr kultury na terytorium RP okupowanym przez III Rzeszę.
Według prof. Jana Pruszyńskiegoszacunkowa wartość rynkowa dzieł sztuki zrabowanych przez Niemców i Rosjan w Polsce w latach 1939–1945 wynosi 30 mld dolarów.
Przygotowania do grabieży dóbr kultury rozpoczęte zostały w Niemczech jeszcze przed wybuchem działań wojennych i agresją na Polskę w 1939. Plan systematycznej grabieży państwowych i prywatnych zbiorów sztuki, których spisy zostały sporządzone przez niemieckich historyków sztuki na podstawie naukowych kontaktów przedwojennych i częstych wizyt w muzeach i kolekcjach polskich, został zrealizowany poprzez powołanie kilku organizacji, które 1 września 1939 przekroczyły granice Polski razem z regularną armią niemiecką.
Po zakończeniu kampanii wrześniowejgrabież dzieł sztuki, konfiskat oraz tysięcy zwykłych rabunków (dokonywanych odrębnie przez wojsko i funkcjonariuszy nazistowskich) została usankcjonowana odpowiednimi przepisami prawnymi okupanta, łamiącymi ustalenia IV konwencji haskiej (1907)zakazującej takich praktyk. Grabież ta była realizowana przez specjalnie utworzone do tego celu organy.
W 1946 Międzynarodowy Trybunał Wojskowy w Norymberdze uznał proceder grabieży dóbr kulturalnych, majątku i niszczenie skarbów kultury narodowej za jedną ze zbrodni niemieckich w okupowanej w latach 1939-1945 Polsce.
Pod koniec okupacji, w czasie wycofywania się z Polski armii niemieckiej (ponoszącej dotkliwe porażki militarne na froncie wschodnim), konfiskaty te przybrały postać masowej grabieży.
Polska nie zarejestrowała w ONZ zrzeczenia się odszkodowań od Niemiec. Panuje powszechne przekonanie, że w 1953 roku Polska zrzekła się od Niemiec reparacji wojennych. Tymczasem tak niej jest.
Dokumenty i deklaracje władz PRL były publikowane w różnych zbiorach. Okazuje się jednak, że zabrakło dokumentu najważniejszego, czyli zrzeczenia się odszkodowań, potwierdzonego przez ONZ. Przyznała to samo Biuro Spraw Prawnych Organizacji Narodów Zjednoczonych.
Fakt ten otwiera drogę dochodzenia przez Polskę odszkodowań wojennych od Niemiec. Jaka kwota wchodziłaby w grę?
Niemcy winni Polakom 845 miliardów za II Wojnę ŚwiatowąObliczenia dotyczące strat materialnych poniesionych w latach 1939-45 przygotowało po wojnie Biuro Odszkodowań Wojennych przy Prezydium Rady Ministrów RP. Łączną wartość strat materialnych, które poniosła Polska z powodu III Rzeszy, oszacowano na 258 miliardów złotych z sierpnia 1939 roku – równowartość 49 miliardów ówczesnych dolarów amerykańskich. Według Zarządu Rezerw Federalnych USA kwota 49 miliardów dolarów z sierpnia 1939 r. odpowiadała w sierpniu 2014 r. kwocie 845 miliardom dolarów. Takie nominalne zwielokrotnienie wynika tylko ze skumulowanej inflacji, bez oprocentowania za zwłokę..
Przy obecnym kursie walutowym to kwota 2,738 biliona złotych.
Dobra zmiana.
- niedziela, 20, marzec 2016 09:38
- Andrzej Pilipiuk
PiS realizuje kolejną obietnicę wyborczą... - darmowe leki dla ludzi w wieku 75+
Koszt reformy - ok. 800 milionów rocznie. Ale spoko - z obcięcia szmalcownych emeryturek ubekom bedzie oszczędności na prawie miliard...
http://prawy.pl/12718-kolejne-zobowiazanie-wyborcze-pis-darmowe-leki-dla-seniorow-bedzie-realizowane/
*
To co mnie cieszy - to konsekwencja. PiS obiecał wiele rzeczy. Mija sto dni pracy rządu i widzimy że do realizacji obietnic podeszli bardzo poważnie. Złamali tym samym dotychczasowy zwyczaj WSZYSTKCH PARTII POLITYCZNYCH W POLSCE - olewania wyborców zaraz po zdobyciu mandatów.
Nie wszystkie ich pomysły mi się podobają - ale widac że nie robią z geby cholewy.
*
Co symptomatyczne 120 posłów PO głosowało przeciw darmowym lekom.
Świństwo - po prostu - świństwo...








