Na zachetę
- środa, 12, październik 2016 08:45
- Andrzej Pilipiuk
Fragmencik z nowego Wędrowycza
Jakub wparował do knajpy w wyraźnym pospiechu. Bardacy odruchowo wkulili głowy w ramiona. Każdy pospiesznie zrobił rachunek sumienia. Ale o dziwo egzorcysta choć wpadł do wnętrza jak kula bilardowa tym razem nikogo nie ścigał ani nie rwał się do bitki.
-Włącz telewizor – rozkazał barmanowi.
-A co? Mecz jakiś jest? – ajent przegrzebał zawartość szuflady w poszukiwaniu pilota. – To nie dzisiaj przecież nasi grają…
Wreszcie znalazł co trzeba. Urządzenie poklejono ruską taśmą izolacyjną, niektórych przycisków w ogóle brakowało ale gdy wdusił jeden z tych nie wyrwanych stary odbiornik podwieszony w kącie ożył. Obraz zaśnieżył a z podczepionej kolumny dobiegło jakieś rzężenie
-Daj trochę głośniej. A wy mordy w kufle i słuchać – warknął Jakub do członków wrogiego plemienia.
-Który niby program? – zapytał ajent patrząc w ekran.
-Ten drugi. A może trzeci? Albo szesnasty chyba. Nie ważne! To znaczy bardzo ważne! Przełączaj aż zobaczymy takie niebieskie dekoracje.
-Niebieskie… O mamy niebieskie – ucieszył się ajent. – O cholera … - spoważniał nagle. – Wojna ma być czy co?
Przez kaszkę zakłóceń widać było jakiegoś obwieszonego orderami generała przemawiającego w kwaterze głównej NATO. Minę miał marsową i wygrażał komuś pięścią.
-E… Nie takie niebieskie. Przełączaj dalej.
-Ale… - barman zagapił się w telewizor. – To chyba ważne…
-Wojna nie zając nie ucieknie! A jak spadną nam na głowy jakieś atomówy to chyba sami zauważymy! Zresztą daj tego wihajstra, sam powciskam…
Wspólnymi siłami zaczęli szukać programu z odpowiednim wystrojem studio.





