z kuźni
- wtorek, 01, marzec 2022 13:49
- Andrzej Pilipiuk
-Dam za pryzmę pustych falszek skrzynkę pełnych. Dla mnie surowiec, dla pana trochę przejrzystego eliksiru dającego radość życia...
-Brzmi kusząco – burknął Jakub. – ale ja się nigdy nie dałem oszwabić miastowemu. Nie oddam moich zapasów.
-Nie ma problemu, wykupię zasoby flaszek od obywateli Bardaków – uśmiechnął się ekolog.
-A co oni tam mają, gówno jakieś, puste butelki po oranżadzie, mleku, albo tanim winie. A u mnie są prawdziwe skarby przemysłu szklarskiego! – egzorcysta dumnie wypiął pierś. – Właź pan – uchylił furtkę i poprowadził gościa do swojej prymy. - Patrz pan to jest kwadratowa butelka po wódce z lat siedemdziesiątych. Zobacz pan jakie grube szkło nie to co dzisiejsze cienkie gówno! A ta z kolei – wyciągnął sinobłękitną. – To też po wódce ale z lat 50-tych. Patrz pan jakie cieniutkie i delikatne szkło. Traz by się zesrali a takiego nie zrobią! Winiak, starka, siwucha, wódka z czerwoną kartką, eksportowa...
-Faktycznie impoująca kolekcja – gość był chyba przytłoczony. – To i do muzeum by się nadawało.
-Pewnie że by się nadawało1 Ale i tak nie sprzedam! Ani do recyklingu ani na ekspozycję! Nie bo nie! Bujaj się pan.
-I to wszystko sam pan wypił!?
-No ba!
-Trochę pomagałem – zaoponował Semen.








