Z prowincji
- wtorek, 30, sierpień 2016 08:40
- Andrzej Pilipiuk
W niedzielę byłem na dożynkach w Wojsławicach. Podczas mszy polowej wyjątkowo piękne i mądre kazanie wygłosił pochodzący z Wojsławic ks. dr. Hubert Czarnecki. Wójt wygłosił krótkie przemówienie w którym zreferował co w gminie udało się zrobić. Zaprezentowano wieńce dożynkowe, przemawiali zaproszeni goście. Zaprezentowały się zespoły ludowe, wieczorem odbył się koncert disco polo.
Naszła mnie refleksja:
Kazanie i przemówienie powinny zostać nagrane i odtworzone w sejmie – tak by nasza władzuchna otrzymała prosty i czytelny przekaz ze świata odległego od Warszawy – świata w którym ludzie dziko harują i patrzą jak czas i życie przeciekają i przez palce… Świata w którym drobne błędy popełniane przez rząd oznaczają uderzenie tsunami…
Tak niestety wygląda polska prowincja – kraina gdzie powodem radości i dumy jest załatwienie dla gminy 40 tyś zł. dotacji, gdzie sukcesem jest remont kościelnej dzwonnicy czy wyasfaltowanie drogi do wsi - podczas gdy w stolicy beztrosko rzuca się miliardy w błoto.
Wojsławice powinni odwiedzić urzędasy w Warszawy… Szczególnie te pasożyty od tuska i kopacz. Powinni zobaczyć ludzi którymi tak ostentacyjnie przez 8 lat gardzili – starszych, biedniejszych, gorzej wykształconych z wsi i małych miasteczek. Zobaczyć codzienne dramatyczne skutki swoich durnych zarządzeń.
Gdy jechałem już busem do Krakowa naszła mnie refleksja – jak bardzo potrzebna jest Via Carpatia – jak bardzo ożywiła by region i ułatwiła komunikację. Ile skorzystały by moje rodzinne strony gdyby „wielka droga wschodnia” przebiegała np. przez Krasnystaw. I znów świadomość jak czrew drąząca umysł, zatruwająca życie. Polski odcinek mógłby już istnieć – ale tusk storpedował te plany dwa razy - jako premier i później jako szef UE…








