Sen pryska...

Trafiłem tam przypadkiem, na początku studiów. Przy ulicy Górnośląskiej mieściła się klinika dla studentów UW w której oprócz porad psychiatrycznych przyjmowano też inne przypadki i wykonywano RTG płuc. (wiecie – rozumiecie – niby oświecone lata 90-te a tu na uniwersytecie w stolicy epidemia …gruźlicy!!!). Chyba usiłowałem skrócić sobie drogę i wyjść na Park Ujazdowski. Szlaban w poprzek cichej uliczki. Ominąłem… Nieoczekiwanie znalazłem się w enklawie jakby innego świata. Ukryte wśród drzew urocze drewniane domki otoczone trawnikami. Płotki jeśli gdzieś były to jak na zachodzie – do kolan. Szedłem w głąb dziwnego osiedla i naraz poczułem mrowienie na karku. Było kompletnie nierzeczywiste. Przecież znajdowałem się niemal w ścisłym centrum stolicy!

Tajna dzielnica rządowa – pomyślałem. Szlaban… Cholera… Zaraz ktoś mnie zwinie. Ale szedłem twardo naprzód udając swojaka i nic się nie działo. Dotarłem do gościnnie otwartej furtki w parkanie parku i po chwili byłem na przystanku autobusowym. Pozostało mi nieuchwytne wrażenie otarcia się o jakąś grubszą tajemnicę. Wyobraźnia rysowała pod każdym z domków schron przeciwatomowy… Kto mógł tam mieszkać? No cóż – ulica Wiejska i Sejm znajdowały się o rzut beretem. Zapuściłem się tam jeszcze dwukrotnie. Kolonia nie była specjalnie duża – kilkadziesiąt domków. Cztery uliczki na krzyż.

Potem dopiero dowiedziałem się że dziwne osiedle powstało zaraz po wojnie a prefabrykowane domki trafiły nad Wisłę z Finlandii via ZSRR. Nadal pojęcia nie mam kto tam mieszkał – ale mniemam że nie byle kto. Dziś ze smutkiem dowiedziałem się że miejsce to już de facto nie istnieje. Mieszkańców dawno wysiedlono. Pozostało tylko 8 domków czekających na rozbiórkę.

https://atria.edu/rtp-live/ https://www.dilia.eu/rtp-slot-pragmatic/