Z krakowskich targów

            Zaniosło mnie na krakowskie targi książki. Znajoma hala, setki pozycji, trzeba by chyba wielu godzin by przejrzeć wszystko co ciekawe. Spokojnie można by skompletować naprawdę obszerne księgozbiory dzieł na rozmaite tematy… Przed spotkaniem czasu miałem niewiele – przebiegłem właściwie tylko rozglądając się wokoło co chwila zaczepiany przez czytelników wszelkiej płci i wieku. (cholera chyba maskę muszę następnym razem założyć…). W biegu spostrzegłem dwie znajome postaci.

            Szczepan Twardoch udzielał wywiadu, pomachałem Mu z daleka i zostawiłem książkę w prezencie. Nie rozumiem jego prozy – nie przebrnąłem przez „Morfinę” – ale ludzie chwalą. No cóż – wypada życzyć powodzenia.

            Wojciech Cejrowski wyglądał na zmęczonego i smutnego. Widać też że ostatnie lata nie były dla Niego łaskawe – zestarzał się ewidentnie. Pamiętam o jako pełnego werwy prowadzącego programu „WC kwadrans” – błyskotliwego, elokwentnego, nigdy nie przekraczającego granicy dobrego smaku. Pozwalającego by zaproszeni do studia lewicowi idioci sami pokazali publiczności swe matołectwo i to w pełnej krasie… Potem program Mu zdjęto – mimo protestów dziesiątków tysięcy widzów. Wrócił po latach ale już zniszczony. Dowcip stał się szyderczy, wyszedł z Niego dziwny cynizm, z dobrym smakiem też zaczęły pojawiać się problemy… Szkoda, wielka szkoda człowieka.

            Podpisywanie to straszny młyn – sądząc po ubytku kalendarzyków dałem ok 250 autografów. Rozdawałem dwa różne – jeden ze zdjęciem pomnika Wędrowycza który stoi w Wojsławicach. Drugi z obrazkiem z okładki komiksu o krasnoludach. Kalendarzyki to w ogóle ciekawa rzecz. Każdy chętnie je bierze i umieszcza w portfelu – ale nie słyszałem by komukolwiek kiedykolwiek do czegokolwiek się przydały. Na szczęście druk kosztuje grosze a ludzie się z nich naprawdę cieszą.

            Postawiłem na stoliku ukraińskie wydanie „Kronik Jakuba Wędrowycza” – wzbudziło pewne zainteresowanie, trzy osoby były zainteresowane kupnem.

            Jakub Ćwiek pojawił się na chwilę gdy kończyłem podpisywanie książek – patrząc z boku mogę ocenić ze zmężniał, z dużego chłopca którym był jeszcze parę lat temu stał się mężczyzną. Idzie dzielnie moim tropem. Pisze dużo i dobrze, walczy o godne miejsce w naszym małym światku. Nie wiem co osiągnie i jak wysoko skoczy – ale sądzę że nadchodząca dekada będzie dla Jego projektów decydująca.

            Kolejka fanów do Rafała Kosika – budząca szacunek. Wydaje mi się że jego konsekwentna bodaj 7-letnia praca nad serią „Felix Net i Nika” wydała naprawdę niezłe owoce. Patrząc pragmatycznie - po śmierci Szklarskiego, Nienackiego, Nizurskiego zrobiło się pusto i smutno. Przydałby się godny następca…

 

            Wychodząc z targów niemal wpadłem na dziwnego osobnika. Najpierw uderzyła mnie ziemista cera, niechlujny ubiór i rybia twarz dziwnie wyprana z jakichkolwiek emocji. Dopiero po chwili zorientowałem się skąd znam tę postać. Redaktor michnik – bo o nim tu mowa, w realu wygląda znacznie gorzej niż na zdjęciach. Wydaje mi się że dotarł do kresu – lata zanurzenia w zło dają o sobie znać. Jak to pisałem kiedyś „trzeba się całe życie starć by na starość mieć piękną twarz”… Targnęły mną sprzeczne uczucia – z jednej strony szczerze nienawidzę tego typa. Jest jednym z architektów III RP. Jest jednym z ludzi przez których żyjemy w kraju biednym, poddawanym eksploatacji przez zdegenerowane elity wewnętrzne i brutalniej kolonizacji zewnętrzej. Jest jednym z tych przez których upadło hasło „Dla komuny Norymberga” skutkiem czego żyjemy w kraju nierozliczonych zbrodni, gdzie niedawno dopiero zaczęto odnajdywać groby skrytobójczo pomordowanych patriotów. Jest synem człowieka który usiłował zniszczyć naszą przedwojenną państwowość i bratem zdegenerowanego mordercy. Dla mnie jest też człowiekiem który wraz ze swoją sitwą podstępnie ukradł gazetę mającą służyć całej opozycji.

            Z drugiej strony mu współczuję trochę. To już wrak człowieka i zbliża się dla niego chwila gdy znajdzie się po tamtej stronie. Jeśli wyznaje religię swoich przodków czeka go szeol – żydowska otchłań śmierci, a o przyjściu Mesjasza – piekło. Jeśli wierzy w religię której chrzest kiedyś przyjął – czeka go sąd ostateczny i zapewne surowy wyrok. Jeśli w nic już nie wierzy rozwieje się w niebycie i zostanie po nim tylko pamięć potomnych. Jak go zapamiętamy? Jak najgorzej. Ale nawet to pół biedy – bo dzisiejsze gimbusy nigdy nawet nie dowiedzą się że był ktoś taki… Zmienił świadomość swojego pokolenia. Ale to pokolenie w znacznej części wegetuje dziś na głodowych emeryturach i dziś żałuje swoich wyborów z pocz. lat 90-tych. Młodzi mają go gdzieś, dla nich ot tylko nazwisko w długim poczcie zdrajców, kolaborantów i kanalii. Dla obecnej władzy jest już tyko pożytecznym idiotą – czasem przydaje się jak pudło rezonansowe propagandy, ale jego akcje spadły wraz z dołowaniem nakładu jego gazety. Tak czy inaczej przegrał – i ta świadomość będzie z roku na rok coraz bardziej obecna w jego życiu…

https://atria.edu/rtp-live/ https://www.dilia.eu/rtp-slot-pragmatic/