Przykra sprawa...

                Odszedł Tadeusz Mazowiecki – pierwszy „niekomunistyczny” premier III RP, jeden z architektów obecnego ustroju naszego kraju. Za komuny jeden z czołowych przedstawicieli opozycji, doradca Solidarności, symbol oporu i realizmu politycznego. Człowiek darzony powszechnym szacunkiem, wymieniany jednym tchem z Lechem Wałęsą czy Anną Walentynowicz. Bohater „karnawału solidarności” i ciemnej nocy stanu wojennego. W czasie obrad okrągłego stołu cieszyliśmy się że po naszej stronie obok Wałęsy pojawia się choć jeden prawdziwy mąż stanu.

                Po upadku komuny niestety pan Mazowiecki boleśnie zderzył się z własną legendą. Do historii przeszedł jako twórca tzw. grubej kreski. Realizm polityczny rozkwitł w lęk przed zmianami, niechęć do konfrontacji, pasywność i uległość wobec aparatu partii i bezpieki. Nie był w stanie rozliczyć komunistów za ewidentne zbrodnie, hamował procesy oddolne. Mimo licznych sygnałów i nie zdołał nawet powstrzymać masowego procesu palenia akt ubecji.

                Szybko odstawiony na boczny tor życia politycznego przydawał się michnikowszczyźnie już tylko jako tzw. „autorytet moralny” (czytaj za leniniem: „pożyteczny idiota”) odkurzany doraźnie i proszony o komentarze. Widzę w nim człowieka przegranego, który nie odegrał roli w jakiej widziały Go miliony Polaków. Od bohatera do zera… Przykre…

               Kuroń, Geremek, Mazowiecki - ekipa michnika odchodzi powoli do krainy wiecznego śledztwa... 

 

/p

https://atria.edu/rtp-live/ https://www.dilia.eu/rtp-slot-pragmatic/