Ustawą w lichwę
- wtorek, 14, styczeń 2014 05:31
- Andrzej Pilipiuk
Zadłużenie Polaków wobec banków i lichwiarzy szacowane jest na 40 miliardów złotych. PiS wpadł na pomysł zniesienia tzw. bankowego tytułu egzekucyjnego. Obecnie jeśli ktoś nie spłaca kredytu lub pożyczki bank może wysyłać pisma, nakładać kary, angażować komorników oraz w inny sposób samodzielnie dochodzić swoich należności – np. odsprzedając długi firmom windykacyjnym. Po zmianach prawa wysokość długu określał będzie sąd.
Posunięcie to silnie uderzy we w firmy lichwiarskie – sąd zakwestionuje bowiem ogromny odsetek umów jako sprzecznych z prawem bankowym. Skończy się zdzieranie wielokrotności pożyczanych kwot i swobodne nakładanie dodatkowych „kar” na opornych klientów.
Z drugiej strony przepychanie windykacji kredytów przez nasze sądy oznaczać będzie drastyczne spowolnienie procesu odzyskiwania należności, a wielu przypadkach oszuści zdążą się wywinąć… Wreszcie szczególnie niepokoi mnie argument: długi Polaków są wynikiem przede wszystkim „lichwiarskich pożyczek parabanków”, „spekulacyjnych kredytów we frankach szwajcarskich” i „kosztownych kredytów”. O ile nie mam wątpliwości co to pierwszego punktu tyle przecieram oczy patrząc dalej.
Gdy kupowałem mieszkanie kredyty we frankach były bardzo ciekawą alternatywą – oprocentowanie ich było bowiem znacznie niższe niż złotówkowych. Biorąc kredyt we frankach mogłem zaoszczędzić na odsetkach ładne parę tysięcy rocznie. Nie zdecydowałem się na to bo uznałem że zasada „bierz w walucie w jakiej zarabiasz” na sens. Wyszedłem na frajera, ale po 3 latach nasza waluta zaczęła ostro dołować i w tym momencie to ja byłem wygrany a „frankowcy” dostali po kieszeniach. Gdyby waluta się nie załamała śmieli by się ze mnie do dziś.
„Kosztowne kredyty” to kredyty konsumpcyjne, przeważnie krótkoterminowe. Z reguły brane są na zakup dóbr luksusowych i gadgetów. Tu uważam że każdy powinien mieć możliwość samodzielnego wyrżnięcia głowa o ścianę – może ludzi by trochę otrzeźwiło…









