Preparanda
- wtorek, 04, luty 2014 09:57
- Andrzej Pilipiuk
Wśród zdobytych ostatnio starych zdjęć z Wojsławic trafiło się jedno ciekawe. Grupa dziewcząt ubranych w podobnego kroju płaszcze i identyczne czapki z zagadkowym emblematem. Na szczęście było podpisane na odwrocie. Były to uczestniczki kursu preparandy nauczycielskiej. Co zacz ta preparanda? W pierwszych latach istnienia II RP zachodziła konieczność budowy nowoczesnego szkolnictwa. Brakowało rozpaczliwie kadr – zwłaszcza po wsiach. Preparanda były to dwuletnie kursy doszkalające dla osób które nie ukończyły 7-letniej szkoły gminnej (za cara) a przygotowywały się do wykonywania …zawodu nauczyciela.
Ergo: by zostać nauczycielem w 1924 roku wystarczyło mieć 7 klas podstawówki i przejść kilkuletni kurs w seminarium nauczycielskim. Dziewczęta 17-18 letnie zostawały nauczycielkami po wsiach. Dziś trzeba ukończyć studia i kurs pedagogiczny. Ówczesna szkoła borykała się z różnymi problemami – przeważnie lokalowymi. Budynki wznosili mieszkańcy gmin w czynie społecznym. Dziś szkoły funduje (a raczej zamyka…) państwo. Ówczesna szkoła wykształciła wspaniałe pokolenie które swoją wartość pokazało w trakcie odbudowy kraju i morderczych zmagań II wojny światowej i stało się bezcennym kapitałem który pomógł narodowi przetrwać komunę. Rozkwit kulturalny i techniczny II RP był w znacznej części dziełem ludzi którzy wyszli ze szkół gminnych, ukończyli licea i szkoły techniczne w miastach powiatowych. Dzisiejsza szkoła kształci in masse chamów i nieuków. Gówniarzerię w większości nastawioną wyłącznie roszczeniowo, niedolną do podjęcia jakiejkolwiek pracy, do samokształcenia, do samoorganizacji grupy celem osiągania wspólnych celów.
Co zgubiliśmy po drodze? Dlaczego 90 lat temu młodzi ludzie potrafili godnie podjąć i wzorowo wykonać powierzone im zadanie wykształcenia kolejnego pokolenia, a dziś żyjac w o niebo lpszych warunkach, nie są w stanie sami zadbać o własny rozwój?








