Moje żale

                Mam żal do rządu londyńskiego. Cholerny żal. Popełnili liczne tragiczne błędy, które odbijają się czkawką do dziś… Po pierwsze w chwili gdy było jasne że alianci sprzedali nas stalinowi (nie wierzę by nie było żadnych przecieków z konferencji Jałtańskiej) należało zabezpieczyć dalsze funkcjonowanie w warunkach delegalizacji. W kanadzie było nasze złoto – 80-115 ton. Należało przynajmniej część ukryć – dla finansowania działalności po wojnie.

                Przez cały okres po wojenny emigranci którzy przebywali na zachodzie żyli w kompletnie innej sytuacji finansowej niż przebywający w kraju. Masa około 8-12 milionów Polaków i ludzi polskiego pochodzenia przez 35 lat nie zrobiła praktycznie nic by przyspieszyć powrót do kraju. Nałożenie na nich podatku – rzędu 2-3-4 dolarów miesięcznie pozwoliłoby zbudować kapitał umożliwiający bardziej efektywne działania zarówno na zachodzie jak i robotę wywrotową w PRL. O możliwościach finansowych najlepiej świadczy fakt jakie kwoty zebrano wśród emigrantów i przekazano różnymi kanałami podziemnej „Solidarności” (kto i jak je zawłaszczył pozostaje jedną z paskudniejszych tajemnic leżących u korzeni III RP).

                Głównym kapitałem są ludzie. Tu emigracja zawiodła kompletnie. Przez 45 powojennych lat nie powołano żadnej szkoły średniej ani wyższej kształcącej najzdolniejsze dzieci emigrantów. Nie zorganizowano żadnego programu by wyłapać najbystrzejsze dzieciaki i pozatrudniać choćby w biurach życzliwych nam kongresmenów w USA – by otrzaskały się z robotą emigracyjną. Wreszcie nie powstała żadna komórka badająca zbrodnie komunistyczne.

                Jak ja to widzę? W 1989-tym, gdy komuna zaczęła się sypać na potęgę powinien nastąpić desant. Wystarczyłoby kilkuset młodych dobrze wyszkolonych ludzi dysponujących zapleczem finansowym rzędu głupich kilkudziesięciu milionów dolarów, oraz drobnym wsparciem technicznym w postaci używanych nadajników radiowych. Posiadający polskie obywatelstwo wystartowaliby w wyborach. Pozostali wsparli komitety wybranych tubylców. Totalne przetasowanie sceny politycznej to była robota na maksymalnie miesiąc. Powinno się pojawić kilka lokalnych gazet – wydawanych całkowicie na chama – bez starania się jakiekolwiek zezwolenia ubecji.

                Był to dla opozycji okres monopolu dwu mediów zblatowanych z postkomunistami: „gazety wyborczej” i „radia Z” – należało go przełamać. Ze swojej strony emigracja powinna wykorzystać w tym momencie swoje dojścia i pieniądze – anteny satelitarne w miastach były już dość powszechne. Codzienny polskojęzyczny program informacyjny nadawany z zachodu odegrałby ogromną rolę. W tym momencie można też było wyciągnąć i szeroko zaprezentować materiały o zbrodniach UB i SB – by skutecznie sparaliżować działania michnika i jego kliki. Przeprowadzić na antenie wywiady z ofiarami, albo iść z kamerą na rozmowę z wolińską i st.michnikiem – pokazać ich ryje, pokazać jak żyje się na zachodzie oprawcom Polaków… To przełożyłoby się na sytuacje w kraju – nie byłoby żadnego gadania o grubej kresce.

https://atria.edu/rtp-live/ https://www.dilia.eu/rtp-slot-pragmatic/