BLOG

Buty Szweda
- wtorek, 23, grudzień 2014 13:56
- Andrzej Pilipiuk
W 1984-tym przyjechali do nad goście ze Szwecji – Desiere i Leif – małżeństwo z którym korespondował mój Ojciec. W przedpokoju stały buty Szweda – adidasy. Obok stały adidasy moje. Pan Leif miał naprawdę dużą stopę. Przestawiałem buty. Moje adidasy i jego adidasy. Moje były małe – na stopę 10-cio latka. Jego były gigantyczne jak kajaki. Jego były LŻEJSZE NIŻ MOJE. Piszę o tym gdyż była to dla mnie jedna z pierwszych naprawdę ważnych lekcji: empiryczne porównanie technologii zachodnioeuropejskich z tymi spod znaku sierpa i młota…
O zasiłkach
- poniedziałek, 22, grudzień 2014 21:05
- Andrzej Pilipiuk
Kolejne kraje UE ograniczają „turystykę zaiłkową” – tzn. zaczynają deportować bezrobotnych obcokrajowców. Zasadniczo uważam że niemcy powinni jako parobczacy odpracowywać w Polsce zniszczenia dokonane przez ich dziadów a angole i francuzi wypłacać nam co miesiąc sute odszkodowania za zdrady i świństwa z lat 1939-45, ale w tym przypadku jestem za. Żaden kraj nie ma obowiązku utrzymywać zagranicznych leni i nierobów (a i swoim powinien ostro przykręcić śrubę). Prosiłbym tylko by cięcie zasiłków przeprowadzić zgodnie z unijnymi standardami – tj. obcinać jak leci nie patrząc na kolor skóry.
W obronie "sprawcy"
- poniedziałek, 22, grudzień 2014 20:18
- Andrzej Pilipiuk
Stowarzyszenie Panorama Kultur – przegrało proces ze Stowarzyszeniem żołnierzy AZ z Zamojszczyzny. O co poszło? Ano działacz „panoramy” Emil Majuk pracując nad przewodnikiem po śladach Żydów mieszkających na Lubelszczyźnie pod hasłem Uchanie napisał że w tamtej okolicy partyzanci zamordowali około 80-ciu ukrywających się Żydów.
Prawda jest bardziej prozaiczna – na naszej ziemi nie było żadnego „drugiego Jedwabnego” - Żydów faktycznie wytropiono i zamordowano – ale nie 80-ciu a 6 lub 7. W okolicy tej nie było większych grup ukrywających się bo w Uchaniach był niemiecki post, stacjonowało przejściowo SS-Hałyczyna, zapuszczali się tam emisariusze UPA a i wśród mieszkańców byłi członkowie siatki OUN. Nie było to dobre miejsce na ukrywanie się po lasach... Nie zamordowano ich jednorazowo – tylko chwatano po kolei albo w małych grupach. Mordu dokonali nie partyzanci tylko - wedle relacji - miejscowi lewacy którzy po wojnie uniknęli odpowiedzialności służąc w milicji i ormo.
Emila Majuka mam przyjemność znać od kilkunastu lat. Organizował liczne imprezy kulturalne – w tym pierwsze edycje Dni Jakuba Wędrowycza w ramach „Wesołych spotkań z tradycją”. Nie jest to żaden fanatyczny wyznawca groSSa, ani oczadziały od lektury wybiórczej michnikoid. Przypuszczam że po prostu został przez kogoś paskudnie podpuszczony…
Majstersztyk dezinformacji
- sobota, 20, grudzień 2014 11:32
- Andrzej Pilipiuk
Edward Radziński ceniony rosyjski reżyser i historyk-amator na pocz. lat 90-tych zabrał się za pisania pierwszej monumentalnej pracy poświęconej carowi Mikołajowi II. Siłą rzeczy interesowała go też sprawa bestialskiego mordu na członkach carskiej rodziny i problem zagadkowej kobiety podającej się za uratowaną cudem księżniczkę Anastazję.
W trakcie prac zgłosił się do niego stary człowiek. Przekazał sporo naprawdę wartościowych materiałów w tym archiwalia które uchodziły za bezpowrotnie „zaginione”. Podpowiedział kilka cennych tropów. Z pewnych niedopowiedzeń reżyser wydedukował że ma przed sobą starego KGB-istę, co więcej nie wykluczone że naocznego świadka jeśli nie samego mordu to przynajmniej ukrywania zwłok.
Starzec kilkoma niedopowiedzeniami zdawał się potwierdzać tezę że księżniczka Anastazja i następca tronu przeżyli egzekucję. Odkrycie grobu w którym brakowało tych dwu szkieletów dodatkowo potwierdzało jego słowa. Edward Radziński przeanalizował dostępne materiały o tzw. Annie Anderson. Dowiedział się też o zagadkowym mężczyźnie nazwiskiem Siemionow przetrzymywanym wiele dziesięcioleci w łagrach Karelii, o którym współwięźniowie byli przekonani że to syn cara Mikołaja. Mężczyzna ten cierpiał nawet na hemofilię. Wszystko pasowało do słów starca.
Kilkanaście lat po uroczystym pogrzebie odnalezionych szczątków carskiej rodziny odnaleziono pogrzebane w znacznym oddaleniu dwa "brakujące" szkielety. Badania genetyczne pozwoliły stwierdzić ze zagadkowa kobieta podająca się za księżniczkę Anastazję była jak podejrzewano polską robotnicą z Łodzi. Zatem emeryt kłamał.
Tak działa KGB. Tak działa mistrzowska dezinformacja – oni często mówią prawdę. Dużo prawdy. A gdy ktoś im zaufa przy okazji kolejnych prawdziwych informacji łyknie też informacje nieprawdziwe, w które co gorsza szczere uwierzy. Tylko dlaczego przeszło 70 lat po ohydnej zbrodni komuniści dołożyli starań by puścić w świat to łgarstwo?
Mogło mieć znaczenie w latach 20-tych gdy prowadzono gry operacyjne przeciw „białym” emigrantom. Jestem przekonany że Franciszka Szanckowska do roli "Anastazji" została bardzo starannie przygotowana przez CzK. Znała bowiem wiele (zbyt wiele!) szczegółów z życia prawdziwej księżniczki i dworu, rozpoznawała masę mało znanych osób. Władała językami których używała prawdziwa Anstazja - za to konsekwentnie odmawiała mówienia po rosyjsku - choć świetnie znała ten język - wiedziała że natychmiast zdradziłby ją polski akcent...
Legenda o uratowaniu się dwójki carskich dzieci co jakiś czas odzywała się echem - czy ktoś ją sztucznie podtrzymywał? Dalczego jednak oszukano człowieka piszącego książkę o carze? Czy morderstwo sprzed wielu dekad mogło mieć znaczenie jeszcze na pocz. lat 90-tych? „Anastazja” już nie żyła. Czy na Kremlu rozważano scenariusz restauracji monarchii pod egidą KGB z użyciem dajmy na to odpowiednio zalegendowanego „wnuka cara”? Zagadkowy łagiernik zdaje się miał syna…
Nazistwskie tradycje "Kraju Warty"
- piątek, 19, grudzień 2014 17:54
- Andrzej Pilipiuk
Sąd w Gnieźnie odebrał dziecko ojcu. Dlaczego? Ojciec był niepełnosprawny, przewlekle chory przeszedł niedawno wylew. Dziecko wychowywał jednak przy wydatnej pomocy swoich bliskich. Mimo pozytywnych dla rodziny opinii opieki społecznej i innych instytucji, sąd w Poznaniu podtrzymał ten stricte nazistowski wyrok.
Ponań i Gniezno - kolebka Polski. W czasie okupacji z tego terenu niemcy porwali i wywieźli w celu germanizacji do Rzeszy ok 240 tyś polskich dzieci. Po wojnie odnaleziono tylko ok. 10% z nich.
O demencji
- piątek, 19, grudzień 2014 11:17
- Andrzej Pilipiuk
„Prezydent” komorowski był wczoraj przesłuchiwany w swojej kancelarii na potrzeby dochodzenia w sprawie tzw. „Afery marszałkowskiej” owoż 9 lat temu po likwidacji WSI jako marszałek sejmu prawdopodobnie usiłował za ciężką kasę dotrzeć do treści tajnego aneksu raportu o działalności mundurowej mafii… Niewykluczone bowiem że jest jednym z głównych bohaterów tego opracowania. Próba prawdopodobnie się nie powiodła – ale po śmierci Lecha Kaczyńskiego przeszkód już nie było i nasz Wielki Ortograf dobrał się do sejfu z aneksem w majestacie prawa a co gorsza stał się jedynym dysponentem dokumentu*…
Niestety wczorajsze przesłuchanie nie przyniosło efektu – z zeznań wyłania się obraz człowieka który nic nie wie i nic nie pamięta. Alzheimer nie wybiera… Pamiętajmy jednak przed kolejnymi wyborami żeby nie powierzać władzy człowiekowi tak ciężko chormu.
____________________________________________________________________________________________________
*A pan A.Macierewicz jest ciężkim frajerem - bo ja najego miejscu bym sobie na wszelki wypadek jedną kopię zostawił i w odpowiedniej chwili wypuścił w net.
Jednostornne rozbrojenie?
- piątek, 19, grudzień 2014 10:25
- Andrzej Pilipiuk
Polska armia zgodnie z podpisaną konwencją o zakazie stosowania pewnych rodzajów broni przystępuje do zniszczenia zapasów min przeciwpiechotnych. Mamy ich jeszcze skromny zapas - 260 tyś szt. Będziemy mieli ZERO.
Nie wiem jaki debil podjął taką decyzję – ale zważywszy na sytuację międzynarodową powinien zostać niezwłocznie ROZSTRZELANY.
Mina rzecz paskudna – jeszcze wiele lat po wojnie ludzie ginęli po lasach wdepnąwszy w takie „niespodzianki”. Jednak z drugiej strony – mieliśmy ogromne zapasy min przed wojną. Gdyby w lipcu lub sierpniu 1939 podjęto decyzję rozłożenia pól minowych na spodziewanych kierunkach niemieckiego ataku i wokół obiektów militarnych przebieg kampanii wrześniowej zapewne byłby zupełnie inny.
Skoro podpisaliśmy jakieś papiery możemy ich chwilowo nie wykładać – niestety jestem w stanie sobie wyobrazić sytuację gdy te miny będą potrzebne a nie będziemy ich mieli. I jeszcze jedno – jeśli musimy się ich pozbyć czy nie lepiej zapakować je do kilku wagonów i wysłać Ukraińcom?
Przypomnia mi to brytyjski "ruch na rzecz jednostronnego rozbrojenia atomowego" - była to w latach 80-tych prężnie działająca organizacja "pacyfistyczna". Dekadę później rypło się że liderów finansowało KGB.
Górale bez ciupag...
- piątek, 19, grudzień 2014 10:16
- Andrzej Pilipiuk
W Limanowej miejscowi ujęli zboczeńca. Kilka tygodni temu zaatakował kobietę, ostatnio dostawiał się do dziesięciolatki. Policja potwierdziła że jest to poszukiwany. Sąd nakazał facetowi wpłacenie 3 tyś zł kaucji, przydzielił mu dozór policyjny i puścił do domu.
Następnym razem sugeruję nie fatygować sądu ani policji tylko rozwiązać problem starymi dobrymi góralskimi metodami wypracowanymi przez wieki kastrowania baranów na hali…
Uważam też że zawód sędziego powiniem być zarezerwowany wyłącznie dla ludzi posiadających żony, dzieci i i wnuki.
Ukraińcy przepraszają
- czwartek, 18, grudzień 2014 19:11
- Andrzej Pilipiuk
Prezydent Pawło Poroszenko podczas wizyty w Polsce
przeprosił za Zbrodnię Wołyńską i prosił Polaków o przebaczenie.
http://lb.ua/news/2014/12/17/289682_poroshenko_poprosil_proshcheniya.html
Poprzednio przepraszano nas w 2005-tym.
*
Niestety liczni polscy pseudodziennikarze idąc na smyczy putina i jego agentury zapewne po tygodniu zapomną i dalej będą lansować tezę Ukrainiec = banderowiec.
Swoją drogą nie pamiętam jakoś żeby Litwini przepraszali nas kiedykolwiek za zbrodnie w Ponarach. Żydzi do dziś nieprzeprosili za wyczyny braci Bielskich (to ci z filmu "Opór") - w tym za rzeź w Ejszyszkach, Koniuchach i Nalibokach.
niemcy przeprosić powinni za całokształt a biorąc pod uwagę liczbę ofiar powinni robić to rytualnie raz w tygodniu przez 500 lat.
Od ruskich przeprosin za zbrodnie sowieckie nie ma co oczekiwać...
O jeden nokaut za dużo...
- czwartek, 18, grudzień 2014 12:18
- Andrzej Pilipiuk
W Syrii znaleziono masowe groby ok 230 ofiar zamordowanych przez bojówki tzw. państwa islamskiego. W Polsce bokser dariusz Michalczewski ubolewa na naszym zacofaniem postulując większą multikulturowość kraju… Ten boks to jednak cholernie szkodzi na mózg...









