BLOG

cuda kina...
- czwartek, 27, luty 2020 10:04
- Andrzej Pilipiuk
Mamy technikę która pozwala nakręcić WSZYSTKO.
Potrzebujemy opowieści by stworzyć wybitne filmy...
*
Trailer nowej ekranizacji "Pinokia"
wyimek
- środa, 26, luty 2020 16:41
- Andrzej Pilipiuk
Dlaczeg grafoman nie miałby zostać pisarzem. - wyimek z dyskusji na weryfikatorium.
to jak ze słuchem muzycznym.
albo się go ma albo się go nie ma.
jak się go ma - to można go rozwijać albo nie rozwijać.
jak się go nie ma - to można sobie pobrzdąkać na czymś
dla przyjemności, pośpiewać przy goleniu albo przy robocie.
w kościele na mszy już lepiej nie - bo ktoś może usłyszeć...
*
może też być problem głębszy - grafoman który ma pewien słuch i ładnie pisze - ale nie radzi sobie z selekcją tematyki... Skutkiem czego książki są poprawnie napisane ale czytać nie bardzo jakoś się chce...
*
Dzieci drogie - ktoś chyba musi Was uświadomić. To nie do końca jest tak że jak ktoś jest leniem to g... osiągnie a jak ktoś haruje to do czegoś dojdzie. Prawdziwa jest pierwsza część... Kto jest leniem g... osiągnie. A czasem przez to lenistwo zostanie niewolnikiem takich którzy wymyślą jak go zmusić do roboty za miskę zupy i będzie robił aż zdechnie... Lenistwo często łączy się z głupotą. A czasem leń jest przekonany że jest wielkim cwaniakiem a tu nagle życie wyrywa mu dywan spod nóg bo przyszedł prawdziwy cwaniak i go zrobił na szaro.
Pracusie zazwyczaj do czegoś dochodzą. Szybciej lub wolniej, ale jakoś idzie. Mija 5-10-20 lat i stoją w miejscu do którego chcieli dojść. Ale nie jest to pewnik. Czasem trafiają się okoliczności obiektywne - bezrobocie strukturalne i brak możliwości wyjazdu, choroby w rodzinie, inne wypadki losowe które podetną skrzydła brzytwą. Czasem idą burze polityczne - niekoniecznie zaraz wojny - ale np. władza wprowadza podatek który rujnuje całą branżę. Albo nagle się okazuje że dany zawód staje się korporacją, wchodzą licencje etc.
Akurat gdy skończyłem studia i dorabiając w gazetach ledwo wiązałem koniec z końcem zaczęła się dyskusja o tym by zawód dziennikarza był dostępny tylko dla ludzi po studiach dziennikarskich. (projekt na szczęście zdechł - ale inne przeszły).
*
Zostać pisarzem... Co jest do tego potrzebne?
1) jakiś tam talent. I wola rozwijania tego talentu.
2) oczytanie - to baaardzo ważne. Czytając nie tylko podpatrujemy "myki" innych autorów, ale też poszerzamy bazę własnego słownictwa. Poznajemy wyrazy których nie słyszymy na co dzień w domu ani w szkole (a zwłaszcza nie w telewizji...). Warto czasem poczytać klasykę - bo język w sferze technicznej się rozwija a w opisowej ubożeje - warto wiedzieć ze są takie słowa jak taźbir czy przetaina. Albo co naprawdę oznacza słowo "spolegliwy".
3) wyobraźnia - powinna płonąc jak świeca. Trzeba mieć kupę pomysłów, najlepiej świeżych, odkrywczych etc. pomysłów na bohaterów, na fabuły. Jak pomysłów brakuje - trzeba wiedzieć gdzie i jak grzebać żeby znaleźć podpowiedzi w historii.
4) Hobby, pasje badawcze, nietuzinkowe zawody, dociekliwość - żeby wspomóc wyobraźnię, żeby umieć szczegółowo coś opisać, żeby bohaterowie mogli uczenie o czymś pogadać i by olśnić czytelnika naszą hłe-hłe "erudycją". Przydaje się też umiejętność ciekawego opowiadania.
5) zacięcie, pracowitość - trzeba wstukać z milion znaków żeby to co piszemy do czegoś się nadawało. Potem trzeba wbić te 500 tyś znaków żeby powstała książka. Trzeba czytać, pisać analizować, uczyć się w biegu... Jeszcze uwaga na marginesie - jak ktoś jest w liceum, albo na studiach - to ostatni dzwonek by brać się na ostro do roboty - dopóki jesteście na utrzymaniu Rodziców. Potem będzie już tylko trudniej i mniej czasu na wszystko. Potrzebna jest też twardość niezbędna by nie odpalać neta zanim się dziennej normy nie wstuka. O innych czasochłonnych nałogach nie wspomnę...
6) samokrytycyzm - tj. nie puszczać gniota tyko szlifować aż zalśni jak psu...
7) odwaga - żeby kiedyś to jednak wysłać. Niby bić za to nie będą - ale trema często początkujących paraliżuje.
Wyważenie. Traktować robotę poważnie ale bez śmiertelnej powagi. Umieć traktować swój tekst jak plastelinę. Ugniatać, urabiać modelować,urwać kawałek i wkleić gdzie indziej... Powiedzieć sobie - nie jestem biskupem celebrującym mszę rocznicową. Nie dotykam nici stanowiących osnowę rzeczywistości. Nie jestem wieszczem płodzącym kolejną epopeję narodową. Trzeba spuścić sodówę uszami i do roboty.
9) świadomość misji. To jest ZAWÓD SZCZEGÓLNEGO ZAUFANIA SPOŁECZNEGO. To jest zawód który pewnych rzeczy od Was będzie wymagał. To jest zawód który sprawi że będziecie oceniani znacznie surowiej niż byle cwelebryci. Kto tego nie rozumie - niech sobie od razu odpuści.
10) szczęście. Żeby skoczyć naprawdę wysoko trzeba trafić na dobrego wydawcę, trafić swoją prozą w odpowiedni czas, znaleźć sobie swoją niszę.
*
Zapisałem się na wery bodaj w 2007 roku. Są tu ludzie którzy już wtedy tu byli i do dziś nie debiutowali. Są tu ludzie którzy chcą się czegoś nauczyć i realizują ten plan albo i nie. Są tu także ludzie który wpadają tu jak na piwo - posiedzieć w miłym towarzystwie, pogadać.
Tak, to też jest wybór. Czasem trzeba sobie postawić pytanie: Kim jestem. Kim chcę być. Po co tu jestem...
o samolubach
- środa, 26, luty 2020 07:50
- Andrzej Pilipiuk
Większość zła na świecie posiada jedno praźródło – „samorealizację”, samolubne ubóstwienie siebie samego. Przedkładanie interesu własnego nad interes innych. Deptanie innych w imię wolności własnej. Traktowanie innych jak zabawki, surowca, środka do celu. Przejście od postawy „zróbmy coś fajnego razem” do postawy „zrobimy coś fajnego dla mnie” do dominacji i wykorzystania tego drugiego.
Granicą ekspresji powinno być zawsze dobro innego człowieka. Samolub rwący wszystko pod siebie będzie rozpatrywał znajomości, przyjaźnie, kontakty tylko przez pryzmat „czy ten człowiek jest dla mnie użyteczny”. Będzie się trzymał raczej z dala od ludzi którym będzie musiał czasem pomóc, albo wesprzeć kosztem swojej wygody, swojego czasu, lub („o zgrozo”) swoich pieniędzy.
Stąd nigdy nie będę w stanie zaakceptować adopcji dzieci przez pederastów. Widzę w tym fanaberię, chęć zagrania na nosie społeczeństwu, być może w niektórych przypadkach szczątkowe pozostałości uczuć rodzicielskich, ale bardziej chodzi w tym wszystkim o samorealizację, złamanie tabu, postawienie się ponad prawem, tradycją, religią. Pokazanie „wolno mi więcej niż wam”.
Nawet jeśli wykluczylibyśmy molestowanie seksualne przysposobionych obciążenie psychiczne takich dzieci będzie ogromne.
o chęci życia
- wtorek, 25, luty 2020 22:15
- Andrzej Pilipiuk
https://kobieta.interia.pl/dziecko/news-dlaczego-dziecko-nie-chce-zyc,nId,4339680?parametr=zobacz_takze
Dlaczego ludziom odechciewa się żyć?
Przyczyn jest kilka ale główne to samotność, konieczność bytowania wśród kretynów, bezmyślna agresja otoczenia, patologiczne układy rodzinne, brak możliwości zmiany swojego losu, niemożność realizacji planów i marzeń... Często także bezrobocie, nędza i brak możliwości wyrwania się z niej. Trafiają się też choroby, przewlekłe, okaleczające, ograniczające możliwości…
Czasem spada na człowieka sytuacja gdy coś długo i kosztem wyrzeczeń budowano i nagle nieskończone jeszcze dzieło wali się w gruzy. A czasem frustracja gdy nikt nie daje nam szansy – przysłowiowych pięciu minut w czasie których moglibyśmy pokazać co jesteśmy warci.
Ludzie mają różną odporność psychiczną. Czasem tłuką się jak szklanki od pierwszego uderzenia. Czasem rozsypują powoli jak erodujący głaz… Czasem bywa i tak że kolejnego, relatywnie niewielkiego ciężaru już nie są w stanie udźwignąć…
Czemu mi odechciewało się żyć?
Po pierwsze dla tego że musiałem chodzić do szkoły – marnej szkoły gdzie funkcjonowałem w otoczeniu mocno zdemoralizowanej dzieciarni z kiepskiej dzielnicy. Ciężko budzić się co rano ze świadomością że trzeba iść do miejsca przepełniającego człowieka wstrętem, odrazą i starachem.
Po drugie dla tego że zdawałem sobie sprawę z istnienia innych krajów, wręcz innych światów – a wyjazd za granicę był niemożliwy. Nie było szans by choć kawałek z opisanych w książkach cudów zobaczyć na własne oczy… cięzko ptrzyć na mapę z dobijającą świadomością że nigdy nie będzie nam dane zobaczyć tych miejsc...
Po trzecie dla tego że nie bardzo miałem z kim pogadać o rzeczach które mnie interesowały. Zwłaszcza brakowało mi w otoczeniu jakiejś fajnej dziewczyny… Nie miałem wśród rówieśników nikogo kto byłby dla mnie autorytetem, źródłem inspiracji, ale też oparcia... Nie byo nikogo o kilka lat starszego kto mógłby to i owo podpowiedzieć...
Po czwarte przyszłość też rysowała się raczej szaro. Przez kilka lat byłem pewien że jedynym wyjściem jest emigracja. W PRL-u nie było praktycznie żadnych szans by się czegoś dorobić. Jako tako funkcjonowali ludzie dysponujący masą spadkową z czasów II RP. ci którzy mieli dom po dziadkach, kawałek ziemi pod miastem (i nie została ona skonfiskowana). Dorobienie się czegoś "od zera" było trudne nawet dla partjniaków i ubeków. Miałem sporo żalu do Rodziców że nie podjęli nigdy próby wyjazdu na zachód…
ze Słupska
- wtorek, 25, luty 2020 14:26
- Andrzej Pilipiuk
https://www.fronda.pl/a/miasto-slupsk-przekazalo-ponad-42-tys-zl-na-seksedukacje-dzieci-i-mlodziezy,140676.html
Egro: forsowne eksualizacja dzieci za pieniądze podatnika prowadzona w mieście w którym doszło ostatnio do dwu skandali pedofilskich, w którym zastraszane są ofiary, w którym dziwnym trafem nie da się skutecznie osądzić i wsadzić "instruktora tańca"...!?
Nie kapuję - co ci radni mają w głowach...
hmm... eee...?
- wtorek, 25, luty 2020 09:55
- Andrzej Pilipiuk
https://www.fronda.pl/a/polska-juz-bogatsza-od-portugalii,140655.html
PKB na głowę w Polsce jest już wyższy niż w Portugali.
Coool - to oznacza że już w 30 lat po obaleniu komuny dogoniliśmy nabiedniejszy kraj kapitalistatyczny!
*
Ale mam pytanie - skoro dogoniliśmy czemu nasze zarobki nie dogoniły tych portugalskich?
TUSK
- poniedziałek, 24, luty 2020 15:11
- Andrzej Pilipiuk
Widzę to inaczej.
w 2005 roku przed wyborami tusk publicznie deklarował miłość wobec "kaczystów".Są filmiki na youtoube - nagrania z jego licznych wypowiedzi. Miał być wspólny rząd PO-PiS. Wspólne głębokie przeobrażenie polityki. Wspólna odbudowa Polski po tragicznych rządach AWS i jeszcze gorszych rządach SLD-PSL.
Wyglądało że będzie przyjaźń i realna szansa wspólnej pracy na rzecz dobra Polski i Polaków.
Tusk przegrał dwa razy o kilka procent. W starciu o fotel prezydenta wygrał minimalną przewagą Lech Kaczyński. W starciu o parlament wygrał o kilka procent PiS. Tusk nie wtrzymał świadomości że nie będzie grał pierwszych skrzypiec. Nie wytrzymał tego że jest drugi na podium.
Oszalał z nienawiści. Zerwał rozmowy koalicyjne. Zaczęło się niewyobrażalne szczucie na PiS i braci Kaczyńskich. De facto wnuk hitlerowca rozpętał wojnę domową. Przegrał starcie metodami demokratycznymi, zdradził, zaczął szukać sojuszników za granicą. Obalając "kaczyzm" oparł się na obcych siłach. Wsparły go niemieckie media, niemieccy politycy, niemiecki biznes, niemieckie "fundacje". rachunki za bratnią pomoc zapłaciła Polska.
Co mógł zrobić innego? Gdyby był człowiekiem honoru i myślał racjonalnie - mógł stworzyć obiecaną koalicję z PiS, a potem zgłaszać w parlamencie mądre i potrzebne ustawy. Lepsze i mądrzejsze niż PiS. (nie było to trudne). Po 4 latach PO uważana przez wyborców za błyskotliwszą część sceny politycznej zapewne wzięłaby większość. Lech Kaczyński po dwu kadencjach dobrej, owocnej współpracy zapewne sam namaściły go na swego następcę na fotel prezydenta.
Korzystałby PiS, skorzystałaby PO, skorzystałby tusk, korzystaliby Kaczyńscy. A co najważniejsze korzystałaby Polska i Polacy.
Dziś to były zupełnie inny o wiele lepszy kraj.
*
zamiast tego jest wojna domowa, pożar w burdelu, a upaśli się na naszej krwawicy niemcy...
daliśmy palec
- poniedziałek, 24, luty 2020 13:38
- Andrzej Pilipiuk
wczoraj daliśmy im palec w postaci tolerancji.
dzisiaj chcą nam wyrwać rękę ze stawu i półgębkiem zapowiadają że to nie koniec...
*
przede wszystkim - widać wyraźnie - "tęczowym" nie wolno wierzyć. Zapowiadają jedno a robią co innego. Inne cele deklarują inne faktycznie chcą osiągąć. I bez przerwy przesuwają granice.
nieludzka medycyna
- poniedziałek, 24, luty 2020 13:28
- Andrzej Pilipiuk
https://ciekawostkihistoryczne.pl/2020/02/24/chora-ideologia-przerazajace-eksperymenty-niemcow-w-czasie-ii-wojny-swiatowej/
Marcin Waincetel przypomina o ofiarach pseudomedycznych eksperymenów w Auschwitz i Dachau...
Cool - trzeba o tym pamiętać.
*
Problem w tym że nadal bardzo niewiele wiemy o bardzo poodbnych zbrodniach popełnianych z ZSRR jeszcze długie lata po pokonaniu III Rzeszy...
W "Raporcie z północy" i tu na blogu pisałem o riunach Butugyczagu i zagadkowym "laboratorium"
od koniec lat 80-tych niezależni badacze dotarli do ruin opuszczonego łagru Butugyczag na Kołymie.
Jak tokś chce poszukać informacji samodzielnie tak się to pisze cyrylicą: Бутугычаг
Wedle oficjalnych źródeł więźniowie wydobywali tam uran i cynę. Bardzo nieliczni przeżyli. Liczbę ofiar
szacuje się na 380 tyś. Ludzi zabijał mróz skąpe racje żywnościowe i promieniowanie. Ale ci którzy tafili do
pracy w kopalni i tak mieli szęście. Znacznie gorzej mieli ci skierowani do pracy przy obróbce urobku.
Koncentrat rudy uranowej przepłukiwano ręcznie na metalowych tacach.
Węzień przy tym zatrudniony umierał po kilku tygodniach.
Opodal znajdował się łagier dla dzieci. Kim były, do jakich prac je skierowano - nie wiadomo. Nie przeżył żaden
świadek, nie ma zadnej dokumentacji... Pozostały tylko resztki "krótkich" pryczy oraz walające się wsród ruin
dziecięce kalosze
*
To nie koniec koszmaru.
Badacze znaleźli grupę budynków pierwotnie odgrodzoną aż czterena rzędami zasieków.
Jak się okazało to pozostałości laboratorium w ktorym prowadzono pseudomedyczne eksperymenty na
żywych więźniach. Ślady zatarł czas ale na murze jednej z celi zachował się napis "zabij mnie".
Zidentyfikowano też miejsce pochówku ofiar i tunel w pobliskim lodowcu gdzie upchnięto
- ciał, wypreparowane narządy wewnętrzne i inne "odpady".
Sowieccy "lekarze" prowadzili tam badania głównie nad ludzkim mózgiem. Czaszki które znaleziono były
rozpiłowane, niektóre noszą ślady rozległych trepanacji, na niektórych zachowały się nawiercone otwory -
prawdopodobnie wprowadzano przez nie elektrody.
W archiwum zbierajacym dokumenty GUŁAG-u zachowały się zaledwie cztery klatki negatywu z wykonywanej
w czasie badań dokumentacji fotograficznej.
Sprawa do dziś nie doczekała się rzetelnych badań.
Twórcy rosyjskich stron internatowych i filmów stawiają pytanie: ilu sowieckich profesorów zdobywało
doświadczenie zawodowe w takich miejscach?
http://argumentua.com/stati/gulag-dolina-smerti-obvinenie-sssr-v-opytakh-nad-lyudmi-foto
https://www.yaplakal.com/forum2/topic244790.html
Wszyscy wiemy o "eksperymentach" osławionego doktora mengele oraz innych zbrodniarzy niemieckich.
Medycyna III Rzeszy popełniała swoje zbrodnie przez kilka lat. Medycyna sowiecka co najmniej przez dwie
dekady... O ekspermentach w Auschwitz słyszał cały swiat. Kto slyszał o Butugyczagu?
z Włoch
- poniedziałek, 24, luty 2020 13:01
- Andrzej Pilipiuk
Festiwal w Wenecji został zakończony przed terminem. Zamknięto wszyskie uczelnie wyższe. Nie bedą odprawiane msze św. (tj. będą ale bez udziału wiernych - zapewniono transmisje radiowe i telewizyjne).
*
zastanaiam się czy w tej sytuacji odbedzie się Pyrkon w Poznaniu...








