o szkole i religii...
- środa, 30, maj 2018 15:09
- Andrzej Pilipiuk
co do religii w szkole - khm...
jako zdeklarowany moher ujmę to tak:
Nauka religii ma zasadniczo dwa zadania:
1) wbić ludziom do głowy jakie jest stanowisko kościoła wobec ich pomysłów na życie. Temu służy wkuwanie katalogu grzechów głównych, 10 przykazań etc etc. np. żeby kolo orzynający najlepszego kumpla na 200 zł, bzykający cudzą dziewczynę, czy porzucający dziewczynę w ciąży przynajmniej wiedział że to co robi nie jest szczególnie cool ani trendy... Oczywiście potrzebny jest do tego sensowny ksiądz pokazujący na przykładach że mimo 2000 lat chrześcijaństwa popełniane są nadal te same grzechy.
2) przeprowadzenie formacji duchowej by ludzie w późniejszym życiu zbyt łatwo nie zbydlęcieli... - najlepiej się to robi przez pokazywanie przykładów pozytywnych z różnych epok - kolesi i koleżanki którzy dzięki wierze i płynącej z niej sile duchowej się nie dali zeszmacić. W ramach przykładów pozytywnych można też pokazać najciekawsze dzieła wiary jak np. redukcje paragwajskie.
a informacje o innych religiach można przekazać na lekcji geografii.
czy nauka religii w szkole pozwala te zadania zrealizować?
wątpię.
UCZNIOWIE SZKOŁY NIENAWIDZĄ. może nie wszyscy ale dla co najmniej 90% nauka szkolna jest opresją samą w sobie. Kiedyś szkoła była przepustką do lepszego życia - dziś raczej hamuje rozwój. Kiedyś uczyła wiedzy o świecie - dziś to wiemy z TV. Kiedyś człowiek w wieku lat 12-13 zaczynał zdobywać pewną wiedzę zawodową dziś szkolnictwo zawodowe leży i kwiczy "bo każdy ma mieć maturę". etc.
patrzę na przykładzie moich krewnych. w ostatnich lat podstawówki chodzili na naukę do lokalnych rzemieślników. Warto było zakuwać bo dawało to pewne obycie cywilizacyjne - człowiek nie chichotał potem na widok żarówki etc. Dobre oceny na koniec szkoły dawały szanse na dalszą naukę w Chełmie. dziś to wszystko straciło znaczenie.
nienawiść do szkoły rozciąga się na wszystko co dzieje się w budynku. Zwróćcie uwagę: jeśli tylko jest możliwość na zajęcia pozalekcyjne wybiera się te prowadzone w domach kultury - nie w szkole. Tym samym na religię uczona w systemie szkolnym spada automatyczne odium niechęci.
W zasadzie nauczanie religii w szkole ma sens o tyle że z jednej strony pozwala przyswoić choć minimum prawd wiary niemal wszystkim, z drugiej storny wbija symboliczny słup graniczny - pokazuje agresywnej lewicy ateistycznej gdzie kończą się ich mozliwości i że w tej sprawie nie ma już nic do gadania.





