BLOG

Czarna Góra Andrzej Pilipiuk

hm... ku lepszemu?

https://euroislam.pl/obrzezanie-kobiet-nielegalne-w-sudanie/

w Szwecji też jest nielegalne - ale jak się szacuje 75% muzułmanek żyjacych od urodzenia w Szwecji została obrzezana. 

nie słyszałem by ktokolwiek został za to ukarany - a teoretycznie powinno być 5 lat mamra...  

tym powiny sę zająć europejskie feministki - a nie dostępnością do aborcji 

to jest prawdziwa walka o prawa kobiet. 

Komu biją nasze dzwony...?

Cztery dzwony - dzieło malarza Aleksandra Borawskiego zostały przygotowane w 1921-1925 dla projektowanej świątyni Opatrzności Bożej. Sybolizowały martyrologię naszego narodu, zrywy niepodległościowe, honor oręża oraz odzyskanie woloności.

dzwonniewolidzwonpoleglych

 

dzwonwyzwoleniadzwonodrodzenia

zdjęcia pochodzą z przedwojennnego czaopisma katolickiego "wiara i czyn"

 

Ich odlanie wymagało najwyższych umiejętności ludwiarskich - albowiem rzeżby na powierzchni a nawet czy namiar liter i ornamentów łatwo psują dźwięk. W 1939 roku trafiły na wystawę światową do USA. Eksponowano je w polskim pawilonie. Wrócić przed wybuchem wojny już nie zdążyły...

Z tego co wyrzebałem dwa z dzwony nadal istnieją - po likwidacji polskiego pawilonu komisarz wystawy za zgodą Ambasady(!!!) wyprzedał zgromadzone tam eksponaty. Dziesiątki wyjatkowych dzieł sztuki zlicytowano za grosze. Część z nich kupiła emigracja i polskie intytucje kulturalne w USA. Los większości jest obecnie nieznany. 

Do Polski powrócił tylko jeden z dzwonów. Filmowiec Jerzy Stanisław Starczewki w 1940 roku zakupił Dzwon Poległych a w 1948 wysłał do do Polski - w darze dla warszawskiego kościoła Karmelitów (czyby ten przy ul. Racławickiej?)

https://www.pepe-tv.eu/wyjatkowa-pamiatka-z-przeszlosci/ 

*

Dzwon  Wyzwolena trafił do parafii w Stamford - pod opiekę ówczesnego proboszcza - Polaka.

http://dziennik.com/publicystyka/kultura/zapomniane-skarby-polskiego-pawilonu/

 

Losy pozostałych są obecnie nieznane. 

Artysta który je zaprojektował zmarł podczas wojny w przytułku... 

 

*

 

Inny dzwon pięknie dekorowany przez Aleksandra Borawskiego odnalazł się niedawno w Mińsku na Białorusi.

https://pl.linkfang.org/wiki/Garnizon_w_Helenowie

https://belsat.eu/pl/news/w-minsku-zdemontowano-tajemniczy-polski-dzwon/

Bezcenna lekcja historii wg. PO.

https://niezalezna.pl/327321-dulkiewicz-wdzieczna-za-konstytucje-janowi-iii-sobieskiemu-probowala-to-nawet-tlumaczyc

Jan III Sobieski twórcą konstytucji 3 Maja!!

Taką kobietę wybrano by rzadziła dużym i ważnym miastem. 

taki są intelektualne horyzonty ludzi którzy 8 lat rządzili Polską i rwą sę by rządzić nami znowu...

O kłamstwach...

Zajrzałem na „lubimy czytać i co widzę? kolejna recenzja "raportu z północy" 

Ocena - jedna gwiazdka na dziesięć - ok. bywa. Kłopot w tym że znów jest to recenzja kłamliwa - napisana przez kogoś kto albo tego w ogóle nie czytał, albo czytał sobie między wierszami dośpiewując szereg rzeczy których tam po prostu nie ma... Recenzja typowa dla nawiedzonego przedstawiciela lewicy który rejestruje się na serwisie wyłącznie po to by „dać ideologiczny odpór”. Zacytujmy:  

Pan Andrzej pokazał w tej książce jak wielkim jest rasistą, ksenofobem i homofobem.

1) Rasizm to nieuzasadniona niechęć do ludzi o innym kolorze skóry. Nie przeszkadzają mi ludzie o innym kolorze skóry czy odmiennym wyglądzie. Nie mam też nic do Żydów. Umiarkowane odruchy które identyfikuję jako rasistowskie mam wyłącznie wobec Cyganów vel Romów - ale akurat o nich w tej książce nie było ani słowa. Mój rasizm przejawia się w tym że ich nie lubię, unikam ich towarzystwa i z pewnością nigdy nie kupię od Cyganów żadnych towarów w bardzo okazyjnych cenach, ani nie rzucę im złotówki do czapki. Tyle… Aha w przeciweństwie do ortodoksyjnych rasistów – uważam że Cyganie jak najbardziej zaliczają się do rasy białej…

2) ksenofobem jestem. Jak każdy. Ktoś z Was zostawia otwarte drzwi mieszkania? Komuś rodzice mówili że wszyscy ludzie są fajni i można gadać z każdym nieznajomym? 

Podchodzę ostrożnie do obcych. Nie podoba mi się wizja społeczeństwa multi-kulti. Po shoah i Wołyniu to chyba normalne? Setki przykładów historycznych wskazują że próba budowy takiego społeczeństwa zawsze kończy się albo bezwzględną dominacją jednej grupy, albo obustronną rzezią. Zresztą już lewicowa noblistka Tokarczuk zarzucała nam Polakom że mieliśmy kolonie i niewolników (w sensie ludność dawnych kresów wschodnich). Nie jestem aż tak kategoryczny w osądach przeszłości – ale coś tam z racji w tym jest. Potępiam pańszczyznę i widzę w niej formę niewolnictwa..

Nie jestem „wielkim ksenofobem” – tj. nie każdy obcy budzi mój strach. Jak mnie turysta pyta o drogę to mu tłumaczę jak potrafię. Wielki ksenofob pewnie nie wychodzi z domu…

Opisałem konkretne zbrodnie pesudouchodźców. Sprawdzalne przykłady gdy zachowali się jak stado drapieżników wpuszczone na fermę. Gdy Szwedzi przyjęli ich chlebem, a oni odpowiedzieli gwałtem i mordem. Wszystko co nawywijali i o czym na pisałem wydarzyło się naprawdę. Aha – opisałem kilka przykładów. Bez trudu znalazłbym kilkaset. Opisałem rzeczy o których nie były w stanie milczeć nawet poddawane cenzurze i autocenzurze szwedzkie gazety.

aha - słowo ksenofobia w ogóle nie pada w kodeksie karnym ani kodekse wykroczeń.

To jeszcze kawałek zacytujmy:

Książka jest pełna zgryźliwy[ch] komentarzy w kierunku lewicy, homoseksualistów i tu cytat "tak zwanych uchodźców".

3) Z recenzji wynika jakbym napisał dzieło stricte any-LGBT. W książce w jednym miejscu łagodnie pokpiwam z autora przewodnika i jego idiotycznie entuzjastycznego opisu plaży dla naturystów. Wspominam zdawkowo o orientacji seksualnej Tove Jansson (chyba jednym zdaniem), domniemanym homoseksualizmie Selmy Lagerlof. (jednym akapitem) oraz o twórczości pensjonariuszki miejscowych psychuszek - Amalie Skram. (ona akurat była hetero ale pisywała o tzw. nieheteronormatywnych związkach). Tyle. Nic więcej w książce o homoseksualistach nie ma. ZERO. „pełna komentarzy”. Homofoby zachęceni tą recenzją sięgną po "raport" i będą cholernie rozczarowani…

Zasadniczo nie przeszkadza mi istnienie homoseksualistów. Uważam jedynie że to hobby powinno być zarezerwowane dla ludzi pełnoletnich za obopólną zgodą. Bez chamskiego wciskania ideologii LGBT do szkół, bez bzykania nieletnich i niepełnoletnich, oraz zero taryfy ulgowej, żadnego wyciszania spraw, żadnego krycia pedofili homoseksualnych. (co ma miejsce).

I postulowałbym ostrą walkę z prostytucją homoseksualną nieletnich. Ale tu ja i gazeta wybiórcza jesteśmy chyba jednomyślni (vide np. felieton „na tej ulicy go nie ma” W.Tochman Gazeta Wyborcza Magazyn 13-06-2001).

Aha - operacje zmiany płci – tylko dla pełnoletnich po przejściu wieloetapowej procedury i testów – żadnego okaleczania kilkuletnich dzieci przez mamusie idiotki…  

4) Uchodźca to ktoś kto ucieka – bo w jego kraju z jakiegoś powodu nie dało się żyć. Uchodźca uchodzi tam gdzie da się żyć. I zasadniczo tam gdzie żyją ludzie do niego podobni… Syryjczycy cierpią skutkiem wojny domowej. Ale nie uciekają do Turcji, Jordanii czy Libanu by zostać w pobliżu i gdy sytuacja się uspokoi wracać odbudować swoje domy. Uchodźcy z Syrii, Afganistanu, Pakistanu jadą do krajów „niewiernych” – do RFN, UK czy Szwecji. Nie jadą tam pracować – jadą tam żyć z socjalu – pasożytować na naiwnych autochtonach… Omijają po drodze znacznie bogatsze kraje arabskie. Uchodźcy z Somalii to w ogóle curiosum - jadą do Szwecji – zamiast przeprawić się na drugą stronę Morza Czerwonego… Ci którzy już dostaną azyl, ściągają rodziny a potem z tymi rodzinami latają na wakacje do „starego kraju” z którego „musieli uciekać”. Dlatego piszę „tak zwani uchodźcy” lub wprost „pseudouchodźcy”. I nie piszę zgryźliwych komentarzy – tyko opisuję krwawe zbrodnie, gwałty albo np. ohydny zwyczaj wycinania dziewczynkom łechtaczek który praktykują na własnych córkach przy milczącym przyzwoleniu szwedzkich feministek i organów ścigania.

5) Opisałem również nieliczne zbrodnie szwedzkiej lewicy – głównie te popełnione na Lapończykach (czy rasista broniłby „innych”?) , forsowanie eugeniki, w mniejszym stopniu idiotyzmy inżynierii społecznej… Mógłbym poszukać i opisać sto razy więcej… Ale sobie darowałem.

*

ERGO: 

Przeczytał człowiek książkę i zamiast wygrzebać jakieś kontr-przykłady pozytywne, albo obalić moje tezy za pomocą statystyk, wolał nakłamać i napluć. Broń domorosłych polskich lewicowców to za każdym razem kłamstwa, pomówienia, inwektywy, szkalowanie, kłamliwe „recenzje”. Ta „recenzja” to przykład symptomatyczny do bólu i obrzydzenia… – lewica nie umie walczyć argumentem. Najczęściej dla tego że argumentów nie ma… Ich broń to indukowana w społeczeństwie nienawiść wobec każdego kto nie podziela ich poglądów. Wobec każdego kto chce mówić prawdę bo nie umie na rozkaz ugryźć się w język…

Cóż – autorowi recenzji nie życzę czołowego zderzenia z ludźmi innych ras i orientacji seksualnych… 

*

Każdego lewicowca, michnikoida & miłośnika multikulti który mimo ostrzeżeń po tę pozycję sięgnie proszę aby doczytał do końca i sprawdził wszystkie przytoczone przezemnie fakty. A potem by sprobował to przemyśleć - przez 30 minut. Tylko tyle.  

wina Chin

https://niezalezna.pl/327193-raport-wywiadow-pieciu-krajow-o-przyczynach-pandemii-co-ukrywaly-chiny-a-co-zrobila-who

Zbrodnicze zaniedania i kłamstwa chińskiego rządu nie budzą najmniejszej wątpliwości. Rozlanie się zarazy po świecie, śmierć dzieisątek tyś Europejczyków, bezrobocie i nadciągający krzyzys to skutek kłamstw, zaniedbań i głupoty chińskich komunistów. 

Myślę że w tej chwili trzeba już dyskretnie dokonywać spisu kontrolnego chńskiego mienia w Polsce - oraz sprawdzić wysokość środków na rachunkach bankowych chińskich firm - na poczet przyszlych kar. 

 

do obejrzenia.

https://vod.gazetapolska.pl/22588-antoni-macierewicz-kolejne-dowody-na-eksplozje-w-tu-154m-w-smolensku

*

Problem w ym że nawet jeśli doszło do zamachu - minęło dziesięć lat. Masy ludzi tragedia Smoleńska już nie obchodzi.

Do głosowania idą ludzie którzy wtedy miei 8-9-10 lat.  

*

Pokpiono sprawę - totalnie. Zaprzepaszczono szansę. (nie mówię tu o naszych ówczesnych władzach pod wodzą tuska). Mówię o ludziom którzych przyjaciół pochłonęła ta tragedia. Wtedy w kwietniu 2010 należało rozsłać do róznych światowych laboratoriów próbki ubrań i rzeczy osobisych ofiar. Wyniki upublicznić.  

Badania zrobić na zasadzie tzw. podwójnie ślepej próby... A do tego nie przejmując się niczym otwierać w Polsce trumny.  

*

co jest w tym najgorsze? 

to była chwila gdy utraciłem zaufanie do NATO. zginęli Polacy - ale zarazem generałowie sojuszu. NATO nie wdrożyło własnego śledztwa. (a chyba powinno). Ich towarzysze broni - ludzie którzy byli z nimi na mijsjach - nie wywarli nacisków na sztab. nie podjęli też prób samodzielnego dojścia do prawdy... 

BOR? Podobnie. Zginęli ich koledzy z pracy. I co? I nic...  

o kapitulacji

Dwa wyiki z dyskusji.

 

 

Rzeczywistość polityczna to gra wielkich interesów. Wzburzone fale wielkiej polityki kołyszą naszymi małymi łódkami a czasem wzburzone sztormy nas zatapiają...

 

Owszem uprawiam zawód niszowy. Jednocześnie jest to zawód w którym poziom dochodów jest niezwykle wrażliwy na cykle koniunktury: ergo: jak ludzie mają pieniądze to żyje mi się ciut lepiej, a jak u nich robi się cienko to i się robi w szybkim tempie znacząco gorzej.

 

Z mojego punktu widzenia rządy lewicy kościółkowej z PiS pozwalają coś zarobić, coś odłożyć, coś stworzyć. Gdzieś pojechać i coś zobaczyć.

 

teraz dwa zastrzeżenia:

 

1) Oczywiście gdyby pojawił się ktoś lepszy, gospodarka stanęła by na nogi mocniej, Polacy zarabialiby więcej i mi byłoby lepiej. Tego kogoś po prostu nie ma i na razie się nie zanosi. (sorry Krowin, sorry Kukiz...).

 

2) To nie jest PiS z roku 2005-tego. To nie jest PiS z roku 2010. To nie jest PiS z roku 2015. Lata wojny z PO spowodowały erozję ideologiczną, olanie znacznej części żelaznego elektoratu na rzecz podbieranie PO elektoratu centrum. W efekcie nastąpiła konwergencja - PiS od PO różni się obecnie głównie personalnie, standardy uprawiania polityki coraz bardziej zbliżone a twarde różnice ideologiczne zacierają się.

 

*

 

Rządy PiS są dalekie od mojej wizji fajnego państwa (a zbieram cięgi jakbym był etatowym członkiem PiS albo i głównym ideologiem "kaczystów".). Wyjaśniałem jakie są moje oczekiwania, jakiej wizji kraju bym chciał etc.

 

Problem widzę w tym że kontestacja kaczyzmu nie wydaje mi się poparta głębszymi przemyśleniami - w każdym razie z przytoczonych argumentów nieliczne do mnie trafiają.

 

*

 

Aha - mam generalnie w nosie ile lat ma wiceminister. Płeć kota Jarosława mi wisi. Partię oceniam nie po kształcie okularów premiera tylko po tym czy mogę bezpiecznie chodzić do swoim mieście oraz czy moi czytelnicy mają zarobki wystarczające na zakup moich książek.

 

*

 

W ostatnich wyborach pomimo postępującej erozji ideologicznej i mimo olania postulatów prawego skrzydła elektoratu kolejny raz poparłem PiS. Zrobiłem to w znacznym stopniu jako elektorat negatywny głównej konkurencji.

 

Dlaczego nie lubię PO? bo gdy są u koryta fale które robią nadmiernie huśtają moją łódką.

 

Za PO książki sprzedawały się marnie, zabrano mi jedyną ulgę podatkową (50% kosztów uzyskania), wprowadzono vat na książki co zdemolowało rynek, na koniec zajumano mi kasę z OFE, kobietom z rodziny groziło że popracują 7 lat dłużej bo podnoszono wiek emerytalny. W zapowiedziach był podatek katastralny...

 

Za PiS książki sprzedają się lepiej, ulgę oddali, wiek emerytalny wrócił do normy. (vatu na książki rzecz jasna nie znieśli - dopiero teraz jest szansa w ramach tarczy antykryzysowej, zajumanej kasy z OFE nie oddali, co więcej kombinują jak zajumać resztę...)

 

wybór dla mnie był w miarę prosty - "mądrość etapu" nakazywała mi poprzeć siłę która odsunie od władzy tych którzy mi szkodzą. Chyba mnie rozumiecie?

 

Skoro Wam szkodzi PiS - rozumiem że szukacie siły która odsunie PiS. To NORMALNE. To jest taka wojna - wy strzelacie, my strzelamy nie ma się o co obrażać ;)

 

Prosiłbym tylko o świadomość w głosowaniu. Przestudiowanie programów. O audyt działań. co robili gdy byli u koryta. Co robią co deklarują że zrobią... Wybieramy mniejsze zło. Chodzi o to by faktycznie wybrać mniejsze zło a nie większe zło...

 

                                                                 

                                                                                         ***

 

Widzę to tak:

od co najmniej 1939 roku w zasadzie wszystkie rządy były mniej i bardziej opresyjne. Czasem bywało lżej po debilu Gomółce przyszedł Gierek i popuścił śrubę... Czasem bywało ciężej po Gierku przyszedł zbrodniczy trep Jaruzel (niezwykłe cechy pozytywne: przeklinał rzadko, pił niewiele, nie miał parcia na szkło więc się nie kompromitował i w ogóle nie palił petów).

Lata po przepoczwarzeniu się komuny też bywały różne.

Nieudacznicy z AWS.

Po nich SLD z 20% bezrobociem.

Pierwszy Kaczyzm - dla mnie złote lata... (szkoda że tylko dwa).

8 lat PO-muny.

Nowy Kaczyzm - gorszy niż pierwszy ale lepszy niż inne opcje.

(dla mnie lepszy)

Niezależnie kto rządził władza była złem (nadal jest). mniejszym lub większym złem.

Nadal nie możesz na swojej ziemi wykopać studni, wyciąć drzewa, postawić domu - bez papierka ze zgodą urzędasa...

Na każdym kroku słyszysz że czegoś nie wolno.

*

Sięgając w głąb: zetknęliście się z pewnością z pojęciem ekonomicznym: "Akumulacja pierwotna kapitału". Człowiek pracuje, ciuła, z czasem ma trochę kasy i coś z nią robi. Potem następuje koncentracja kapitału: zbiera się 20 ciułaczy składają kasę na kupę i robią z nią coś konkretnego. np spółkę i fabrykę...

Do wprowadzenia progu wyborczego była możliwa akumulacja siły politycznej. Powstawała partyjka zdobywała 1,5% głosów, wprowadzała posłów którzy mądrze gadali - mogła zyskać. Wprowadziła głupków - traciła. Zbierało się dużo małych partyjek o zbliżonych programach lub zbliżonych planach - powstawała siła polityczna jak AWS czy SLD.

Te procesy już nie zachodzą. Można założyć partię polityczną - ale nie na zasadzie drobnego ciułania okruchów władzy. trzeba milionów złotych struktur w województwach, dziesiątków lokali wynajętych lub lepiej własnych...

*

Chcesz działać w polityce? Coś robić dla społeczeństwa albo swojej grupy zawodowej? Możesz znaleźć zwolenników i zostać radnym.

Koniec.

By działać na dużą skalę trzeba się przyłączyć do partii - molochów. Przyłączyć się - to zaakceptować ich program. Ewentualnie wtopić 10 lat w pracę w strukturach by zyskać pozycję i zaplecze umożliwiające wpływ na program partii...

*

w 1994 roku wszedł próg wyboczy. 20% głosów oddano na małe partie. Te które nie przebiły się. nie wprowadziły posłów.

W kolejnych wyborach - frekwencja była niższa o 20%. Przypadek? Nie sądzę...

*

Ergo: własnej partii nie założę - bo musiałbym mieć na to ze 20 milionów zł.

(a nie chcę prosić o kasę szemranych biznesmenów którym potem trzeba by się odwdzięczyć).

Wstępując np. do PiS musiałbym zaakceptować program i znaleźć sobie pole działania - by robić to co chcę zrobić dla ludzi i mojego środowiska, z jednoczesną możliwością wykorzystania partii jako źródła siły... zapewne też przedrzeć się przez partyjne sitwy i koterie. Jakbym się bardzo starał i pokazał się jako lojalny wobec kierownictwa i dobry organizator może trafiłbym w wyborach na listę kandydatów. Albo nie.

Przywykłem mówić otwarcie co sądzę więc raczej by mnie wypieprzyli niż wysłali do parlamentu :twisted:

Kuso.

*

jeszcze z innej strony - media. By partia mogła funkcjonować trzeba ludziom o niej opowiedzieć.

hitler czy trocki robili to osobiście - w knajpach, potem gdy zabrakło miejsca na placach... hitler doszedł do etapu stadionów

w XIX wieku by robić rewolucję wystarczyła ulotka z powielacza, gazetka 4 strony...

dziś? trzeba mieć co najmniej ogólnopolski tygodnik, portal internetowy, kanały w mediach społecznościowych, najlepiej własną telewizję, dziennikarzy których się kupi, postraszy, albo przekona...

*

Na polityka się nie wykierowałem - choć miewam dobre pomysły.

Demokracja się nie sprawdza - bo de facto nie mamy demokracji tylko rodzaj oligarchii. Pole walki dużych graczy zabezpieczonych mediami, majątkiem, nieruchomościami, posiadających kadry i budowany latami elektorat.

Czasem pojawia się koleś znikąd i jakiś czas robi dym... Ale moim zdaniem tacy "politycy" jak Biedroń czy Zandberg de facto nie istnieją. Wyszukano ich kupiono i zatrudniono do odegrania roli. Za nimi stoją sponsorzy i treserzy.

*

Każde wybory są naszą przegraną. Wybierając konkretne ugrupowanie negocjujemy warunki kapitulacji - mniej lub bardziej znośne.

z cierpienia

z kuźni

 

Ja w młodości zjeździłem spory kawałek świata… Włochy, Francja, Niemcy. Oglądałem jak się ludziom żyje… Widzisz człowiek gdy jest na swoim organizuje przestrzeń wokół siebie. Gdy czuje się gospodarzem stawia dom, otacza go płotem. Zakłada ogródek. Sadzi róże. Zakłada sad by mieć owoce dla siebie, dla dzieci, dla wnuków. Gdy grek sadzi oliwkę wie że owoce w sensownej ilości drzewko urodzi za czterdzieści lat, gdy jego może już nie być na świecie… ale sadzi. Teraz popatrz na tę naszą Syberię. Ludzie jadą tu głównie za karę. Na zesłanie, na katorgę na dożywotnie osiedlenie. Twoi rodacy, ci którym skończy się wyrok najczęściej nie mogą nawet przekroczyć Uralu. Nie żyją ale wegetują. Tracą chęć egzystencji. Instynkt życia… Po co zakładać rodziny, po co mieć dzieci, po co stawiać solidną chatę dla kilku pokoleń? W dodatku masa z nich pisze podania o prawo powrotu do ojczyzny. Biuro gubernatora jest nimi zawalone. Są i tacy którzy wysyłają je do Petersburga do cara… Wszyscy niemal liczą na amnestię… Dlatego tak to wszystko wygląda. Zobaczysz zasobne dostatnie gospodarstwo, to od razu wiesz że postawił je człowiek który przyjechał tu w własnej woli, dla którego ojczyzna jest tu. Któremu tu dobrze. Który zapuścił tu korzenie na zawsze. Ale i tacy ludzie mogą się zarazić poczuciem tymczasowości i beznadziejności losu. Mówi się że Amerykę zbudowano z marzeń. Syberię zbudowano z cierpienia…

pierwsza wojna totalna...

https://pl.wikipedia.org/wiki/Wojna_paragwajska 

W Europie niewile o tym wiemy... 

Szalony dyktator małego kraju wypowiedział wojnę trzem sąsiadom jednocześnie, w tym dwu znacznie potężniejszym.. 

Efekt 5 lat bezsensownych walk: śmierć 50% ludności (w tym 90% mężczyzn), utrata 25% powierzchni kraju, potem 10 lat okupacji... 

WHO chwali... Szwecję!

Za co? Ano za jej model "walki" z koronawirusem. 

Przypomnę: w Szwecji liczącej ok 9 milionów mieszkanców liczba ofiar śmiertelnych przekroczyła 2500.

4 razy mniej ludności. 5 razy więcej zgonów niż u nas.

 

Przykładając proporcje w Polsce oznaczało by to ok 10 tyś ofiar. 

 

To są koszta mrzonek o nabywaniu "odporności populacyjnej". Rodziny zmarłych mogą sobie wydrukować te pochwały i oprawić w ramki albo ponaklejać na nagrobkach bliskich. 

https://atria.edu/rtp-live/ https://www.dilia.eu/rtp-slot-pragmatic/