z kuźni
- sobota, 05, marzec 2022 06:07
- Andrzej Pilipiuk
Minęli cmentarz. Wędrowycz na wszelki wypadek pogroził kułakiem ale duchy nauczone licznymi przykrymi doświadczeniami nie wyściubiły nawet nosa za mur. Punkt zbiórki odpadów faktycznie urządzono w dużym namiocie magazynowym. Wynalazca zainstalował oświetlenie. Wokół, po ogrodzonym siatką terenie biegały cztery jamniki. Na szczęście obaj starcy stali pod wiatr, psy jeszcze ich nie zwietrzyły.
-Cwaniak – pochwalił ekologa Jakub. – Nie ma bardziej zajadłej bestii niż wkurzony jamnik broniący swojej wersalki... Ale zaraz zrobimy z tym porządek.
-Otrujemy?
-A fe... Są bardziej humanitarne sposoby.
Zdjął z pleców worek i ku zdumieiu kumpla wydobył z wnetrza sukę rottweilera. Psina była związana jak baleron.
-Pomóż rozplątać tylko trzymaj smycz. Kagańca nie zdejmuj bo może chapnąć!
-Skąd ją masz!?
-Plątała się bez pożytku na łańcuchu po podwórku Izydora... Pomyślałem że nawet bardackiej psinie coś się od życia należy. Zwłaszcza że ma cieczkę.
Rozciął siatkę ogrodzenia i wepchnął zwierzę na placyk... Jamniki podbiegły do nowej koleżanki i zaczęły machać ogonkami.
-Jakie to piękne. Miłość od pierwszego wejrzenia, wzruszyłem się – kozak otarł łzę. – Po prostu zew natury przezwyciężający bohatersko różnice rasowe...
-No ładne, ale nie ma się co zasiadywać. Do roboty!







