Jednolita cena? Khm...
- czwartek, 16, listopad 2017 01:51
- Andrzej Pilipiuk
Wraca pomysł ustawowego zamrożenia ceny okładkowej ksiązek. O co chodzi? Teoretycznie o ochronę małych księgarni. Posłowie wymyślili że zablokują w ten sposób marketom i księgarniom sieciowym możliwość sprzedawania bestselerów z bardzo niską marżą - po cenach na jakie nie mogą sobie pozwolić małe księgarnie...
Jak ja to widzę:
Po pierwsze - jest już de facto za późno - rządy tuska i jego przydupasów spowodowały w branży księgarsiej pożar stepu. Z ok 800 księgrani w roku 2007 obudziliśmy się po 8 latach PO-muny z 400 księgarniami. Odbudowa branży potrwa lata.
Po drugie - kięgarnie zabiły 3 czynniki
-ZUS - księgarz prowadząc działaność gospodarczą musi odprowadzić ponad 1200 zł miesięcznie. Oznacza to konieczność sprzedaży kilkuset książek by zaspokoć tylko to roszczenie nienasyconego molocha... To bandyckiej stawce ZUS "zawdzięczamy" śmierć wszystkich nieomal księgarni na prowincji. (oraz rzemiosła i kilku innych branż...)
-Czynsz - tylko ok. 10% księgarni posiada własny lokal - cała reszta wynajmuje. na pocz. lat 90-tych podczas prywatyzacji nie zezwalano na wykup lokali - "prywatyzowali" je różni "towarzysze" - dziś księgarnia musi bulić od metra kwadratowego stawkę identyczną jak lombard, sklep monopolowy czy lumpex. To wymordowało księgarnie "tworzące klimat" - ulokowane w centrach miast, na starówkach etc. W Krakowie przy rynku były 4 księgarnie. Nie ma już ani jednej!
-VAT na książki - czyli zbrodnia a polskiej kulturze - zresztą popełniona przez wnuka folksdojcza. Wprowadzenie tego podatku w 2011-tym roku znacząco spowolniło przepływy gotówki, zwiększyło koszta księgowe, oraz podniosło cenę książek powyżej pewnej granicy psychologcznej. Vat wprowadzono w chwili narastającego kryzysu co spotęgowało poziom znszczeń. Efektem był drastyczny spadek sprzedaży sięgający 30-35% DO DZIŚ NIE UDAŁO SIĘ ODBUDOWAĆ NAKŁADÓW. Minęło 6 lat a nadal nie zasypaliśmy tej wyrwy.
Gdyby władza na poważnie myślała o rozwoju czytelnictwa należy:
-szeroko udostępnić zbędne lokale miejskie na potrzeby tworzenia księgarni, z gwarancją możliwie niskiego czynszu i z możliwością wykupu w przyszłości.
-objąć księgarzy preferencyjną składką ZUS. oraz na 5-10 lat zwolnić z konieczości płacenia podatku CIT lub dać duże ulgi prorozwojowe.
-znieść podatek vat na książki i zagwarantować ustawowo że to dziadostwo NIGDY nie wróci.
Reszty dokona rynek. 5-10 lat i bedziemy mieli normalną sieć księgarską - jak w normalnych krajach,








