O profilowaniu
- czwartek, 16, listopad 2017 12:58
- Andrzej Pilipiuk
Jak to jest? Programy komputerowe mogą w kilkanaście – kilkadziesiąt sekund przeczesać całą sieć szukając słów kluczowych w dowolnych językach. Wyszukiwarki są w stanie „ukrywać” informacje – przed tymi którzy ich szukają. Samym pozycjonowaniem treści niewygodne daje się wypchnąć gdzieś na całkowity margines skutecznie utrudniając ich odnalezienie. Zdjęcia niewygodne - np fotki z ekshumacji w Jedwabnem, czy zdjęcia z islamskich zamieszek w Goeteborgu - potrafią zniknąć całkowicie, raz na zawsze.
Jednocześnie internet przypomina dziki zachód w najgorszych latach. W kilka minut można znaleźć najobrzydliwsze odmiany pornografii. Bez trudu znajdzie się informacje pozwalające wyprodukować w warunkach domowych materiały wybuchowe czy narkotyki. Samobójca który chce ze sobą skończyć też może liczyć na „życzliwą” pomoc. Piractwo kwitnie. Do tego bezkarnie grasują w sieci fabryki trolli. Ktoś co i rusz wpuszcza rozmaite wirusy. Ogólnoświatowa nagonka na pedofili nie przeszkadza im zakładać stron oraz umieszczać najobrzydliwszych zdjęć i filmów. dostep do tego typu materiałów jest z reguły płatny - zate gdzieś istnieją konta bankowe należące do mafii. Nawet jeśli znajdują się w rajach podatkowych tanskcje takie można zablokwać Wiele przestępczych procederów w sieci dało by się ukrócić a nawet w wielu przypadkach zidentyfikować ofiary i ukarać sprawców.
Nie da się ocenzurować i kontrolować netu? Wolne żarty. Da się. Czemu zatem się tego nie robi? Ktoś chce zostawić wentyl bezpieczeństwa? Tylko po co wentyl bezpieczeństwa gdy mówimy o działaniach stricte kryminalnych, a nawet zbrodniach? Do tego każdy serwer musi się gdzieś fizycznie znajdować, da się ustalić gdzie stoi, kto jest jego właścicielem etc. Tego też się nie robi.
W takich chwilach człowiek zaczyna się zastanawiać nad tym czy ciche przyzwolenie na cały ten syf nie jest elementem większego planu demoralizacji lub profilowania społeczeństwa…






