BLOG

Czarna Góra Andrzej Pilipiuk

O reprywatyzacji

Moim zdaniem:

Kamienice przedwojennym właścicielom lub ich potomkom trzeba oddać w naturze. 

Jeśli budynki nie istnieją - pełne odszkodowanie - w wartości jakby nadal istniały. 

W przypadku gdy ktoś tam mieszka - powinien dostać pieniądze na nowe mieszkanie o identycznym metrażu i w podobnej lokalizacji.

Jeśli państwo wydało pieniądze na odbudowę budynków po wojnie - ma dostać kwotę równą wartości odtworzeniowej budynku.

W ten sposób WSZYSCY będą zadowoleni i nikt nie zostanie pokrzywdzony. 

*

Za całą operację zapłacą niemcy - to chyba jasne i oczywiste? 

Jak było na Dniach Wędrowycza?

Strrrrasznie ;)

Film Bzikula przedstawia ponurą prawdę...

 

https://youtu.be/afkZkUoWp0Q

Jak było na Dniach Wędrowycza?

Strrrrasznie ;)

Film Bzikula przedstawia ponurą prawdę...

 

https://youtu.be/afkZkUoWp0Q

Wnioski z dawnych klęsk

ciekwy artykuł do poczytania 

http://www.fronda.pl/a/prof-romuald-szeremietiew-dla-frondy-czy-litwa-ukraina-i-bialorus-dojrzaly-do-miedzymorza,80449.html

 

O wolności

Patrzę na burzę polityczną która przetacza się przez mój kraj… I ogrania mnie głębokie obrzydzenie wobec ogromnej część naszego społeczeństwa.

*

Widziałem niejedno. Doskonale pamiętam komunę – ból bycia niewolnikiem. Ból tym głębszy że wiedziałem jak żyją moi rówieśnicy w krajach wolnego świata – w Europie Zachodniej, w USA… Pamiętam smutek – świadomość że prawdopodobnie nigdy nie odwiedzę Egiptu, nigdy nie pojadę na wycieczkę do Ameryki Południowej, nigdy nie zobaczę wielu cudów świata które poznaję z czarno-białych ilustracji w książkach. Smutek spowodowany też strachem o przyszłość. Czy kiedyś zdobędę własne mieszkanie, czy kiedykolwiek będzie mnie stać na własny samochód…

*

Widziałem rozbudzone nadzieje w 1989-tym. Widziałem jak w sklepach nagle pojawiły się wędliny w ogromnych ilościach i wielkim wyborze – te same wędliny których jeszcze kilka tygodni wcześniej nie sposób było dostać na kartki. Pamiętam prostą radość przeżywaną latem 1989 w Szczawnicy gdy Ojciec kroił kiełbasę na kawałki i można było sobie zjeść dowolnej wielkości dokładkę… Poczucie wyjścia z cienia. Nadzieję że niebawem będzie u nas normalnie - jak na zachodzie.

*

WOLNOŚC MA DLA MNIE SMAK KIEŁBASY – KIEŁBASY KTÓREJ MOŻNA KUPIĆ DOWOLNĄ ILOŚĆ I KTÓREJ MOŻNA NAJEŚĆ SIĘ DO SYTA BEZ OBAW ŻE JUTRO ZABRAKNIE W LODÓWCE CZY W SKLEPIE.

*

Pamiętam jak te nadzieje powoli gasły i ponowne rozbudzenie nadziei po dojściu do władzy AWS.  A potem bełkot Balcerowicza o konieczności schładzania gospodarki. Pamiętam czarną dziurę rządów SLD których jedynym zadaniem było zdaje się wyduszenie polskich firm przed wejściem do UE – by oczyścić pole działania szkopom.

*

Pamiętam też dwa lata „pierwszego kaczyzmu” – kiedy wszedłem do banku i dostałem kredyt na mieszkanie ot tak – bez wielotygodniowego załatwiania rozmaitych formalności. Gdy z miesiąca na miesiąc książki sprzedawały się lepiej, a wszędzie wisiały kartki „pracownika zatrudnię”.

*

I pamiętam obietnice przyspieszenia wzrostu gospodarczego w oparciu o program 2 X 15% (vat, cit, pit). – program którego nigdy nie planowano zrealizować - a który otworzył drogę do 8 tragicznych lat rządów PO. Wiem ilu moich znajomych straciło pracę, ilu zarabiało marniuchne grosze w strachu przed utratą swoich bieda-posadek.  

*

Przez ostatnie lata pisałem jak wariat w lęku że gdy zwolnię tempa upadnę. Pisałem ze świadomością że władza wbrew swoim deklaracjom de facto nienawidzi ludzi którzy czytają książki i zrobi bardzo wiele by zniszczyć ten rynek. I niszczyła. Okres rządów tuska to spadek obrotów o ok 1/3 i likwidacja około połowy wszystkich księgarni.

*

Przez dwa ostatnie lata tuskizmu zarabiałem tyle ile wydawałem a czasem mniej. Podbierałem po odrobinie z konta oszczędnościowego… Biegłem by stać w miejscu. Biegłem by się nie przewrócić. Wydałem bardzo „mocne” pozycje – „Carska manierka”, „Reputacja”, „sowie zwierciadło’ – to dobre i dobrze przyjęte książki. Ale to było za mało. Za mało by poderwać się do swobodnego lotu. Od wiosny przyszła stabilizacja dochodów i wydatków. Od dwu miesięcy jestem w stanie po odrobinie wpłacać na konto oszczędnościowe.

*

Mamy nowy rząd. Nie jest pozbawiony wad. Popełnia błędy. Trafiają się w nim złodzieje i karierowicze. Realizowany program gospodarczy też nie jest taki jak sobie wymarzyłem. Ale widzę też że ci ludzie poza naturalną chęcią napchania kieszeni robią też coś „dla ludu”. A przede wszystkim nie utrudniają innym pracy i dorabiania się. I jestem za tym by dać im szansę. Dać im spokój niezbędny do działania. Także do oczyszczenia naszego życia politycznego z rozmaitej mierzwy.    

*

Teraz znowu jest mój czas. Od jesiennych wyborów prezydenckich nieśmiało wraca koniunktura. Od wiosny spada bezrobocie. Ludzie mają w kieszeni trochę grosiwa, kupują książki. Program 500+ pozwolił ludziom na złapanie oddechu finansowego. Pozwolił także kupować książki dzieciom… To jest czas gdy pojawia się nadzieja – trzeba wylać morze potu. Ale tym zarazem ten pot nie wsiąknie bezproduktywnie w pustynię – jak to było przez ostatnie kilka lat.  

*

To dobry czas. Lepszy niż ostatnie 8 lat. Czas „nie dla pijanych i słabych ale dla trzeźwych i silnych”*.

*

Patrzę na ludzi protestujących przeciw obecnej władzy. Na ich czele idą cwane lisy – ci dla których karier a czasem i wolności „kaczyzm” stanowi realne i śmiertelne zagrożenie. Ci którym pospadały dochody, ci którzy musieli pożegnać się ze stanowiskami, ci którym nagle zakręcono kurki z budżetowymi dotacjami, czasem ci którzy po raz pierwszy od 8 lat poczuli lek przed prokuratorem. Idą pod różnymi sztandarami ale jednoczą ich strach i nienawiść wobec PiS-u.

*

Ale główne mięso armatnie tych protestów to w miarę zdyscyplinowana ale głęboko bezmyślna tłuszcza. Ci wszyscy którzy łykają lewacką propagandę jak gęsi łykające kulki z chleba. Ci którzy przyjmują „oświecenie” płynące z ust zdegenerowanych polityków i sprzedajnych dziennikarzy. Który nie są w stanie poświęcić 5 minut by dotrzeć do prawdziwych wypowiedzi polityków wrogiego obozu. (świetnym przykładem jest ohydna manipulacja słowami J.Kaczyńskiego o porodach kalekich dzieci). Albo którzy nie są w stanie tych wypowiedzi zrozumieć i potrzebują usłużnie suflowanych „skrótów”.  Którym trzeba podpowiadać co mają myśleć i co sądzić.

*

Staram się patrzeć chłodno i obiektywnie. Docierać do źródeł informacji. Poddawać te źródła krytyce. Nie wierzę ślepo w PiS jako zbawienie dla Polski. Część ich posunięć mi się podoba, co o wielu nie mam zdania, inne mi się nie podobają – i wspominam o tym na blogu. Jednak nie wierzę też wrogom kaczyzmu – bo większość „zatroskanych” to dla mnie wielokrotnie skompromitowane kreatury…  

*

Pracuję ciężko patrząc co przyniesie przyszłość. Będzie co ma być – a jeśli będzie źle – to się z tym zmierzę. Daję obecnej władzy niewielki kredyt zaufania. Zobaczę co będzie się działo być może limit tego kredytu podniosę albo obniżę. Nie ufam jej przeciwnikom bo już wiele razy pokazali kim są… A ocenię nie po słowach ale po owocach rządów. Na razie jest to ocena pozytywna. 

Do poczytania

http://www.fronda.pl/a/philip-ney-slady-aborcji-pozostaja-w-rodzenstwie,80086.html

daje do myślenia...

Wojna już się zaczęła...

Waro zdać sobie z tego sprawę...

do poczytania:

http://jagiellonia.org/wojna-przeciw-polsce-trwa-polsko-obudz-sie-2/

kopia tu:

http://www.fronda.pl/a/kiryl-sazanow-v-kolumna-juz-jest-na-wojnie-z-polska,80060.html

Pseudopatrioci czy zwykłe świnie?

Polscy pseudopatrioci kolejny już raz zniszczyli pomnik na grobie 13 upowców w masywie Werechatej. Akt dewastacji sfilmowali i wrzucili dumnie do internetu. Szczerze powiedziawszy byłem przekonany że ro rosyjska prowokacja – nie wyobrażałem sobie bowiem że Polak deklarujący się jako narodowiec może niszczyć miejsce pochówku i przy tym rozwalać łomem KRZYŻ.

Liczę że tzw. Obóz Wielkiej Polski wdroży wewnętrzne śledztwo i kolegów odpowiednio zdyscyplinuje. Podpowiadam że przed wojną podobne organizacje stosowały chłostę wobec członków którzy na różne sposoby uchybili godności Polaka…  

O gnidach

adam michnik jak wiemy nie nosi nazwiska swojego ojca. Jeszcze w latach 70-tych przedstawiał go znajomym jako swojego ojczyma. 

Teraz jednak posunął się krok dalej - on, człowiek urodziny w roku 1946-tym "odkrył" że jego rodzice zgnięłi w czasie wojny... Co więcej zrobieenie z nich "ofiar holocaustu" było dla niego argumentem w dyskusji...

http://niezalezna.pl/87483-michnik-usmiercil-swoich-rodzicow-w-holokauscie-jego-ojciec-ozjasz-szechter-zmarl-w-1982-roku#comment-3940722

Uważam że niezbędna jest jedna prosta ustawa - dziennikarz świadomie dopuszczający publicznego kłamstwa powinien tracić prawo wykonywania zawodu NA ZAWSZE. 

https://atria.edu/rtp-live/ https://www.dilia.eu/rtp-slot-pragmatic/