Bomba w Wilczym Szańcu
- wtorek, 21, styczeń 2014 04:14
- Andrzej Pilipiuk
Onet zachwyca się operacją Valkiria. Zamach na Hitlera mógł zakończyć II wojnę światową. Cool tylko widzę tu kilka małych problemów. Hitlera ukatrupić planowali nie żadni „antynaziści” ale wysokiej rangi wojskowi. I nie chcieli go zaciukać by był zbrodniarzem, ale dla tego że byli przekonani iż jest wojskowym dyletantem i prowadzi rzeszę do klęski podczas gdy oni poprowadzą ją do zwycięstwa…
Przyjmijmy że by im się udało. Podjęli by rozmowy z aliantami. Pewnie za oddanie Francji i wycofanie z Bałkanów uzyskali by trwały pokój na zachodzie. Z ich koalicjantami Węgrami i Rumunią – też by się jakoś załatwiło. Może trzeba byłoby aliantom trochę zapłacić – np. kilkoma tonami złota pozyskanymi w Auschwitz i podobnych miejscach. Zapewne valkiriowcy podjęli by próby dogadania się ze Stalinem. Po wycofaniu się aliantów z wojny ZSRR zapewne utraciłby pomoc leand-lase – zawarcie rozejmu, oddanie sowietom Ukrainy i kresów, pozwoliłoby zapewne na kilkuletnie zawieszenie broni – korzystne dla oby stron. Stalin mógłby rozwijać przemysł zbrojeniowy i czyścić podbite terytorium z Polaków (a i Ukraińcy by pewnie mieli równo przerąbane za marzenia budowy państwa pod opieką Hitlera…). Niemcy lizaliby rany i szybko odtwarzali potencjał militarny. My mielibyśmy totalnie przegwizdane, a o nieszczęsnych Żydach nikt by nawet nie wspomniał…
Więc może i lepiej że podłożenie bomby w Wilczym Szańcu się nie udało?







