BLOG

nieznane epizody...
- sobota, 27, styczeń 2018 07:34
- Andrzej Pilipiuk
Kruty - stacja kolejowa opodal Kijowa na której w 29 stycznia 1918 roku grupa pospiesznie zmobilizowanych ukraińskch studentów - ok 120 ochotników - stawiło bohaterski oprór nacierającym sowietom... Towarzyszli im nieliczni żołnirze armii urkaińskiej i ok 80 kozaków. Łącznie siły ukraińskie liczyły ok 350-400 ludzi. W tym połowa nie posiadała żadnego przeszkolenia ani doświadczenia wojskowego.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_pod_Krutami
bolszewicy dysponowali regularną armią, ok. 20-krotną przewagą liczebną, użyli też artylerii. Po wyczerpaniu się amunicji studenci walczyli na bagnety. Polegli wszycy obrońcy reduty. Bolszewicy wymorowali też wszystkich rannych i jeńców.
W setną rocznicę Ukaińcy nakręcili film o tych wydarzeniach - tu jest link do trailera:
https://www.youtube.com/watch?v=IpO9ao3vTA4
i jeszcze film dokumentalny sprzed kilku lat
https://www.youtube.com/watch?v=7ef875kp0RM
oraz teledysk pamięci obrońcóow
Odchodzą świadkowie...
- sobota, 27, styczeń 2018 07:27
- Andrzej Pilipiuk
11 stycznia br. zmarł Arkady Wajspapir – ukraiński Żyd – ostatni żyjący uczestnik buntu w obozie zagłady Sobibór. Miał 96 lat.
Bunt organizowała początkowo konspiracja polskich żydów - ale możliwy był dzięki zwerbowaniu ok 80 żydów sowieckich - jeńców Armii Czerwonej. Dowodzenie organizacją powierzono por. Aleksandrowi Pieczerskiemu.
*
14 października 1943 powstańcy zlikwidowali kilkunastu SS-manów i wachmanów pilnujących części obozu i zbobyli broń. Popołudniowy apel stał się okazją do ataku na bramę obozową i ogrodzenia co umożliwiło ucieczkę ok. 600 więźniów, przawdopodonie ok 250 zginęło na polach minowych otaczających obóz i od kul strażników. Około setki schwytano w ciagu nastepnych kilku dni w wyniku obław w okolicznych lasach. ok. 150 zdołało opuścić teren obozu i rozbiec się w różnych kierunkach. 47-52 przeżyło do końca wojny.
*
Jeden z komendantów obozu (później "pracował" w Treblince) Franz Stangl aresztowany w 1969 r. w Brazylii został osądzony w RFN na karę dożywotniego więzienia. Czemu tylko dożywocie? Brazylia nie zgodziła się na jego ekstradycję do Polski. ZSRR lub Izraela. Został wydany RFN pod warunkiem że nie zostanie skazany na śmierć - bo w Brazylii ta kara była już wówczas zniesiona. Stangl zmarł na zawał w 1979 roku. Książkowy wywiad z nim "w stronę ciemności" (jest przekłąd na polski) ukazuje drobną żałosną szuję - mordował ludzi w obozach zagłady bo bał się że naziści wyciagną mu że przed anschlusem Austrii jako polcjant aresztował kilku lokalnych działaczy nazistowskich.
O osłach w polskim sejmie...
- piątek, 26, styczeń 2018 17:40
- Andrzej Pilipiuk
Sejm uchwalił nowe prawo - bedzie można surowo karać za uzycie sformułowania "polskie obozy". Grozić za to bedzie grzywna oraz do 3 lat odsiadki. Ustawa umożliwia też ściaganie cudzoziemców.
Byłby to powód do radości gdyby nie zbędny, szkodliwy i idotyczny dopisek na końcu: nie popełnia przestepstwa kto używa tego sformułowania "w ramach działalności artystycznej lub naukowej".
To po kiego grzyba w ogóle się męczyli nad tą ustawą?
Powinien być jasno sformułowany zakaz. Krótko i konkretnie: NIE WOLNO. A jak odszczymurki spróbujecie to bulicie albo idziecie siedzieć. Bez furtek dla prawników.
http://niezalezna.pl/215247-kary-za-polskie-obozy-smierci-sejm-przyjal-nowelizacje
Wielbicielom "Gangu Olsena"
- czwartek, 25, styczeń 2018 20:46
- Andrzej Pilipiuk
Tu jest film dokumentalny o tym jak kręcono ostatni (14) odcinek "Gangu Olsena" - niestety po duńsku.
Na 40-tej minucie jest zapadająca w pamięć scena - po śmierci Poula Bundgarda "Kielda" -
chrakteryacja dublera który musiał zagrać go w kilku brakujących scenach...
ustawa o śmierci cywilnej...
- czwartek, 25, styczeń 2018 06:43
- Andrzej Pilipiuk
Mamy w kraju polityków którzy plują i szczują na nasz kraj, którzy w imię interesów i interesików swojej kliki domagają się nałożenie na nas sankcji.
Mamy w naszym kraju „artystów” którzy nigdy nie rozumieli co to znaczy być polskim artystą, jakie rodzi to obowiązki wobec naszej kultury, wobec wspólnoty narodowej i kraju zamieszkania. Którzy ochoczo gotowi są wystąpić jako „pokrzywdzeni” geniusze przed kamerami zagranicznych telewizji.
Mamy w naszym kraju „dziennikarzy” którzy kłamią z pełną świadomością że to co mówią jest kłamstwem. Którzy manipulują zebranym materiałem, naginają go pod założone tezy.
Mamy w naszym kraju wykładowców akademickich którzy dyszą nienawiścią do Polski, jej kultury, tradycji. Którzy otwarcie wzywają do „dyskusji” mających zdemolować fundamenty etyczne i moralne społeczeństwa. Którzy demoralizują powierzoną ich opiece młodzież.
Czego potrzebujemy? Ustawy o pozbawieniu obywatelstwa i tzw. „śmierci cywilnej”. Chodzi o to by odciąć tych ludzi od państwowych pieniędzy i od wpływu na rzeczywistość naszego kraju.
Rejestr powinien być całkowicie jawny – dostępny on-line. Ustawa obejmowałaby zakaz publikacji, zakaz cytowania wypowiedzi przez media, utratę biernych i czynnych praw wyborczych, zakaz prowadzenia działalności gospodarczej, społecznej oraz pracy w sferze budżetowej i w zawodach zaufania społecznego. Zakazy powinny być obwarowane horrendalnymi karami za ich złamanie.
Zdradziłeś nasz kraj – to jesteś łajdaku skończony. Nie opublikuje twoich żalów żadna gazeta. Nie zaprosi jako eksperta żadna telewizja. Nie zatrudni żadna uczelnia. Nie dostaniesz gorsza dofinansowania…
O łapaniu nazistów
- środa, 24, styczeń 2018 20:59
- Andrzej Pilipiuk
Od kilku dni media żyją sprawą neonazistowskiego pikniku z którego relację upublicznił TVN. Zidentyfikowano i zatrzymano jak na razie pięciu uczestników.
I co dalej? I nic. Prawo mamy tak idiotyczne że w zasadzie nie można ich skazać. Po pierwsze: Była to ich prywatna impreza – tymczasem zakazane jest publiczne wyczynianie takich ekscesów… Po drugie: zakazane jest propagowanie totalitarnego ustroju państwa – jeśli nie planowali zmiany ustroju Polski na nazistowski – też są kryci… De facto WOLNO W POLSCE BYĆ NAZISTĄ. Wystarczy robić to odpowiednio ostrożnie… Pisałem o tym raptem dwa miesiące temu:
http://pilipiuk.com/index.php/blog/3036-zle-prawo
Cała nadzieja że kolesie coś głupiego powiedzą w trakcie składania zeznań. Bez tego – trzeba będzie ich wypuścić. Ostrożni chyba są – bo trzech już wyszło. Albo ktoś ich odpowiednio poinstruował.
http://niezalezna.pl/215088-trzej-podejrzani-o-propagowanie-nazizmu-nie-trafili-do-aresztu
Gdyby byli cwańsi zeznaliby że cały piknik był inscenizacją za którą dostali od dziennikarzy TVN pieniądze…
Co do samego nagrania – bez żartów – poszedł dziennikarz z ukrytą kamerą na imprezę, wmieszał się w tłum łysych? Przecież to kompletna bzdura. Przypuszczam raczej że filmik nakręcił na pamiątkę ktoś z uczestników, a potem wpadł na pomysł że kolegów można sprzedać mediom…
*
Swoją drogą Komunistyczna Partia Polski i kółka młodych marksistów działają bez przeszkód – ich jakoś nikt nie ściga…
"rok 1984"?
- środa, 24, styczeń 2018 11:01
- Andrzej Pilipiuk
Zastanawia mnie problem bezkarności. Naćkaliśmy sklepy, ulice, miasta, kraj i świat kamerami. Dzięki nim rejestruje się dziesiątki wykroczeń, przestępstw, czasem zbrodni. Policja znajduje na nagraniach umykających sprawców. Przecież tych ludzi ktoś zna. Podobnie w przypadkach pedofilii – jakoś nie wychodzi naszym organom ścigania identyfikacja ofiar z pedofilskich zdjęć i filmów krążących szeroko w necie. Ktoś te dzieciaki zna… Ktoś może skojarzyć takie detale jak wnętrza, meble etc.
Tymczasem tak się nie dzieje. Główna bariera to jak mi się wydaje brak kontaktu między tymi którzy ściagają przestepstwa z tymi którzy wiedzą, z tymi którzy mogliby zidentyfikować ofiary i sprawców.
Wizerunki, nagrania, portrety pamięciowe upublicznia się sporadycznie. Sprawa jest o tyle delikatna że publikacja zdjęć podejrzanych w pewnym stopniu łamie zasadę domniemania niewinności. Publikacja zdjęć ofiar – może przyczynić się do ich przyszłej stygmatyzacji…
Być może pomogłyby nam komputery - zaawansowane systemy identyfikacji twarzy. Problem w tym że to jeszcze ciągle pieśń przyszłości. Gdy się pojawią będą z pewnością skutecznym batem na wszelkiego rodzaju bandytów i zboczeńców. Byłbym za zintensyfikowaniem prac nad takim systemem. Widzę tylko jeden kłopot – to co jutro posłuży do identyfikacji „złych” pojutrze w rękach polityków może posłużyć do identyfikacji i karania ludzi niezadowolonych z ich rządów. Wizja z "roku 1984" Orwella jest tu ostrzeżeniem.
Swoją drogą - ciekawe że bardzo wiele nielegalnych interesów załatwianych jest w internecie i nie budzi to żadnych adekwatnych reakcji ani władz ani administratorów sieci.
Do Martinaedena
- wtorek, 23, styczeń 2018 11:56
- Andrzej Pilipiuk
Powiem tak:
Ze szkołami za komuny było bardzo różnie - czasem w latach 70-tych trafiały się jeszcze niedobitki przedwojennych NAUCZYCIELI. Bywali ludzie z powołania. A bok byli wyrobnicy, którzy mieli uczniów i ich rodziców w tzw. głębokim poważaniu... Trafiali się też ewidenti sadyści.
Taki przykład: Z mojej klasy (jak wspominałem selekcja negatywna...) do liceów poszły 4 osoby. Z równoległej (dooobra wychowawczyni) bodaj 17. (tak połowa stanu).
Przede wszystkim problem widzę w przegęszczeniu - przy 42 osobach w klasie (tak miałem w piątej) siłą rzeczy nauczyciele mieli bardzo pod górkę. Krzesła dostawiane do stolików, lekcje na korytarzach i stołówce etc.
Jeśli dodamy do tego przegęszczenia jako czynnik dzieciaki stricte patologiczne - które w piętej - szóstej klasie pałiły pety, wagarowały a szkołe miały głęboko w d... robi się nieciekawie.
Znajomi miewali różne doświadecznia - wielu znacznie lepsze niż ja.
*
Dzieciaki na wsi miały trudniej. Koledzy spod Witoldowa chodzili pieszo do Wojsławic do szkoły (3 km w jedną stronę). Czasem jechał ktoś wozem - to podrzucił. No i dalsze kształcenie - w Chełmie - ciut za daleko by codziennie dojeżdżać.
*
Kolejki to temat rzeka - ileż zdrowia i czasu nasi rodzice w nich stracili...
A buty od których odpadła podeszwa - też mi się przytrafiły...
O nowotworach
- wtorek, 23, styczeń 2018 06:40
- Andrzej Pilipiuk
Wicepremier Gowin zapowiada lustrację środowiska akademickiego. Uważa że ludzie którzy byli TW ubecji nie powinni uczyć studentów – bo brak im kwalifikacji moralnych. Za to pozostaną na uczelniach by kontynuować pracę naukową.
Moim zdaniem to tragiczny błąd. Powinni wszyscy wylecieć.
Po co ludzie nauki zostawali kapusiami? Powiedzmy to sobie brutalnie: by wygrać w wyścigu o stołki, by podstawiać nogę zdolniejszym kolegom, by utrącić kandydata do asystentury czy etatu. W późniejszych okresach kariery ubecja dbała by oni dostawali paszporty a ich koledzy nie. By ich prace były publikowane, a na prace innych brakowało przydziału papieru… Po zawaleniu się komuny układ trwał. Ilu czcigodnych profesorów zatrudniało miernoty tylko dla tego że zadzwonił telefon i ktoś im przypomniał że kiedyś coś podpisali. I z drugiej strony – ilu marnych uczonych dostało od różnych komisji pieniądze, granty etc.
Kapusie to nowotwór naszego życia akademickiego. To trzeba wypalić siarką i żelazem.
W setną rocznicę
- poniedziałek, 22, styczeń 2018 10:37
- Andrzej Pilipiuk
Dziś obchodzimy setną rocznicę proklamowania niepodległości Ukrainy. W styczniu 1918-tego nasi Sąsiedzi po raz pierwszy w dziejach zdołali założyć własne państwo. Niestety nie zdołali tej niepodległości utrzymać.
Przyczyn jest wiele. Niepotrzebne zatargi z Polakami. Ogólne wyniszczenie kraju. Przemarsze „białych” armii. W chwili gdy ważyły się sprawy naród ukraiński posiadał zbyt szczupłe elity. Zabrakło świadomości mas. Wkroczenie wojsk Petlury do Kijowa nie spowodowało powszechnego zrywu, zbyt mało ochotników zaciągnęło się pod jego sztandary. Polska też nie zdołała odpowiednio pomóc rodzącej się Ukrainie. A przede wszystkim zarówno dla białych generałów jak i dla sowietów Ukraina była łupem. Ani jedni ani drudzy nie zamierzali pozwolić by powstało tam niezależne państwo. Rzeczpospolita pokpiła sprawę – zarówno podczas zawierania traktatu ryskiego, jak i w okresie dwudziestolecia międzywojennego.
Wzywam do chwili refleksji – bo przykład Ukrainy pokazuje jak ważne jest posiadanie własnego niepodległego, silnego i zasobnego państwa. W Polsce wielu zbrodniczych „eksperymentów” zdołaliśmy uniknąć bo mieliśmy za sobą dwudziestoletni epizod niepodległości a w okresie powojennym PRL choć był to kraj kaleki i opresyjny to jednak dość niezależny do ZSRR.
Bez opieki swoich władz Ukraińcy ulegali sowietyzacji, rusyfikacji a niepokornych wyniszczono głodem. Aż do upadku ZSRR Ukraińcy pozostawali obywatelami drugiej kategorii. Także II RP dla żyjących u nas Ukraińców była macochą a nie matką, a w PRL – złą macochą…
Ukraina wtedy przegrała – ale musimy zdawać sobie sprawę że WRAZ Z UKRAINĄ PRZEGRAŁA POLSKA. Geopolityka jest tu nieubłagana – niezależnie od wszystkiego co nas dzieli, niepodległa Polska nie przetrwa bez niepodległej Ukrainy, a niepodległa Ukraina nie przetrwa bez opieki niepodległej Polski.






