z kuźni

Minęli cmentarz. Wędrowycz na wszelki wypadek pogroził kułakiem ale duchy nauczone licznymi przykrymi doświadczeniami nie wyściubiły nawet nosa za mur. Punkt zbiórki odpadów faktycznie urządzono w dużym namiocie magazynowym. Wynalazca zainstalował oświetlenie. Wokół, po ogrodzonym siatką terenie biegały cztery jamniki. Na szczęście obaj starcy stali pod wiatr, psy jeszcze ich nie zwietrzyły.

            -Cwaniak – pochwalił ekologa Jakub. – Nie ma bardziej zajadłej bestii niż wkurzony jamnik broniący swojej wersalki... Ale zaraz zrobimy z tym porządek.

            -Otrujemy?

            -A fe... Są bardziej humanitarne sposoby.

Zdjął z pleców worek i ku zdumieiu kumpla wydobył z wnetrza sukę rottweilera. Psina była związana jak baleron.

            -Pomóż rozplątać tylko trzymaj smycz. Kagańca nie zdejmuj bo może chapnąć!

            -Skąd ją masz!?

            -Plątała się bez pożytku na łańcuchu po podwórku Izydora... Pomyślałem że nawet bardackiej psinie coś się od życia należy. Zwłaszcza że ma cieczkę.

            Rozciął siatkę ogrodzenia i wepchnął zwierzę na placyk... Jamniki podbiegły do nowej koleżanki i zaczęły machać ogonkami.

            -Jakie to piękne. Miłość od pierwszego wejrzenia, wzruszyłem się – kozak otarł łzę. – Po prostu zew natury przezwyciężający bohatersko różnice rasowe...

-No ładne, ale nie ma się co zasiadywać. Do roboty!

https://atria.edu/rtp-live/ https://www.dilia.eu/rtp-slot-pragmatic/