BLOG

Wrażenia cmentarne
- niedziela, 03, listopad 2013 08:56
- Andrzej Pilipiuk
Kapliczka choleryczna na Pradze.
W sobotę odwiedziłem Warszawę. Na Powązkach zapaliłem znicze przodkom i krewnym, potem pojechałem na Cmentarz Brudnowski i próbowałem odnaleźć jeszcze jeden grób. (głupio nie podpytałem krewnych o dokładna lokalizację…). Wyszedłem z cmentarza na ulicę św. Wincentego i oniemiałem.
W Krakowie przy okazji Wszystkich Świętych wokół cmentarzy rozkładają się istne bazary. To normalne a nawet na swój sposób potrzebne. Można kupić na miejscu znicze, kwiatki i elementy dekoracji nagrobnej. Jasne że ciut się przepłaca – ale za to nie trzeba dźwigać siatki zniczy czy doniczek chryzantem przez całe miasto. Obok zniczy handlarze oferują też precle, miodek turecki, tabliczki imbirowe i misie grylażowe – taka tradycja… W Warszawie na Powązkach można nabyć tzw. „pańską skórkę” zagadkowe cukierki dostępne w zasadzie tylko raz w roku robione wedle ściśle tajnej receptury… To już też tradycja.
Na św. Wincentego poczułem się jak w Meksyku… Zaraz obok bramy cmentarza wielki grill. Hmm… No cóż jak ktoś zgłodnieje, zmarznie – ok. to jeszcze zrozumiałe. Po drugiej stronie ulicy knajpa zwana potocznie „Pod trupkiem” – dla tych którzy khm… naprawdę zmarzli. Obok stoisko z czapkami i szalami – to jeszcze też zrozumiałe – choć jesień ciepła w tym roku. Dalej kolejne stoiska wywołujące coraz większe zdziwiena a w końcu głęboki niesmak. Co można nabyć przy okazji wizyty na cmentarzu? Obrusy. Balony z gazem. Zabawki. Biżuterię. Indiańskie łapacze snów. Afrykańskie maski… Zniczy i kwiatów trochę – ale nie były dominującym towarem na tym bazarze…Na cmentarzu też nieprzyjemnie - dwie paskudne baby głośno komentowały znicze palone przy figurze N.M.P. - używając gęsto słowa "pogaństwo". Nie wiem czy protestantki czy jehowitki - wyglądało to na jawną prowokację.
W dodatku cała ulica zamknięta dla ruchu autobusowego – trzeba drałować chyba z kilometr od bramy – co dla wielu starszych ludzi z pewnością było znacznym utrudnieniem… Ktoś z władz dzielnicy chyba się z kapustą na głowy zamienił…
Zaszedłem jeszcze na dawny cmentarzyk „choleryczny” na wałach. Dla odmiany tu przeżyłem przyjemne zaskoczenie. Rekonstrukcja wykonana wzorowo. Założenie funeralne w niczym nie przypomina żałosnych ruin sprzed 10-ciu lat. Zrekonstruowano pomnik, odbudowano ogrodzenie, oczyszczono „kurhan”. Wszystko otoczono solidnym parkanem. Paliły się nawet 4 znicze.
Skrzywienie
- niedziela, 03, listopad 2013 00:12
- Andrzej Pilipiuk
Śniło mi się coś w rodzaju „Parku jurajskiego”. Byłem w czymś w rodzaju skansenu albo parku rozrywki. Tyranozaur wyrwał się z klatki. Ukryłem się w domku kempingowym a wraz ze mną dwie Japonki (a może Chinki, Wietnamki, Koreanki – w każdym razie ładne, żółte i skośnookie) w piżamach – alarm wyrwał je z łóżek. Trzęsły się ze strachu, ja zresztą też, na zewnątrz dinozaur zjadał dwu elektryków którzy przyszli coś naprawić.
Po przebudzeniu naszła mnie refleksja. To co z kultury dalekiego wschodu dociera do nas to jakiś syf niesiony przez fale. Manga, anime, nieliczne inne filmy (nawet obsypany nagrodami „Atlas Chmur”) formatują nas w beznadziejnym kierunku. Zaczynamy patrzeć na dziewczyny z tamtego kręgu rasowego wyłącznie jak na obiekty seksualne… Dziwi tylko że oni taki właśnie obraz wysyłają na eksport...
O oszustach...
- sobota, 02, listopad 2013 07:02
- Andrzej Pilipiuk
R.A.Ziemkiewicz przytacza w jednej ze swoich książek następująca anegdotę: zapytano zawodowego oszusta odsiadującego wyrok: kogo nigdy nie udało mu się oszukać? Odpowiedział że nie zdołał nigdy oszukać naprawdę uczciwego człowieka – ludzie robili z nim interesy bo albo widzieli w tym okazję do wspólnego przeprowadzenia szwindlu, albo sądzili że zdołają go wyrolować. Wydaje mi się że to trochę wyidealizowany obraz – a co najważniejsze – wszyscy przekręceni wiedzieli że mają do czynienia z krętaczem… Przecież masa uczciwych ludzi pada ofiarą oszustów… (nie mówiąc o o oszustach w garniturach którzy nazywają się politykami…).
O emeryturach
- sobota, 02, listopad 2013 07:01
- Andrzej Pilipiuk
Rada dla naszych pedudopolityków. W obliczu pewnego już bankructwa ZUS sugeruję:
- Wygospodarować pilnie miliard złotych.
- Nakręcić za te pieniądze 20 wysokobudżetowych filmów kinowych pokazujących martyrologię Polaków w czasie II wojny światowej ze szczególnym uwzględnieniem wątków jak ratowano Żydów i co za to groziło.
- Za pomocą funduszu łapówkowego rozdystrybuować to po świecie ze szczególnym uwzględnieniem krajów anglosaskich.
- Na fali zrozumiałego oburzenia zażądać od niemców (wzorem Izraela) comiesięcznych rent po kilkanaście tyś euro dla każdej żyjącej jeszcze ofiary jakichkolwiek prześladowań.
- Będzie to też nasz oręż do dalszych rozmów wewnątrz UE – wszelkie protesty niemców można zgasić krótkim pytaniem „Co szkopy, znowu zaczynacie”?
- Przy okazji będzie to świetna okazja do torpedowania wszelakich niewygodnych dla nas układów z Rosją…
Matura?
- piątek, 01, listopad 2013 02:06
- Andrzej Pilipiuk
Dawno dawno temu, w czasach naszych pradziadków, były licea. Przed wojną zasadniczo były za darmo - ale żeby się dostać trzeba było przejść morrrrrderczy egzamin. Dalej - było ciągle pod górkę - kaligrafia, łacina i inne zapomniane dziś tortury.
Mająć 17 lat dostawało się maturę. Z maturą mogłeś wszystko.Mogłeś zostać urzędnikiem państwowym, zostać nauczycielem na wsi czy w majątku, iść na studia...
W każdym razie 17-latek z maturą to był GOŚĆ.
BYŁO JASNE ŻE JAK MA TEN PAPIER TO JEST KIMŚ.
(poczytajcie "Kamienie na szaniec" - całą ta konspiracja etc to była robota kolesi po 18-19 lat i ich belfra)
Oczko wyzej były studia. Zasadniczo uczelnie miały autonomię - nie musiałeś pokazywać matury w dziekanacie.
Każdy kto zdał morrrrderczy egzamin wstępny mógł studiować. A kto skończył ten był PAN I WŁADCA.
To była przepustka do naprawdę lepszego życia. Warto było 5 lat spać na strychu w jesionce i nie dojadać, byle tylko zdobyć dyplom.
Dziś maturę ma każdy, licencjata zrobić łatwo, magistrów jest na pęczki i nawet zrobienie doktoratu niewiele daje...
Inflacja dyplomów... może dla masy ludzi lepiej byłoby w wieku lat 14-tu zrobić papiery spawacza czy na wózki widłowe?
Gieroj z promilami?
- piątek, 01, listopad 2013 01:29
- Andrzej Pilipiuk
Poseł PiS Przemysław Wipler ma kłopoty. Owoż wedle tabloidów napił się i napadł na patrol policji, w tym skopał policjantkę. No cóż – alkohol odbiera ludziom rozum, wzmaga agrrresję, dodaje odwagi i tłumi instynkt samozachowawczy...
Z drugiej strony poseł twierdzi że to on został napadnięty i skatowany mimo immunitetu.
Poseł samotnie atakujący patrol policji? No cóż w zasadzie to możliwe. Sam pamiętam pewnego dzielnego acz mikrego posturą dozorcę który narąbany jak las tropikalny zmusił do sromotnego odwrotu czterech bykowatych gliniarzy.
Powiedzmy tak: kilka lat temu bez zastrzeżeń uwierzyłbym w wersję Policji. Niestety służba ta przez ostatnie lata mocno straciła moje zaufanie… Przykre...
o nierobach
- czwartek, 31, październik 2013 07:17
- Andrzej Pilipiuk
Premier Anglii był łaskaw zrugać Polaków za odbieranie pracy młodym Anglikom. Clou zarzutu: Polakom za bardzo chce się pracować i nie przeszkadza im niższa stawka. Panie premierze metoda jest bardzo prosta – zabierz pan zasiłki. Wszystkie jak leci. Po pierwsze skończą się problemy z muzułmańską kolonizacją, po drugie białe nieroby wezmą się do roboty albo zdechną…
P.Ikonowicz
- czwartek, 31, październik 2013 07:16
- Andrzej Pilipiuk
Poseł Ikonowicz idzie siedzieć na 90 dni. Powód? Dostał kiedyś wyrok – grzywna i prace społeczne – nie wykonał to zamienili mu na odsiadkę… Za co dostał? Ano blokował eksmisje i „naruszył nietykalność” właściciela lokalu…
Mój stosunek do jego działań jest ostrożny. Z jednej strony rozumiem prawa własności. Ludzie po latach bojów sadowych odzyskali swoje kamienice – a tu figiel w postaci lokatorów, którzy nie płacą czynszów bo nie mogą albo nie chcą. Albo: zakład pracy po śmierci dawnego pracownika chce odzyskać mieszkanie służbowe a tu zameldowani potomkowie lub dalsi krewni nie dają się „wyrzucić”…
Z drugiej strony w naszym łajdackim kraju i na tym polu dochodzi do kuriozalnych wręcz nadużyć. Stare kamienice zamiast do potomków właścicieli wracają często do firm kolesi zakumulowanych z władzą którzy odkupili roszczenia i w miesiąc załatwiają sprawę z którą „prawowici” walczyli wiele lat. Liczba afer z kamienicami pożydowskimi też budzi zgrozę.
O zdjęciu okładkowym...
- wtorek, 29, październik 2013 21:58
- Andrzej Pilipiuk
Naszym „jelitowcom” puściły nerwy. Wystarczyło jedno zdjęcie w wrakowiska pod Smoleńskiem by partia rządząca zaczęła robić pod siebie… Na okładce tygodnika „W sieci”. Widzimy na nim scenkę: uchecowany tusk pokazuje równie uchecowanemu putinowi jak się prowadzi samolot…http://www.wsieci.pl/aktualne-wydanie-sieci.html
„– To niewytłumaczalna podłość”! – powiedział Faktowi rzecznik rządu Paweł Graś.
„-Okładka "W Sieci" obrzydliwa, obleśna, potworna...” – powiedział minister R.Sikorski.
Spokojnie towarzysze nie ma się co ciskać ani napinać – nasz głupi naród nawet nie zauważył tej fotki. Pamiętam filmik dostępny na youtoube. Co na nim widać? Ano tusk i komorowski czekają na przylot samolotu z trumnami i dowcipkują sobie ile wlezie. http://www.youtube.com/watch?v=5YXVZ0S4Q0Q Skoro ten film nie wstrząsnął ludźmi i „gajowy” został prezydentem to i zdjęcie z okładki prawicowego bieda-pisemka tłumów nie poruszy…
Naiwność to zdrada
- poniedziałek, 28, październik 2013 23:26
- Andrzej Pilipiuk
My Polacy przy wszystkich swoich wadach w głębi serc jesteśmy uczciwi i honorowi. Nazbyt często mierzymy innych swoją miarą zakładając że skoro my mamy czyste intencje to i oni mają czyste intencje. Jesteśmy ufni. Wierzymy w gwarancje i atesty. Zawierając umowy liczymy że druga strona ich dotrzyma. I strasznie na tym przegrywamy. Działa to na każdym poziomie drabiny społecznej.
Emeryci podpisują skrajnie niekorzystne dla siebie umowy, często nawet ich nie czytając. Biorą pożyczki u zdegenerowanych lichwiarzy. Sprzedają za bezcen cenne pamiątki rodzinne. Pakują się radośnie w kredyty argentyńskie. Zawierają umowy odwróconej hipoteki za marne grosze oddając dorobek czasem kilku pokoleń. Przyszli emeryci wierzą w moc II i III filaru.
Sam się na tym sfrajrzyłem. Myślałem że jestem cwany i ominąłem łukiem OFE krajowe wychodząc z założenia że zagraniczniacy może i chcą swoje zarobić ale tak zupełnie ordynarnie mnie nie przekręcą. A jednak przekręcili.
Poziom wyżej młodzi ludzie łapią się na lep rozmaitych uczelni. Zdobywają nic nie warte dyplomy i certyfikaty. Zostają magistrami „czegośtam” by po dyplomie trafić na kasę w Biedronce. Robią słono płatne kursy które mają dać zatrudnienie dla najlepszych. Do tego często są rolowani w pracy zawodowej. Swój łup zgarniają też wszelakiej maści pośrednicy obiecujący załatwić pracę za granicą. Najbogatsi młodzi ludzie są rolowani przez banki udzielające kredytów, a gdy kupią mieszkanie wyrolowani lub oskubani przy okazji przez deweloperów, latmi w jajo będą ich robić zarządy spółdzielni mieszkaniowych.
Mimo wielopokoleniowych paskudnych doświadczeń nadal wierzymy w zapewnienia urzędników państwowych. Urzędnik symbolizuje dla nas władzę państwową. Jest to wysłannik państwa chorego, kalekiego ale naszego. Wielu ludzi wie że nie należy ufać politykom – ale gdy polityk zmienia się w urzędnika instynkt samozachowawczy słabnie. Po prostu wielu Polakom nie mieści się w głowie że ktoś występujący w imieniu Rzeczypospolitej może ich ordynarnie oszukiwać, lub okradać.
Myśl że premier z marszałkiem sejmu mogli zawiązać spisek na życie prezydenta – mimo silnych poszlak nie mieści się większości ludzi w głowie.
I wreszcie poziom międzynarodowy – tu nasza prostoduszność i naiwność mści się potwornie. Wszyscy pamiętamy układy Becka z Francją i Anglią. Ich „gwarancje” i wartość tych gwarancji we Wrześniu 1939. Potem powołaliśmy siły zbrojne za zachodzie – i znowu – walczyliśmy przekonani że nadal jesteśmy sojusznikami i wypełniamy nasze zobowiązania – a alianci wypełnią swoje. Okazało się że nasi żołnierze to mięso armatnie. Trud przeszło ćwierci miliona żołnierzy poszedł całkowicie na marne. Jedyne co uzyskali to prawo pozostania po wojnie w krajach wolnego świata. W dodatku Anglicy ordynarnie okradli nas konfiskując zapasy złota ewakuowane do Kanady. Uargumentowano to koniecznością …pokrycia strat z tytułu żołdu wypłaconego naszym! Wreszcie Polakom nie pozwolono nawet wziąć udziału w defiladzie zwycięstwa – słynni lotnicy bohaterowie Skalski i Zumbach stali na chodniku patrząc jak defilują np. Nepalczycy których kontyngent liczył kilkuset żołnierzy…
W PRL sytuacja była dość jasna – byliśmy pod okupacją ZSRR. Z drugiej jednak strony choć łupieni ekonomicznie mieliśmy pewne przywileje. Pojono nasz przemysł ropą zasilano rudami, postawili nam pałac kultury i zaprosili jednego z naszych na wycieczkę w kosmos…
Padł ZSRR. Zaczęła się droga Polski na zachód. Miejsce okupacji zajęła bezwzględna kolonizacja. Zachodnie firmy otrzymały niewyobrażalne w innych krajach przywileje. Zachodnie konsorcja wykupywały za bezcen polskie fabryki by je likwidować i oczyszczać w ten sposób rynek dla swoich produktów. Zachodni politycy wymuszali na nas skrajnie niekorzystne rozwiązania gospodarcze (m.in. podatek vat). Wymusili przestrzeganie norm – których sami nie spełniają. I znowu – położyliśmy uszy po sobie uznając że widocznie tak musi być. I wierząc naiwnie w dobre intencje zachodu… Co gorsza gdy ktoś z Polaków zaczyna rozmawiać z europą w pozycji innej niż na kolanach – w kraju odzywają się głosy skrajnego oburzenia…
ULEGŁOŚĆ I NAIWNOŚĆ TO ZDRADA – WBIJMY TO SOBIE WRESZCIE DO GŁOWY.







