Eliza ( Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript. ): tematów kilka...
Nie śledzę Pańskich poczynań i dlatego każda publikacja jest dla mnie niezmiennie zaskakująca :-) Litr ciekłego ołowiu - wypatrzyłam na sobotnich zakupach i przygarnęłam oczywiście - leży grzecznie w domu i czeka cierpliwie, aż życie (patrz: moja rodzina...) da mu szansę bycia przeczytanym :-) A większość Pana książek to majstersztyk, który należałoby smakować powoli jak dobre stare wino... niestety jam z tych barbarzyńców pożerających lekturę made in Pilipiuk w jeden dzień/noc :-(
A poza peanami na cześć Pana geniuszu, chciałam bardzo gorąco podziękować Panu za poruszanie przy wielu okazjach (chociażby na blogu, ale też na kartach Pana opowiadań) kwestii polskości - to takie rzadkie i niepopularne w dzisiejszych unijno-tolerancyjnych czasach :-( Czasach, w których ja osobiście nie odnajduję się. Spaczony system wartości, odchodzenie od fundamentów chrześcijańskich i modelu tradycyjnej rodziny pod przykrywką niebieskiej pelerynki z gwiazdkami :-( I to nie tylko w Polsce, ale w bastionach katolicyzmu, jak chociażby Irlandia...
Jeszcze w dzieciństwie mojego dziadka miłość do Boga i Ojczyzny, honor, polskość, przywiązanie do ziemi miały inne znaczenie... Czy ktoś by pomyślał, przyłączając się do wielkich narodowych powstań, że w 2004 roku dobrowolnie oddamy suwerenność, prawo do legislacyjnego samostanowienia, że zgodzimy się na płacenie haraczy innym mocarstwom za.... nie wiem za co. Za know-how ekonomiczno-gospodarcze, dzięki któremu możemy ograniczać produkcję cukru czy mleka? Za prawo do niskopłatnej pracy na przysłowiowym zmywaku?
Ale wpis nie miał być wcale antyunijny... tak jakoś zboczyłam z tematu :-) W każdym razie jeszcze raz dziękuję za to, że jest Pan taki niedzisiejszy, z archaicznym systemem wartości, z dawno niemodnym kręgosłupem moralnym i niepoprawną politycznie miłością do kraju... Chociaż od ostatnich wyborów prezydenckich i pa
poniedziałek, 09, maj 2016
Pielgrzym: do pracy i zarobków cd
Ucieło:
Zarobki, w agencji w której ja robiłem, podobno nie było najgorzej, około 5 zł za godzinę, przy czym ja zarabiałem bonusowo, bo jako studentowi agencja nie płaciła zusu. Ludzie starsi którzy tam pracowali dostawali mniej. W tym sklepie na tym samym stanowisku pracownik zatrudniony przez sklep zarabiał około 9 zł. Jeśli chodzi o liczenie godzin to pomimo tego, że sklep to uznawał, oni zaokrąglali godziny, w dół oczywiście, nie ważne, że człowiek robił 8 godzin i 30 min, następnego dnia 8 godz i 45 min, kierownik podpisywał i mówił, że tyle się należy, agencja wypłaca za 8 i już. Wydaje się to nic, ale w skali choćby miesiąca kilka dniówek się uzbiera.
Już gdy ja rozwiązałem z nimi umowę, oni zrobili taki bajer, że w umowie jest zapis, że nie można podpisać innej umowy o prace, zlecenie czy dzieło, przez czas trwania umowy z nimi i nawet jakiś czas po zakończeniu(już nie pamiętam jaki ale dość długi to był).
Jeszcze raz powtórzę, to co tutaj przedstawiłem to jest różowa wersja tego stanu rzeczy, pracowałem krótko, miałem dobrego kierownika w sklepie, który często się wykłócał z agencją o nas. Na zarobki nie miał miał wpływu ale walczył z tymi terminami, a zwłaszcza z tym żeby nie naliczali kar. A w pracy już był naprawdę w porządku wobec nas.
Wielu ma gorzej. A naprawdę dużo osób tak pracuje.
poniedziałek, 09, maj 2016
Pielgrzym: do pracy i zarobków
Dorzucę parę groszy do dyskusji.
Nie wspomniał Pan o pladze naszych czasów czyli legalnym niewolnictwie. I nie mówię teraz o korporacjach, choć to też niewolnictwo ale swoja drogą, w inny sposób formatujące umysły.
Mi chodzi teraz o agencje pracy tymczasowej. To jest autentyczne legalne niewolnictwo. Miałem to nieszczęście jedne wakacje pracować u nich. Działa to tak, że człowiek podpisuje umowę, internetową, z daną agencją a potem ona człowieka wysyła do miejsca pracy, np supermarketu. Człowiek dostaje od agencji terminy, musi się w nich stawić w sklepie, i potem na koniec miesiąca przedstawić skan listy wypełnionej godzinami rozpoczęcia, zakończenia i podpisami kierownika. Terminy można zmieniać, niby, do 48 godzin przed danym terminem. Niby te terminy powinny być ustalane z kierownikiem przez agencje, a nie raz było tak, że ja przychodziłem a kierownik pyta czemu jestem jak on mówił agencji, że nikogo nie chce, innym razem na odwrót przychodziłem sam bądź 2 osoby a on mówił, że agencji zlecał żeby przysłali z 5. No i oczywiście czymś normalnym było ustalenie przez agencje terminu na noc, a potem na popołudnie tego samego dnia. Co kierownika sklepu(porządny człowiek, walczył nie raz o nasze sprawy z agencją) strasznie wkurzało bo mówił, że kierownictwo sieci sklepu nawet na takie ustalanie nie pozwala(czyli gdyby był inny kierownik to byśmy tak harowali). Jak się nie przedstawi wypełnionego i podpisanego terminu to kara, 500 zł(to było dwa lata temu, wiec teraz może być więcej), choroba nie ratuje.
Zarobki, w agencji w której ja robiłem, podobno nie było najgorzej, około 5 zł za godzinę, przy czym ja zarabiałem bonusowo, bo jako studentowi agencja nie płaciła zusu. Ludzie starsi którzy tam pracowali dostawali mniej. W tym sklepie na tym samym stanowisku pracownik zatrudniony przez sklep zarabiał około 9 zł. Jeśli ch
poniedziałek, 09, maj 2016
pilaster: ciężko harujący Polacy
Zarabiają podobno 50 tys zł w ciągu trzech lat, czyli 50 tys/12/3 = 1 389 PLN miesięcznie. Dla porównania płaca MINIMALNA w Polsce to 1 850 zł miesięcznie, czyli o 1/3 WIĘCEJ.
Płaca średnia to juz ponad 4 000 zł, czyli już przwie TRZY razy tyle
Żeby zarobić 50 tys przez trzy lata w Polsce trzeba być wyjątkowym leniem patentowanym. Robotnik na budowie spokojnie wyciągnie kilka razy więcej
A skoro aktorka serialowa w jeden dzień zarabia tyle co sprzedawczyni z biedronki przez miesiąc (załóżmy), to dlaczego sprzedawczyni z biedronki nie zostanie aktorką?
Gdyby każda sprzedawczyni mogła zostac aktorką, to aktorka zarabiałaby tyle co sprzedawczyni, zgodnie z prawem malejącej korzyści krańcowej.
Naprawdę widać że PIS bazuje na najniższych możliwych instynktach swoich zwolenników, zwłaszcza ZAWIŚCI tych mniej zdolnych, mniej pracowitych i mniej oszczędnych wobec zdolniejszych, pracowitszych, i oszczędniejszych, ze zarabiają oni więcej :(
piątek, 06, maj 2016
pilaster: Polska w UE
Faktycznie, Poslka na cżłonkostwie w UE ponosi wyłącznie straty. Zresztą wszystkie kraje postkomunistyczne które znalazły się w UE (także Czechy, Słowacja, Węgry, Litwa, Łotwa, Estonia, Słowenia, etc) cierpią straszliwą nędzę, zapaść i degradację cywilizacyjną.
Natomiast te kraje postkomunistyczne, które w UE się nie znalazły, jak Mołdawia, Rosja Ukraina, Serbia, Macedonia, są dzisiaj oazami dobrobytu i praworządności, a Polacy (Czesi, Słoweńcy..) masowo do nich wyjeżdząją do pracy i osiedlenia się tam.
Korzyści z przynalezności do UE, to nie, jak to się wydaje socjalistom wszelkiej maści, dotacje i zasiłki, ale przede wszystkim dostęp do wspólnego rynku oraz zachodnie STANDARDY (prawne, gospodarcze), których bez nacisku ze strony UE, krajom postkomunistycznym, z ich społeczeństwami przyzwyczajonymi, do czy się stoi czy się lezy, to się należy, osiągnąć byłoby bardzo trudno (aczkolwiek przykład Armenii i Gruzji pokazuje, że nie niemożliwe)
Kraje postkomunistyczne przynależące do UE są dzisiaj znacznie bardziej cywylizowane (a wśród nich te, kóre już przyjęły euro), niż kraje postkomunistyczne, które zachowały "suwerenność" (tzn tam, gdzi ewładza może uczynić ze swoimi poddanymi, co tylko przyjdzie jej ochota)
http://pilaster.blog.onet.pl/2016/03/30/796/
wtorek, 03, maj 2016









