Stypendia demograficzne?

Szef opozycji Jarosław Kaczyński i kandydat na premiera socjolog prof. Gliński spostrzegli że następuje zapaść demograficzna. Niestety rozwiązanie które wymyślili jest kompletnie tragiczne i przy tym kompletnie od czapy. Stypendium demograficzne które wykoncypowali miałoby wynosić bagatela 1000 złotych miesięcznie na każde dziecko. Zważywszy że co roku rodzi się ok 400 tyś dzieci kwoty robią się kompletnie szalone. Wypłacanie rocznie takiej zapomogi to konieczność wydania około 5 miliardów złotych/rocznik. Źródeł finansowania operacji profesor niestety nie podał.

Oczywiście Polska jest krajem niezwykle rozrzutnym – potrafiliśmy bez mrugnięcia okiem wywalić w błoto niemal sto miliardów złotych na organizację kompletnie zbędne igrzyska piłki kopanej. Dotujemy eksport cykru. Dajemy ulgi podatkowe masie zagranicznych cwaniaczków - tylko za to że łaskawie zechcą nas łupić. Ale mimo to nie potrafię sobie wyobrazić że z pustego mieszka totalnie zadłużonego kraju wytrząśniemy kolejne walizy banknotów…

Oczywiście są dziedziny w których możemy poczynić szybko znaczące oszczędności. Np. można z dnia na dzień wywalić z roboty 90% urzędasów i mało kto w ogóle to zauważy. Można dowalić CIT zagranicznym spółkom które od 22 lat kolonizują nasz kraj. Można… Wszystko można – tylko do tego trzeba mieć JAJA.

Jak ja bym to widział? Rozdawanie pieniędzy demoralizuje. Niejedna menelska rodzinka szybko skalkuluje że zamiast chodzić do pracy lepiej produkować kolejne dzieciaczki. Mieliśmy już podobną sytuację. W dawnych PGR-ach za urodzenie każdego dziecka były dodatki do pensji w dodatku rosnące progresywnie – posiadanie 5-6-7 dzieci „ustawiało” Pana Traktorzystę na dobre. Tylko że PRG-ry w zderzeniu z wolnym rynkiem padły a dzieci zostały. Efektem ich radosnej nierozważnej nadprodukcji jest obecnie nędza wielu rodzin.

Podobne zjawiska obserwujemy na zachodzie. Tylko że tam z dodatków na dzieci korzystają masowo kolonizujące wymierającą Europę ludy „kolorowe”. Wyznawcy Allaha mnożą się na potęgę – i znowu ta sama sytuacja: posiadacz 5-6-7 dzieci biorąc na nie zasiłki żyje w luksusie a do roboty w ogóle nie musi chodzić…

Zatem trzeba postawić sprawę twardo: Żadnej kasy do łapy. Tysiąc złotych na dziecko – to dobra kwota ale dawać ją wyłącznie w postaci ulg podatkowych i ulg składki ZUS. W dodatku z ulg korzystać mogłyby wyłącznie pełne rodziny i wdowy z dziećmi. To zachęci ludzi zarówno do formalizowania związków jak i do PRACY.

Skoro mamy kogoś wspierać - wspierajmy normalne rodziny. Zero dotowania menelstwa. Zero dotowania patologii.

https://atria.edu/rtp-live/ https://www.dilia.eu/rtp-slot-pragmatic/