BLOG

Czarna Góra Andrzej Pilipiuk

Kto po Dudzie?

Powiedzmy sobie szczerze: sowieci wykończyli 40-50 tyś polskich inteligentów w Katyniu etc.

szkopy wymordowali podobnie - ok 50 tyś inteligentów.

Mowa o akcjach zorganizowanych - bo oczywiście inteligenci ginęli też przy innych okazjach.

Do tego wielu przedwojennych intelektualistów pozostało na emigracji lub zostało zepchniętych na marines życia społecznego. Mimo to nauka polska i szkolnictwo po 1945 rozwijały się bardzo dobrze - mimo śmierci dziesiątek profesorów, mimo pauperyzacji i upodlenia nauki, mimo wiecznym brakom inwestycyjnym - nie raz zadziwialiśmy osiągnięciami kraje tzw "wolnego świata"

A teraz co? ginie w Smoleńsku 96 osób i okazuje się że bez nich ciężko, trudno, że niepowetowana strata.

Co o oznacza? ŻE JESTEŚMY SŁABI - SŁABSI NIŻ W 1945 ROKU PO WYNISZCZAJĄCEJ WOJNIE.

I CO? I NIC. Smoleńsk był 6 lat temu. Czy PiS na bazie choćby klubów "gazety polskiej" stworzył choć jeden program stypendialny na zdolnej ale biednej prawicowej młodzieży? NIE.

Czy PiS posiada coś na kształt "wyższej szkoły kard partyjnych" - jaką posiadała nieboszczka PZPR? Także NIE.

PiS zaniedbuje totalnie inwestycje w młodzież i nie kładzie nacisku na doskonalenia własnych kadr.

BRAK NAM PATRIOTYCZNEJ INTELIGENCJI TO MUSIMY JĄ DO CHOLERY WYHODOWAĆ.

Potrzebujemy tak na początek progrram minimum -  100 tyś zdolnych stypendystów (np. 5 tyś wybieranych corocznie przez 20 lat) - by załatac dziurę po tamtych rozstrzelanych. 

I jeszcze jeedno - ja Panu Prezydentowi Dudzie życzę i 20 lat sprawowania funkcji (nie da się, konstytucja zabrania...) ale realnie to będą dwie kadencje - za najdalej 8 lat trzeba sobie zadać pytanie: KTO PO NIM. i tego człowieka trzeba JUŻ DZIŚ wyszukać, wyselekcjonować, sprawdzić, a potem szkolić i wdrażać do roboty. I czasem pokazywać - żeby się ludzie przyzwyczajali. Że jest ktoś fajny, uczciwy, a gdy pojawi się w spotach wyborczych - by każdy mógł powiedzieć - Duda łepski facet a ten to chyba będzie jeszcze lepszy. 

Sorry - tak właściwie nie wiedziałem kim jest Pan Duda, wwiedziałem ze to jakiś urzednik "od Lecha Kaczyńskiego" (jaka funkcja? eee... nie wiedziałem)  - poparłem go i zagłosowałem bo był z PiS. Co tu dużo mówić - zagłosowałem na Niego także jako tzw. elektorat negatywny - przeciw "Bronkowi Ortografowi".

Na marginesie "Oka jelenia"

Jak silna była Helena Korzecka?

*

1) sądząc po materiale kostnym i zachowanych ubiorach ludzie żyjący w poprzednich epokach byli wężsi w barach (to kwestia obecności białka w pożywieniu). 

2) zaczepy mięśniowe i zaczepy ścięgien wskazują że byli silniejsi - mniej tłuszczu więcej mięsa - ale muskulatura wyglądała inaczej - powstawała w wyniku wysiłku fizycznego a nie na siłce... Nie siedzieli tyle o my w fotelach - bo nie mieli tv ani kompów... 

3) hipotetyczna Helena Korzecka to była szlachcianka z zaścianka - skoro mieli jedną służącą to odwalała cała masę drobniejszej roboty przy domu. Zapewne zdarzało siej się rąbać polana na szczapki małą siekierką - jak palono w piecu to po prostu trzeba robić dosłownie co chwila. Zapewne nosiła też wodę oraz wykonywała masę podobnych zadań kuchennych. Od haftowania obrusa nie nabiera się siły ogólnej ale robienie tego przez kilka godzin też wymaga skupienia i wyrabia siłę w palcach. Zwróćcie uwagę - my mamy bieżącą wodę w kranie. W dworku Korzeckich ktoś musiał latać co chwila z wiaderkiem do studni lub źródła. 

4) szlachta - ta biedna - zasuwała też w polu ramię w ramię ze swoimi pańszczyźnianymi. A były to czasy przed herbicydami - i np. wiosną szło się w pole wyrywać chwasty z pszenicy, plewić kartofle i buraki (kiełkujące zboże to trucizna - wybija wszelką inną roślinność z pola - ale szybko traci tę właściwość) żeby mieć sensowne plony trzeba było areał opielić. 

5) rozrywki też miała inne - wiemy że jeździła konno, umiała strzelać z dubeltówki, rewolweru i nowoczesnego karabinu pięciostrzałowego (bębenkowego - mieli takie cuda w postaniu styczniowym) - zapewne polowała. Dziadek nauczył ją trochę robić szablą (jak się okazuje podczas starcia z katówną nauczył dobrze czyli było kilkaset godzin machania kilogramem żelastwa). Helena chodziła na grzyby - znała dobrze okoliczne lasy. To było kilka - kilkanaście kilometrów dreptania dziennie, regularnie każdej jesieni. Ergo: była w ruchu znacznie częściej niż współczesne panienki. Nawet mieszkając na stancji w mieście wiejskiej krzepy szybko nie straciła. 

6) założyłem hipotetycznie że była w stanie używając czekanika przetracić człowiekowi kręgosłup albo zabić wilka jednym silnym ciosem, oraz że radziła sobie przez kilka minut walcząc szablą. Żeby powiesić kata ważącego powiedzmy 80 kilo musiała użyć kołowrotu, zapewne wyposażonego w wielokrążek (w tej epoce uwielbiali to rozwiązanie). Dzisiejszego dresika po siłce zdrowa panienka z XIX wiecznej wsi rozniosłaby gołymi łapkami...

7) Co do gorsetu - wiadomo że nosiła gorset i to ładne kilka lat bo miała zdeformowane dolne żebra - to co Staszek określił słowami: "niemożliwa figura lalki barbie". Faktycznie w XIX wieku istniała choroba zwana blednicą - dziewczyny były blade i łatwo omdlewały. mogło to byc spowodowane noszeniem gorsetów - a dokładniej rzecz biorąc noszeniem źle dopasowanych gorsetów i nadmiernym ściskaniem klatki piersiowej - bo zmniejszenie objętości płuc o 20-30% w wyniku deformacji ciała nie powinno dawać takiego efektu. 

8) Oczywiście zakładamy że Helena była to "zdrowa wiejska rzepa" bo w tamtych czasach masa ludzi chorowała na wszelakie przewlekłe paskudztwa - dziś już w zasadzie nie znane. Powszechne były choroby piersiowie - czyli mówiąc po ludzku gruźlica. trafiała się gruźlica kości - wyjątkowe paskudztwo. (obejrzyjcie film "Dawno temu na dzikim zachodzie"). Skrofuły - czyli gruźlica węzłów chłonnych... Galopujące suchoty - gruźlica w połączeniu z grypa lub zapaleniem płuc... etc. A złapać gruźlicę pozapłucną było łatwo - wystarczył kubek mleka od chorej krowy. "Śmierć z mleka" wyeliminowały dopiero powszechne próby tuberkulinowe bydła w latach 30-tych. Ludzi wyniszczały też pasożyty.

Aha - zakładam że Helena gdyby przyszło co do czego Staszka by znokautowała, ale z Markiem już gorzej - bo to inna masa i inna siła. Musiałaby przywalić z zaskoczenia.

Marzenia...

Lech Wałęsa odwiedził IPN. Obejrzał teczkę "Bolka" i zanegował jej autentyczność. Smutne i żenujące...

*

A teraz wyobraźmy sobie - jest rok 1989, może pocz. 1990-tego. Nieznani sprawcy mordują Lecha Wałęsę. Wybucha powszechny zimny bunt ludzie nie mają złudzeń ale też nie dają się zastraszyć. Komuniści faktycznie kończą w więzieniach i na latarniach. O jakichkolwiek układach z kiszczakiem i jego mafą nie ma już mowy - esbecy i partyjniacy zamieniają się w bezwzględnie ściganą zwierzynę łowną.


Powstaje nowy rząd z senatorem Romaszewskim na czele. w 1990-tym dochodzi do lustracji i totalnej dekomunizacji. Przy okazji znaleziona zostaje teczka "bolka" - ale jest to juz w zasadzie tylko ciekawostka historyczna - wszyscy wiedzą że zerwał się z łańucha i zapłacił za to życiem. Bez czerwonych pasożytów kraj rozwija się szybko. W 1995-1998 zarobki w Polsce doganiają zachodnie. UE zabiega byśmy zechcieli się do nich przyłączyć.


Rok 2015-ty - 25 rocznica śmierci wielkiego męża stanu i męczennika za niepodległość Ojczyzny - Lecha Wałęsy. Jego pomniki stoją jak kraj długi i szeroki.

W sejmie najbardziej lewicową frakcją jest PiS, ciężar władzy dzielą UPR i KPN w koalicji z Ruchem Narodowym. Polacy wśród 5 najlepiej zarabiających narodów europy.


Urban? zginął zakatowany przez bojówkę kiboli jeszcze w 1990-tym. Kiszczak? - został skazany i powieszony w 1995-tym. Jaruzelski - zmarł odsiadując dożywocie. Michnik? Tusk? Kopacz? Geremek? - nikt o takich ludziach nigdy nie słyszał.

Ideał sięgnął bruku...

Nagroda imienia Janusza A. Zajdla – niegdyś najbardziej prestiżowe wyróżnienie naszego środowiska uległa kompletnej destrukcji. Już bodaj 15 lat temu Konrad T. Lewandowski zgłaszał uzasadnione wątpliwości co do metody liczenia głosów jak również uczciwości poszczególnych członków komisji. Domagał się większej transparentności i wystosował pismo do Pani Jadwigi Zajdel z prośbą o wycofanie patronatu do czasu wyjaśnienia wątpliwości. Uważano go wówczas za oszołoma – ale kolejne lata przyniosły wypadki które potwierdzały jego podejrzenia.

 

Przez lata całe odbywały się rozmaite cuda nad urną – nominowano utwory słabe, w paru przypadkach do finału dostawały się wątpliwej jakości „dzieła” ludzi spoza naszego środowiska – czasem tworzących prozę opartą o system wartości  stojący w rażącej sprzeczności z ideałami których odbiciem była proza p. Janusza. Mimo teoretycznej tajności wszelakich szczegółów głosowania były przecieki.

 

Zainteresowanie nagrodą nie było przesadnie duże głosowała mniejszość uczestników Polconu. Zdarzało się i tak że karty do głosowania wkładane do informatorów ludzie traktowali jak inne ulotki - można było sobie teoretycznie pozbierać walające się w koszach i na parapetach, wypełnić i dyskretnie wrzucić do urny.

 

Mówiło się że w głosowaniach na poszczególne pozycje stosowano swoistą dyscyplinę klubową. Byli autorzy którzy przyprowadzali (nieomal przywlekali) do głosowania swoich znajomych i akolitów oraz w inny sposób wpływali na głosujących. Bywało ze zabiegali o głosy na swoich spotkaniach autorskich podczas konwentu. Wyglądało to żenująco.  

 

Z nagrody środowiska zrobiła się nagroda imprezy – np. ja nie jeżdżąc na Polcony w błyskawicznym tempie „wypałem z obiegu” mimo regularnych publikacji i wysokiej pozycji w rankingach sprzedaży – co jest odbiciem jakiejś tam popularności – przestałem dostawać choćby nominacje. (gdy jeszcze jeździłem regularnie dostałem ich bodaj 12 czy 14).

 

Ostatnia decyzja o dopuszczeniu do nominacji książek drukowanych przez firmy-krzaki za pieniądze autorów kolejny raz przelewa kielich goryczy… Przychylam się tu do zdania R.Dębskiego – znaczny odsetek tych „wydawnictw” to cyniczni do bólu oszuści bezwstydnie żerujący na ludzkich marzeniach. Okres ostrego kryzysu na rynku książki sprawia że bardzo trudno dziś o debiut – co jest bezwzględnie wykorzystywane przez cwaniaków. Tylko bardzo nieliczne firmy gwarantują autorom minimum w postaci profesjonalnej redakcji, korekty i szczątkowej dystrybucji.

 

Już w 2013 roku uznałem że nie chcę mieć z tą nagrodą nic wspólnego i odrzuciłem zaproszenie na galę ogłoszenia nominacji. Sygnalizowałem też licznym znajomym że nie jestem zainteresowany nominacjami moich utworów.

*

Tu są zebrane różne wątpliwości – aczkolwiek autor wpisu uważa część zarzutów za dęte… (tekst sprzed łaaadnych paru lat)  http://www.geekozaur.pl/ksiazki/co-wolno-autorowi-czyli-kolejna-afera-przy-nagrodzie-im-zajdla/

 Tu jest aktualna zadyma:

Oświadczenie R.Dębskiego:  http://abctygodnik.pl/artykuly/1699-burza-wokol-nagrody-zajdla

 

 

Dalsze linki: 

http://booklips.pl/newsy/pisarze-fantastyki-nie-chca-rywalizowac-o-nagrode-zajdla-z-wydawnictwami-finansowanymi-przez-autorow/

 

Od razu zaznaczę nie to że nie chcę z kimś konkurować – po prostu nie chcę mieć z tą nagrodą już nic wspólnego.

 I jeszcze tutaj:  http://www.kawerna.pl/aktualnosci/ksiazki/item/12508-flejmy-wokol-zajdli-nie-cichna.html

 

O Smoleńsku w 6 rocznicę

Minęła szósta rocznica tragedii w Smoleńsku.

Nadal de facto nie wiemy czy był to zamach, efekt podkładania świni przez kontrolerów czy tragiczny wypadek. Ja stawiam jednak na celowy zamach. Teorię tę uprawdopodabniają kłamstwa naszych i rosyjskich decydentów…

*

Bez odpowiedzi pozostają najbardziej palące pytania:

Kto i do kogo strzelał na tzw. „Filmie Koli” vel „1:24”

Kogo odwoziły na sygnale trzy karetki opuszczające wrakowisko.

Czemu dla polskiej delegacji w ogóle nie podstawiono kolumny transportowej.

*

Prokuratura zapowiada ekshumacje ofiar – w tej chwili jest już absolutnie pewne że co najmniej kilka ciał zamieniono w Moskwie – nie wiadomo celowo czy przez przypadek.

P.Maciarewicz skompletował zespół ekspertów z udziałem kilku sław międzynarodowych – ale na razie nie mamy żadnych przecieków. Przydałaby się jednak po prostu międzynarodowa komisja…

Wraku ani oryginałów czarnych skrzynek nie odzyskano i przynajmniej na razie nie widać szans.

Nadal nie ma żadnych informacji o badaniach ubrań i rzeczy osobistych ofiar.

Wiadomo natomiast że komisja badająca sprawę na zlecenie tuska miała nagrania także dłuższe niż te które zaprezentowała. I zdjęcia których nie pokazała. 

O upadku...

Czyli jak niegłupi człowiek  zatruł się lewactwem, cynizmem i nienawiścią...

http://niezalezna.pl/78953-bluzgi-i-przeklenstwa-na-kaczynskiego-oto-nowy-bohater-wyborczej 

I żal i zgroza bierze że do tego stopnia można dać sobbie wyprać mózg...

Zwłaszczą ze znam go przecież osobiście nie jest to głupi człowiek... 

Smutne... Cholernie smutne. 

Pomijając wątpliwe etycznie przesłanie wypowiedzi - jeszcze rynsztokowy język. 

*

Reklamę sobie chce zrobić?

 

o nękaniu

Dostałem kolejnego meila z prośbą o wywiad. Pogrzebałem kilka minut w necie i niestety to co zwykle... Autorka pisuje dla „wybiórczej”.  Od dawna konsekwentnie deklaruję: Nie rozmawiam z dziennikarzami – pseudodziennikarzami – pracującymi da michnika. Bo nie. Żadnych negocjacji. Nie udzielam im wywiadów. Nie pisuję też dla „wybiórczej” ani mediów zależnych. Odczuwam obrzydzenie widząc że mnie czasami recenzują. Nie bywam na „Polconach” bo jeździ na nie niejaki Wojciech orliński (czy jak tam się naprawdę nazywa). Gonię michnikoidów precz - a ci nieustannie próbują… Na targach książki w Warszawie podesłali dwie dziewczyny udające kogoś zupełnie innego. Teraz znowu… Jakie to męczące. I zarazem dziwne. Czemu im na tym tak szalenie zależy?

w odpowiedzi rozczarowanym

Jakiś ostatnio wysyp rozczarowanych moimi „faszystowskimi” poglądami… Szczerze powiedziawszy – jestem zdumiony. Sądziłem że moje książki zioną zoologicznym antysocjalizmem na tyle silnie iż mój osąd rzeczywistości dla nikogo nie będzie zaskoczeniem… A tu figiel… Drodzy i zacni w punktach – żeby było Wam łatwiej:

Po pierwsze:

Przypominam - książka jest ostatnią pozycją na liście zakupów. Najpierw kupujemy żywność, potem płacimy rachunki, kupujemy ubrania etc. Żeby książka się sprzedawała muszą zachodzić trzy czynniki. Ludzie muszą być przyuczeni do czytani jako formy spędzania czasu i/lub pozyskiwania wiedzy. Muszą też mieć choćby niewielkie nadwyżki finansowe, a cena książki musi być dostosowana do siły nabywczej społeczeństwa. Spadek dochodów, wzrost bezrobocia, wzrost ceny żywności, wyższe podatki skutkujące wyższymi cenami książek – to wszystko skutkuje szybkim i głębokim spadkiem sprzedaży. Zanim masarz czy piekarz w ogóle zauważą że coś się dzieje - pisarze, księgarze, drukarze i wydawcy już potwornie obrywają po kieszeni. Gdy kryzys mija – nam poprawia się na samym szarym końcu.

Polska gospodarka jest rozpaczliwie słaba i krucha jak szklanka. Kilka głupich decyzji decydentów i wszystko się sypie… Odbudować nie łatwo, a czasem w ogóle się nie da.

Za „poprzedniego kaczyzmu” 2005-2007 sprzedaż książek rosła – co oznacza że ludzie mieli te nadwyżki pieniędzy. Podobne zjawisko zaobserwował taksówkarz z którym rozmawiałem. Przejazd taksówką to podobnie jak książka – pewien luksus. I był boom budowlany. Czyli istnieli ludzie którzy stawiali sobie domy i to więcej niż dziś. Być może to zasługa ogólnego wzrostu koniunktury – ale władza tego nie psuła.

Po drugie:

Gdy zaczyna się kryzys normalna władza stara się pobudzić popyt wewnętrzny. Można tego dokonać normalnie - obniżając narzuty a tym samym powodując spadek cen. Tnie się zbędne wydatki, luzuje przepisy, obniża podatki, daje ulgi inwestycyjne, czasem uruchamia jakieś rezerwy państwowe o ile się je posiada. Tak się dzieje w kraju normalnym. W kraju nienormalnym władza stara się kryzys przeczekiwać i nie robi nic, albo kombinuje z interwencjonizmem.

U nas... no cóż. Władza w Polsce nie spoczywa w rękach ludzi normalnych ani w rękach ludzi nienormalnych. Przez ostatnie 26 lat spoczywała głównie w rękach ludzi których kwalifikuję jako wroga wewnętrznego. SLD pobudzało koniunkturę metodą kanibalistyczną - wprowadzając podatek belki który sprawił że ludzie przestali definitywnie przestali ciułać. Przestali oszczędzać w bankach i na lokatach – po prostu stało się to nieopłacalne. Polikwidowali lokaty i poszli zaszaleć co podbiło PKB o kilka procent… PO poszło inną drogą - podwoiło zadłużenie zagraniczne, a jakby tego było mało zajumało nam połowę pieniędzy z II filaru OFE i cała te kasę przeżarło… A wszystkim którzy generowali dochody dokręciło śrubę by wycisnąć z nich więcej forsy. Z jabłka można wycisnąć sok – ale wieża się to ze zmiażdżeniem jabłka…

 Poważny kryzys ostatnich lat silnie odbijał się na rynku książki. Wystarczy porównać liczbę tytułów oraz odsetek debiutantów z lat koniunktury i lat kolejnych. (wyjaśniam: debiutant to ogromne ryzyko – wydawnictwo publikuje go gdy może sobie pozwolić na ewentualną stratę). Niestety PO w chwili gdy sytuacja na rynku była i tak rozpaczliwie trudna wprowadziła vat na książki. MI SPRZEDAŻ SIADŁA O 1/3. Wyobrażam sobie jaka była rzeźnia u słabszych lub początkujących autorów.

BYŁA TO PODŁOŚĆ, ŚWIŃSTWO I SABOTAŻ OSPODARCZY. Skok cen książki po wejściu vat to wina tych którzy ten vat beztrosko i bezmyślnie wprowadzili. Niestety są wśród nas ludzie za głupi by rozumieć tę zależność.

Po trzecie:

Może Was zaskoczę ale przez 12 lat nie zmieniała się stawka płacona mi od egzemplarza przez wydawcę: x zł + yy groszy. Po kosmetycznej podwyżce stawka jest znowu od kilku lat zamrożona a jedyny wzrost dochodów uzyskiwałem dzięki wzrostowi nakładów. Dlaczego tak? Trwa niedostrzegana przez Was zażarta walka o możliwie jak najniższą cenę książek. Zamawia się większe nakłady co pozwala obniżyć koszt druku. Zamrożono stawki, szuka się oszczędności. Tylko dzięki temu przez 15 lat działalności Fabryki Słów cena książki zaledwie podwoiła się podczas gdy ceny wielu podstawowych produktów uległy potrojeniu, ceny mieszkań skoczyły niemal czterokrotnie etc. etc. Tę cenę staraliśmy się utrzymać dla Was. Żeby było Was stać. Żebyście mogli sobie książki kupować. Mimo kryzysu i dziadowskich zarobków które jakoś nie mogą dogonić zachodnich...

Tylko nieliczni zauważyli że książki są tym produktem który w Polsce przez lata zdrożał najmniej. Zamiast elementarnej wdzięczności i uznania wysiłków – leciały „joby” że książki za drogie, oraz wezwania do „ukarania pazerności” i ściągania ich z chomika w czym celowało lewackie gówniarstwo z forum  wiadomej gazety.

Po czwarte:

Z mojego punktu widzenia: władza rządzi dobrze – ludzie mają pieniądze na książki. Władza rządzi źle – nie mają. Ergo: Za SLD był bardzo źle, za kaczyzmu było dobrze, a potem znowu zrobiła się bryndza. (Choć w 2007-mym kryzysu jeszcze nie było). W chwili upadku rządu PiS w 2007 miałem bodaj 14 książek opublikowanych pod nazwiskiem. Dziś mam 31. Dochody są porównywalne – a powinny być dwukrotnie wyższe. (uwzględniając inflację – trzykrotnie wyższe!) PO rządziło źle. Przynajmniej z punktu widzenia człowieka ciężko i uczciwie pracującego były to rządy złe. Dla urzędasów i ich rodzin być może było odwrotnie. Dla różnych drobnych kombinatorów, lobbystów, lichwiarzy i łapówkarzy zapewne były to złote lata… Nie mniej jednak dla większości społeczeństwa nie uchodzi wątpliwości że mamy za sobą okres zły lub bardzo zły. Dla pisarzy, wydawców, księgarzy etc sytuacja stała się dramatyczna po wejściu vat. Proszę rozejrzeć się wokoło – ile księgarni, często z tradycjami znikło bez śladu przez ostatnie kilka lat? KAŻDY wskaże bez trudu miejsce gdzie kiedyś kupił jakąś książkę a dziś jest w tym miejscu bank, sklep monopolowy albo lumpex. Księgarnie zabił przeważnie wzrost czynszów połączony ze spadkiem dochodów. To zabójcza mieszanka. Przypomnę też że ok 80-90% księgarni nie posiada własnych lokali tylko gnieździ się w wynajmowanych.

Po piąte:

Nie jestem szczególnym entuzjastą obecnej władzy. Sympatyzuję z J.Kaczyńskim i PiS-em bo jak już kiedyś pisałem w atakach na nich celowali ludzie których uważam za skończone kanalie… Naturalny odruch wrażliwego człowieka to pomoc lub choćby współczucie wobec tych nad którymi pastwi się żulia. Niestety często – zbyt często pojawia się w Polsce postawa odwrotna, „kogoś biją to i ja mu dowalę”. A już kompletnie mnie brzydzi sytuacja gdy syn zdrajcy ojczyny i agenta NKWD publicznie pluje na jednego z założycieli KOR…

Nie łudzę się – pisowcy vatu nie zniosą. Podatki być może uda się obniżyć – za rok lub dwa – nieznacznie, o jeden lub dwa punkty procentowe. Nadal masa pieniędzy jest beztrosko marnowana. PiS podął kilka niefortunnych decyzji personalnych. Na zbiorowe procesy członków władz PO i propagandystów reżimu tuska też nie ma co liczyć. PiS ma siłę by to zrobić – ale nie ma woli takich działań. Nie przeprowadza się lustracji totalnej. Nie ujawniono tajnego aneksu do raportu o WSI. Nie widać szans na czystkę w tzw. wymiarze sprawiedliwości. Te zaniedbania dają „tym drugim” czas i możliwości do przeprowadzenia kontrataku. Jeśli PiS się nie ogranie i nie zacznie ciąć niektórych środowisk równo z ziemią za 4 lata sam zostanie „demokratycznie” zmieciony. Być może zostanie zmieciony wcześniej – działacze KOD-u niejednokrotnie publicznie wyrażali opinię ze rząd p. Szydło ma charakter tymczasowy… Podobną myśl wyrażali politycy rozgromionej PO i innych partii. Zakładam że mogą wiedzieć coś czego my nie wiemy.

Jednak ja chwilowo trzymam z PiSem. Dlaczego? Od jesieni zarysowuje się delikatny trend wzrostowy na rynku książki. PiS obiecał też dofinansowanie bibliotek. Niebawem wchodzi unijne prawo o tantiemach od wypożyczeń bibliotecznych (będzie to finansowane z podatków nakładanych na hazard). Program 500+ poprawi (choć nieznacznie) sytuację wielu rodzin. W wielu budżetach domowych pojawi się kilka dych miesięcznie które zostaną wydane na książki. Skutki i efekty „drugiego kaczyzmu” ocenię za 2-3 lata. Wydaje mi się że to będzie kosmetyka. Nie zrobią nam jakoś dużo „lepiej”. Może trochę lepiej. Liczę że nie będzie gorzej. I że nie będą rozwalali tego co z wielkim trudem staramy się odbudować. Ja osobiście staram się obecnie zwiększać tempo produkcji docelowo do trzech książek rocznie.

Wolałbym żyć w świecie liberalnego kapitalizmu – ale cóż widać nie będzie mi na razie dane. Liczę jednak że w PiS jest kilku niegłupich ludzi i poluzują nam wszystkim cugli. Że podobnie jak poprzednio gdy byli u władzy zadbają o gospodarkę. A przynajmniej nie będą jej dobijali tępą pałą.

Żyję z pracy rak własnych. Umiem. Nie muszę mieć lepiej niż wszyscy. Nie potrzebuję dotacji ani spec-przywilejów. Wystarczy że moim czytelnikom będzie lepiej. Gdy Polacy wstaną z kolan – ja też wstanę – razem ze wszystkimi.

Po szóste:

Patrzę z obrzydzeniem na gówniarstwo wyjące w obronie poprzedniej władzy i jej pachołków. Sorry - po ujawnieniu nagrań z „Sowy” by dalej bronić tej mafii trzeba być kompletnie zaślepionym idiotą. Żaden strach przez PiSem nie usprawiedliwia obrony „koneserów win po 1700 zł/flaszka”,  „kolekcjonerów zegarków”, złodziei i łapowników. Żadna obawa nie usprawiedliwia bronienia władzy której symbolem będzie pan minister bzykający się z kelnerem w vipromie restauracji, czy senator transwestyta szantażowany przez alfonsa. Żaden lęk przed zmianą nie daje też legitymacji społecznej wysokim urzędnikom państwowym którzy w swoim gronie używają języka typowego dla dresiarzy…

Rozumiem jednak że po latach prania mózgów „gazetą wyborczą” retoryka katolicko-narodowa pod której sztandarami idzie PiS i częściowo Kukiz budzi u masy ludzi ostrą reakcję panikarsko-alergiczną. Ale to ich problem nie mój. Ja noszę maciejówkę jak mój dziadek. Ozdobioną orzełkiem. Nie mam problemu z deklarowaniem się jako patriota. Posiadam zdjęcia obu dziadków sportretowanych w przedwojennych mundurach oficerskich więc nie mam ochoty by pouczali mnie w tych kwestiach ludzie których rodzice i dziadkowie uczyli się języka polskiego na kursach przyspieszonych NKWD. Nie życzę sobie słuchać opinii ludzi których rodzice należeli do Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy, a po wojnie jako funkcjonariusze KPP deklarowali że ich prawdziwą ojczyzną jest Związek Sowiecki. Podobnie ad definitione nie uznaję legitymacji władzy na której czele stoi wnuk volksdeustcha. To jest nasz kraj. My tu jesteśmy prawowitymi gospodarzami. Może pora by tamci spakowali walizki i poszukali sobie innego terytorium do okupowania? A jeśli chcą tu zostać niech pokażą po czyjej są stronie.

                                                                                                           Po siódme:

Drodzy i zacni. Grzebiąc czasem (ech, mało tego czasu…) po sieci trafiam czasem na informacje które mnie zaciekawią lub teksty publicystyczne i polemiczne moim zdaniem warte przeczytania i przemyślenia. Te linkuję. Czasem są od „moherów” z frondy, czasem od „kaczystów” z niezleżna.pl czasem od „świrów” z Prawy.pl. A czasem linkuję też ciekawsze recenzje, teksty popularno-naukowe, ciekawe strony tematyczne albo poświęcone sztuce.

Po adresach widać dokąd dane linki prowadzą – jak ktoś się danych miejsc w necie boi lub brzydzi wystarczy w te linki nie klikać. To przecież proste – wystarczy kilka pierwszych literek przeczytać. Nie ma też przymusu czytania mojego bloga ani mojej prozy. Jestem moherem i ksenofobem oraz zwolennikiem kapitalizmu. (sorry, z moim pochodzeniem nie bardzo mi wypada być polskim narodowcem…). Jeśli ktoś identyfikuje się z innymi sposoboami patrzenia na rzeczywistośc – naprawdę nie musi się męczyć…

                                                                                                            Po ósme:

Mój ogólny stosunek do ludzi innych kultur i wyznań jest czasem przyjacielski, często życzliwie obojętny, a z rzadka niechętny lub wręcz otwarcie wrogi. A we wszystkich przypadkach ostrożny. Uważam że trzeba budować więzi z krajami z naszego regionu z którymi łączy nas wspólna historia, religia, i ogólny system wartości i cnót politycznych wytworzony skutkiem podobnych doświadczeń historycznych.

Niemcy i Rosjanie niestety popełnili wobec nas grzechy śmiertelne i choć wybąkali zdawkowe przeprosiny nadal prowadzą politykę imperialną wrogą naszemu krajowi. Nie zapominajmy też że Rosja prowadzi agresję militarną na kraj leżący w naszym bezpośrednim sąsiedztwie a jej wojska regularnie prowadzą ćwiczenia poligonowe symulujące atak na Polskę. Niemcy prowadzą przeciw Polsce wojnę gospodarczą i ofensywę propagandową. Nasi bracia Litwini i Ukraińcy też mają sporo na sumieniu – ale z nimi przynajmniej da się zazwyczaj jakoś dogadać. Przywykłem uważać się w tych kwestiach za neoprometeistę. Niestety polska polityka wschodnia leży i kwiczy. Bardzo podobała mi się próba budowy polityki jagiellońskiej za poprzedniego kaczyzmu. Misja prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Tbilisi w kronikach naszego regionu zapisze się złotymi zgłoskami.

Nie żądam od Szwedów przeprosin ani odszkodowań na Potop – choć może i  należałoby. Zniszczenia w XVII wiecznej Polsce są porównywalne z tymi które poczynili u nas hitlerowcy. Straty ludnościowe wyniosły 20-25%. Do dziś szwedzkie muzea i biblioteki są pełne skarbów zrabowanych w Polsce.

Islamizacji kontynentu mówię stanowcze NIE. I żadnych negocjacji. Doświadczenia krajów zachodnich powinny być dla nas poważnym ostrzeżeniem.

                                                                           Po dziewiąte:

                Co do mniejszości narodowych – to co dzieje się w Polsce to kompletny chaos. Nieliczna mniejszość niemiecka ma swoich przedstawicieli w parlamencie. Znacznie liczniejsze mniejszości ukraińska i białoruska – nie mają bo nie. Polska mniejszość w niemczech szacowana na ok. milion ludzi nie ma swojej reprezentacji w Bundestagu. Do dziś polskie organizacje w RFN nie odzyskały mienia które zabrał im hitler.

Władza w Polsce dotuje szkolnictwo mniejszościowe – ok. gorzej że władze krajów ościennych polskie szkolnictwo często szykanują – w czym celuje Litwa. Polska szerokim strumieniem pieniędzy dotuje Cyganów vel Romów – choć ich asymilacja okazała się kompletnym niewypałem. Dotuje się też organizacje ukraińskie -  nawet te odwołujące się wprost do ludobójczej ideologii OUN-UPA. Przyjęliśmy sporą grupę uchodźców z Czeczenii. Zrobiliśmy to w imię prometejskiej solidarności wobec przedstawicieli narodu najechanego przez Rosję. Dziś i z nimi są problemy… (wymienię handel narkotykami, branie zasiłków i jednocześnie praca na czarno, uciążliwość społeczna, oraz stała zauważalna obecność czeczeńskich cyngli w polskich mafiach. Osobna kwestia to porwania przez czeczeńską mafię ludzi którzy jeździli do Czeczenii z pomocą humanitarną. Takie potraktowanie obywateli kraju który tyle im pomógł pokazuje że nie są to ludzie warci naszej przyjaźni i współczucia.

                Kwestia żydowska to też temat rzeka – choć daleki jestem od antysemityzmu to uważam że w przeszłości mniejszość ta wielokrotnie zapisała się w naszej historii źle lub bardzo źle. A niekiedy tylko dobrze. Ludzie pochodzenia żydowskiego od czasów stalinowskich do dziś stanowią też silną grupę wśród pracowników MSZ. To całe resortowe dynastie rodzinne  a ich lojalność wobec Polski zbyt często staje pod znakiem zapytania. Dla odmiany – silne lobby żydowskie funkcjonowało w polskim ruchu wydawniczym (np. wydawnictwo „Czytelnik” złośliwie przezywane „żydelnik”)  i w polskim przemyśle filmowym. Tu zapisali się dobrze. Pozytywny wkład ludzi tego pochodzenia w polską kulturę jest wyraźnie widoczny.

Natomiast osobnicy tacy jak michnik, urban, hartmann w żadnym wypadku nie powinni mieć możliwości wpływania na naszą rzeczywistość. Co więcej przegięciem jest używanie przez nich argumentu „nie lubicie nas bo jesteście antysemitami”.

                Reasumując: Uważam że każdy obywatel Polski niezależnie od pochodzenia, wyznania i koloru skóry powinien wykazywać się wobec naszego kraju elementarną lojalnością. Nie każdy miał wśród przodków wąsatego dziadka w maciejówce. Nie każdy może pokazać wypisy z ksiąg parafialnych potwierdzające ileś tam pokoleń przodków katolików. Osiedlali się w Polsce ludzie różnych narodowości i wyznań. Przyjmowaliśmy uciekinierów z różnych zakątków Europy. Polska ziemia jest przesiąknięta krwią polskich patriotów na metr w głąb. I nie wszyscy z nich byli Polakami-katolikami. Ale stanęli w potrzebie po właściwiej stornie.

Postawmy sprawę jasno: jak komuś nie pasuje biało-czerwona flaga i orzełek na czapce – obywatelstwo naszego kraju nie jest przymusowe. Żyjemy w szczęśliwych czasach. Dziś nie trzeba brać karabinu i iść do lasu na pewną śmierć. Ale niewidzialna wojna wciąż się tli…

                                                                                          Po dziesiąte:

Nasze społeczeństwo jest kalekie i głęboko chore. Okaleczyły nas okupacje i wieloletnia celowa demoralizacja. Okaleczyła nas „pedagogika wstydu” tłoczona nam do głów przez ćwierć wieku. Przywykliśmy oceniać innych przez pryzmat własnej małości – stąd takie triumfy świeci bardzo prostacka i prymitywna propaganda „przemysłu pogardy”. Szokująco łatwo szczuje się u nas motłoch przeciw porządnym i uczciwym ludziom. To co obserwujemy na wiecach KOD-u czy na paradach „manify” to atmosfera przed-pogromowa. Grupa ludzi spajana przez indukowaną nienawiść…

Nasze społeczeństwo jest roszczeniowe i zdemoralizowane. Najlepiej żyje się u nas nie ludziom którzy pracują ale marginesowi i cwaniakom. Zbyt często rozdaje się ryby zbyt rzadko wędki. Program 500+ wpisuje się w zły trend. Lepiej byłoby dać te pieniądze w postaci ulg podatkowych i zniżek w składce ZUS -  premiować ludzi pracujących z normalnych, pełnych i niepatologicznych rodzin. Na to PiS jest niestety zbyt głupi. Chcą dobrze, chcą pomóc Polakom – ale obrali złą drogę.

Nasze społeczeństwo jest agresywne bo jest biedne. Częściowo wynika to z tego że ubóstwo nam zadekretowano  odgórnie żeby nas zgnoić i zniszczyć. Częściowo jednak wynika z polskiego lenistwa, nieuctwa i wygodnictwa. Tutaj trzeba nauki, pracy, zmiany stylu życia i porzucenia wielu nałogów. Nie wróże tu szybkiego ani łatwego zwycięstwa… Ale trzeba być „twardym jak kapitalizm”. 

I tak staram się postępować. 

faaaajna recenzja

http://booklips.pl/recenzje/zwierciadlo-przeszlosci/

W odpowiedzi Czytelnikowi. (byłemu...?)

Jacek Fedor

Czytałem wiele Pana książek i sprawiało mi to sporą frajdę. Niestety, szukając wieści o jakimś nowym wydaniu trafiłem tutaj. Jestem zaskoczony i porażony poziomem Pana przemyśleń na temat mojego kraju oraz polskich politykow. Wiem, że każdy ma prawo do własnych pogladów. Sądzę jednak, że tak jak Pan nie chcałby gościć w swoim domu ludzi takich jak ja, tak ja nie mam ochoty gościć u siebie ludzi takich jak Pan. Kolejnej Pana książki już nie kupię.

*

No cóż… Moje poglądy są jakie są. Mam 42 lata. Widziałem i przeżyłem niejedno. Jeżdżę dużo – naprawdę dużo po kraju. Mam znajomych, przyjaciół i czytelników pochodzących z różnych środowisk. Wykonujących różne zawody. O profesorów z prawdziwego zdarzenia po pogardzanych „wsioków & roboli”. Są ludzie których znam od 20-30 lat. Widziałem ludzi którzy próbowali wykorzystać swoje 5 minut. Widziałem jak budują i jak im się to rozpada. Jak władza jedną decyzją niszczy i depcze ludzi którzy chcieli po prostu żyć i pracować. Widziałem takich którzy próbowali odgryźć się wyrwać z biedy skoczyć w górę i dostawali kopa. Widziałem – zbyt często – ludzi których użerani się z sitwami wypaliło na żużel.

Ja sam oceniając na chłodno muszę stwierdzić że kilka razy miałem w życiu niewyobrażalne szczęście. Sam też przeżywałem sytuację gdy to ci w pocie czoła budowałem nagle zaczynało się sypać. Albo gdy musiałem się rozpaczliwie szarpać by nie upaść. Były rzeczy które zawaliłem sam. Ale wiele klęsk wynikło z tego  że władza coś zrobiła. Moja ocena polityków jest jednoznaczna – 90% z nich to dla mnie przestępcy, złodzieje, czasem nawet mordercy. Bo są decyzje polityczne które zabijają… Dopóki istnieje wolność słowa zamierzam z niej korzystać. I nie zamierzam udawać harcerza. Nikogo nie zamierzam udawać. Piszę szczerze.

Rzez jasna chciałbym żeby było miło i żeby wszyscy byli mili… Ale po prostu zbyt często widzę Polskę w ruinie. Zbyt często słyszę słowa było dobrze dopóki… Albo: byłoby dobrze gdyby nie. Znam winnych. I o tym też wspominam na moim blogu. 

https://atria.edu/rtp-live/ https://www.dilia.eu/rtp-slot-pragmatic/