Najgłupsi z najeźdźców...?
- wtorek, 01, marzec 2022 14:29
- Andrzej Pilipiuk
„Kiedy wygramy, a wygramy, to musimy zrobić komedię o tej wojnie.
Tak, to będzie czarna komedia, którą zobaczy cały świat!
O babci, która wciska do kieszeni okupantom ziarno słonecznika, bo kiedy Moskal zdechnie i zgnije, chociaż coś dobrego wyrośnie!
I o dresiarzach z blokowiska w okolicy Kijowa, którzy schwytali wóz opancerzony wroga i pobili załogę, za wjazd na ich dzielnicę.
I o Cyganach, którzy ukradli Rosjanom czołg pod Chersoniem.
I o bezdomnych, którzy zbierali butelki od piwa na koktajle Mołotowa.
I o babciach, które szukały wrogich oznakowań i zamazywały wszystkie znaki pozostawione dywersantów w okolicy.
I o rosyjskich żołnierzach, których dobra ukraińska babcia przyjęła gościnnie herbatą i podsypała proszku na biegunkę, a potem spaliła ich w wygódce na podwórku niczym księżna Olga.
I o prostym ukraińskim wujku, który z papierosem w zębach wyniósł minę z drogi do liasu.
I o tym, jak głodni żołnierze moskale porzucili wóz opancerzony i zaczęli kraść żywność w supermarketach. A co ukradli od razu zjadali...
I o tym, jak oddział dywersyjny wlazł do środka TIR-ów hipermarketu spożywczego, żeby niczym koń trojański przejechać przez blok-posty do miasta, ale ktoś dal cynk i komandsów w TIR-ach podsmażono jak szaszłyk!
I o dwu debilach którzy przyszli prosto na ukraiński posterunek policji w obwodzie charkowskim, żeby poprosić o rope do tankowania czołgu, bo im się skończyła i byli mocno zdziwieni dla czego ich od razu aresztowano, "Przecież tylko chcieli zatankować?".
I o desancie rosyjskich spadochroniarzy, którzy opierali się na starych mapach - wylądowali tam, gdzie miał być las, ale znaleźli się na gołym polu i natychmiast zostali wystrzelani.
I o grupie czołgów koło Charkowa, którym się skończyło paliwo, a miejscowi myśliwi z dubeltówek wystrzelali załogi uciekające do lasu.
I o desancie, który wylądował w wodzie tuż przy brzegu Morza Czarnego, przy temperaturze 0 stopni. Obrona terytorialna czekała na brzegu, aby strzelać, ale nieproszeni goście sami potopili się w zimnej wodzie.
I jak wrogi czołg zestrzelił własny helikopter.
I tak jak w Mikołajewie złapano szabrownika i przywiązano bez spodni do kolumny, a radiowóz policyjny, który przyjechał na wezwanie jeszcze odpalił reflektory oświetlając jak jemu miejscowi tłukli go w dupę.
I jak właścicielka biura podróży safari na Zanzibarze przekazała składki od rosyjskich klientów na pomoc ukraińskiej armii i wręczyła im potem te pokwitowania.
I o tym jak zwykły wieśniak Dziadek Tola, ukradł BMP, podczepiając go do swojego traktora.
I jak samolot wroga rozbił się w pobliżu Zołotonoszy, a ludzie z całej wioski złapali pilota i dosłownie rozdarli go gołymi rękami.
I o kapitanie Tarasie Ostapczuku, który w odwet za zniszczony w Kijowie dom zatopił jacht o wartości 7 mln dolarów należący do wiceprezesa koncernu zbrojeniowego RosTech - rosyjskiego oligarchy Aleksandra Michejewa, a hiszpański sąd uniewinnił go.
I o także o cybergrupie hakerów - Anonymous, którzy na państwowych stronach internetowych Federacji Rosyjskiej upublicznili bazę danych zawierającą telefony, pocztę i nazwiska pracowników rosyjskiego Ministerstwa Obrony oraz pokazali ludziom wiadomości co się naprawdę dzieje na Ukrainie.
I o tym jak Gruzini odmówili zatankowania rosyjskiego statku i zaproponowali użycie wioseł.
I o tym, jak cały świat powtarzał: „Rosyjski okręt wojenny, idz na Ch...j!”
A to tylko z pięcu pierwszych dni!
Autor - Elena Donchenko uzupełnił i przełożył Maksym Bondarenko.








