Pomysł
- wtorek, 15, kwiecień 2014 10:23
- Andrzej Pilipiuk
25 lat temu na morzu Norweskim, opodal Wyspy Niedźwiedziej zatonął sowiecki okręt podwodny Komsomolec. Przyczyną zatonięcia był pożar w przedziale rufowym który wybuchł gdy okręt był na głębokości 300 metrów. Zdołano go podnieść na powierzchnię. Na szczęście udało się też wyłączyć reaktor. Załoga wiele godzin czekała na ewakuację z płonącego tonącego wraku – sowieckie dowództwo zabroniło Norwegom ratowania marynarzy. W efekcie przeżyło tylko ok. 20 rozbitków z ok. 70-cio osobowej załogi.
Wrak Komsomolca leży dziś gdzieś na dnie oceanu na głębokości ok. 1700 metrów. Na okręcie najprawdopodobniej nadal znajdują się torpedy z głowicami atomowymi. Mam pomysł racjonalizatorski. Gdyby tak po cichu wysłać naszą misję oceanograficzną, odszukać wrak, i torpedy wydobyć? Zyskujemy dzięki temu 4-8 własnych bomb atomowych. Będzie z tym sporo roboty – nie znamy kodów uzbrajających ani odpalających – ale najważniejsze elementy – zapalniki i materiał rozszczepialny są. Jedną można odpalić w sztolniach pod np. Górami Świętokrzyskimi – niech świat się dowie że mamy kły i pazury… Reszta niech czeka na czarną godzinę.








