BLOG

Złe prawo..
- wtorek, 07, listopad 2017 21:15
- Andrzej Pilipiuk
Art. 256. Kodeksu Karnego: Propagowanie faszyzmu lub totalitaryzmu
§ 1. Kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
§ 2. Tej samej karze podlega, kto w celu rozpowszechniania produkuje, utrwala lub sprowadza, nabywa, przechowuje, posiada, prezentuje, przewozi lub przesyła druk, nagranie lub inny przedmiot, zawierające treść określoną w § 1 albo będące nośnikiem symboliki faszystowskiej, komunistycznej lub innej totalitarnej.
§ 3. Nie popełnia przestępstwa sprawca czynu zabronionego określonego w § 2, jeżeli dopuścił się tego czynu w ramach działalności artystycznej, edukacyjnej, kolekcjonerskiej lub naukowej.
§ 4. W razie skazania za przestępstwo określone w § 2 sąd orzeka przepadek przedmiotów, o których mowa w § 2, chociażby nie stanowiły własności sprawcy.
To typowy przykład złego prawa uchwalonego przez sejm kontrolowany przez postkomunistów.
Po pierwsze w Polsce nie mamy problemów z faszystami – nie słyszałem NIGDY żeby ktoś chwalił Mussoliniego, nie widziałem żeby ktoś malował włoskie orły, topory czy rózgi liktorskie. W Polsce problem mamy (marginalny) z neo-nazistami - spośród których mniejszość odwołuje się wprost do pomysłów hitlera i emblematów III Rzeszy a większość falsyfikuje przesłanie „Mein Kampf” wybierając sobie tylko niektóre elementy ideologii hitlerowskiej.
Po drugie – „inny system totalitarny” – ustawodawcy nie odważyli się napisać wprost że chodzi o marksizm i jego mutacje – skutkiem czego mamy w kraju szereg grup odwołujących się do różnych prądów komunizmu (głównie neotrockistów). Grupy te bywają agresywne i nie kryją swoich ambicji politycznych.
Po trzecie „kto publicznie propaguje ustrój państwa” – z tego wynika że grupy neonazistowskie i neokomunistyczne teoretycznie mogą działać bezkarnie o ile nie deklarują chęci wprowadzenia swoich pomysłów na skalę całego kraju. (w praktyce oczywiście organizacja neonazistowska zostanie szybko zlikwidowana, a neokomunistyczna jeszcze dostanie dotacje…)
W CAŁYM TEKŚCIE ustawy NIE MA CZTELNEGO ZAKAZU EKSPONOWANIA EMBLEMATYKI KOMUNISTYCZNEJ LUB NAZISTOWSKIEJ W PRZESTRZENI PUBLICZNEJ. Ergo: koszulka z mordą hitlera czy swastyką – jest de jure równie legalna jak ta z sierpem i młotem oraz mordą Stalina. Problem może się pojawić gdy ktoś zechce takowe takowe rozpowszechniać. Wykonywanie ich na użytek własny i noszenie nie pociąga za sobą żadnych sankcji – a powiedzmy sobie wprost: chyba powinno…
Paragraf 3 całkowicie rozbraja ustawę. Można urządzić happening „artystyczny” z rozdawaniem przechodniom swastyk… Można legalnie wydrukować i rozdawać Mein Kampf w celach edukacyjnych. Można rozdawać koszulki z Hitlerem. Wszystko można – póki nie znajdzie się krewki patriota i nie da naziście lub komuchowi w mordę. A dawanie w mordę legalne nie jest…
Jak bym to widział?
Po pierwsze zakaz istnienia organizacji neonazistowskich i wszelkich klonów neomarksistowskich. Po drugie – całkowity zakaz eksponowania ich emblematów w przestrzeni publicznej z wyłączeniem ściśle uzasadnionych przypadków. Po trzecie zakaz propagowania trzech filarów nazizmu: rasizmu, aborcji, eugeniki. Trzeba też sformułować podobny zakaz bijący w podstawy ideologii komunistycznej.
Jednocześnie powinna być legalna uzasadniona i oparta na sprawdzalnych faktach krytyka innych narodów, kultur, obyczajów, tradycji i religii (oraz ateizmu). Musimy mieć prawo spokojnie głosić że obrzezanie kobiet (powszechne w islamie) jest odrażającym barbarzyństwem rodzącym poważne skutki psycho-fizyczne da okaleczonych. Powinniśmy móc za tę praktykę bardzo surowo karać. Powinniśmy mieć prawo krytykować Azjatów za spożywanie psów i małp – a Hindusom pozwalamy krytykować nas za zabijanie i spożywanie krów.
Przede wszystkim powinniśmy okazywać sobie wzajemne poszanowanie w granicach rozsądku. Jedziemy do Indii – nie jemy wołowiny, jak jemy to mogą nas wsadzić. Chcemy jeść wołowinę – przecież nie ma przymusu jeżdżenia do Indii. Jeśli muzułmanin przyjeżdża do Europy z nieletnią żoną – to ich nie wpuszczamy, a jeśli jednak wjadą bzyknie ją na naszym terytorium pakujemy go do pierdla za pedofilię. I tyle. Nasz teren – nasze prawa. Obcy teren – obce prawa. Suwerenność w stanowieniu przepisów.
GOŚĆIE MUSZĄ SIĘ DOSTOSOWAĆ. Nie ważne czy przybywają jako turyści czy jako imigranci.
Nieprzyzwoity produkt przyzwoitych czasów...?
- poniedziałek, 06, listopad 2017 01:31
- Andrzej Pilipiuk
Uważam że w wielu przypadkach w ogóle nie należy dyskutować.
Po prostu są ludzie do których nie dotrze nic. Za głupi by dotarła logika, zbyt zimni by dotarła empatia, zbyt cyniczni aby przebiła się jakaś emocja. Zbyt pyszni i zadufani by dopuścić myśl że ten drugi może mieć rację bo ma wykształcenie, inteligencję, obycie.
A czasem trafią się typki stanowiący kompilację tych cech: głupoty, zimna, pychy i cynizmu. Odporni na argumenty, sprawdzalne dane, liczby. Albo tacy którzy domyślają się swojej słabości ale głupotę, niewiedzę, ubóstwo intelektualne pokrywają butą, chamstwem i agresją.
Czy nasza cywilizacja choruje bo na jakimś etapie elity zaczęły dyskutować ze świrami zamiast walić nahajką przez łeb...?
Tak mi się wydawało. Myślałem że dawny świat był wewnętrznie poukładany a skarlenie ducha nastąpiło w chwili gdy rozmaita ludzka mierzwa została skutkiem demokracji zalegalizowana jako pełnoprawny uczestnik dyskusji.
Ale chyba nie...
Zwróćcie uwagę: wojny totalne okraszone licznymi ohydnymi zbrodniami były dziełem ludzi cywilizowanych, kulturalnych, wykształconych i wychowanych wedle "sprawdzonych" konserwatywnych wzorców.
Rzezie w Alzacji, Zbrodnie anglików w Chinach i RPA. Ludobójstwo w Kongo Belgijskim, I wojna św, Wojna polsko-sowiecka, II wojna św. Wszystkie były dziełem ludzi którzy z mojego punktu widzenia wychowywali się w czasach NORMALNYCH. Którym wpajano kindersztubę, uczono katechizmu, którzy w szkole czytali klasyków greckich i rzymskich...
Zbrodni dokonywały głównie masy złożone z ciemnoty ale rozkazy popełniania zbrodni wydawali ci od których mielibyśmy prawo wymagać zachowań honorowych i po ludzku przyzwoitych...
w oczekiwaniu na cios maczugą
- czwartek, 02, listopad 2017 08:11
- Andrzej Pilipiuk
Rząd uzyskał skromną nadwyżkę budżetową - 3,8 miliarda złotych. Jest szansa że po raz pierwszy od czasów rządów mec. Olszewskiego zamkniemy rok bez deficytu. Oficjalne stanowisko wiąże ten sukces z ograniczeniem zbędnych wydatków oraz poprawą w ściągalności podatków – zwłaszcza zaś w ukróceniu działań mafii vatowskich.
Problem w tym że władza działa w okresie koniunktury – gdy wszystko jest łatwiejsze. Koniunktura potrwa 2-3 lata (chyba że załamie się wcześniej). W tym momencie trzeba budować mocne podwaliny która pozwolą nam gładko przetrwać kolejny kryzys. Np. ja haruję jak wariat pisząc dwie kolejne książki – bo wzrost sprzedaży nie potrwa wiecznie. Jak nie zarobię i nie uciułam teraz - to na kolejną szansą przyjdzie poczekać całe lata…
Władza niestety upaja się sukcesem. Oczywiście – jest się z czego cieszyć – ale trzeba zdawać sobie sprawę że ten sukces jest przejściowy. Pryśnie i to szybciej niż sobie z tego zdajemy sprawę.
Trzeba wykorzystać nadwyżki do obniżeń podatków. Trzeba ciąć zbędne etaty urzędnicze. Trzeba obniżyć składkę ZUS i uszczelnić ten system. Weryfikować fałszywych rencistów. Przyjrzeć się wydatkom opieki społecznej. Zbadać co się dzieje z setkami tyś. mieszkań socjalnych i komunalnych – jak są wykorzystywane. Trzeba też pozwolić działać ludziom. Dać ulgi inwestycyjne małym firmom. Sformułować czytelną ofertę dla emigracji – np. kilkuletnie ulgi podatkowe dla powracających i inwestujących uciułany za granicą kapitał. Tego wszystkiego brak. Nadal nie ma też obiecanego 15% CIT dla małych firm, ani niskiej stawki ZUS dla mikroprzedsiębiorstw.
Kryzys przyjdzie. Możemy być na niego przygotowani, a może nas walnąć znienacka jak maczugą w łeb. Zaniedbania dziś sprawią że cios będzie mocniejszy.
Czym zadziwiłbym świat...
- wtorek, 31, październik 2017 23:11
- Andrzej Pilipiuk
Mam potworne poczucie straconego czasu. Wali mi się na głowę jak dziesiąta fala.
Wytrzymałem 4 lata w liceum. Wytrzymałem poniżenia ze strony belfrzycy której kury było szczać prowadzać...
Wytrzymałem konieczność kucia rzeczy które mnie nudziły i mierziły. Wszystko wytrzymałem byle tylko zdobyć maturę.
Maturę która miała być przepustką na studia.
Na wymarzoną archeologię.
Wytrzymałem 5 lat studiów (de facto niemal 6 lat). Wytrzymałem konieczność kucia rzeczy zbędnych. Poświęciłem teraźniejszość dla przyszłości. Nie poszedłem do pracy tylko studiowałem. Chciałem być archeologiem - choć do dyplomu dowlokłem się ostatkiem sił.
Byłem na ostatnim roku gdy gruchnęła wieść że nie będziemy mieli prawa wykonywania zawodu.
Oszukano mnie. Okradziono - bo de facto straciłem 9 lat życia. Bezpowrotnie. Z minimalnym pożytkiem...
Nikt mi nie odda tych lat.
***
Gdybym mając 15 lat poświecił się rozwijaniu zainteresowań czytaniu i pisaniu? Jak wysoko zdołałbym skoczyć? Czym zadziwiłbym świat...
Targi książki Kraków 2017
- poniedziałek, 30, październik 2017 14:26
- Andrzej Pilipiuk
Tegoroczne krakowskie targi książki jakby skromniejsze i smutniejsze niż w ubiegłym roku. Chodziłem rozglądałem się - jakoś niewiele w oko wpadało. Znajomych też spotkałem znacznie mniej. Moja wachta – długa – łączne na 4 stoiskach. Podpisywałem w sumie około 6 godzin. Widziałem Cejrowskiego - wyglądał jakoś źle - widać po nim wiek, ale też jakieś zmęczenie którego nie dostrzegałem wcześniej. Wydaje mi się że wszystkim brakuje nam tej radosnej atmosfery sprzed lat.
hmm...
- poniedziałek, 30, październik 2017 13:55
- Andrzej Pilipiuk
Podobno mamy nadwyżkę budżetową
http://niezalezna.pl/207260-nadwyzka-w-budzecie-po-wrzesniu-mowa-o-kilku-miliardach
jesli to prawda proponuję nadpłacić część kapitału naszego dlugu zagranicznego
albo znieść vat na książki...
O rezydentach
- środa, 25, październik 2017 11:24
- Andrzej Pilipiuk
Strajk lekarzy rezydentów jest oczywiście cynicznie rozgrywany przez grupy politycznych hien i szczurów z tzw. Opozycji totalnej. Nie pierwszy raz lewica próbuje depcząc po ludzkich karkach dorwać się do władzy i kasy. "Głodówka rotacyjna" - to w ogóle idiotyzm. Protestujący powinni miec na tyle rozumu by takich "życzliwych sojuszników" przegnać natychmiast precz.
Jeśli zdejmiemy jednak całą polityczną pleśń protest sam w sobie jest słuszny. Po wieloletnich bardzo ciężkich studiach ci ludzie trafiają na praktyki które są ciężką harówką a w dodatku wiążą się z ogromną odpowiedzialnością – popełnione błędy mogą mieć tragiczne skutki.
Nie dziwi mnie ani nie oburza że ci ludzie chcieliby otrzymać godziwe wynagrodzenie. Uważam też że Polskę na to stać – gdyż obecny rząd nie jest tu wiele lepszy od poprzedniego – nadal radośnie wywala pieniądze w błoto pełnymi garściami. Zamiast na etaty dla zbędnych urzędasów, zamiast dotacji na teatrzyki dla różnych Jand - lepiej dać lekarzom.
Jasne - państwo inwestuje w ich wykształcenie i interesy te trzeba jakoś zabezpieczyć - ale nie na zasadzie "odpracujesz to jako niewolnik"!!!
Rezydenci i tak mają fart. Skończyli studia, będą pracowali w wymarzonym zawodzie. Ich dyplomy są coś warte. Ich dyplomy są przepustką do przyszłości. Do kariery. Życzę im godziwych zarobków.
*
Mój dyplom to tylko zbędny świstek. 4 lata męczarni w liceum by zdobyć maturę potrzebną by studiować. Potem niemal 6 lat studiów. A gdy dobrnąłem do mety dowiedziałem się że wszystko na marne. Jednym rozporządzeniem wykopano mnie z zawodu jak bezdomnego psa…
Kadry z czasów wojny
- środa, 25, październik 2017 09:43
- Andrzej Pilipiuk
Film nakrecony podczas okupacji w Lublinie - w tym sceny wysiedania ostatnich mieszkanców getta i burzenia pożydowskich domów.
coś pęka...
- sobota, 21, październik 2017 10:37
- Andrzej Pilipiuk
niegdysiejsza gwiazdka "Palyboya" Pamela Anderson zabiera się za zwalczanie ...pornografi.
no cóż - gdy mówi o porno - przynajmniej wie co mówi...
nie ona jedna - było już trochę świadectw byłych aktorek porno - ale ten głos powinien zabrzmieć mocniej...
A z pornografią i przemysłem porno trzeba zacząć coś robić - na początek można by nałożyć wysoką akcyzę.
Samospalenie
- piątek, 20, październik 2017 14:24
- Andrzej Pilipiuk
Przed pałacem kultury i nauki w Warszawie jakiś mężczyznadokonał próby samospalenia.
Generalnie jak to zwykle mamy garść "faktów" dość wątpliwej jakości.
1) mężczyzna został ugaszony gaśnicą przez przypadkowych przechodniów. (kto paraduje po mieście z gaśnicą!?) na miejscu szybko pojawiła się traż pożarna. (skąd się tam wzieli, jaki był czas dotarcia na miejsce?)(może to była jednostka z Pałacu kultury mogą mieć kogoś na etacie strażaka)
2) mężczyzna przed samopodpaleniem miał rozrzucić ulotki a antypisowskim manifestem. Dziennikarze wspominają też o magnetofonie. Nie wiadomo czy policja zbezpieczyła te przedmioty.
3) męzczyzna miał się leczyć psychiatrycznie a rodzina poszukiwała go od jakiegoś czasu obawiając się że zechce popełnić samobójstwo. (z reguły terroryści i temu podobni wcześniej "leczą się psychiatrycznie")
***
Ergo: prosta sprawa a polityka informacyjna lezy i kwiczy...
***
Pod tragedię podłączył się twórczo profesor hartman - znany spec od kazirodztwa - ktory w necie ...podziękował desperatowi. "profesor" uważa że samospalenie było bohatrerskim aktem mającym przebudzić zgnuśniałe społeczeństwo olewające koniecznośc walki z kaczystowskim reżimem...
***
hartmanowi przypomniam że za rzadów tuska & kopacz poodbnych przypadków było co najmniej 4. jakoś wtedy nie pyszczył w necie...







