BLOG

Nasza armia...
- środa, 05, marzec 2014 15:17
- Andrzej Pilipiuk
Media donoszą że polskie wojsko wykazuje zwiększoną ruchliwość. Zaobserwowano kolumny wojskowych ciężarówek. Prawdopodobnie dokonuje się przesunięć i dyslokacji oddziałów. Zaobserwowano też wzmocnione partole żandarmerii wojskowej. Zapewne sprawdzane są systemy łączności, zwiększono liczbę lotów patrolowych.
Należy przypuszczać że konflikt o Krym stał się dla naszych sił zbrojnych okazją do dyskretnego sprawdzenia czy jesteśmy gotowi na wypadek gdyby zagrożenie zaczęło ogarniać inne kraje regionu.
O parówkach, parówach i parówszczakach...
- wtorek, 04, marzec 2014 15:52
- Andrzej Pilipiuk
Pisałem kiedyś – całe nasze wychowanie, normy etyczne, moralne i formacja duchowa płynąca z wyznawanej religii sprawdzają się w jednym momencie. W sytuacji gdy dysonując przewagą spotykamy się z drugim człowiekiem. Możemy go zabić, pobić, zgwałcić, obrabować. Możemy też uznać go za bliźniego i zostawić w spokoju lub udzielić pomocy. Nie inaczej wygląda to na płaszczyźnie międzynarodowej.
Nasi przodkowie stawali przed tym dylematem wiele razy. I nigdy nie mieli wątpliwości. Polska jest ewenementem. Kraj który nigdy na nikogo nie napadał. Kraj który zawsze przyjmował uchodźców i prześladowanych. Kraj który zawsze chętnie wyciągał pomocną dłoń do innych. Obrotowe przedmurze cywilizacji odpierające barbarzyńców przychodzących ze wschodu, południa, zachodu a nawet północy.
Ratowaliśmy Europę, ratowaliśmy cywilizację łacińską przed Mongołami, Szwedami, Tatarami, Turkami, Niemcami i sowietami. Za nasze zasługi przeważnie nie słyszeliśmy słów podziękowania, a bywalo że jako zapłatę dostawaliśmy kopa między oczy, ale i tak przy każdej kolejnej zadymie znów wystawialiśmy nasze oddziały. Nasz imperatyw moralny mówił nam krótko: TAK TRZEBA. Wysyłaliśmy misjonarzy do Chin, posłów do Etiopii, osadników do Brazylii, instruktorów wojskowych do Liberii. Efektem dziwnych sojuszy są nazwiska na liście katyńskiej – obok polskich niemieckie, żydowskie, francuskie, szkockie, ukraińskie, białoruskie, litwewskie, gruzińskie, ormiańskie, rosyjskie. Pamiątką – 3 fotografie murzynów w polskich mundurach oficerskich wykonane we wrześniu 1939 - ślad pobytu u nas liberyjskiej misji wojkowej.
Dziś nie musimy iść w pole ani stawać do walki. Nikt tego od nas nie oczekuje. Dziś wystarczą przejrzyste deklaracje – po czyjej jesteśmy stronie. Musimy też być gotowi by w ślad za tymi deklaracjami udzielić pomocy. Skromnej. Może będzie trzeba przesłać pomoc medyczną. Może trochę racji żywnościowych (mało prawdopodobne). Moż wysłać lekarzy i ratowników medycznych. Może przyjąć kilka tyś dzieci na wakacje. W skrajnie pesymistycznym wariancie trzepnie nas po kieszeni najwyżej pięć złotych od łba. Tymczasem w mediach i na forach internetowych słychać żałosne skamlanie: „zostawmy Ukrainę, nie wkurzajmy ruskich bo nie kupią naszych wędlin i podniosą nam ceny gazu”. Patrzę i oczom nie wierzę. Co się z nami stało!? Co to –urwał- ma być!? Kto to pisze? Kto tych ludzi wychował i po co w ogóle uczono takich głąbów pisać i czytac!?
Jakieś polskojęzyczne gówniarstwo ma czelność radzić by Polacy sprzedali sąsiadów w zamian za zezwolenie na handel parówkami!?
Dno i metr szlamu...
Do przemyślenia!
- wtorek, 04, marzec 2014 11:22
- Andrzej Pilipiuk
"Jako Polacy doświadczyliśmy porzucenia przez tzw. sojuszników. To bolało i do dziś jest przyczyną naszej narodowej martyrologii. Jesteśmy o krok od tego, by zachować się dokładnie tak samo". - pisze Jacek Żalek.
*
A ja od siebie dopiszę:
Mamy szansę zapisać zupełnie nową kartę w stosunkach między Polską a Ukrainą. Mamy szanse zrobić to bardzo tanio i bez większego ryzyka. Nikt nie wymaga od nas byśmy brali karabiny i szli na Dzikie Pola strzelać do Ruskich. Może pojawi się taka konieczność w przyszłości - ale na razie nic na to nie wskazuje. Dziś potrzebne są gesty solidarności - by Ukraińcy wiedzieli że w walce o demokrację, w walce o podmiotowość narodu, w starciu z Ruskimi nie są sami. Że ktoś stoi za ich plecami. Że ktoś rozumie dlaczego robią to co robią. Taką rolę odegrały wizyty naszych polityków i koncerty polskich wykonawców na Majdanie.
Przydała się polska pomoc medyczna - kilku przeszkolonych ratowników pomagających na Majdanie. Kliku uczestników strać hospitalizowanych Polsce, czytelny komunikat: "w razie czego szpitale w Przemyślu i Rzeszowie są gotowe - przyjmą rannych". Deklaracja ta nic nas jak na razie nie kosztowała. Gdyby było trzeba rannych przyjąć - koszta też byłyby niewielkie. Ale dla nich to ważne. Łatwiej walczyć ze świadomością: Jeśli będzie źle - Polska pomoże.
Dziś potrzebne jest wsparcie medialne - my wiemy czym jest Rosja, my rozumiemy o co walczyli ludzie ma Majdanie. Naszym zadaniem jest pokazać to zachodowi za pośrednictwem naszych mediów. To chyba najistotniejszy odcinek naszego frontu.
Dziś Ukrainie potrzebne jest także wsparcie materialne. Niewielkie. Wystarczy parę złotych od każdego myślącego Polaka. Na paczki z żywnością, na leki i środki opatrunkowe. Na to wszystko co trzeba zgromadzić na wypadek wojny.
*
Musimy też oświecić masę osłów żyjących w naszym kraju. Tych wszystkich gimbusów żywiących złudne przekonanie że na Ukrainie była demokracja, że Rosja jest daleko i nigdy nam nie zagrozi, a kto wspiera Ukrainę ten "idiota z PiS-u". Rosja stanowi zagrożenie dla regionu. A jej powrotu na ścieżkę polityki mocarstwowej chcą w Polsce ludzie których dziadków do władzy i koryt wynieśli sowieci w 1944-tym.
Pomoc Ukrainie to nie awanturnictwo politycze lecz reakcja na realne zagrożenie geopolityczne. Konkretne dopasowane do naszej siły i możliwości wsparcie zagrożonego napaścią bliskiego sąsiada. To opowiedzenie się po właściwiej stronie. I gdyby nie to że rządzą nami drobne cwaniaczki wyniesione do koryt paroksyzmem dziejów, nasza pomoc dla sąsiadów mogłaby być znacznie konkretniejsza.
Warto też uświadmiać ludziom - nasze obroty w handlu z Rosją to rzecz niemal bez znaczenia - bo PKB mają tak niewielki, że w tej chwili porównywalne obroty hanlowe mamy ...z krajami beneluksu.
Warto też przypomniać że do dziś nie mamy przełączki gazociągów w okolicach Szczecina która w razie czego umożliwiłaby nam zakup gazu z Norwegii. Gdybyśmy ją mieli moglibyśmy pomachać szabelką znacznie energiczniej i co więcej - bardziej ektywnie.
Odpowiadam panslawistom
- wtorek, 04, marzec 2014 07:09
- Andrzej Pilipiuk
Przy okazji zadymy z Krymem rozległy się tradycyjnie głosy ludzi których boleśnie ukąsił jadowity kolec rosyjskiego panslawizmu. Ci wszyscy mędrkowie dowodzący że Moskwa jest gwarantem zachowania czystości naszej słwoiańskiej duszy podczas gdy Bruksela nas niszczy kulturowo. Bredzący o otwarciu na idee braterstwa ludów słowiańskich z Rosją w charakterze starszego brata… Ukąszenie to widać i u naszych narodowców i w naszej lewicy, a i u fanów PO serwilizm wobec ruskich jest aż nadto widoczny.
Ile wart jest rosyjski panslawizm w praktyce pokazuje los Słowian na Łużycach. Ci ludzie przetrwali 1000 lat germanizacji zachowując swój język i kulturę. U progu XX wieku miasta na Łużycach były niemal totalnie zgermanizowane ale w miasteczkach i wsiach Saksonii Serbowie Łużyccy stanowili większość. Po dojściu do władzy hitlera jako pierwsi padli jego ofiarą. Wielu zamordowano. Liczni trafili do obozów koncentracyjnych. Stali się drugim po Żydach „narodem ukaranym”.
Gdy wojna dobiegła końca liczyli na sprawiedliwość. Wracający z obozów i więzień rzucili się w wir pracy społecznej. Sowiecka okupacja wydała im się właściwym momentem. Ich organizacja - Domowina postulowała budowę własnego słowiańskiego państwa na terenie Saksonii, ewentualnie przyłączenie do Czechosłowacji. Planowano też otworzyć własny uniwersytet.
Tymczasem nieoczekiwanie na tereny dotąd słowiańskie zaczęli masowo trafiać niemieccy osiedleńcy z terenów zajętych przez sowietów. W ciągu roku komuniści poczynili większe zmiany etniczne niż hitlerowcy. Serbowie stali się mniejszością w kraju swoich przodków. Ich organizacje były rozwiązywane a przywódcy ludu znów trafili do obozów – tym razem komunistycznych. Kolejne 45 lat upływały pod znakiem forsownej germanizacji. Nieliczne zespoły folklorystyczne z trudem tolerowano. W szkołach działy się sceny które my Polacy świetnie znany z lektur o dzieciach we Wrześni. Do 1989-tego NRD nie pozwoliło Łużyczanom otworzyć wymarzonej uczelni wyższej. Dziś w językach łużyckich mówi około 50 tyś ludzi.
Totalne udupianie Słowian przez niemców DZIAŁO SIĘ W KRAJU SKRAJNIE ZWASALIZOWANYM – GDZIE BEZ POZWOLENIA MOSKWY NIE WOLNO BYŁO CHOĆBY PIERDNĄĆ. Tyle warta ta opieka starszych braci.
Polska czy Ukraina miały nieco więcej szczęścia. Byliśmy narodami licznymi. Wielomilionowe straty w ludziach, łagry, więzienia, eksterminacja inteligencji, wreszcie nędza spowodowana socjalizmem nie złamały nam kręgosłupa. Carat & bolszewizm przetoczyły się po nas ja walec ale – zdołaliśmy jakoś pozbierać się i ciężko poranieni, okulawieni i zmaltretowani idziemy dalej dwoją drogą na Zachód. I chcemy iść sami podtrzymując się za ramiona. I dojdziemy tam kiedyś mijając na szlaku łużycką mogiłę. Dojdziemy tam sami, bez Rosji.
O lustrach.
- poniedziałek, 03, marzec 2014 06:14
- Andrzej Pilipiuk
Ukraińcy potrzebowali dwóch dni, by zastrzelonych na majdanie ogłosić bohaterami narodowymi, i jeszcze jednego, by za sprawcami zbrodni rozesłać list gończy. Polacy ćwierć wieku po Okrągłym Stole wciąż nie są pewni, czy obrońcom niepodległości należy się hołd, a prześladowcom kara. - napisała Wanda Zwinogrodzka w artykule o żołnierzach wyklętych. (http://niezalezna.pl/52422-wiosna-wykletych)
Dzisiejsi Ukraińcy są lustrem w którym przeglądamy się my - Polacy. Na widok swojego potwornego skarlenia duchowego większość z nas smutno milczy. Nieliczny procent zastanawia się co z tym zrobić. Są "uczeni" dowodzący że lustro jest krzywe. A masa karzełków pluje w lustro albo rzuca kamieniami nie mogąc znieść tego co widzą.
Po prostu potomkowie Kozaków robią rzeczy na które nam zabrakło odwagi. Poszli obalić "legalną i demokratycznie wybraną" władzę gdy ta utracila manat społeczny. Janukowycz trochę przegiął i po prostu dostał bolesnego kopa. Ukraińcy kontynuowali protest nawet gdy władza zaczęła strzelać do nich jak do kaczek. Nie ugięli się przed sąsiadem który ma siedem razy liczniejszą armię.
Na tym tle wypadamy blado i żałośnie.
Za Lwowa
- niedziela, 02, marzec 2014 21:12
- Andrzej Pilipiuk
Jeszcze jedno orędzie mera – z 1 marca.
https://www.youtube.com/watch?v=MXUXM1h6s-U&list=UUyGpKcmrdqXQLQ3OL5TGSpQ
Kraj padł ofiarą zewnętrznej agresji ze strony Rosji - kraju który był gwarantem ukraińskiej niezależności. Miejski garnizon Lwowa postawiony jest w stan gotowości bojowej. Rada miejska pracuje w reżimie 24 godzinnym. Dzięki pracy ochotników patrolujących miasto i milicji panuje spokój. Wszystkie obiekty infrastruktury miejskiej zostały zabezpieczone. Wszyscy chętni proszeni są o rejestracje w dzielnicach. Trasy partoli będą koordynowane.
Nadchodzi czas wielkiej próby. Bóg z nami. Sława Ukrainie.
*
Nie ogłoszono jeszcze powszechnej mobilizacji ale jest przygotowywana.
Orędzie ze Lwowa do Mieszkanców Krymu
- niedziela, 02, marzec 2014 16:40
- Andrzej Pilipiuk
Mer Lwowa Andrej Sadowy zwrócił się do mieszkańców Krymu, rosyjskojęzycznych obywateli Ukrainy oraz mieszkańców Południowo wschodniej części Ukrainy. Tym razem o rosyjsku – więc zrozumieć będzie Wam łatwiej. Ale dla gimbusów poniżej streszczenie.
https://www.youtube.com/watch?v=2cMWPAPSx8I&list=UUyGpKcmrdqXQLQ3OL5TGSpQ&feature=c4-overview
Treść mniej więcej taka: mieszkańcy Ukrainy wschodniej byli w ostatnim okresie okłamywani i straszeni najazdem uzbrojonych ekstremistów z Zachodniej Ukrainy. Przekonywano was że jedynie wprowadzenie do naszego kraju obcych wojsk uratuje was przed banderowcami.
Radzi by posłuchali jego. Lwów w ciągu ostatnich stu lat 7 razy przechodził z rąk do rąk. Jedyne czego chcą teraz to pokojowy rozwój całej Ukrainy bez korupcji, bez urzędników – kryminalistów, bez poniżania słabych. Jesteśmy bardzo różnorodnym krajem, z różnymi językami i różnym stosunkiem do historii. Niestety przez 23 lata niepodległości państwo zrobiło bardzo mało dla stworzenia jedności, dla poczucia zrozumienia wzajemnego. Przeciwnie byliśmy dzieleni i szczuci jeden na drugiego, żeby rozwijała się nienawiść a chodziło tylko o pozyskanie głosów w wyborach. Taka polityka nie mogła trwać wiecznie. Do dziś posługują się tym ludzie którzy chcą nas podzielić. Trzeba włączyć rozum i samoświadomość. Jako mer Lwowa popieram wasze oczekiwania byście mieli większe pełnomocnictwa w sprawach rozwoju swoich regionów. Sam regularnie działam by zapewnić miastu większą władzę. Chcemy by Ukraińcy, Rosjanie, Tatarzy Krymscy i Żydzi w pokojowych warunkach mogli rozwijać soją kulturę. Mówić w swoich językach. Szczycić się swoją historią. Ale bagnety obcej armii nigdy nie przyniosą nam pokojowego rozwoju. Krew Ukraińskich żołnierzy i łzy matek nie przyniosą szczęścia nikomu. Popełniliśmy wiele błędów ale to zadanie możemy wykonać tylko my i wy, nie Moskwa, nie Waszyngton, nie Bruksela. Popatrzmy sobie w oczy, dostrzeżmy świetliste dusze i nie wpuszczajmy nienawiści w nasze serca. Wierzę w Ukrainę, chcę ją budować razem z wami, nasza siła w jedności.
Z II wojny krymskiej
- niedziela, 02, marzec 2014 16:11
- Andrzej Pilipiuk
Krym ww zasadzie opanowany przez rosyjską piechotę morską. Wobec miażdzącej przewagi dwie ukraińskie jednostki wojskowe zdecydowały się na ewakuację swoich sił poza półwysep.
Ruski nocnik fajansowy
- niedziela, 02, marzec 2014 16:05
- Andrzej Pilipiuk
„To kryzys, który może zaważyć na historii Polski i Ukrainy, konflikt mający wszelkie znamiona konfliktu, który może poprzedzić wojnę /…/ Ten konflikt będzie miał wpływ na polską gospodarkę, musi przyśpieszyć modernizację polskiej armii i przyśpieszyć wysiłki na rzecz niezależności energetycznej Polski” – poinformował nas premier tusk.
Niezależność energetyczna mogła być już faktem. Śp. Lech Kaczyński chciał budowy przełączek gazociągów miedzy Polską a Słowacją i Niemcami, oraz gazoportu w Świnoujściu. Był też wielkim orędownikiem poszukiwań gazu łupkowego – jeszcze w pierwszych dniach kwietnia 2010 zapraszał Amerykanów do badań naszych zasobów. Po Jego śmierci wykonano pierwsze odwierty badawcze które potwierdziły opłacalność inwestycji. W 2014-tym roku miało się rozpocząć komercyjne wydobycie gazu łupkowego z polskich złóż. Niestety wielu liczących się inwestorów wycofało się przerażonych mętnymi i wzajemnie wykluczającymi się przepisami, małpią złośliwością urzędasów, oraz niewyobrażalną skalą korupcji panującej w Polsce.
I co pan na to panie premierze? Wystarczyło nie psuć dobrej roboty poprzedników, nie przeszkadzać. Pozwolić by procesy zapoczątkowane przez kaczystów toczyły się w soim rytnie. I konfitury pan by konsumował i część zasługi dało by się przypisać własnym rządom. A tak? Ręka w nocniku. W rosyjskim nocniku.
+Wojna+
- niedziela, 02, marzec 2014 09:42
- Andrzej Pilipiuk
W Sewastopolu rosyjskie wojsko prowadzi szturm na ukraiński posterunek. Kongres USA rozważa udzielenie Ukrainie pomocy militarno-eksperckiej.








