BLOG

Prywatyzacja wojny!?
- sobota, 19, kwiecień 2014 20:50
- Andrzej Pilipiuk
Władze ukraińskie wyznaczyły konkretne stawki za każdego schwytanego „zielonego ludka” – rosyjskiego instruktora separatystycznych bojówek. Jeśli ktoś takiego wyśledzi i dostarczy na posterunek może liczyć na nagrodę – nawet 10 tyś dolarów. Gdyby zaś ktoś skrzyknął drużynę i samodzielnie odbił budynek rządowy zajęty przez separatystów może liczyć na naprawdę poważne pieniądze… Myślę że Ukraińcy mający za sobą epizod służby w Legii Cudzoziemskiej (a jest takich trochę) już się szykują do akcji.
Obrazek z Krakowa
- sobota, 19, kwiecień 2014 20:35
- Andrzej Pilipiuk
Idą ludzie ze świeconką a tu na rogu ulicy stoi sobie dobrze ubrany staruch i ostentacyjnie czyta szmatę urbana... Kraków to kulturalne miasto - wiek stanowi imunitet - nikt nie dał prowokatorowi w japę...
Smutne - komuna ćwierć wieku temu padła ekonomicznie, zbankrutowała ideologicznie, skompromitowła się totalnie na wszystkich polach - ale takie pluskiewki ciągle wyłażą z rozlicznych szpar i szparek... Kim był ten człowiek wtedy? Gdzie wyuczył się tej pogardy dla "mniej oświeconych"?
Co dalej z Ukrainą.
- sobota, 19, kwiecień 2014 19:17
- Andrzej Pilipiuk
WARIANTÓW ROZWOJU SYTUACJI JEST KILKA.
1) wycofywanie się kapitału międzynarodowego z Rosji uderzy w interesy oligarchów i samego Putina. Zadowolą się Krymem, jeszcze trochę postraszą i będzie powiedzmy 4-5 lat spokoju nim znowu dojrzeją by coś chapnąć. To jest wariant optymistyczny ale wbrew pozorom realny..
2) "odzyskanie" Odessy - "najbardziej rosyjskiego z ukraińskich miast" - czyli całkowite odepchnięcie Ukrainy od Morza Czarnego. Będzie to silny cios - bo na szelfie leżą ukraińskie zasoby ropy i gazu.
3) oderwanie wschodnich obłasti z donieckim zagłębiem wydobywczo - przemysłowym. W tym momencie Ukraina straci znaczą część potencjału przemysłowego.
4) Okrojenie terytorialne i wasalizacja reszty kraju na wzór Białorusi. (choć swoją drogą Łukaszenko co i rusz pokazuje ruskim figę czasem nawet wyjmując tę rękę z kieszeni...)
5) Wasalizacja Ukrainy, zmiana władzy na Białorusi jako wstęp do odbicia Pribałtyki... To na szczęście raczej mało prawdopodobne...
Bardzo wiele zależy od trzech czynników:
a) postawy zachodu
b) determinacji Kijowa.
c) czasu. Rosyjscy poborowi kończą służbę. Niebawem w koszarach zastąpią ich młodzi rekruci których trzeba szkolić od zera.
*
Trudno ocenić jak będzie wyglądała ewentualna wojna. Raczej nie jak II woja św. Ale jeśli dojdzie do uderzenia wojskami pancernymi stracona bedize 1/3 kraju. Ukraina jest płaska jak stół. Sensowną rubież obronną można postawić na Dnieprze i jego dopływach. Być może uda się ją utrzymać. Rosja może rozwinąć front od strony Białorusi. W takim przypadku zagrożony będzie Kijów.
Optymalny moment atak militarny jest jutro nad ranem - katolicy, prawosławni i unici mają Wielkanoc. Niedziela godź 4 rano - to ulubiona pora rosyjskich sztabowców.
*
bodaj 28 lutego pisałem na moim blogu że Ukraina powinna poprosić NATO o pomoc w postaci osłonięcia wschodniej granicy... Chylę głowę nad swoją przenikliwością... Tylko co nam z tego?
Pocztówka z tuskolandii
- środa, 16, kwiecień 2014 23:02
- Andrzej Pilipiuk
Od Euro 2012 minie niebawem 2 lata. Tymczasem mało kto wie że spółki powołane do obsługi imprezy nadal istnieją, mają się dobrze, a ich prezesi zarabiają nawet 30 tyś miesięcznie. Czym zajmują się te agendy? NADAL ROZLICZAJĄ KOSZTA IMPREZY Z PODWYKONAWCAMI.
100'000
- środa, 16, kwiecień 2014 14:35
- Andrzej Pilipiuk
Sto tysięcy odwiedzin mojej storny w 18 miesięcy.
DZIĘKUJĘ ;)
O tempora...
- środa, 16, kwiecień 2014 12:52
- Andrzej Pilipiuk
16 latek z Klamr który pod wpływem alkoholu rozbił auto zabijając siedmioro rówieśników nadal przebywa w szpitalu.
Powiedział dziennikarzom że nie czuje się winny. Socjopata jakiś!?
Nad fiordem...
- środa, 16, kwiecień 2014 11:39
- Andrzej Pilipiuk
Podczytuję sobie ponad stuletnią (premiera 1900r.) książkę dla dzieci „Nad dalekim cichym fiordem” Agot Gjems-Selmer. Wyobraźcie sobie „Dzieci z Bulerbyn” Astrid Lindgren okrojone z przygód i pozbawione humoru… Mieszka sobie dziewczynka na północ od Trondheim. Ojciec lekarz, mama prowadzi dom, trójka rodzeństwa snuje się w tle, kolejna trójka już nie żyje. Starsza siostra zachwycona Nansenem pisze do niego listy. Braciszek chorował – odratowali cudem. Poza tym w zasadzie nic się nie dzieje. Treść dominują długie, statyczne, melancholijne (choć ładne) opisy życia w surowym klimacie… Jestem w połowie ale druga część nie zapowiada się lepiej.
Książka jest wartościowa bo podobnie jak „Anaruk…” Centkiewicza pokazuje odmienne warunki życia dziecka w innych czasach i miejscu.

Ps. Dopisuję wieczorem. Doczytałem. Opis Wigiii, wzmianka o Lapończykach.
Niestety aż do samego końca w zasadzie brak fabuły.
O nienawiści
- środa, 16, kwiecień 2014 10:15
- Andrzej Pilipiuk
Premier tusk w odpowiedzi na zrzut że jego córka robi zakupy pod ochroną BOR-u przytoczył sms-y które dziewczyna podobno dostała. Cytując ten najmniej wulgarny:
"Chciałem spytać czy już wiesz, gdzie będziesz próbowała się ukryć i uciec, bo chyba świadoma jesteś, że jak kundlowi zdejmiemy ochronę to i z was nikt nie przeżyje."
Premier tusk czyni słusznie wysyłając córcię na zakupy z obstawą. SMS bowiem mówi prawdę. Gdyby nie było ochrony – długo by nie pożył. Tylko że nie zabiłby ich żaden „ciemny lud smoleński” jak to sugerują ale zwykli ludzie doprowadzeni do skrajnej nędzy nieudolnymi rządami.
Z tuskiem policzyliby się chętnie przedsiębiorcy-podwykonawcy którzy splajtowali na budowie autostrad i stadionów na euro. Ludzie z branż które zarżnięto podatkami by zrobić miejsce dla firm należących do niemców. Jego synalek „Józef Bąk” zapewne zginąłby z ręki desperatów którzy utopili życiowe oszczędności w Amber-gold.
Kasia „mam szpilki za 1800” i jej mama pewnie by przeżyły. W Polsce nie mamy tradycji zabijania kobiet.
*
Co do płączów nad zdziczeniem społeczeństwa - panie premierze zbiera pan to co zasiał. Pan i pańska formacja od 10 lat plujecie, szczujecie, sączycie nienawiść, poniżacie ludzi, lejecie jad wiadrami. Dawaliście otwarte przyzwolenie na eksplozję chamstwa w przestrzeni publicznej. Co więc dziwnego że was to w końcu obryzgało?
O pronografi
- środa, 16, kwiecień 2014 00:43
- Andrzej Pilipiuk
Istnieją dwie odmiany pewnego odwiecznego zjawiska jak dwie strony tej samej monety. Erotyka i pornografia.
Gołe baby i fallusy rysowali już jaskiniowcy. Poziom tych prac często przywodzi na myśl bazgroły z miejskich szaletów – kto bywał na wykładach prof. Gąssowskiego ten wie – reszta musi uwierzyć na słowo, albowiem z reguły tych malowideł nie reprodukuje się w albumach.
Wraz z rozwojem cywilizacji nastąpiła pewna specjalizacja estetyczna. Erotyka i pornografia rozdzieliły się.Widzimy to m.in. na freskach pompejańskich. Nagość po prostu na nich występuje. Ale na co innego pozwalano sobie w przestrzeniu miejskiej czy w domach prywatnych, a co innego malowano na ścianach domów publicznych. Kontrast jest wyraźny.
Granica jest płynna i definicje w rodzaju „narządy płciowe we wzajemnym ruchu” - jak to klepnął kiedyś nasz sejm nie oddają istoty rzeczy. W dodatku istnieją różnice indywidualne i kulturowe a poczucie smaku i skłonność do kontemplacji pewnych obrazków zmieniają się też z wiekiem, wrażliwością, wykształceniem, rodzajem formacji intelektualnej i dojrzałością.
Dla mnie granica przebiega po linii intencji przedstawienia. Czy pokazujemy nagie ciało dla zachwytu nad jego pięknem, czy produkujemy materiały pomocnicze dla nastoletnich onanistów. Proporcje? Zapewne coś koło 1:99. Niestety większość ludzi kompletnie nie jarzy o co biega.
Miałem w ręce album "Erotyczne antyki" - autorka ewidentnie nie chwytała tak subtelnych różnić. Obok delikatnych figurek w brązu przedstawiających roznegliżowane dziewczęta, umieściła skrajnie prymitywne obrazki pornograficzne drukowane w czasach wojen napoleońskich. Dorzuciła garściami dzieł z dalekego wschodu - które powinny być zgrupowane w oddzielnym rozdziale, oraz uzupełniła całość dziełami z gatunku żartów rysunkowych. Chaos obrazujący bałagan który miała w głowie...
Związki pornografii z prostytucją, promocją zboczeń i innymi patologiami społecznymi są oczywiste dla każdego kto potrafi ruszyć głową i czasem coś czyta (takie papierowe z mnóstwem literek i bez obrazków). To jest przemysł: wielki, bezwzględny, dochodowy i świetnie zorganizowany. Coś jak przemysł tytoniowy czy monopol spirytusowy. Zapewnia pracę masie ludzi, ale bazuje na uzależnieniach i podsycaniu słabości. Wreszcie szkodzi wytwórcom i użytkownikom wyrobów, oraz emituje rozmaite trucizny do środowiska.
Praktycznie zawsze okalecza. Czasem zabija.
*
Powyższy wpis nie spodobał się moderatorowi pewnego froum.
Na wschodzie - gorąco.
- wtorek, 15, kwiecień 2014 10:24
- Andrzej Pilipiuk
Ukraińcy zabrali się ostro do roboty. Najwyraźniej nie chcą powtórki Krymu. W Doniecku i Sławiańsku trwa operacja wojskowa – jej celem jest wyparcie i aresztowanie prorosyjskich separatystów. Użyto czołgów i transporterów opancerzonych oraz regularnej armii.








