z kuźni

Odłożył słuchawkę i runął w stronę kuchenki ratować jajecznicę. Na szczęście zdążył. Po chwili nałożył prującą potrawę na poszczerbione talerze. Pokroił chleba.

-Narzekałeś że nudno no i proszę dostaliśmy fajne zlecenie – nalał Semenowi samogonu.

-Hmm... Nie wszystko jest w tej sprawie dla mnie jasne.

-A co konkretnie nie jest? – nastroszył się.

-Na przykład skąd masz telefon?

-Leżał na gminnym wysypisku. Pomyślałem że niepotrzebnie się marnuje. Ładny taki, czarny i jeśli dobrze go poznaję to stał dawniej w urzędzie gminy. Można powiedzieć państwowy model... Odszorowałem z błota i mam. Taki sprzęcior, zwłaszcza ustawiony na eksponowanym miejscu znacząco podnosi splendor chałupy.

-I sam załatwiłeś podpięcie do sieci... Jakim cudem? Tam są przecież formularze do wypełnienia!

-Co? Jakie formularze?

-No poszedłeś żeby podciągnęli kabel i ci go podłączyli.

-Eeee... to tak trzeba?

-Jakub czy ty w ogóle wiesz jak to działa? Tam jest taka dziurka. Żeby gadać przez telefon trzeba do niej wrazić kabelek. I płacić co miesiąc abonament.

-Hmm...

-Bez tego nie zadziała.

-Może to jest stary telefon komórkowy? Dawniej były większe a one nie potrzebują kabla – zaryzykował teorię.

-No raczej nie.

Semen podszedł do aparatu. Chwilę kontemplował poszarpaną końcówkę przewodu dyndającą swobodnie w powietrzu. Poskrobał się po głowie a potem poniósł nadgryzioną zębem czasu ebonitową słuchawkę i przyłożył do ucha.

-Głucho – mruknął. – Jaki jest do ciebie numer? – wyjął z kieszeni komórkę.

-Eee...

-Tak myślałem. To jest trup, a nie telefon.

-Jak ty się lubisz wszystkiego czepiać – burknął Wedrowycz. – Wiecznie coś ci nie pasuje, wiecznie szukasz dziury w całym. Jest telefon? Jest. Zadzwonił? Zadzwonił. Pogadałem i dostałem zlecenie. Po jaką cholerę dalej drążyć temat!? Napijmy się lepiej i jedzmy póki ciepłe.

https://atria.edu/rtp-live/ https://www.dilia.eu/rtp-slot-pragmatic/