O tolerancji....
- środa, 14, luty 2018 22:46
- Andrzej Pilipiuk
Ok. Parę słów w kwestii tolerancji: dlaczego niby mamy być tolerancyjni? Czy to jakiś przymus? Obowiązek?
To jest nasz kraj. My jesteśmy jego gospodarzami. My za niego odpowiadamy i mamy go budować tak by nam i naszym potomkom było tu jak najlepiej. Nasi dziadkowie płacili za to własną krwią strzelając do szkopów a bywało że i do ruskich. I do nich też strzelano. To daje nam prawa do tej ziemi, których nigdy nie będą mieli kolesie których rodzice wojnę przeczekali w Moskwie, których dziadkowie poszli na ochotnika służyć hitlerowi i temu podobna mentownia która pasożytuje na naszym dziedzictwie.
Mieliśmy już na stanowisku premiera wnuczka wermachtowca. Skutki czujemy do dziś…
Kto nas namawia do tolerancji dla wszystkich i wszystkiego, wmawiając jednocześnie że jest po postawa „chrześcijańska”? Przypomnijmy sobie nazwiska – a potem sprawdźmy kim są ci ludzie, jakie mają pochodzenie, co ich ojcowie i dziadkowie robili w czasie wojny.
Tolerować? A jeśli uważamy pewne grupy za niebezpieczne? Albo jeśli uważamy poglądy za złe i niegodziwe? Albo weźmy sytuację w której mamy liczne przykłady wskazujące że dana grupa etniczna czy religijna dąży do destrukcji porządku społecznego. I co? My widzimy czarno na białym że należy lać po mordach, a tu płyną słowa o tolerancji…
Jestem konserwatywnym liberałem. Jestem zwolennikiem wolności jednostki – ale tę wolność ogranicza wolność i dobro innych ludzi. Jak mi ktoś szcza na moim podwórku to niech nie liczy na tolerancję. Bo nie.
*
Odnośnie pogrzebu nastolatka. Młodzi ludzie miewają okresy buntu, utraty wiary, załamania etc. To się przytrafia. Potem mija albo nie. W tym konkretnym przypadku koleś „wypisał się z kościoła” i namawiał do tego innych – ergo: podjął czynne działania przeciw wierze, przeciw kościołowi. Kościół miał prawo potraktować go jako aktywnego wroga i odmówić jakiejkolwiek posługi religijnej nad jego ciałem. Uznano że zbłądził – skoro na prośbę rodziny była ceremonia w świątyni i pogrzeb w poświęconej ziemi. Okazano tolerancję wobec błędów młodości. Sądząc po reakcji rodziny zmarłego - zdaje się była to nadmierna i niepotrzebna tolerancja.
Miałem wśród krewnych unitów – siłą pod razami carskich nahajek „zapisanych” do prawosławia. Miałem krewnych którzy żenili się w innym zaborze by uniknąć przymusowej konwersji. Zaparcie się religii przodków to dla mnie horrendum. Rozumiem że w kimś wiara mogła się z różnych przyczyn wypalić. Ale tu mamy przykład inny – publiczne porzucenie wiary przodków i czynne wystąpienie przeciw niej… Z wojującymi ateistami miałem w życiu trochę do czynienia. Doświadczenie życiowe mówi mi – omijać łukiem. Porządni uczciwi ateiści się zdarzają – ale to jednostkowe przypadki.







