O twarzach...
- niedziela, 22, wrzesień 2013 23:47
- Andrzej Pilipiuk
Jakie są źródła brzydoty?
1) ktoś jest zły
2) zaczyna czynić zło.
3) złe myśli i złe czyny wymagają odpowiedniej miny w trakcie popełniania
4) rysy twarzy deformowanej sarkastycznymi uśmieszkami potwornieją bo mięśni układają się regularnie inaczej
*
Pomnikowe cechy charakteru rzeźbią twarz jak antyczny posąg. Człowiek prawy na starość będzie samym swoim wyglądem budził mimowolny szacunek. Może być pochylony pod brzemieniem życia ale... Zresztą popatrzcie np. na p.Lecha Jęczmyka - zrozumiecie co mam na myśli.
Podłość, zbrodnia, nałogi zmieniają twarz w pysk hieny albo mordę małpy (hmm... muszę doczytać co Szukalski pisał o tzw Jetinsynach) nie zasłoni tego zarost bo maska zawsze spod niego wylezie.
Choroby i nieszczęścia też oczywiście odbijają się na twarzy i mogą ją dokumentnie zniszczyć - (i nie mam tu na myśli chorób skóry!) ale i tak pozostaje w niej coś majestatycznego - vide np Aleksander Grin.
Zazwyczaj twarz którą nosimy na starość to wypadkowa tych trzech czynników + indywidualne cechy rodowe i rasowe.
Kilka brzydkich ale fajnych dziewczyn które znałem z wiekiem wyładniało - dobro przebiło.
Kika ładnych choler szybko zbrzydło.
*
Oceniamy ludzi po wyglądzie. Czasem się mylimy.
*
Tak na logikę - wysiłek fizyczny rzeźbi ciało. Rzeźbi różnie - ale jak staną obok siebie trzej nadzy (tzn. w slipkach) kolesie, to zauważycie po budowie że jeden to górnik, drugi sportowiec, a trzeci po prostu osiedlowy dresik spędzający wolne chwile na siłce.
Twarz to ok 200 różnych mięśni. Różne rodzaje emocji napinają różne sploty. W efekcie też powstaje swego rodzaju rzeźba. Bo dlaczego miałaby nie powstawać? Starość to przeważnie ubytek tkanki tłuszczowej i przerzedzenie zarostu. Prawdziwa twarz człowieka wyłania się wówczas ostatecznie spod warstw maskujących.
TRZEBA SIĘ PRZEZ CAŁE ŻYCIE STARAĆ BY NA STAROŚĆ MIEĆ PIĘKNĄ TWARZ.









