Z kuźni
- czwartek, 27, grudzień 2018 18:08
- Andrzej Pilipiuk
-Tyranozaur – przesylabizował Jakub. – Ech, nie. Mięso z drapieżników przeważnie jest cholernie niesmaczne…
-Tu masz roślinożernego – kozak wskazał gablotę. – Diplodok, może być? Tylko ustalmy czy wolimy żeberka czy może golonkę?
-Golonkę. Skoro jest smaczna ze świni to z dinozaura tym bardziej… Dobra, ja wyczaruję, ty odkroisz i schowasz do torby. I zmywamy się zanim ktoś przyuważy. Dinozaurów suche kości niechaj mięsko w was zagości – mruknął i machnął różdżką.
Nic się nie stało.
-Hmm… - mruknął Semen z pewnym powątpiewaniem w głosie. – To zaklęcie wydaje mi się jakieś dziwne.
-To wymyśl lepsze – obraził się jego przyjaciel.
-Chcesz powiedzieć że sam je ułożyłeś?
-A co? Nie wolno?
-Ja tam fachowcem od magii nie jestem, ale zaklęcia to raczej w innych językach się wypowiada. Po łacinie, albo po hebrajsku może. A jeśli to rowlingowska magia to po angielsku ewentualnie.
-Jak taki z ciebie polyglot to proszę sam spróbuj – Jakub wręczył mu różdżkę.
-Trzyma się za ten grubszy koniec no nie? Hmmm… Jak by tu… Avada Dinozaurum – wypowiedział uroczyście machając kijkiem.







