Ukraina stracona.
- wtorek, 22, październik 2013 22:58
- Andrzej Pilipiuk
Sekretarz NATO wydał dziś oświadczenie że Ukraina po wielu latach negocjacji rezygnuje ze starań o członkostwo w Sojuszu. Media głównonurtowe przemilczały ten fakt. NATO obecnie warte jest niewiele. Sojusz ma oczywiście swoje katastrofalnie wady. Popełnił szereg skandalicznych błędów strategicznych. Dodatkowo nastąpiła nadmierna ideologizacja działań militarnych – np. w Afganistanie usiłuje się wprowadzić demokrację zamiast dążyć do restauracji oświeconej monarchii w oparciu o żyjącego przecież następcę tronu – Ahmeda Szaha Chana. Amerykanie będący główną siłą i rdzeniem NATO w ostatnich dekadach parokrotnie wystawili sojuszników do wiatru.
Żyjąc w Polsce czy na Ukrainie mamy do wyboru 3 opcje:
Integracja z zachodem – zarówno militarna jak i gospodarcza. Będą się za nas bili jeśli tu na naszym terenie będą ich pieniądze w postaci inwestycji.
Integracja z Rosją – czyli niestety poddanie się pod dyktat struktury siłowej – owocujące dodatkowo zapóźnieniem cywilizacyjnym na całe dekady…
Próba budowy sojuszu obronnego (bez broni atomowej g.. będzie nie obrona) w oparciu o kraje Europy Środkowej. Problem w tym że nikt tego nie proponuje.
Opcja pierwsza wydaje mi się z punktu widzenia Polski najsensowniejsza – odsuwa bowiem od nas o setki kilometrów strefę narażoną na nagły atak wojsk konwencjonalnych. Teatrem działań wojennych byłaby zapewne wschodnia i środkowa Ukraina oraz Białoruś. Ta opcja dziś przestała się liczyć.
Co będzie dalej? Proces przesuwania granic Europy na wschód chyba się skończy. UE nie zdecyduje się na kolonizację Ukrainy bez gwarancji bezpieczeństwa interesów… Jedyna nadzieja w tym że Rosja zanim zacznie odbudowywać strefę wpływów poczuje mocno skutki zapaści demograficznej…







