Radzieckie diamenty też są wieczne?

Podczytuję sobie jednym okiem monografię G.Motyki „Ukraińska partyzantka 1942-60”. Nie rozumiem zarzutów naszych „prawicowców” wobec autora – pisze moim zdaniem bardzo obiektywnie, dokumentuje swoje twierdzenia, a upowców przecież też nie oszczędza. Muszę sobie odświeżyć to i owo zanim wgryzę się na dobre w pracę „za to że jesteś Ukraińcem”. Drugim okiem zagłębiam się w biografię Tove Janson. Mało czasu mam na lekturę, ale przecież trzeba. Odczuwam głód wiedzy, głód czytania, potrzebę pracy samokształceniowej… Stos publikacji do przeczytania niestety zmniejsza się szalenie wolno…

Z innych nowin: Kupiłem sobie via allego tubkę radzieckiej pasty diamentowej. Powstała ewidentnie przed 1989-tym – ale tłuszcz zżarł nadrukowaną datę. Została tylko informacja „trwałość 15 lat”. Ergo: najpóźniej w 2004-tym pasta ta się przeterminowała. Ale spoko, najwyżej olej zjełczał – przecież diamenty są wieczne. Poprzednia którą się posługiwałem była jeszcze bardziej przeterminowana. Swój drogą to ciekawe – ale nie sposób kupić świeżej. Przestali produkować?

https://atria.edu/rtp-live/ https://www.dilia.eu/rtp-slot-pragmatic/