BLOG

ciekawe spojrzenie
- poniedziałek, 26, luty 2018 10:39
- Andrzej Pilipiuk
Mecenas Jan Olszewski stawia tezę że St.Bandera nie był winny zbrodni wołyńskiej.
https://www.msn.com/pl-pl/wiadomosci/opinie/jan-olszewski-bandera-nie-miał-nic-wspólnego-ze-zbrodnią-wołyńską/ar-BBJAIwl?ocid=spartanntp
z całym szacunkiem dla pana Mecenasa - wydaje mi się że to rozumowanie jest będne. Owszem w czasie rzezi Bandera przebywał w obozie koncentracyjnym Sachsenhausen - nawet jeśli miał konktakty ze strukturami OUN z pewnością nie były to kontakty częste ani pełne.
Widzę to tak:
1) Bandera był głównym ideologiem OUN. Banderowcy zlikwidowali frakcję propolską Menlyka (OUN-M). Organizacja realizowała kurs wrogi Polsce i Polakom - po aresztowaniu Bandery i Stećki machina wprawiona w ruch toczyła się po prostu dalej. Nie wydaje mi się by nastapiła radykalna zmiana kursu ideologicznego.
2) W latach 1939-41 Bandera przebywał na terenie III Rzeszy - w tym w Krakowie. Miał okazję przypatrzeć się kim są niemcy, jak prowadzą wojnę i co wyrabają na terenie który zajęli. W "Mein Kampf" dość wyraźnie napisano o terenach na wschodzie. Stosunek hitlera do Słowian był powszechnie znany. Chęć dalszej współpracy z nazizmem przeczy tezom o dalekowzroczności tego polityka.
3) Być może faktycznie inicjatorem zbrodni Wołyńskiej była sowiecka agentura w banderowskim skrzydle OUN. To jednak kwestia raczej akademicka. Fakt przeprowadzenia masoych mordów i ich skala wskazują że idea padła niestety na bardzo podatny grunt.
4) Istotnie ruscy byli tymi którzy najwięcej skorzystali na trwałym skłóceniu Polaków i Ukraińców - czego owoce zbierają do dziś. Wymordowanie i wygnanie polskich autochtonów z Wołynia i Podola ułatwiło przyłączenie tych ziem do ZSRR.
***
Budowa przyszłego Międzymorza wymaga włączenia do teog projektu Ukrainy. Bez jej zaplecza ludnościowego, ekonomicznego i surowcowego byłby to twór znacznie słabszy a przez to narażony na łatwiejsze zniszczenie. Ukraina samotna i wyizolowana na arenie międzynarodowej nie oprze się presji lub agresji Rosji. Polska wielokrotnie i na różne spoosby wyciągała rękę.
Podstawowy problem - na Ukrainie jest wielu sensownych ludzi - ale trudno znaleźć partnerów w rozmowach na szczeblu międzypaństwowym.
Jak to widzę? Powinna powstać tam nowa partia, patriotyczna ale nie szowinistyczna, nastawiona na konkretną walkę z korupcją i przestepczością, otwarta na budowę sojuszy w obrębie europy środkowo - wschodniej, prorynkowa - optująca za roziwazaniami pozwalającymi budować silną gospodarkę i dobrobyt. Taka partia albo koalicja takich partii powinna zdobyć władzę.
Wtedy w perspektywie powiedzmy dwu dekad uda się stworzyć blok któremu nie będą straszne burze dziejowe.
+++ 1500 +++
- niedziela, 25, luty 2018 21:25
- Andrzej Pilipiuk
Na ok. 1500 osób szacowana jest liczba ofiar zamachów terrorystycznych w
Europie dokonanych przez muzułmanów w latach 2004-2017.
Można powiedzieć - to nie jest dużo. Żyje tu 720 milionów ludzi.
Jednak te 1500 niepotrzebnych śmierci to 1500 wielkich ludzkich tragedii.
A terroryzm sprawia że ofiarą może zostać niemal każdy.
*
Statystyki nie podają ile osób zamachy przeżyło ale zostało kalekami.
O tym się w zasadzie nie wspomina.
Podobnie gubi się gdzieś liczba gwałtów dokonanych przez tzw. "uchodźców". Wiemy że UK gangi muzułmanskich pedofili zgwałciły setki białych nieletnich dziewczynek - ale te informacje są już wyciszane.
*
"Warszawiacy nie boją się sąsiada uchodźcy" - informują nas plakaty.
Ale ja się boję.
Chwila zadumy..
- sobota, 24, luty 2018 09:58
- Andrzej Pilipiuk
Simon Mol zaraził wirusem HiV 16 kobiet. Mechanizm zarażenia był prosty - wiedząc że jest chory współżył bez zabezpieczeń. Na sugestie by użyć prezerwatyw reagował negatywnie - sugerującym zarzucał się brzydzą "bezpośredniego" kontaktu bo są ...rasistkami. Na lewicowe aktywistki podobne oskarżenia działały jak płachta na byka - i zaraz zabierały się do udowodnienia jakie to one wyzwolone z rasizmu...
Szczep wirusa którym zarażał to mutacja która występuje w Kamerunie. Ergo: Bardzo łatwo było ustalić które zarażenia to jego robota.
Przed sądem odpowiadał jednak nie za 16 zarażeń ale tylko 11.
5 aktywistek nie zdecydowało się go oskarżyć. Dlaczego?
Wstyd? Chęć ukrycia choroby przed otoczeniem? Czy może efekt lewicowego prania mózgu?
Konkurs Literacki
- sobota, 24, luty 2018 09:42
- Andrzej Pilipiuk
Regulamin konkursu literackiego na opowiadanie pt.
„U nas za stodołą” – edycja II
Organizator:
Fundacja Ku Przeszłości
Współorganizatorzy:
Gminne centrum kultury, sportu i turystyki w Wojsławicach.
Wydawnictwo Fabryka Słów sp. z o.o.
Grupa wydawnicza Słowo: Super tydzień Chełmski, Radio Bon-Ton.
Cele konkursu:
-Propagowanie twórczości literackiej eksplorującej tematykę wiejską.
-Zachęcenie miłośników pisania do prezentowania własnych umiejętności.
-Rozwijanie zainteresowania fantastyką i folklorem polskiej wsi.
-Promowanie młodych talentów i debiutantów.
Wytyczne:
Zadanie konkursowe polega na napisaniu opowiadania fantastycznego, science-fiction lub horroru którego fabuła rozgrywała się będzie w warunkach polskiej wsi.
Konkurs skierowany jest do wszystkich chętnych, niezależnie od wieku, wykształcenia, narodowości, wyznania i miejsca zamieszkania. Obligatoryjnymi kryteriami zakwalifikowania do konkursu są: dostosowanie do tematu, zachowanie wymaganej objętości, przesłanie utworu w wyznaczonym terminie, oraz stworzenie utworu w języku polskim.
Prace przesyłane na konkurs nie mogą być wcześniej publikowane w postaci papierowej ani elektronicznej. Prace konkursowe nie powinny przekraczać 30 tyś znaków (wliczając spacje)(ok. 15-20 stron znormalizowanych. Jeden autor może przesłać maksymalnie 3 utwory.
Prace należy przesłać w wersji papierowej, w 4 egzemplarzach na adres: Fundacja ku Przeszłości ul. Krasnystawska 81 22-120 Wojsławice.
Organizatorzy nie odsyłają nadesłanych prac.
Prace należy nadsyłać do dn. 30 maja 2018 roku. Decyduje data stempla pocztowego.
W przypadku stwierdzenia plagiatu autorzy ponoszą pełną odpowiedzialność karną i finansową za wszelkie skutki mogące z tego wyniknąć.
Opowiadania należy podpisać podając: imię i nazwisko autora, wiek oraz adres dla korespondencji oraz numer telefonu i adres e-mail.
Wszelkie podane dane będą chronione zgodnie z obowiązującymi przepisami. (ustawa z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych - Dz.U. 1997 nr 133 poz. 883). Uczestnicy Konkursu wyrażają zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych w zakresie niezbędnym dla potrzeb projektu.
Ogłoszenie wyników konkursu oraz wręczenie nagród odbędzie się podczas Dni Jakuba Wędrowycza 20-21-22 Lipca 2018 roku.
Organizatorzy przewidują przyznanie I, II i III nagrody, nagrody specjalnej, oraz 5 wyróżnień. W przypadku pojawienia się dobrych tekstów o zbliżonych walorach dopuszczalne jest przyznanie nagród równorzędnych.
Specjalną nagrodą będzie publikacja w jednym ze zbiorów opowiadań Andrzej Pilipiuka wydawanym przez wydawnictwo Fabryka Słów. Nagroda zostanie przyznana po zaakceptowaniu utworu przez wydawcę.
Utwór który zdobędzie pierwsze miejsce ukaże się drukiem na lamach gazety Super Tydzień Chełmski i odczytany w Radio Bon-Ton.
Laureaci konkursu otrzymają nagrody rzeczowe i książki ufundowane przez Fundację ku Przeszłości oraz sponsorów konkursu.
Organizatorzy zastrzegają sobie prawo nieodpłatnego opublikowania nagrodzonych i wyróżnionych prac w postaci niskonakładowej broszury lub książki. Autorom zapewnione zostaną egzemplarze autorskie. Koszt druku i niezbędnych prac redakcyjnych poniosą organizatorzy.
Autorzy zachowują pełne prawa – po zakończeniu konkursu i wyłonieniu laureatów utwory mogą być swobodnie publikowane w czasopismach, antologiach lub internecie.
Kwestie nie ujęte w regulaminie będą rozstrzygane w oparciu o przepisy prawa autorskiego.
Smutna historia
- piątek, 23, luty 2018 07:57
- Andrzej Pilipiuk
W 1928 roku Bułgarię nawiedziło katastrofalne trzęsienie ziemi. Na rozkaz marszałka Piłsudskiego Polska udzieliła natychmiastowej pomocy. Wysłano wojsko (inżynierów, saperów i lekarzy) i pociąg pomocy humanitarnej. Polacy w regionach dotkniętych katastrofą uruchomili dwa szpitale. Polska wyposażyła je m.in. w aparaturę rentgenowską.
Car Bułgarii poruszony skalą bezinteresownej pomocy ofiarował w dowód wdzięczności działkę nad Morzem Czarnym – opodal Warny. W 1937 roku oddano do użytku Polski Dom Wczasowy. Odbyły się 3 turnusy wakacyjne W pierwszych turnusach udział wżęli urzędnicy i oficerowie wraz z rodzinami. Potem wybuchła wojna. Ośrodek użytkowali Niemcy, potem bułgarska bezpieka. W 1956 Polska zdołała się o niego upomnieć. Przez kolejne sześć dekad lat jeździli tam nasi. Nauczyciele, farmaceuci etc. Rząd tuska w 2013 roku ośrodek zamknął. Najpierw próbowano go cichcem sprzedać, ale sprawa się rypła - decyzję oprotestowano. Teraz MSZ szuka najemcy który podejmie się remontu…
Warszawiacy się nie boją?
- piątek, 23, luty 2018 07:18
- Andrzej Pilipiuk
Snując się po stolicy trafiłem na plakat informujący mnie że „Warszawiacy nie boją się sąsiada uchodźcy”. Popatrzyłem na niego i zadumałem się. Szwedzi się boją, niemcy się boją, Francuzi się boją ale my się nie boimy. A dlaczego się nie boimy? Odważni tacy jesteśmy? Nie. My się nie boimy bo chwilowo nie musimy.
Dzięki w miarę rozsądnej polityce obecnych władz nie ma u nas ani niekontrolowanego najazdu obcych ani niemiaszki nie byli w stanie wepchnąć nam kontyngentu swoich niechcianych „gości”. Problem w tym że plakatu tego nie nalepiła żadna agenda rządowa by się pochwalić jak PiS dba o nasze bezpieczeństwo ale jest on dziełem „Centrum Wielokulturowego”. Co to za organizacja? Ulokowali się na Pradze Północ. Na ich stronie czytamy m.in.
Misją Centrum Wielokulturowego w Warszawie jest pomoc w zapobieganiu marginalizacji społecznej migrantów, a także przeciwdziałanie istotnym zagrożeniom stojącym przed współczesną metropolią europejską, a wynikającym z niewiedzy i stereotypów większości i mniejszości (nieznajomości kultur, światopoglądów, obyczajów i praw).
Ergo – wydaje mi się że to bardzo pożyteczna organizacja. Jak przyjadą do nas dżichadyści to w centrum dowiedzą się że w Polsce mamy inne obyczaje i tu nie należy podrzynać gardeł niewiernym, podkładać bomb na koncertach, rozjeżdżać ludzi ciężarówkami, ani gwałcić naszych dziewcząt na basenie. Zapewne centrum walcząc z marginalizacją poinformuje ich gdzie mogą dostać zasiłki i jak mogą dostać mieszkania… I że na razie nie dostaną samochodów. Cool.
Szczerze powiedziawszy i ja bym się tam wybrał – wydaje mi się bowiem że przesiąkłem jakimiś obrzydliwymi stereotypami. Na przykład:
Wydaje mi się że jeszcze jakieś 20 lat temu nie było w Europie zamachów terrorystycznych. I jakoś nie mogę pozbyć się prymitywnych podejrzeń że to podkładanie bomb jakoś wiąże się z islamem. A przecież nie każdy terrorysta to islamista – Brevik był Norwegiem.
Do tego wydaje mi się że obrzezanie kobiet jest u muzułmanów powszechne i nie umiem jakoś przejść do porządku dziennego nad ubojem rytualnym na mięso halal. W dodatku nie umiem wykrzesać z siebie tolerancji do niewolnictwa i pedofilii – nawet mając za pozytywny przykład samego proroka Mahometa… Myślę że tam by mi pokazali twarde dane liczbowe – np. że nie wszyscy muzułmanie okaleczają córki – 7-15% już tego nie robi. I że z tym niewolnictwem to w zasadzie pomówienia – w Europie żyje kilkanaście milionów islamistów a niewolników trzymają nie więcej niż 40-50 tyś. I tak dalej i tak dalej…
O czym jeszcze mógłbym podać? O np. Nie rozumiem też przypadku niegdysiejszego pieszczoszka gazety wybiórczej „antyfaszysty roku” – Simona Mola. To znaczy rozumiem że w jego ojczyźnie AIDS leczyło się sypiając z białymi kobietami i po prostu zagrożony śmiertelną chorobą ratował się nad Wisłą jak umiał. Ratował się intensywnie - zaraził szesnaście, jedenaście go za to pozwało, a jedna miała szczęście i wirusa nie złapała. Oczywiście wiem że należy szanować medycynę naturalną zwłaszcza tą pochodzącą od innych kultur - ale mam ciemniackie wątpliwości co do skuteczności, a nawet legalności tej terapii. Dzikus ze mnie „faszysta” i „rasista”.
Może tam by mi wyjaśnili że to co mnie dziwi, mierzi, oburza i wywołuje obrzydzenie to zwykłe nieszkodliwe różnice kulturowe i że taka różnorodność jest piękna? Ano poczytajmy dalej:
Chcemy uczynić Warszawę, jako najbardziej zróżnicowane kulturowo i narodowościowo miasto w Polsce, kolebką wspierania dialogu międzykulturowego, wzmocnić stosunki dobrosąsiedzkie, promować różnorodność oraz zapobiegać dyskryminacji i mowie nienawiści.
Znaczy się zamkną wreszcie portal prawy.pl za antysemicki i antyukraiński hejt na ich froum? I gazeta.pl też ma swoje za uszami...I kresy24 i jeszcze... Cool.
Warszawa ma bogate tradycje multikultowe. Przed I wojną ubogacali nas nasi starsi bracia – Rosjanie. Walcząc z ciemniackim katolicyzmem postawili nam 47 cerkwi i kaplic prawosławnych. Dbali o naszą różnorodność genetyczną – na warszawskiej Pradze ulokowali koszary na 40 tysięcy luda, a że popyt wywołuje podaż to i dziś niektórzy mieszkańcy tej części stolicy mają smagłą cerę i skośne oczy. Za carskich czasów nawet szyldy były dwujęzyczne. Rosjanie dbali też o parytety – w urzędach odpowiedni procent musieli stanowić cudzoziemcy. W historii miasta z tego okresu zapisało się też mocno kilku niemców w służbie carskiej. Wydaje mi się jedynie że nie było wówczas dialogu tylko długi monolog wygłaszany po rosyjsku. Ten niezwykle ciekawy projekt długofalowego oddziaływania na społeczeństwo zniweczyła wojna…
Jeśli chodzi o promowanie różnorodności w późniejszych okresach - też mamy bogate tradycje – np. po wojnie komuniści osiedlili na Szmulkach przedstawicieli mniejszości Romskiej. Doskonale pamiętam z dzieciństwa nasze nazwijmy to „stosunki sąsiedzkie”. O szczegółach na wszelki wypadek nie będę pisał bo skoro centrum walczy z mową nienawiści – nie chcę tym szlachetnym ludziom dokładać niepotrzebnej roboty…
*
Warszawiacy się nie boją? Być może. Ale czy ktoś ich pytał o zdanie? Czy są jakieś statystyki, wyniki sondaży, może sond ulicznych? Nie ma – a w każdym razie centrum się nimi nie chwali… A powiedzmy sobie szczerze chyba powinno.
Czy Polacy się boją? A to akurat sprawdzono. Portal dla byłych michnikoidów oko.press podał że:
80% Polaków uważa imigrantów za zagrożenie dla bezpieczenstwa, 75% nie zaakceptowałoby muzułmaninia jako członka rodziny, 71% nie chce w europie imigracji z krajów muzułmańskich, 60% uważa że imigranci stanowią zagrożenie dla naszego kraju, 30% obawia się że zabiorą nam pracę.
i tyle temace...
W temacie pogrzebu:
- czwartek, 22, luty 2018 13:55
- Andrzej Pilipiuk
Pogrzebałem w necie - głównie widzę powielanie informacji z dyskusji na forum "wieści podwarszawskich". Zasadniczo trudno mieć tu zaufanie - bo na takim forum może napiać KAŻDY. I pod pięcioma różnymi nickami.
Wydaje mi się że ksiądz podejmując taką a nie inną decyzję miał jednak lepsze niż my rozeznanie w sytuacji. Nie mam w tej okolicy znajomych od których mógłbym pozyskać jakieś wiarygodne dane...
Komuchy przed sądem...
- czwartek, 22, luty 2018 13:18
- Andrzej Pilipiuk
Józef Sasin i Władysław Ciastoń zostali dziś skazani. Obaj na karę dwóch lata bezwzględnego pozbawienia wolności. Sąd uznał, że dokonali zbrodni komunistycznych przeciwko ludzkości.
Czytamy na: http://niezalezna.pl/217730-zbrodniarze-prl-skazani-kary-dla-ciastonia-i-sasina-dwa-lata-wiezienia
Cieszy fakt że sąd wykazał się elementarnym rozsądkiem i nie dał wyroku "w zawiasach" - jak to do tej pory bywało. Zarazem wysokość wyroku to śmiech na sali - ci ludzie powinni wisieć. Nałożone grzywny 15 i 20 tyś zł też są po porostu bolesną kpiną... - cały majek czerwonych bestii powinien być skonfiskwany na odszkodowania dla ich ofiar. Przez niemal 30 lat niepodleglości nie udało się także ich zdegradować... - nadal pobierają generalskie emeryturki.
Czy trafią do więzienia? Nie sądzę - z pewnością będzie apelacja, obaj okażą się "ciężko chorzy."..
Morał z tego jeden - nie należy liczyć na sprawiedliwość. Niestety wtedy w 1989-tym nie było w Polsce ludzi zdecydowanych walczyć na poważnie - bo gdysponując relatywnie niewielkim oddziałem doraźnie uzbrojobych "czyścicieli" można było takich jak oni wywlec z domów i powywieszać na latarniach...
Po kolei
- wtorek, 20, luty 2018 22:40
- Andrzej Pilipiuk
Do "Wieści podwarszawskich" - kiedyś pisywałem artykuły popularono naukowe. Poznałem redakcję. I dość szybko odpuściłem sobie. Nie wiem na ile zmienił się zespół. Jeśli jest zbliżony do tego z roku 1997 to zasadniczo nie warto brać do ręki. Po wyczynach palikociarni próg tolerancji dla ateistów mocno mi się obniżył...
wpisy na forach czy listy do redakcji - khm. nie bardzo chce mi się w nie wierzyć. Ewentualnie podpisane imieniem i nazwiskiem - są jakoś tam sprawdzalne...
*
Co do "Seide" - dali zaliczkę, zrobiłem swoje (tj. napisałem ile trzeba odcinków). Potem albo splajtowali albo projekt upadł. Zero kontaktu... (że o kasie nie wspomnę). Próby sprzedawania powieści w odcinkach przez sms byy wtedy podejmowane - w krajach byłego ZSRR miały swoje 5 minut. W Polsce poza moim przypadkie - nie słyszałem. Myślę że nie trafiły w swój czas - objerzyjcie telefony z tego okresu i prównajcie wielokość ekranu z dzisiejszymi...
Odczekałem parę lat dla przyzwoitości, umowa wygasła, co się dało zrecyklingowałem pisząc "homo bimbrownikus". Publikacja wersji pierwotnej nie ma sensu - podobnie jak błąkającej się po necie "Największej tajemnicy ludzkości" - którą należałoby najpierw przemyśleć i napisać od nowa...
*
Regularne wpisy na blogu pojawią się od poniedziałku.
o chlaniu
- poniedziałek, 19, luty 2018 21:58
- Andrzej Pilipiuk
Rząd i episkopat radzili nad narodową strategią walki z alkoholizmem. Dotychczasowa jakoś się nie sprawdziła. Zasadniczo obecna walka skończy się jak poprzednie – rozwiesi się kupę bilbordów za miliony złotych, puści w TV klipy o tym że nie dobrze jest pić, księża dodatkowo napiętnują problem z ambony.
Firmy konsultacyjne, zakumplowani z urzędasami graficy i filmowcy, właściciele nośników reklamowych już zacierają spocone łapki i liczą zyski. Efekt tych działań będzie jak zwykle zerowy.
Na kościelnym odcinku frontu nie będzie wiele lepiej. Kilku opojów się wzruszy, pobiegnie do konfesjonału, tydzień, może miesiąc wytrzyma bez flaszki… Nieliczni podpiszą krucjatę trzeźwości… (wytrwają albo nie). Biskupi zasugerowali by alkohol był dostępny dopiero od 21 roku życia…
Jak to zrobić? Po mojemu… Najpierw trzeba konkretnie dokręcić śrubę nałogowym chlorom.
Po pierwsze - za spowodowanie wypadku w stanie nietrzeźwym – wyrok musi być surowy i lepiony bezwzględnie – bez nawisów. Pijany za kółkiem – konfiskata auta – nie ważne czy jest pijaka, firmy, wzięte na kredyt z banku – przepada i tyle. Narąbany przejechał kogoś po kielichu – odpowiada jak za morderstwo z premedytacją i obligatoryjnie zasądzana jest renta dla rodziny zabitego.
Po drugie – każdy złapany po raz drugi nawalony na mieście powinien mieć obligatoryjnie wszywany esperal. Za demolkę w stanie naprucia – pokrycie kosztów wszystkich zniszczeń plus prace społeczne. Cudzoziemcy wszywkę dostają za pierwszym razem + w promocji gigantyczna grzywa, a jak rodzina wpłaci deportacja w kajdankach do domu.
Po trzecie – za awantury, szczane w bramach i dewastacje dokonane po pijanemu zakładać odpowiednią kartę. (na wzór niebieskiej karty w przypadkach przemocy w rodzinie). O założeniu karty informować wszystkich sąsiadów, miejsce pracy szkołę/uczelnię. Rejestr pijaków powinien dostępny on-line – imię, nazwisko, adres, foto mordy.
Po czwarte: Za sprzedaż nieletniemu alkoholu odbierać prawo prowadzenia działalności gospodarczej. NA ZAWSZE + dotkliwa grzywna np. 50 tyś zł. Jeśli nieletni spowoduje wypadek lub popełni przestępstwo ten kto mu sprzedał alkohol idzie do mamra.
Po piąte: założenie karty powinno skutkować utratą możliwości otrzymania jakichkolwiek zasiłków, rent, emerytur i innych form pomocy społecznej – do czasu zaszycia esparalu.
Z drugiej strony:
Należy przywrócić towarzyską funkcję picia piwa – piwa obecnie dostępne są podłej jakości ale rekompensują to niską ceną i mocą. Piwo weszło w niszę wcześniej zarezerwowaną dla tzw. „jaboli” – nie pije się go dla smaku ale żeby się możliwie szybko narąbać. Za tym poszedł spadek kultury picia.
Nie da się wypić powiedzmy 6-8 kufli z kumplami – bo 0,5 l piwa jest równoważne 50 gramom wódki po 5 piwach efekt jest jak po spożyciu ćwiartki – czyli najczęściej człowiek jest już zdrowo wstawiony, po 10 kuflach jest narąbany jak szpadel. Nie da się posiedzieć w lokalu i pogadać przy piwie - bo wszędzie podłej jakości muzyka muzyka wali na cały regulator.
Piwa powinny mieć moc 2,5-3% - i te całkowicie zwolniłbym z akcyzy. Mocniejsze – powinny być opodatkowane tak by ich cena działała zniechęcająco.
Represje i powszechne napiętnowanie pijaństwa z jednej strony, zmiana modelu spożycia z drugiej powinny w dłuższym okresie czasu dać efekty. Nie byłby zapewne szczególnie mocne – ale z pewnością ma to więcej sensu niż wywalanie publicznych pieniędzy w błoto czy przesypywanie ich do kieszeni kolesi…






