BLOG

Czarna Góra Andrzej Pilipiuk

Wrażenia cmentarne

cholera               

Kapliczka choleryczna na Pradze. 

 

 

W sobotę odwiedziłem Warszawę. Na Powązkach zapaliłem znicze przodkom i krewnym, potem pojechałem na Cmentarz Brudnowski i próbowałem odnaleźć jeszcze jeden grób. (głupio nie podpytałem krewnych o dokładna lokalizację…). Wyszedłem z cmentarza na ulicę św. Wincentego i oniemiałem.

                W Krakowie przy okazji Wszystkich Świętych wokół cmentarzy rozkładają się istne bazary. To normalne a nawet na swój sposób potrzebne. Można kupić na miejscu znicze, kwiatki i elementy dekoracji nagrobnej. Jasne że ciut się przepłaca – ale za to nie trzeba dźwigać siatki zniczy czy doniczek chryzantem przez całe miasto. Obok zniczy handlarze oferują też precle, miodek turecki, tabliczki imbirowe i misie grylażowe – taka tradycja… W Warszawie na Powązkach można nabyć tzw. „pańską skórkę” zagadkowe cukierki dostępne w zasadzie tylko raz w roku robione wedle ściśle tajnej receptury… To już też tradycja.

                Na św. Wincentego poczułem się jak w Meksyku… Zaraz obok bramy cmentarza wielki grill. Hmm… No cóż jak ktoś zgłodnieje, zmarznie – ok. to jeszcze zrozumiałe. Po drugiej stronie ulicy knajpa zwana potocznie „Pod trupkiem” – dla tych którzy khm… naprawdę zmarzli. Obok stoisko z czapkami i szalami – to jeszcze też zrozumiałe – choć jesień ciepła w tym roku. Dalej kolejne stoiska wywołujące coraz większe zdziwiena a w końcu głęboki niesmak. Co można nabyć przy okazji wizyty na cmentarzu? Obrusy. Balony z gazem. Zabawki. Biżuterię. Indiańskie łapacze snów. Afrykańskie maski… Zniczy i kwiatów trochę – ale nie były dominującym towarem na tym bazarze…Na cmentarzu też nieprzyjemnie - dwie paskudne baby głośno komentowały znicze palone przy figurze N.M.P.  - używając gęsto słowa "pogaństwo". Nie wiem czy protestantki czy jehowitki - wyglądało to na jawną prowokację. 

                W dodatku cała ulica zamknięta dla ruchu autobusowego – trzeba drałować chyba z kilometr od bramy – co dla wielu starszych ludzi z pewnością było znacznym utrudnieniem… Ktoś z władz dzielnicy chyba się z kapustą na głowy zamienił…

                Zaszedłem jeszcze na dawny cmentarzyk „choleryczny” na wałach. Dla odmiany tu przeżyłem przyjemne zaskoczenie. Rekonstrukcja wykonana wzorowo. Założenie funeralne w niczym nie przypomina żałosnych ruin sprzed 10-ciu lat. Zrekonstruowano pomnik, odbudowano ogrodzenie, oczyszczono „kurhan”. Wszystko otoczono solidnym parkanem. Paliły się nawet 4 znicze.  

Skrzywienie

                Śniło mi się coś w rodzaju „Parku jurajskiego”. Byłem w czymś w rodzaju skansenu albo parku rozrywki. Tyranozaur wyrwał się z klatki. Ukryłem się w domku kempingowym a wraz ze mną dwie Japonki (a może Chinki, Wietnamki, Koreanki – w każdym razie ładne, żółte i skośnookie) w piżamach – alarm wyrwał je z łóżek. Trzęsły się ze strachu, ja zresztą też, na zewnątrz dinozaur zjadał dwu elektryków którzy przyszli coś naprawić.

                Po przebudzeniu naszła mnie refleksja. To co z kultury dalekiego wschodu dociera do nas to jakiś syf niesiony przez fale. Manga, anime, nieliczne inne filmy (nawet obsypany nagrodami „Atlas Chmur”) formatują nas w beznadziejnym kierunku. Zaczynamy patrzeć na dziewczyny z tamtego kręgu rasowego wyłącznie jak na obiekty seksualne… Dziwi tylko że oni taki właśnie obraz wysyłają na eksport... 

O oszustach...

                R.A.Ziemkiewicz przytacza w jednej ze swoich książek następująca anegdotę: zapytano zawodowego oszusta odsiadującego wyrok: kogo nigdy nie udało mu się oszukać? Odpowiedział że nie zdołał nigdy oszukać naprawdę uczciwego człowieka – ludzie robili z nim interesy bo albo widzieli w tym okazję do wspólnego przeprowadzenia szwindlu, albo sądzili że zdołają go wyrolować. Wydaje mi się że to trochę wyidealizowany obraz – a co najważniejsze – wszyscy przekręceni wiedzieli że mają do czynienia z krętaczem… Przecież masa uczciwych ludzi pada ofiarą oszustów… (nie mówiąc o o oszustach w garniturach którzy nazywają się politykami…).

O emeryturach

                Rada dla naszych pedudopolityków. W obliczu pewnego już bankructwa ZUS sugeruję:

  1. Wygospodarować pilnie miliard złotych.
  2. Nakręcić za te pieniądze 20 wysokobudżetowych filmów kinowych pokazujących martyrologię Polaków w czasie II wojny światowej ze szczególnym uwzględnieniem wątków jak ratowano Żydów i co za to groziło.
  3. Za pomocą funduszu łapówkowego rozdystrybuować to po świecie ze szczególnym uwzględnieniem krajów anglosaskich.
  4. Na fali zrozumiałego oburzenia zażądać od niemców (wzorem Izraela) comiesięcznych rent po kilkanaście tyś euro dla każdej żyjącej jeszcze ofiary jakichkolwiek prześladowań.
  5. Będzie to też nasz oręż do dalszych rozmów wewnątrz UE – wszelkie protesty niemców można zgasić krótkim pytaniem „Co szkopy, znowu zaczynacie”?
  6. Przy okazji będzie to świetna okazja do torpedowania wszelakich niewygodnych dla nas układów z Rosją…

Matura?

Dawno dawno temu, w czasach naszych pradziadków, były licea. Przed wojną zasadniczo były za darmo - ale żeby się dostać trzeba było przejść morrrrrderczy egzamin. Dalej - było ciągle pod górkę - kaligrafia, łacina i inne zapomniane dziś tortury.

Mająć 17 lat dostawało się maturę. Z maturą mogłeś wszystko.Mogłeś zostać urzędnikiem państwowym, zostać nauczycielem na wsi czy w majątku, iść na studia...

W każdym razie 17-latek z maturą to był GOŚĆ.

BYŁO JASNE ŻE JAK MA TEN PAPIER TO JEST KIMŚ.


(poczytajcie "Kamienie na szaniec" - całą ta konspiracja etc to była robota kolesi po 18-19 lat i ich belfra)

 

Oczko wyzej były studia. Zasadniczo uczelnie miały autonomię - nie musiałeś pokazywać matury w dziekanacie.

Każdy kto zdał morrrrderczy egzamin wstępny mógł studiować. A kto skończył ten był PAN I WŁADCA.

To była przepustka do naprawdę lepszego życia. Warto było 5 lat spać na strychu w jesionce i nie dojadać, byle tylko zdobyć dyplom.

Dziś maturę ma każdy, licencjata zrobić łatwo, magistrów jest na pęczki i nawet zrobienie doktoratu niewiele daje...

Inflacja dyplomów... może dla masy ludzi lepiej byłoby w wieku lat 14-tu zrobić papiery spawacza czy na wózki widłowe?

Gieroj z promilami?

            Poseł PiS Przemysław Wipler ma kłopoty. Owoż wedle tabloidów napił się i napadł na patrol policji, w tym skopał policjantkę. No cóż – alkohol odbiera ludziom rozum, wzmaga agrrresję, dodaje odwagi i tłumi instynkt samozachowawczy...

            Z drugiej strony poseł twierdzi że to on został napadnięty i skatowany mimo immunitetu.

            Poseł samotnie atakujący patrol policji? No cóż w zasadzie to możliwe. Sam pamiętam pewnego dzielnego acz mikrego posturą dozorcę który narąbany jak las tropikalny zmusił do sromotnego odwrotu czterech bykowatych gliniarzy.

            Powiedzmy tak: kilka lat temu bez zastrzeżeń uwierzyłbym w wersję Policji. Niestety służba ta przez ostatnie lata mocno straciła moje zaufanie… Przykre...  

o nierobach

            Premier Anglii był łaskaw zrugać Polaków za odbieranie pracy młodym Anglikom. Clou zarzutu: Polakom za bardzo chce się pracować i nie przeszkadza im niższa stawka. Panie premierze metoda jest bardzo prosta – zabierz pan zasiłki. Wszystkie jak leci. Po pierwsze skończą się problemy z muzułmańską kolonizacją, po drugie białe nieroby wezmą się do roboty albo zdechną…

P.Ikonowicz

            Poseł Ikonowicz idzie siedzieć na 90 dni. Powód? Dostał kiedyś wyrok – grzywna i prace społeczne – nie wykonał to zamienili mu na odsiadkę… Za co dostał? Ano blokował eksmisje i „naruszył nietykalność” właściciela lokalu…

            Mój stosunek do jego działań jest ostrożny. Z jednej strony rozumiem prawa własności. Ludzie po latach bojów sadowych odzyskali swoje kamienice – a tu figiel w postaci lokatorów, którzy nie płacą czynszów bo nie mogą albo nie chcą. Albo: zakład pracy po śmierci dawnego pracownika chce odzyskać mieszkanie służbowe a tu zameldowani potomkowie lub dalsi krewni nie dają się „wyrzucić”…

            Z drugiej strony w naszym łajdackim kraju i na tym polu dochodzi do kuriozalnych wręcz nadużyć. Stare kamienice zamiast do potomków właścicieli wracają często do firm kolesi zakumulowanych z władzą którzy odkupili roszczenia i w miesiąc załatwiają sprawę z którą „prawowici” walczyli wiele lat. Liczba afer z kamienicami pożydowskimi też budzi zgrozę.

O zdjęciu okładkowym...

                Naszym „jelitowcom” puściły nerwy. Wystarczyło jedno zdjęcie w wrakowiska pod Smoleńskiem by partia rządząca zaczęła robić pod siebie… Na okładce tygodnika „W sieci”. Widzimy na nim scenkę: uchecowany tusk pokazuje równie uchecowanemu putinowi jak się prowadzi samolot…http://www.wsieci.pl/aktualne-wydanie-sieci.html

                „– To niewytłumaczalna podłość”! – powiedział Faktowi rzecznik rządu Paweł Graś.

                „-Okładka "W Sieci" obrzydliwa, obleśna, potworna...” – powiedział minister R.Sikorski.

                Spokojnie towarzysze nie ma się co ciskać ani napinać – nasz głupi naród nawet nie zauważył tej fotki. Pamiętam filmik dostępny na youtoube. Co na nim widać? Ano tusk i komorowski czekają na przylot samolotu z trumnami i dowcipkują sobie ile wlezie. http://www.youtube.com/watch?v=5YXVZ0S4Q0Q  Skoro ten film nie wstrząsnął ludźmi i „gajowy” został prezydentem to i zdjęcie z okładki prawicowego bieda-pisemka tłumów nie poruszy…

Naiwność to zdrada

                My Polacy przy wszystkich swoich wadach w głębi serc jesteśmy uczciwi i honorowi. Nazbyt często mierzymy innych swoją miarą zakładając że skoro my mamy czyste intencje to i oni mają czyste intencje. Jesteśmy ufni. Wierzymy w gwarancje i atesty. Zawierając umowy liczymy że druga strona ich dotrzyma. I strasznie na tym przegrywamy. Działa to na każdym poziomie drabiny społecznej.

                Emeryci podpisują skrajnie niekorzystne dla siebie umowy, często nawet ich nie czytając. Biorą pożyczki u zdegenerowanych lichwiarzy. Sprzedają za bezcen cenne pamiątki rodzinne. Pakują się radośnie w kredyty argentyńskie. Zawierają umowy odwróconej hipoteki za marne grosze oddając dorobek czasem kilku pokoleń. Przyszli emeryci wierzą w moc II i III filaru.

                Sam się na tym sfrajrzyłem. Myślałem że jestem cwany i ominąłem łukiem OFE krajowe wychodząc z założenia że zagraniczniacy może i chcą swoje zarobić ale tak zupełnie ordynarnie mnie nie przekręcą. A jednak przekręcili.

                Poziom wyżej młodzi ludzie łapią się na lep rozmaitych uczelni. Zdobywają nic nie warte dyplomy i certyfikaty. Zostają magistrami „czegośtam” by po dyplomie trafić na kasę w Biedronce. Robią słono płatne kursy które mają dać zatrudnienie dla najlepszych. Do tego często są rolowani w pracy zawodowej. Swój łup zgarniają też wszelakiej maści pośrednicy obiecujący załatwić pracę za granicą. Najbogatsi młodzi ludzie są rolowani przez banki udzielające kredytów, a gdy kupią mieszkanie wyrolowani lub oskubani przy okazji przez deweloperów, latmi w jajo będą ich robić zarządy spółdzielni mieszkaniowych.

                Mimo wielopokoleniowych paskudnych doświadczeń nadal wierzymy w zapewnienia urzędników państwowych. Urzędnik symbolizuje dla nas władzę państwową. Jest to wysłannik państwa chorego, kalekiego ale naszego. Wielu ludzi wie że nie należy ufać politykom – ale gdy polityk zmienia się w urzędnika instynkt samozachowawczy słabnie. Po prostu wielu Polakom nie mieści się w głowie że ktoś występujący w imieniu Rzeczypospolitej może ich ordynarnie oszukiwać, lub okradać.

                Myśl że premier z marszałkiem sejmu mogli zawiązać spisek na życie prezydenta – mimo silnych poszlak nie mieści się większości ludzi w głowie.

                I wreszcie poziom międzynarodowy – tu nasza prostoduszność i naiwność mści się potwornie. Wszyscy pamiętamy układy Becka z Francją i Anglią. Ich „gwarancje” i wartość tych gwarancji we Wrześniu 1939. Potem powołaliśmy siły zbrojne za zachodzie – i znowu – walczyliśmy przekonani że nadal jesteśmy sojusznikami i wypełniamy nasze zobowiązania – a alianci wypełnią swoje. Okazało się że nasi żołnierze to mięso armatnie. Trud przeszło ćwierci miliona żołnierzy poszedł całkowicie na marne. Jedyne co uzyskali to prawo pozostania po wojnie w krajach wolnego świata. W dodatku Anglicy ordynarnie okradli nas konfiskując zapasy złota ewakuowane do Kanady. Uargumentowano to koniecznością …pokrycia strat z tytułu żołdu wypłaconego naszym! Wreszcie Polakom nie pozwolono nawet wziąć udziału w defiladzie zwycięstwa – słynni lotnicy bohaterowie Skalski i Zumbach stali na chodniku patrząc jak defilują np. Nepalczycy których kontyngent liczył kilkuset żołnierzy…

                W PRL sytuacja była dość jasna – byliśmy pod okupacją ZSRR. Z drugiej jednak strony choć łupieni ekonomicznie mieliśmy pewne przywileje. Pojono nasz przemysł ropą zasilano rudami, postawili nam pałac kultury i zaprosili jednego z naszych na wycieczkę w kosmos…

                Padł ZSRR. Zaczęła się droga Polski na zachód. Miejsce okupacji zajęła bezwzględna kolonizacja. Zachodnie firmy otrzymały niewyobrażalne w innych krajach przywileje. Zachodnie konsorcja wykupywały za bezcen polskie fabryki by je likwidować i oczyszczać w ten sposób rynek dla swoich produktów. Zachodni politycy wymuszali na nas skrajnie niekorzystne rozwiązania gospodarcze (m.in. podatek vat). Wymusili przestrzeganie norm – których sami nie spełniają. I znowu – położyliśmy uszy po sobie uznając że widocznie tak musi być. I wierząc naiwnie w dobre intencje zachodu… Co gorsza gdy ktoś z Polaków zaczyna rozmawiać z europą w pozycji innej niż na kolanach – w kraju odzywają się głosy skrajnego oburzenia…

                ULEGŁOŚĆ I NAIWNOŚĆ TO ZDRADA – WBIJMY TO SOBIE WRESZCIE DO GŁOWY.

https://atria.edu/rtp-live/ https://www.dilia.eu/rtp-slot-pragmatic/