czytając klasykę

Przeczytałem „Głód” Knuta Hamsuna – jedną z książek które utorowały mu drogę do wielkiej sławy i nagrody Nobla. Rzecz jest o tym jak w XIX wiecznym Oslo (wówczas miasto nosiło nazwę Chrsitania) przymiera głodem początkujący literat – felietonista. Od strony fabularnej książka jest o niczym. Bohatera niesie rzeka wydarzeń. Pisuje chaotycznie: to felietony, to rozprawy filozoficzne, to znów skrobie sztukę teatralną. Usiłuje sprzedawać swoje wytwory gazetom, przeważnie z dobrym efektem i to nawet za niezłe pieniądze - o ile rzecz udaje mu się dopisać do końca. Udaje mu się nieczęsto – bo odbija mu z głodu. Roboty nie potrafi znaleźć. Żebranie jest poniżej jego godności. Zastawia co może w lombardzie. Nie może też liczyć na kuchnie wydające darmowe posiłki dla ubogich – być może w Oslo takowych nie było? I tak się toczy to jego na wpół menelskie życie…

Zapewne w czasach gdy ta książka powstała stanowiła jakiś przełom, krok milowy literatury etc. Dziś męczy i nuży. Może być ciekawa jako źródło informacji o życiu w tej epoce. Nasza literatura jest już inna.

Mimowolnie zestawiam tę powieść z dziełem Jacka Londona „Martin Eden” i z „Powieścią Autobiograficzną” Aleksandra Grina. U Londona bohater miał jedno wytknięty cel – chciał się przebić do elity, jedyną dostępną mu drogą było pisanie do gazet. U Grina – jest podobnie jak u Hamsuna – bohater nie wiedział dokąd idzie.

https://atria.edu/rtp-live/ https://www.dilia.eu/rtp-slot-pragmatic/