Z kuźni
- środa, 29, czerwiec 2022 10:26
- Andrzej Pilipiuk
Facet za ladą, zwalisty typ o nijakiej twarzy poznaczonej plamami wątrobowymi, w swoim poplamionym fartuchu przypomniał raczej rzeźnika niż barmana. Na widok przybysza skrzywił się.
-Co podać? – zagadnął.
-Piwo...?
-Służę.
Spod lady wydobył nieco poszczerbiony kufel pamiętający czasy gdy na drogach królowały małe fiaty i nalał uczciwie dobry centymetr powyżej kreski.
Gość rozejrzał się po sali wpatrzył jeden wolny stolik.
-Tam to na własne ryzyko pan siadasz – burknął ajent.
-A co? Krzesło kulawe czy przeciąg od okna idzie?
Cała sala niespodziewanie ryknęła śmiechem. Najbardziej rechotali ci skupieni wokół starucha w swetrze.
-Młody człowieku, siadanie tam to proszenie się o kłopoty... To stolik najgorszych żuli w całym powiecie – ostrzegł barman. – Jak przyjdą będzie zadyma!
Cezary poczuł lekkie zaskoczenie słysząc to „młody”. Dobiegał już pięćdziesiątki a barman był od niego najwyżej dekadę starszy...
-Siadaj śmiało obronimy cię – zawołał dziadyga w swetrze.
-Obronimy! – powtórzyli członkowie klanu i nadal rechocząc zaczęli wykładać na stół łańcuchy krowiaki, kawały rurek z mutrami na końcach, kije bejsbolowe i temu podobne akcesoria.
-Izydor, a nie mógłbyś tak dla odmiany zrobić jatki w remizie albo w urzędzie gminy? - burknął barman.
-W urzędzie się nie da bo tam nie podają piwa! – padła odpowiedź godna i logiczna...







