BLOG

Czarna Góra Andrzej Pilipiuk

O kolonizacji

                Jak wygląda typowa kolonia? Przybywa biały. Zazwyczaj już w chwili przybycia stoi ponad prawem lokalnym. Zazwyczaj lepiej takiemu nie fikać bo z metropolii przybędzie odsiecz. Bardzo często biały wchodzi w układ z lokalnymi kacykami. Kacykowie korzystając z tego kontaktu dostają broń lub inne środki umożliwiające im pokonanie lub likwidację rywali. Biały posiada bezwzględną przewagę ekonomiczną nad tubylcami. Obojętne czy są to eurosy w walizce czy garść paciorków i bele perkalu. Zazwyczaj są to przedmioty niewiele warte w kraju z którego przybywa ale niemożliwe do wytworzenia – a przez to cenne w kolonii.

                Biały nabywa rzeczy pozornie bezwartościowe. Lasy palm kauczukowych, stare kratery wypełnione glinką kimberlitową, jałowe grunty kryjące ropę, rudy wolframu etc. Biały posiada ogromną przewagę cywilizacyjną. Może zaoferować masę przedmiotów luksusowych, lub zwyczajnie użytecznych. Czy będą to żelazne motyki i maczety, czy alkohol – warto popracować u białego by wejść w posiadanie tych dóbr. Kacykowi warto też wejść z nim w układy i zmusić współplemieńców by pracowali dla białego… Watro ułatwić białemu życie, np. udupić kowala który wytapia żelazo z rud darniowych i kuje własne motyki. Z czasem sieć powiązań kacyka i kolonizatora staje się nierozerwalna a kacyk zaczyna pracować dla kolonizatora kompletnie nie licząc się z prawami i potrzebami swojego plemienia. Jest za to wynagradzany przedmiotami np. starą koszulą lub znoszonym kapeluszem które pozwalają mu w oczach współplemieńców stać się „prawie białym”. W pewnym momencie kacyk orientuje się że że biały zrobił go w konia, że latami wykupił całą ziemię i wszyscy pracują dla niego, w dodatku za psie pieniądze, a pośrednictwo kacyka staje się powoli zbędne. W tym momencie kacyk ma dwa wyjścia – wykorzystać resztę autorytetu i stanąć na czele buntu, albo kontynuować interes z białym przedstawiając mu nowe możliwości łupienia plemienia i degradując się do pozycji obozowego kapo.

                Co ty na to nasz kac... tj. co pan na to panie premierze?

Czy 12 tyś to dużo?

                Dziennikarze wywęszyli, że żona J.Owsiaka zarabia w WOŚP 12 tyś miesięcznie. Sądząc z wiader jadu wylanych w artykułach naszym żurnalistom kiepsko ostatnio płacą… Z jednej strony nie podoba mi się że fundacja płaci swoim pracownikom (nie tak wiele – na 33 osoby idzie około miliona rocznie). Słowo fundacja ad definitione powinno oznaczać działanie non profit. Z drugiej rozumiem – kobieta tyra jak na etat – wynagrodzenie jakieś się należy… Czy tak wysokie? To zależy od zakresu obowiązków, odpowiedzialności, jakości pracy, korzyści które niesie… Np. jeśli kobieta negocjując zakupy na kwotę 10 milionów wyszarpie 3% rabatu – to warto jej dać ze 140 tyś rocznie. Gorzej jeśli korzyści z jej zatrudnienia brak…

Przykra sprawa...

                Jan Paweł II przed śmiercią polecił kardynałowi Dziwiszowi by spalił jego osobiste notatki – kilka brulionów zapisków dotyczących głównie przemyśleń związanych z rekolekcjami. Kardynał prośby zwierzchnika i przyjaciela nie spełnił – papiery schował a obecnie przygotowuje do druku. Książka wyszła z tego pokaźna – 700 stron.

                Z jednej strony – postąpił nieładnie. Polecenie było przecież jasne i jednoznaczne. JPII pozostawił ogromną spuściznę pisaną – którą będziemy długo jeszcze badać i analizować. Zawarł w niej to co chciał nam przekazać. Lektura notatki mogą zawierać treści nie do końca jeszcze przemyślane, koncepcje odrzucone jako błędne etc.

                Z drugiej strony niestety nieraz bywało tak że bezcenne notatki i dzienniki wielkich ludzi, dzieła literackie i poezje trafiały do kominka – ku rozpaczy nas, badaczy przeszłości.

                Co ja bym zrobił? Ja też sprzeciwiłbym się woli zwierzchnika. Zachowałbym to dla przyszłych pokoleń. Ale zachowałbym jako zbiór zastrzeżony – do dyspozycji kolejnych papieży i osób przez nich upoważnionych. Jako rzecz cenną ale nie przeznaczoną dla ogółu.

Georadar w Treblince

                Doczytałem sobie trochę o badaniach na terenie obozu w Treblince. Na początku ubiegłego roku zrobiono pomiary georadarowe. Tak jak przypuszczano w glebie pozostały fragmenty gruzu a czasem tylko negatywy po wybranych fundamentach. Odnaleziono splantowaną rampę, zlokalizowano gdzie były komory gazowe i zbiorowe mogiły. Jak się okazało dotychczasowa rekonstrukcja była niedokładna - teren obozu był nieco większy niż obecna strefa upamiętnienia. Zaburzenia struktur gleby siegają nawet 10 metrów w głąb. Zasadniczo wszystko pasuje do opisów sporządzonych przez ocalałych więźniów.

Tu jest kawałek wywiadu z kobietą prowadzącą badania

http://www.youtube.com/watch?v=Y_KlguI-z08

 

A tu można sobie zobaczyć jak wygląda obecnie teren obozu. Nie jestem zolennikiem sztuki nowoczesnej - ale założenie kommemoratywne uważam za  interesującą próbę zmierzenia się z trudnym tematem...

http://www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=43gzRujgYHY

                Tym samym całkowicie obalono twierdzenia negacjonistów holocaustu powołujących się na „badania” anonimowych Australijczyków którzy podejmowali próby podobnych badań i wierceń przy uzyciu świdrów rdzeniowych na terenie poobozowym w 1999 roku.

Gender versus Islam 1:0

                Chłopak, muzułmanin z Bangladeszu po emigracji do USA przeprowadził się do Kanady. Tam zmienił sobie płeć, znalazł chłopaka, a ostatnio planuje wystartować w konkursie na Miss World. Zasadniczo jestem tolerancyjny – ale to już chyba przegięcie… Drugiemu zablokowano próbę startu na Miss Russia. Na starych afiszach teatralnych umieszczano czasem z dumą napis: „W roli Otella prawdziwy Murzyn”. Czy doczekamy afiszów „wszystkie występujące kobiety są naturalne”?

Radio Erewań...

                Hmm… No i mniej więcej się wyjaśniło. Obrady nie będą w Auschwitz tylko w Krakowie, nie będą w nich brali udziału tylko Żydzi ale parlamentarzyści z wielu krajów. Kneset po prostu przysyła DUŻĄ delegację. Parlamentarzyści skorzystają z okazji i zwiedzą obóz bo to niedaleko. Niestety jest jedna łyżka dziegciu w tej beczce miodu – obrady poprowadzi znana kłamczucha - polska marszałek sejmu ewa kopacz.

                W imieniu normalnych Polaków przepraszam przybyłych Żydów za ten akt antysemityzmu… I proszę - uważajcie nanią zeby Wam jakiegoś numeru nie wywinęła, bo kobieta widuje rzeczy których nie było... Przekopywanie ziemi na metr w głąb, polskich lekarzy przy sekcjach...

Znowu nie było trotylu?

                Prokuratura wojskowa ustaliła że na ok 300 zbadanych fragmentach prezydenckiego Tupolewa nie ma śladów materiałów wybuchowych ani produktów ich degeneracji. Nie czuję się specjalnie uspokojony. Po pierwsze nie wyjaśniono dlaczego wcześniej wykrywano trotyl. Po drugie – w przypadku bomby termobarycznej eksploduje gaz lub zawiesina paliwa (np. …lotniczego). W dodatku po wcześniejszych kompromitacjach naszej prokuraturze wojskowej jakoś dziwnie nie ufam…

                Przypomina mi się gorzki dowcip z czasów komuny rozpowszechniony w postaci rysunku p.Sawki. „nie było żadnego Katynia a jak nie przestaniecie o tym gadać to was spotka to samo”. 

dziesiątki smutnych dni...

                Nadal nie można ze stuprocentową pewnością ustalić gdzie pochowano zwłoki Anny Walentynowicz. Rodzina legendarnej suwnicowej walczy o możliwość przeprowadzenia kolejnych ekshumacji i badań DNA.

                Platforma Obywatelska według badań CBOS-u powoli odrabia straty i dogania w sondażach PiS. W jednej z dyskusji ładnie podsumowano „Polacy jako zbiorowość cierpią na syndrom sztokholmski”. Ostatnim dniem rządów PO powinien być dzień w którym wyszła na jaw podmiana ciał. Albo dzień publikacji zdjęcia ucieszonego tuska na wrakowisku. Albo dzień kradzieży naszych oszczędności z OFE, albo… Jak wiele takich strasznych i ponurych dni za nami… I co? I nic... Naród niewolników...

Anaruk

                Powieść „Anaruk - chłopiec z Grenlandii” ukazała się po raz pierwszy w 1937 roku. Opublikował ją początkujący wówczas badacz polarny Czesław Centkiewicz. Przypuszczalnie jej inspiracją był pobyt w wiosce Eskimosów i zimowanie na Grenlandii które miało miejsce po 1932 roku.

                „Anaruk” jest jedną z „odwiecznych” lektur szkolnych książkę omawiają kolejne pokolenia uczniów. Na Grenlandii w międzyczasie zmieniło się wszystko. Eskimosi mieszkają w domach, mają elektryczność, TV, a nawet internet. Mniej polują – szereg gatunków fauny arktycznej jst obecnie pod ochroną. Dzieje głównego bohatera z powiastki etnograficzno – morlizatorskiej zamieniły się niepostrzeżenie dzieło historyczno- przygodowe i ciekawy dokument minionej epoki.

                A mnie gryzie problem: co było dalej. Z Anarukiem żegnamy się na brzegu oceanu. Centkiewicz pozostawił mu w prezencie swój sprzet obozowy i odpłynął statkiem wielorybniczym na Spitzbergen. 12-letni Anaruk urodził się po 1920-tym roku. Jeśli żyje ma najwyżej 94 lata. Znamy relację jednostronną: Jak Centkiewicz widział Anaruka i jego życie. Może warto odszukać chłopca (tj. obecnie czcigodnego starca) i wypytać – jak on zapamiętał polskiego podróżnika? Moż warto pogadać z jego potomkami? Panowie dziennikarze - do dzieła, rezerwujcie sobie lot na Grenlandię. . 

a tu dla ciekawych fragment filmu z epoki.

http://www.youtube.com/watch?v=ECsb5DeCNOc 

Jeszcze o knesecie w Auschwitz...

Tematem zajęła się Fronda - problem w tym że głównie cytują list człowieka z towarzystawa ziemiańskiego, który jest zasadniczo przeciw, ale mało konkretów. Argument główny: zagrożenie suwerenności. Trochę chyba dęty argument - bo to obcy parlament i stanowi prawa dla swojego kraju - to raczej Żydzi powinni się buntowac ze ich ustawy przygotowuje się gdzieś za granicą Izraela. 

Z drugiej strony protokół dyplomatyczny wymaga by obcego urzednika przybywajacego oficjalnie powitał odpowiadający mu rangą urzędnik miejscowy. To co? Wyślemy tam 60 naszych posłów? Przecież tych buraków wstyd Żydom pokazać... 

http://www.fronda.pl/a/czy-obrady-knesetu-w-polsce-sa-legalne,33562.html

Kolejne problemy: Obecnych będzie ok 60 posłów ze 120 - czyli chyba nie będa mieli quorum by coś konkretnego uchwalić - to jeszcze bardizje gmatwa całą sprawę. Skoro to wjazdowe posiedzenie to powinni zabrać większość parlamentarną. Jeśli tylko wycieczka posłów czemu tak to nazywają? 

Żydzi zapowiedzieli podjęcie w czasie tych obrad uchwały piętnującej okreslenie "polskie obozy". To miło z ich strony. 

Cała sprawa nadal budzi jednak moje wątpliwości. 

Powinni jednak zapytać o zgodę. A jeśli zapytali - a nasi się zgodzili - powinny nas o tym poinformować media.  

https://atria.edu/rtp-live/ https://www.dilia.eu/rtp-slot-pragmatic/