O obrusach

                Odwiedzając Lwów zaszedłem tradycyjnie na mały bazarek na tyłach teatru. Widać i tu dotarł trochę kryzys – stoisk było mniej niż gdy byłem tu poprzednio. Pochodziłem popatrzyłem na rozmaite wyroby pamiątkopodobne, potem zakręciłem w uliczkę opanowaną przez babuszki (i nie tylko babuszki) handlujące ręcznie haftowanymi serwetami, soroczkami i obrusami,. Przekroczyłem drastycznie budżet ale kupiłem sobie dwa. Reszta pieniędzy poszła na cztery krywulki – tradycyjne naszyjniki z drobnych paciorków.

                Naszła mnie refleksja. To już chyba ostatnia okazja na takie zakupy. Za kilka lat babuszki wymrą. Nie sadze by w dobie haftu komputerowego wielu młodych zabrało się za haftowanie ręczne. Zapewne sztuka ta nie zaniknie – ale ceny na pewno drastycznie wzrosną. Podobnie z krywulkami – kiedyś było tam sporo stoisk, teraz jedno. Ukraińcy lubią zabawę paciorkami, na targach widziałem sporo podręczników tej sztuki – ale zapewne mało kto zajmie się tym zawodowo. Jest to jednak straszna dłubanina. Może trzeba zatem wziąć z tysiąc euro i pojechać kupić zapasik dla dzieci i wnuków?      

https://atria.edu/rtp-live/ https://www.dilia.eu/rtp-slot-pragmatic/