Wieści z Warszawy

                W Warszawie odbył się Marsz Niepodległości. Efekty do przewidzenia – liczne burdy wzniecane przez maruderów idących w ogonie pochodu, poturbowani policjanci, zaatakowano squot przy ul. Skorupki, spalono kilka samochodów, obrzucono petardami rosyjską ambasadę. Podpalono też „tęczę” na pl Zbawiciela. O godzinie 16.42 hania-nasza-kochana marsz rozwiązała, ale demonstranci nie posłuchali.

                Organizatorzy na początku marszu ostrzegali by nie dać się sprowokować i nie dawać władzy podstaw do interwencji. Nie udało się.

                Narodowcy to niestety kosmiczni DURNIE. Nie wyciągnęli żadnych wniosków z poprzednich dwu marszy i dalej dają się robić w bambuko służbom. Jaki popełnili błąd? Podstawowy problem to obecność prowokatorów względnie zadymiarzy – czyli ludzi w kominiarkach. Żelaznym punktem regulaminu powinna być zasada że nie zasłania się twarzy. Każdego kto ją złamie straż marszu powinna traktować paralizatorem elektrycznym, brać na stronę, ściągać zamaskowanie, fotografować ryj, przeszukiwać dla odnalezienia dokumentów, a potem zostawiać przykutego kajdankami do najbliższej latarni. Myślę że przy nie jednym znaleziono by podczas przeszukania policyjną legitymację… W razie zadymiarzy wywodzących się ze środowisk narodowych – oficjalne skargi powinny otrzymywać ich macierzyste organizacje i niech one wlepią im kary.      

                Nie zrealizowano też najwyraźniej mojego pomysłu wyposażenia możliwie dużej liczby uczestników „funkcyjnych” w niewielkie kamery umożliwiające rejestrację zdarzeń w newralgicznych punktach imprezy.

                Zastanawia atak petardami na ambasadę Federacji Rosyjskiej – promoskiewskie sympatie znacznego odłamu naszych narodowców niejednokrotnie ujawniały (i piętnowały) takie czasopisma jak „Gazeta Polska” czy „Najwyższy Czas”.

                Co do „Tęczy” – władze powinny ją zdemontować albo przenieść w inne miejsce. Instalacja „artystyczna” promująca homoseksualizm nie powinna znajdować się w pobliżu kościoła i na tę lokalizację społeczeństwo nigdy nie wyrazi zgody. To wątpliwej urody dzieło będzie więc regularnie niszczone – tego po prostu nie da się uniknąć.

                Na zakończenie – głęboko dziwi mnie istnienie sqotu w ścisłym centrum stolicy w miejscu gdzie cena metra kwadratowego powierzchni przekracza 10 tyś zł. Krwiożerczy kapitalizm nie jest w stanie pozbyć się grupy anarchistów zajmujących budynek? A może ktoś wysoko postawiony chroni ich przed interwencją? W każdym razie warto by się problemowi przyjrzeć - bo użytkownicy budynku naparzali w uczestników marszu kamieniami i butelkami których znaczną ilość zgromadzili na dachu. I też mieli maski na twarzach. Ale to normalne dla lewaków. 

                Tak czy inaczej marsz pokazał wyraźnie frustrację znacznej części społeczeństwa i chęć radykalnych zmian. Szkoda tylko że narodowcy - ludzie którzy po swojemu ale autentycznie kochają nasz kraj - dają się tak łatwo rozgrywać władzy... 

https://atria.edu/rtp-live/ https://www.dilia.eu/rtp-slot-pragmatic/