z kuźni
- środa, 03, sierpień 2022 15:44
- Andrzej Pilipiuk
Wrócił Hans. Babcia Śmiertka podniosła głowę i chwilę węszyła jak pies myśliwski.
-Oho, łapówkę dzieciak przyniósł. Co potrzeba? Jajko przelać, len spalić czy może miłosne zielę?
-Mogłaby mi pani powróżyć?
-A czemu nie... Ale uważaj, czasem lepiej nie znać przyszłości...
-Nie boję się...
-Boś głupi, czasy są takie że nijednemu ta przyszłość urywa się nagle...
Starucha spojrzała na dłoń chłopaka.
-Pojedziesz niebawem daleko i to w miejsce w które nie chciałbyś pojechać – mruknęła. – Otrzesz się o śmierć, ale uratują cię zęby... Potem wrócisz i znów pojedziesz daleko... I znów tam gdzie nie będziesz chciał pojechać. A potem raz jeszcze pojedziesz daleko, jeszcze dalej znaczy. Ujrzysz malowany obraz i malarza ale w okolicznościach w których nawet pędzla nie chciałbyś oglądać. I znów uratują cię zęby... Dotkniesz wielkiej tajemnicy... A gdy się to wszystko skończy będziesz miał żonę i dzieci, daleko daleko, naprawdę daleko stąd...
-Teraz co drugiemu człowiekowi można przepowiedzieć że pojedzie gdzieś daleko, tam dokąd wcale nie będzie chciał – Jakub skrzywił się.
-Uratują mnie ...zęby? – zdziwił się chłopak
-Jak wszyscy jasnowidze babka gada niejasno – mruknął Wędrowycz. - A może mi pani powróży? – pokazał staruszce dłonie.
-Fuj! – burknęła odwracając głowę. - Nawet mi nie pokazuj tych wszystkich świństw, łajdactw i idiotyzmów które popełnisz! Razem z tym przygłupem Semem. Długo będziesz żył, na nieszczęście dla tego świata, na nieszczęście naszej okolicy, a w szczególności na nięszczęście rodu Bardaków! A zresztą dobrze im tak huncwotom...
-Ja też się cieszę...







