BLOG

Koszerny pobrlem sejmu
- wtorek, 10, czerwiec 2014 18:46
- Andrzej Pilipiuk
Do sejmu wraca projekt ustaw o warunkach przeprowadzania uboju rytualnego. Chodzi o umożliwienie mniejszościom etnicznym pozyskiwanie mięsa zgodnego z ich przepisami religijnymi.
W Polsce jeszcze przed wojną wprowadzono zakaz uboju rytualnego – obowiązywał od 1937. (wyjątek zrobiono tylko dla zwierząt zarzynanych na potrzeby kultu religijnego). Od 1939-tego planowano wprowadzić zakaz całkowity – ale wybuch wojny zablokował prace legislacyjne. Po wojnie zakaz z 1937-mego nie był uchylony ale stanowił przepis de facto martwy, zwłaszcza że nie było zapotrzebowania na mięso koszerne - większość ocalałych żydów wybrała emigrację…
Od 1997 roku ustawa o ochronie zwierząt dopuściła legalność uboju rytualnego pod warunkiem wcześniejszego ogłuszenia zwierzęcia. Wyjątek zrobiono dla Tatarów – chodziło o świeto Kurban Bajram w czasie którego każdy ojciec rodziny powinien złożyć w ofierze krowę, kozę lub owcę, podrzynając zwierzęciu gardło „na żywca”.
Wyjątek ten uchylono w 2002, a od 2013 dopuszczalny jest ubój rytualny po uprzednim ogłuszeniu zwierzęcia.
Krowa po fachowym cięciu zdycha w męczarniach około 2 minut. W Izraelu praktykowane jest podcinanie tętnic w klatce po czym zwierzę jest uwalnianie na okólnik gdzie biegnie aż padnie z upływu krwi. Podobnie postępują muzułmanie, z tym że praktykują raczej szerokie poderżnięcie gardła z otwarciem tchawicy.
Nie istnieje ŻADNE usprawiedliwienie tego barbarzyństwa. Jest to zwyczaj całkowicie obcy kulturze europejskiej. Jeszcze przed wojną wybitny znawca talmudu ks. Stanisław Trzeciak udowodnił że ubój rytualny jest bardzo luźno zakorzeniony w prawach regulujących życie izraelitów, wynika raczej z późniejszych pozareligijnych tradycji judaizmu.
Moim zdaniem wszelkie formy uboju rytualnego, czy to z ogłuszaniem czy bez, powinny być bezwzględnie zakazane na terenie całej UE, a import mięsa z koszernego i halal powinien podlegać ścisłej reglamentacji. I nie ma tu miejsca na żadne kompromisy.
Wywiad
- poniedziałek, 09, czerwiec 2014 08:54
- Andrzej Pilipiuk
Z K.Morawieckim - założycielem "Solidarności walczącej"
http://wiadomosci.onet.pl/kraj/kornel-morawiecki-pelzamy-zamiast-fruwac/5nvfy
Z cokołu na front...
- poniedziałek, 09, czerwiec 2014 00:05
- Andrzej Pilipiuk
Ludzie żyjący w europie środkowo wschodniej, skutkiem rozmaitych opresyjnych działań władz własnych jak i okupantów wszelakiej maści, rozwinęli w sobie zdolność genialnej improwizacji.
Na filmie grupa mieszkańców Konstantinowki (obłast doniecka) usiłuje przywrócić zdolności bojowe czołgu - pomnika ustawionego od 1944 roku w miejskim parku.
http://www.youtube.com/watch?v=flr9HAvqnH0&feature=player_embedded
Ciężkie walki na wschodzie
- czwartek, 05, czerwiec 2014 21:17
- Andrzej Pilipiuk
Operacja antyterrorystyczna na wschodzie Ukrainy trwa. Po ciężkich walkach na północy obłasti Donieckiej w ciągu kilku dni zabito około 500 bojówkarzy, w tym co najmniej kilkunastu zidentyfikowano jako obywateli federacji rosyjskiej. Siły prorządowe także odnotowały straty. Separatyści mają w swoich rękach co najmniej kilkunastu-kilkudziesięciu zakładników i regularnie grozą ich egzekucjami.
zanim uchwalili
- czwartek, 05, czerwiec 2014 19:16
- Andrzej Pilipiuk
Przeczytałem książkę „Berek” Marcina Szczygielskiego. Ponieważ jeszcze nie uchwalono ustawy o mowie nienawiści skorzystam by napisać dlaczego mi się nie podobała. Wrażenia – dość upiorne… Jak na satyrę (tak jest reklamowana) – dzieło zbyt ponure. Jak na powieść obyczajową za słabe fabularnie. Być może jest to powieść psychologiczna?
Karty wypełnia historia sąsiedzkiej wojenki niesympatycznej moherowej baby (trudno nazwać ją kobietą…) i jej sąsiada – młodego geja. Babsko nudzi się ewidentnie na emeryturze bo obgaduje, plotkuje i prawi złośliwości ostatniej „przyjaciółce”, tudzież usiłuje układać życie 32-letniej córce sekciarze spłodzonej kiedyś po godzinach z kierownikiem sklepu.
Gej bzyka się z przypadkowo spotkanymi kolesiami, (a że gumek w szufladzie zabrakło to łapie HIV-a), do tego pije na umór, rzyga na klatce, czuje się nieszczęśliwy więc chodzi do jakiejś narwanej psycholożki na terapię i rozpaczliwie szuka potencjalnego partnera życiowego na dłużej.
W retrospekcjach poznajemy historię seksualnych inicjacji obojga z licznymi szczegółami… Sceny seksualne niezależne od orientacji bohaterów są jakieś takie siermiężno-obleśne. Nieeleganckie i nieestetyczne.
Zasadniczo książka pozbawiona jest szczególnych wartości intelektualnych, przesłanie niezbyt czytelne – sprowadza się chyba do tego by nie sądzić ludzi po pozorach, bo gdy baba popada w biedę to pomocną dłoń wbrew sobie wyciąga do niej pogardzany i zwalczany na co dzień gej.
Autor chciał chyba opisać świat widziany oczami może nie homocelebryty ale geja z solidnej klasy średniej. Bohater ma mieszkanie w centrum Warszawy, kupę kasy na koncie, bogatego ojca i dobrą robotę. Jeśli obraz tej warstwy jest wierny rysuje się nam rzeczywistość bardzo smutna. I koleś i sąsiadka wiodą życie straszliwie jałowe, puste i nudne…
Dopiero na końcu gej znajduje sobie kogoś - może na dłużej bo są dwa kolejne tomy. Ale nim dotrze do tego etapu jest tak zmaltretowany że nawet zagorzałym homofobom jest go żal...
Przedmowę napisał inny znany homoseksualista p.Raczek. Twierdzi w niej że procesu emencypacji homoseksuaistów nic już nie zatrzyma. Śmiem wątpić. Wydaje mi się że społeczeństwo nigdy nie zaakceptuje w pełni zachowań takich jak opisywane w książce. Kluby dla gejów będą istniały tak jak kluby nocne czy agencje towarzyskie dla hetero - ale zawsze będzie to swego rodzaju ciało obce - margines społeczny i towarzyski - skazany na izolację i dobrze się czujacy tylko we własnym kręgu.
Koniec wolności słowa...
- czwartek, 05, czerwiec 2014 18:14
- Andrzej Pilipiuk
Obecny sejm próbuje uchwalić ustawę o mowie nienawiści – ergo jeśli przepchną karę pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5 otrzyma ten, kto dopuszcza się przemocy lub groźby bezprawnej z powodu przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, politycznej i wyznaniowej, płci, tożsamości płciowej, wieku, niepełnosprawności bądź orientacji seksualnej innych osób.
De facto jest to carte blanche dla wszelakich łajdaków udających odmienność i kompletne zakneblowanie wolności słowa. Szczególnie ciekawa będzie sytuacja gdy np. policja zechce ująć cygana – włamywacza, albo rozrabiającego po pijanemu geja. Będą musieli zrobić to "bez przemocy"?
Skutki uznania za orientację seksualną np. zoofilii i pedofilii, nad czym postępowcy już intensywnie pracują, będą jeszcze bardziej porażające…
Patriota zagraniczny
- czwartek, 05, czerwiec 2014 10:48
- Andrzej Pilipiuk
Henryka Bochniarz ogłosiła że Donald tusk jest głębokim patriotą. Zapewne ma rację - niestety nie wyjaśniła czy jest patriotą Rosji, RFN czy może jakiegoś innego kraju…
Tak niewiele...
- środa, 04, czerwiec 2014 22:38
- Andrzej Pilipiuk
Czego chciałem gdy padał komunizm? Tak niewiele…
Świata otwartych granic gdzie każdy ma paszport, gdzie z samolotu korzysta się jak z PKS-u, gdzie wyjazd za granicę jest czymś normalnym – to się praktycznie spełniło.
Procesów dla komunistów i ubeków zakończonych wyrokami śmierci, dożywotniego więzienia, konfiskatę całego mienia, utratą przez ich pomiot jakichkolwiek praw .
Dobrej pracy w Polsce dla każdego chętnego – dochodów nie odbiegających od tych na zachodzie – na to długo jeszcze nie będzie szans.
Równych szans dla polskiej młodzieży – przyzwoitych szkół różnych typów, bez przemocy, bez fali, z normalną i zdrową psychicznie kadrą i dających po ukończeniu pracę. Oraz programów stypendialnych.
Reparacji wojennych – od szkopów i ruskich – konkretnych odszkodowań za utracone mienie, godziwych rent dla wszystkich ofiar które przeszły przez piekło obozów koncentracyjnych i łagrów, reparacji za zniszczenia infrastruktury.
Tak niewiele chciałem. Dostałem znacznie mniej. Dopiero na 10-tą rocznicę obalenia odwiedziłem wreszcie Skandynawię…
Co szczegónie mnie boli
- środa, 04, czerwiec 2014 20:48
- Andrzej Pilipiuk
25 lat wolności. 25 lat niezałatwionych spraw.
-Nie było masowych procesów komunistycznych zbrodniarzy a hasło „Dla komuny – Norymberga” pozostaje martwe.
-Nie dokonano lustracji i dekomunizacji zawodów zaufania publicznego. Pełno rozmaitych gnid w telewizji, radio, w oświacie, w nauce, w sądownictwie… Nie zrobiono też intensywnego wietrzenia kadr urzędniczych.
-Nie dokonano uczciwej restytucji mienia. Nie dokonano rewindykacji mienia bezprawnie przejętego przez komuchów (np. willa Jaruzelskich – posiada swoich prawowitych właścicieli).
-Nie przywrócono obywatelstwa polskiego bezprawnie odebranego przedwojennym obywatelom RP. Nie stworzono programu powrotu do Polski dla Polaków i osób polskiego pochodzenia.
-Nie objęto opieką weteranów kresowych jednostek AK.
-Nie podjęto działań na rzecz odzyskania skarbów naszej kultury pozostałych poza granicami RP – np. biblioteki Stefanyka we Lwowie w której jest ok 1/3 zbiorów przedwojennego Ossolineum. (a na wymianę mamy np. archiwum Tarasa Szewczenki!)
-Dopiero od niedawna poszukuje się na poważnie szczątków ofiar ubecji i NKWD…
Jesteśmy inni. Jesteśmy gorsi.
- środa, 04, czerwiec 2014 12:19
- Andrzej Pilipiuk
Dwadzieścia pięć lat temu runęła komuna. Ustrój kompletnie tragiczny który straszliwie nas skopał i zmaltretował i którego skutki będą odczuwalne jeszcze przez kolejne sto lat. Patrzę i porównuję te 25 lat wolności i 21 lat wolności przedwojennej.
Dlaczego nasi przodkowie umieli odbudować kraj a my tego nie potrafimy. Dlaczego oni budowali dobrobyt a my tylko wyprzedajemy masę upadłościową – odziedziczony dorobek poprzednich pokoleń?
Dlaczego oni kładli linie kolejowe, stawiali fabryki, w systemie spółdzielczym wznosili cale dzielnice mieszkaniowe? Dlaczego w tamtych czasach stowarzyszenia studenckie rękami swoich członków budowały akademiki?
Czy jesteśmy aż tak gorsi? Komuna coś w nas złamała. Trzeba to zdefiniować i naprawić.







