BLOG

Czarna Góra Andrzej Pilipiuk

obciachowe tytuły magisterek?

                Gdy jeszcze studiowałem zetknąłem się z problemem pozyskiwania danych. Konkretnie kilka razy grzebałem w pracach magisterskich i doktoratach by zorientować się choć ogólnie w różnych niszowych tematach.

                Doktoraty były jakoś tam dostępne. W bibliotece instytutu historii techniki – od ręki. Na UMCS-ie teoretycznie nie było takiej możliwości bez uzyskania zgody autora ale zlitowali się bo przyjechałem z daleka. Co do magisterek – u nas na archeologii był katalog i można było uzyskać wgląd do nich po napisaniu podania. Na etnografii udostępniali je w czytelni od ręki i każdemu chętnemu. Na dziennikarstwie można było sprawdzić co kto napisał – ale z udostępnianiem był klops. Za to na historii KATALOG PRAC MAGISTERSKICH BYŁ POD KLUCZEM I NIE UDOSTĘPNIANO GO NIKOMU. Rozumiecie? Nie piszę o pracach - piszę o ich KATALOGU.

                Może się mylę – ale sądzę że był nacisk polityczny. (a TW wśród kadr instytutu nie brakowało). Dla wielu naszych polityków, „intelektualistów” i „autorytetów moralnych” którzy pozowali na niezłomnych opozycjonistów a ukończyli ten wydział już same tytuły magisterek byłyby kompromitujące w oczach wyborców.

Jak smutno i gorzko być niewolnikiem

                Cztery lata temu przed tragicznym Kwietniem 2010 prezydent Kaczyński dał Amerykanom zielone światło na poszukiwanie gazu łupkowego w Polsce. Technologia była już przetestowana w USA rozkręcano właśnie na wieka skalę wydobycie komercyjne. Na terenie naszego kraju mieliśmy złoża zbadane w latach 70-tych (opracowano nawet wówczas technologię wydobycia takiego – niestety kiepską).

                Koncepcja była prosta: zagraniczniacy informacje gdzie szukać dostaną za frajer. (tu będziemy stratni bo jednak odwierty robiliśmy za swoje dziś byłby to wielomiliardowe koszta…) Już za swoje wykonają badania weryfikujące dawne wyniki. Poszukają tam gdzie my nie wierciliśmy a gdzie może coś być. Zrobią odwierty badawcze. Jak dobrze pójdzie przerobią badawcze na wydobywcze. Gaz się częściowo wpuści do naszych rurociągów krajowych, częściowo spyli a kasiorkę podzieli. W zależności od szacunkó LISTNUM 1) mamy surowca na 50-100 lat dla siebie i na eksport. Zatem czas start i w powiedzmy 2020-tym Polska będzie w Europie głównym graczem. Przy okazji zwiększy to nasze bezpieczeństwo bo Kuwejtów, zwłaszcza takich gdzie się wtopiło kasę bronić po prostu trzeba.

                Zwolennicy gazu łupkowego zginęli w Smoleńsku. Rząd zaś niepowtarzalną szansę zaczął na chama SABOTOWAĆ. Najpierw koncesje trafiły w ręce dziwnych spółek w tym kontrolowanych przez Rosjan. Potem okazało się że jest bajzel w przepisach i nikt ich nie prostuje. Do tego legendarna Polska korupcja – amerykanie zgłaszali jej próby – ale organa śledcze bagatelizowały problem. Amerykańskie firmy czekały 3 lata aż ich propozycje zaczną być traktowane poważnie. (a chodziło przecież o interesy na setki miliardów dolarów…) wreszcie zniechęcone zaczęły się wycofywać z tego interesu.

                Drugiego Kuwejtu nie będzie – bo nie. Ani w 2010-tym ani nigdy. Jesteśmy niewolnikami i mamy pozostać niewolnikami. Wnuk wermachtowca tusk złożył nas w ofierze na ołtarzu przyjaźni z putinem i merkel…

               Patrzę na Norwegię. Dostatni kraj zadowolonych ludzi. Z nikłym bezrobociem, doskonałymi kolejami, odpucowanymi zabytkami, czyściutkimi miasteczkami. Spora część tego dobrobytu to petrodolary. W dodatku część zysków jest odkłądana na specjalne fundusze - na czarną godzinę na kazdego Norwega przypada równowartość kilkuset tyś koron. 

              To była także nasza przyszłość. Przyszłość którą budować próbował Lech Kaczyński. To była przyszlość którą naszym dziecion ukradł i zmarnował tusk. 

upiory czasu przedwyborczego

                O Januszu Korwin-Mikke dwaj byli członkowie UPR (obecnie działacze PO) opowiedzieli że pił wino „z gwinta”. Urażony pomówieniem Korwin jednemu zarzucił gwałt na kelnerce (zatuszowany ponoć przez policję), drugiemu homo-zaloty do kelnera.

                Hmmm… Widzę dwie możliwości. Albo nasza klasa polityczna reprezentuje naprawdę żenujący poziom, albo to ze strony prezesa kolejny rozpaczliwy przedwyborczy strzał w stopę…

                A prof. Maciej Giertych wezwał sympatyków LPR do popierania w eurowyborach PO. W PO nikt jakoś się nie brzydzi poparcia i towarzystwa „faszysty”, „faszysta” też polubił platformę – choć jeszcze w 2005-tym roku o jego synu ministrze EN skandowano „Giertych do wora, wór do jeziora”.

               tusk wydał 7 milionów zł na spot przedwyborczy. Biorąc pod uwagę długość trwania "dzieła" koszt minuty gotowego materiału bije o głowę holywoodzkie produkcje, a biorąc pod uwagę koszt całości filmik był droższy niż niejeden hicior kina polskiego ostatnich lat...

O legalności postępu

Z patologiami i ich legalizacją jest cholerny problem.

Weźmy takie narkotyki. Zasadniczo byłbym za legalizacją wszystkich - i niech durnie zaćpają się na śmierć. Ale legalizacja da tez skutki uboczne ćpuny zanim wymrą mogą na haju skrzywdzić masę ludzi.

Praca w niedzielę powoduje że pracować w tym dniu mogą ludzie którym problem zwisa ale też pracować muszą ci którzy woleliby iść do kościoła.

Kilkuletnia legalność eutanazji i olanie kontroli jej przeprowadzania w Belgii i Holandii doprowadziła do tego że lekarze dziś chcą już dobijać chorych bez uzyskania ich woli jedynie za zgodą rodziny, albo i bez niej... 

Legalność prostytucji (de facto w Polsce już jest legalna) zwiększa jej dostępność. Ile nieszczęść to rodzi?

Legalizacja aborcji już spowodowała gigantyczną katastrofę demograficzną w europie zachodniej w Rosji i na Ukrainie. (a i u nas byłoby inaczej gdyby było nas o milion więcej...).

Wszystko to - bardzo różne zjawiska - sprowadza się do jednego wspólnego mianownika. Dekonstrukcji. Różne grupy i grupki domagają się legalizacji patologii i zamiast dostać od społeczeństwa w łeb otrzymują zielone światło.

Teraz pytanie czy to zamierzone działanie jakichś sił czy też zwykła degeneracja demokracji.

*

Jak okazać schizofrenię postępowego lewactwa? Przede wszystkim zadać podstawowe pytanie:

Czy chciałbyś/chciałabyś żeby twoja córka pracowała w takich zawodach: striptiz, pod latanią i filmy porno.

Nokautuje każdego postępowca, każdą feministkę.
Zwolennicy libertynizmu też dziwnie się na tym prostym pytanku zacinają albo od razu obrażają.

Mona zadać drugie: czy chciałbyś aby twój syn korzystał z usług prostytutek. I znowu nokaut. I nie chodzi tu bynajmniej o ryzyko złapania syfa czy "adidasa" (choć też jest to czynnik stopujący).

Postępowcy chcą ten postęp narzucić nam. Nie sobie.
Zwolennicy multikulti żyją na strzeżonych "białych" osiedlach.
Eurodeputowani zwolnili się z płacenia vat.
Eksperymenty edukacyjne nie dotyczą dzieci
klasy rządzącej - ona uczy się w elitarnych szkołach prywatnych.
Rozwiązłość ma zniszczyć i obezwładnić plebs.
Czyli nas.

Wracamy do rozwiązań państwa inków.
Czyli de facto do trockizmu.

3% nadludzi i 97% tyrających na nich niewolników... 

Z hitlerem na Moskwę?

Wyimek z dyskusji na Weryfikatorium.

 

*

Sojusz z hitlerem miałby sens gdyby hitler miał równo pod sufitem. Niestety (a może na szczęście) "wódz" miał kompletnego pierdolca.

*

Czy taki sojusz w ogóle był możliwy? Przykład Ukraińców pokazuje że do pewnego stopnia. hitler zainwestował w banderowców. Wyszkolił w Monachium kadry OUN. Jednak proklamacja Ukrainy Karpackiej zakończyła się natychmiastową katastrofą.

Potem było Cool. Do mokrej roboty Ukraińcy nadali się świetnie. Wyłapać lwowskich profesorów i zawlec na egzekucję, mordować Żydów, tropić komunistów etc. Ale jak przyszło do przekucia służby na konfitury było już gorzej. Proklamacja rządu Stećki (suwerenne panstwo ukraińskie w ścisłym sojuszu z III Rzeszą) skończyła się internowaniem w koncłagrze wszystkich niemal jego członków.

Masa Ukraińców (ponad 100 tyś jak się oblicza) zgłosiła się na ochotnika "bić sowietów" powstały z tego "aż" dwie dywizje "ukraińskie" Waffen-SS. większość ochotników w ogóle nie trafiła na front a sowietów zobaczyła już za drutami gdy pilnowali ich jako obozowi wachmani.

Ukraińcy w szeregach wermachtu traktowani byli jak najtańsze mięso armatnie - w bitwie pod Brodami zdaje się mieli ok 80% strat. Efektem była już w 1942 roku masowa dezercja z tych jednostek i zasilanie kard UPA przez ludzi których znaczna część "doświadczenia bojowego" sprowadzała się do udziału w pacyfikacji białoruskich wsi i masowych egzekucjach żydów.

Bez tych "fachowców" Rzeź Wołyńska by się po prostu nie udała. Zresztą poczytajcie choćby książkę "Leśne Ognie" o działaniach 27 wołyńskiej dywizji AK. Starcia AK - UPA obnażały poziom tamtego "wojska" - Ukraińcy dostawali totalny wpierdol nawet jak mieli 3-4 krotną przewagę liczebną.

Ergo: poszli do hitlera jako wierny sojusznik, na dzień dobry dostali batem przez grzbiet, służyli mimo to, dostali kopa na pożegnanie a potem była jeszcze kara ze strony NKWD.

Sowieci mimo wszystko traktowali Ukraińców jak swojaków którzy zbłądzili. Ukarali, (tj. narżnęli jak zboża) ale reszcie pozwolili nadal być niewolnikami. Polaków traktowali jak nieprzyjaciela - Tatarów, niemców, czy Węgrów - jak wroga.

Co do Węgrów - całe pokolenie wykrwawiło się na froncie wschodnim. W bodaj 43 roku Węgrzy postanowili się wypisać z tego interesu. Jak się to skończyło? aresztowaniem generalicji, podporządkowaniem oddziałów oficerom niemieckim, formalną okupacją kraju i natychmiastową deportacją węgierskich żydów do Birkenau. A potem też była kara ze strony NKWD - ostatni węgier - jeniec wrócił do domu za rządów Jelcyna.

Przyjmując że zawarlibyśmy sojusz a hitlerem prawdopodobny jest scenariusz węgierski: zagłada całego młodego pokolenia froncie wschodnim, po wojnie (której hitler moim zdaniem wygrać nie mógł) stalin zapewne zdecydowałby się dokonać ostatecznego rozwiązania kwestii polskiej - jak z Tatarami krymskimi czy Czeczeńcami - likwidacja inteligencji i kadr przywódczych oraz totalna deportacja wszystkich pozostałych Polaków na Sybir.

*

Jedyna szansa - uderzenie na Rosję pod hasłami obalenia sowietów i restauracji monarchii, życzliwie traktowanie autochtonów, tworzenie rosyjskich oddziałów pod dowództwem żyjących jeszcze białych oficerów. W ZSRR każdy najeźdżca byłby traktowany jako wyzwoliciel.

Niestety hiter był durniem i świrem i szansę zmarnował. W czasie wojny 140 tyś Rosjan poddało się z zamiarem przejścia na jego stronę. Wszyscy poszli do obozów koncentracyjnych.

RONA i ROA utworzono za późno i też wartość bojową miały zasadniczo wystarczającą do palenia białoruskich wiosek i mordowania cywilów.

Ale nie musiało tak być. Kozacki korpus kawalerii wermachtu pokazuje co można było zrobić - gdyby Berlin nie przeszkadzał.

"Gwałciliśmy kolegów bo nam kazano"

                Sąd w Zabrzu zdecydował że siostra Bernadeta – przełożona zakładu wychowawczego prowadzonego przez siostry boromeuszki w Zabrzu pójdzie siedzieć na dwa lata (zasądzono jej to już wcześniej ale odraczano z uwagi na stan zdrowia). Inna siostra odsiaduje już wyrok 8 lat pozbawienia wolności.

                O co poszło? W latach 2005-2006 w ośrodku dochodzić miało do rozlicznych patologii. Wychowankowie mieli być bici, starsi na polecenie sióstr dopuszczali się gwałtów homoseksualnych na młodszych. Sąd postawił łącznie 20 zarzutów. Szczerze powiedziawszy sprawa ta wydaje mi się mocno dziwna.

                Po pierwsze – jeśli te zarzuty są prawdziwe - dlaczego skazano tylko dwie siostry? Jak liczny był personel placówki? Pozostali nic nie wiedzieli? To przecież nieprawdopodobne. Dlaczego uniknęli kary?

                Po drugie na ile wiarygodne są zeznania ofiar? Młodzież ze środowisk patologicznych twierdzi: „gwałciłem bo szefowa kazała” – khm… trochę to naiwna linia obrony – sąd jednak dał im wiarę. A swoją drogą gdzie są wyroki dla gwałcicieli?

                Po trzecie to nie był zakład zamknięty: niewinne owieczki „zmuszane” do bicia i gwałcenia kolegów mogły zadzwonić do dowolnej lewicowej gazety i zrobić aferę. Ale nie. Cierpliwie wykonywali polecenia. Bili i gwałcili...

                W materiale filmowym wypowiadał się jakiś typ około 30-35 lat podobno były wychowanek. Ten facet jest prawdziwy? To ile u diabła miał lat w 2005-tym gdy tam siedział!? Zarzuty są niestety przynajmniej częściowo prawdziwe. Ale chyba sąd skazująć dwie zakonnice wykazał się zdumiewającą pobłażliwością wobec innych sprawców. Wydaje mi się też że informacje nim trafiły do prasy zostały mocno przefiltrowane. Coś tu śmierdzi na kilometr. 

I jeszcze jedna

a) chłopy i dziewczęta, pisanie jest cool, nie trzeba się wysilać, nie musicie nawet znać gramatyki. Ortografii, składni etc. też nie - wszak normą językową jest to jak gada i pisze większość. Za pierwszą książkę kupuje się wypasionego mercedesa, za drugą stawia willę, za trzecią kupuje jacht, a prywatne odrzutowce wymagają licencji pilota więc za kasę z kolejnych "dzieł" kupujcie raczej sztaby złota. I nie przemęczajcie się, jedno opowiadanie rocznie to zawyżanie normy, a kto napisze książkę częściej niż raz na pięć lat ten frajer-pracoholik.

b) pisanie jest cool ale żeby cokolwiek osiągnąć trzeba najpierw dużo kuć, napisać 300-500-700 stron wprawek, potem 10 lat zapierdalać, następne 10 już "tylko" zapieprzać, a potem ewentualnie można zwolnić tempo do dwu książek rocznie. Przez pierwsze 10 lat zarobki są gówniane, przez następne 10 w miarę przyzwoite a potem się zobaczy.

wybierzcie sobie która Wam się bardziej podoba - ale ostrzegam: jedna jest nieprawdziwa.

*

Życie to jest walka. Zawsze. Kto spocznie na laurach tego zeżrą. Sorry. Murarz na budowie musi kłaść cegły lepiej niż trzech nielegalnych Ukraińców razem wziętych. Magazynier w "biedronce" musi wykładać chemię szybciej niż inni bo w razie zwolnień to oni polecą a nie on. Pisarz musi być lepszy niż inni bo go dogonią i przegonią w wyścigu do kieszeni czytelników (a także w wyścigu po statuetki puchary i medale). Wygrywa fachowiec z talentem. Zawsze i wszędzie. Nawet przy kopaniu rowów.

Społeczeństwo mamy pasywne. Nie możecie zarażać się tą pasywnością. Nie możecie dać się zgnoić. Mnie zgnoiło liceum. Zgnoiło do tego stopnia że swoją pisaninę odważyłem się pokazać światu mając 22 lata!!! Totalny brak perspektyw wydania książki sprawił że gdy pojawiła się szansa współpracy z "fabryką" miałem w zapasie 1500 stron maszynopisu - wyłącznie opowiadania... I 2 tomy Norweskiego dziennika wymagające jeszcze pracy...
cała reszta musiała powstawać w biegu.

Gdybym nie dał się skopać, gdybym sobie szeregu rzeczy nie odpuścił, gdybym nie przerwał na rok pisania po tym jak mi dziewczyna pokazała drzwi dziś miałbym 30 książek a nie 21 (i 3 rozgrzebane). Kto wie, może nawet dostałbym kredyt na zakup willi?

Walka z gnojeniem przez ludzi, warunki, rzeczywistość jest ważna ale najcięższa i najważniejsza jest walka ze sobą. Ze zmęczeniem, lenistwem, rozmamłaniem, ze skutkami gnojenia. Jeśli ją wygracie to wygracie wszystkie pozostałe. Nawet jeśli nie zostaniecie pisarzami to nie zmarnujecie życia.

Motywacje mogą być różne. Żądza kasy, chęć zdobycia prestiżowego zawodu (czytaj żądza sławy), strach przed wdeptaniem w glebę, chęć zaimponowania dziewczynie, rodzinie, kumplom.

Motywacja religijna może być dla niektórych z Was kluczowa: Nowy Testament narzuca wprost przykazanie by nie chować światła pod korzec i nie zagrzebywać talentu w ziemi. Bo Pan kiedyś wróci do domu i sługi rozliczy...

Niezależnie od tego co robicie o sukcesie decydują dwie rzeczy: baza - czyli przygotowanie ataku i sam impet ataku. Pojawia się szansa trzeba ją capnąć. Czasem dogonić. Skoczyć do gardła. Skręcić kark i jednocześnie hojnie rozdawać kopy na lewo i prawo aby konkurencje wiedziała gdzie jej miejsce w kolejce do łupu. Uświadomcie sobie, zacytuję komiks "Gwiezdne bezdroża": "Świat czeka żebyśmy go złupili i wychędożyli".

To czy się uda w 90% zależy wyłącznie od Was. A jak się nie uda - to przynajmniej będziecie wiedzieli że walczyliście. I sami ocenicie czy była to mordercza walka do upadłego, czy też sobie za wcześnie odpuściliście...

Rada ale początkującego

Sprzed 4 lat ale aktualne...

*

Bądź sobą.

Pisz o tym co Cię kręci (a na czym się znasz). Wykorzystaj swoje zainteresowania.
Nigdy nie podlizuj się czytelnikom a broń Boże krytykom. Pisz jak Ci w duszy gra. Nie dostosowuj swoich poglądów do średniej. Nie kopiuj cudzych rozwiazań. Nie idź za modą, zawsze szukaj nowych ścieżek.

Szukaj tematów, fabuł, pomysłów w miejscach gdzie nie szuka nikt inny. Pokaż rzeczy od których czytelnikowi kopara opadnie.

Krój bohatera zrozmachem. Aby czytelnik klął i aspirował. Żeby to był naprawdę BOHATER. Cool koleś co legion szkopów z jednej pepeszy rozwali a potem wskoczy do wulkanu zaiwanić pierścień wrzucony tam przez hobbitów.

Miej w )*( przelotne mody, trendy, oraz "programy literackie". Jesteś wolny - korzystaj z tej wolności. Zawsze.

Przy odrobinie szczęścia trafisz na redaktora któremu się to spodoba. I na jakiś tam odsetek czytelników podobnych do Ciebie na tyle by łyknęli Twoją wizję i uznali ksiązkę za fajną.

Proste? Proste.
Wykonać.

 

 

jakby komuś było mało...

wiader jadu i żółci wylewanych na moim blogu to kilka dodatkowych kubełków znajdziecie u mojego kumpla na jego blogu. 

Tak w 80% nie lubi tych kolesi i tych zjawisk co ja...

http://danielbartosiewicz.blogspot.com/

"Miłej lektury"...

o spamie

Robię porządek w meilach. To że są święta – reklamodawców nie obchodzi – wywaliłem ze skrzynki z 5 ofert portali do sex-randek i 3 propozycje powiększenia części ciała.

Meile w koszu a niesmak pozostał… 

 

https://atria.edu/rtp-live/ https://www.dilia.eu/rtp-slot-pragmatic/